Escape Room – Tajemnica Eldorado
Ten tekst przeczytasz w 3 minut

I oto doczekaliśmy się od Fox Games kolejnej pozycji z cyklu Escape Room o wdzięcznym i intrygującym tytule: Tajemnica Eldorado.

Czy pisałam już, że te kieszonkowe gry cieszą się w moim domu (i wśród moich studentów) powodzeniem? Jak można nie kochać gry, do której siadamy bez wcześniejszego przygotowania w postaci lektury instrukcji, nie musimy mieć aplikacji w telefonie, dostępu do internetu, a jedyne co nam potrzeba to szare komórki? Tak, to żart. Nie za to kochamy tę grę, ale jest to niewątpliwa zaleta na „dzień dobry”. A także to, że gra po jej rozegraniu będzie w takim stanie w jakim ją zastaliście (zero zniszczeń). Za to polecam zaopatrzyć się w miłe towarzystwo – choć oczywiście nie jest to warunek konieczny. Ten Escape Room równie dobrze może być przedstawieniem jednego aktora.

Tajemnica Eldorado nie różni się pod tym względem od swoich starszych sióstr. A mimo to jest inna:

(uwaga, poniżej delikatny spojlerek, ale bez podpowiedzi)

  • Jest kilka różnych dróg prowadzących do celu. Do pewnego stopnia przypomina w tym Rytuał Przebudzenia. To, jak potoczą się wasze losy zależy od początkowych kroków – ale bez obawy, każdy wasz wybór będzie dobry (albo inaczej: każdy wasz wybór będzie zły ;)) – będą takie momenty, w których powiedzie sobie: dobrze, że to zrobiliśmy a za chwilę stanie się coś, co spowoduje żal, że nie wybraliście innej opcji. Ale wszystkiego mieć nie można, więc wybierajcie śmiało. Wszystkie drogi prowadzą do … Eldorado ;)
  • Hmm, jest też więcej niż jedno zakończenie (choć, o ile mnie pamięć nie myli, ten schemat był już wcześniej wykorzystany).
  • Jemy i odpoczywamy w trakcie tej przygody, co czyni ją nieco bardziej realną, ale daleko jej do solowej rozgrywki RPG „Zew Cthulhu: Samotnie przeciwko ciemności” (którą właśnie teraz mam na tapecie – dlatego tak właśnie mi się skojarzyło, choć to zupełnie różne światy, nawet nie ma co porównywać obu gier).
  • Jest nieco inny jest sposób „karania”, w kartę ekspedycji wstawiamy nie tylko „X” gdy coś nam się nie udaje, ale … (to już doczytacie sami).
  • Będziecie też mogli odzyskać część utraconego czasu i naprawić błędy.
  • Pojawią się przedmioty i wydarzenia, które w jakiś sposób będą modyfikowały ścieżkę waszej przygody – dopóki będą (lub ich nie będzie) w grze. A nie będą obecne przez cały czas.

Tajemnica Eldorado podobała mi się chyba najbardziej ze wszystkich lisich Escape Roomów – nie tylko dzięki lekko zmodyfikowanej mechanice, bo i we wcześniejszych grach były unikalne rozwiązania, ale chyba przede wszystkim dzięki klimatowi. Troszeczkę poczułam się jak Indiana Jones ;)

Co do zarzutów – pierwsze zagadki są tak proste, że dobrą radę wam dam: nie szukajcie drugiego dna. Jeśli uważacie, że rozwiązanie podane jest na tacy, to bierzcie tę tacę i w nogi. Bo czas leci. Ale bez paniki – niektóre zagadki są na całkiem przyzwoitym poziomie. Przyznam się nawet do tego, że dwa razy musiałam skorzystać z gotowego rozwiązania (czyt: poddać się ;)), bo chciałam skończyć grę przed nocą …

Werdykt końcowy poniżej. W końcu to gra, w którą się gra raz, wiec ocenę chyba mogę wystawić po jednej rozgrywce ;)



Grę Escape Room: Tajemnica Eldorado kupisz w sklepie


 

Złożoność gry (4/10):

Oprawa wizualna (8/10):

Ogólna ocena (9/10):

Co znaczy ta ocena według Games Fanatic?
Gra tak dobra, że chce się ją polecać, zachwycać nią i głosić jej zalety. Jedna z najlepszych w swojej kategorii, której wstyd nie znać. Może mieć niewielkie wady, ale nic, co by realnie wpływało negatywnie na jej odbiór.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*