Straszydła Prototyp
Ten tekst przeczytasz w 3 minut

Straszydła wypatrzyłam już na ZjAvie, ale przyjemność miałam z nimi dopiero na Zgranym Wawrze. I od razu uprzedzam, że to wrażenia z rozgrywki w prototyp, a grę będziemy mogli niebawem (już w marcu?) wesprzeć w akcji crowfundingowej

Celem gry jest zdobycie 5 straszydeł o wymaganej kolorystyce (każdy gracz ma inne wymagania). Istotą gry jest chodzenie po mieście, zbieranie kosteczek strachu i grozy, dzięki którym będzie można nabyć do swojej kompanii kolejne straszydła, ale przede wszystkim wyżywić te, które już mamy (hehe, zupełnie jak w Agricoli pana Uwe). Bo każde straszydło pod koniec rundy konsumuje kosteczki swojego koloru w liczbie wskazanej na karcie.

Swoje ruchy w mieście na początku każdej tury wszyscy planują jednocześnie. Jest to fajnie rozwiązane poprzez dwustronne żetony strzałek, które układamy dowolnie – i w gruncie rzeczy da się (przynajmniej na początku rundy, gdy jeszcze nie mamy zablokowanych lokacji) dojść prawie wszędzie. Potem, z biegiem czasu jest coraz gorzej, bo w miejscu, które ktoś odwiedził nie można już stanąć, ani nawet przez nie przejść. Blokady zdejmuje się po zakończeniu rundy (która składa się z 4 tur – czterech takich wędrówek po mieście).

Jest tu kilka ciekawych mechanik. Np. gdy dochodzi do spotkania (na kafelku może stać tylko jeden gracz) rzucamy kostkami i porównujemy wyniki kostka przeciwko kostce (słabsza przeciwko słabszej, mocniejsza przeciwko mocniejszej). Jednak silniejszy gracz, rzuca trzema kostkami, a słabszy (w tym celu porównuje się siłę straszydeł) dwoma. W efekcie ten silniejszy prawie zawsze wygrywa starcie (bo ma trzecią kostkę, która wygrywa zawsze, a więc aby przegrać musiałby przegrać aż dwiema kostkami – nawet nie zremisować) i najczęściej zabiera przegranemu kostkę grozy. Przegrany za to może wybrać kafelek na który się – delikatnie mówiąc – wyniesie. Warto więc inwestować w straszydła.

Mamy też podział na rundy nocne i dzienne. Straszydła mają inny koszt wyżywienia w dzień, inny w nocy – trzeba pamiętać o tym w której fazie się aktualnie znajdujemy. Ale co ciekawsze – połowa kafli to kafle dzienne, a połowa to nocne. Kosteczki do zdobycia w normalny sposób (bez straszenia, czyli za samo stanięcie w danej lokacji) będą tylko na kaflach skorelowanych z porą dnia.

Oj, fajna jest ta akcja straszenia… :) Jest ona dostępna na niektórych kafelkach. To jedyny (poza wygraniem pojedynku z innym graczem) sposób na zdobycie kosteczek grozy, które obniżają koszt wykarmienia naszych maszkar. I to kolejny rzut kostkami (jedna kostka za każde straszydło). Za każdą szóstkę dostajemy grozę. Aby to uzyskać możemy oczywiście manipulować wynikami na kostkach oddając żetony energii (każde straszydło dostaje kilka żetonów energii na start). To również szansa na zdobycie kosteczek określonego koloru za „średnie” rzuty.

W sumie – to całkiem fajna gra, w miarę losowa, generujące sporo adrenaliny, z bardzo ładnymi grafikami. Ma trochę zasad, niestety, więc gatewayem raczej nie będzie –  ale gra w moim odczuciu warta jest zainteresowania się. Cieszę się, że udało mi się w nią zagrać i nie odmówiłabym kolejnej partii. Już nawet mam opracowaną strategię na „następny” raz :)

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*