Szachy, warcaby, backgammon. To jedyne gry planszowe jakie udało mi się znaleźć w Palestynie i Jordanii. Podejrzewam, że w Tel Awiwie (dla reszty ludzkości to stolica Izraela – ale dla Izraelczyków wyznania mojżeszowego stolicą oczywiście jest Jerozolima) świat nie kończy się na tych tradycyjnych planszówkach, ale na głębokiej prowincji tradycja to tradycja i nic ponad nią. Ach… ale żebyście widzieli te plansze w naturze…. istne cudeńka (a cena też jest cudna).
I na koniec taka anegdotka (a w zasadzie to autentyk) – zagadnęłam znajomego Araba o „nowoczesne gry planszowe”. Doczekałam się takiej odpowiedzi: „What do you mean? Sex games?”
Pozostawiam bez komentarza ;)