W zeszłym tygodniu Fox Games zapowiedziało wydanie polskiej wersji The Mind. Gra to o tyle interesująca, że zdobyła w tym roku nominację do prestiżowej Spiel des Jahres w kategorii głównej (czyli w zasadzie gier rodzinnych). Również w zeszłym tygodniu, na spotkaniu u Foxów mieliśmy okazję zagrać w ten tytuł. Dzisiaj natomiast podzielę się z Wami moimi wrażeniami w (bardzo) krótkim rzucie okiem.
The Mind to mała karcianka przeznaczona dla 2-4 graczy, z pudełkowym czasem rozgrywki ok. 20 minut (choć nam gra zajęła pół godziny).
Grafik na kartach nie ma prawie żadnych. Mamy talie kart z numerami od 1 do 100, kilka kart shurikenów pozwalających każdemu odrzucić najniższą kartę z ręki i kilka kart z lalkami reprezentującymi nasze punkty życia.
The Mind jest grą kooperacyjna, w której gracze mają przebrnąć przez 10 do 12 poziomów zanim stracą wszystkie punkty życia.
W każdej rundzie gracze dostają na rękę numerowane karty w liczbie równej poziomowi gry. Aby przejść na kolejny level muszą się ich pozbyć, zagrywając na wspólny stos w kolejności od najniższej do najwyższej. Trick polega na tym, że grający nie mogą się ze sobą porozumiewać.
Trzeba więc znaleźć sposób, żeby wyczuć moment, w którym musimy zagrać odpowiednią kartę. I tutaj jest clue zabawy. Gracze na trzy-cztery odliczają w myślach od 1 do 100 i jak dojdą do numerku odpowiadającego którejś z posiadanych kart, to ją zagrywają. Zabawa polega na tym, żeby zgrać się telepatycznie z innymi graczami tak, aby liczyć mniej więcej w podobnym tempie. Inaczej może się okazać, że na stole wyląduję 37-ka przed 36-ką, albo 84-ka przed 80-tka. A każda taka wpadka kosztuje życie.
Nam w cztery osoby udało się dojść do 9 poziomu, co, jak na pierwszy raz, jest podobno wynikiem bardzo dobrym. Co jednak ważniejsze, bawiliśmy się świetnie. Pokonanie bez straty życia poziomu, w którym na ręku mamy początkowo po 8 kart daje niebywale dużo frajdy i satysfakcji, a porażki tylko zachęcają do podjęcia kolejnej próby.
Zdaję sobie sprawę, że gra nie spodoba się każdemu. Osobiście uważam też, że nominacja do Spiel des Jahres został jej przyznana nieco na wyrost. Jednak ta jedna rozgrywka podobała się na tyle bardzo, że pokuszę się o stwierdzenie, że od czasów Dobble i Taboo nie grałem w równie fajna grę imprezową.


Grałem używając talli do 6. bierze. Moim zdaniem (tak rozumiem końcówkę instrukcji) nie można/nie powinno się odliczać w głowie, trzeba wyczuć odpowiedni moment i to jest kwintesencja gry, która wymaga od grających mentalnego porozumienia.
Przecież to nic innego jak pomysł żywcem zaczerpnięty z gry improwizacyjnej, gdzie kilka osób staje w okręgu i zaczyna pojedynczo na głos odliczać. Im dalej się dojdzie tym lepiej.
Nigdy nie grałem w taką grę. W Mind masz karty i liczysz po cichu. Sęk w tym, żeby trafić w moment, w którym masz powiedzieć swój numer. Z tego co piszesz w tej grze improwizacyjnej wygląda to trochę inaczej.
No właśnie w grze chodzi o to, żeby nie odliczać, co zresztą sugeruje też instrukcja. Z liczeniem gra trochę traci sens, bo praktycznie nie da się przegrać