Altiplano już na samym początku zrobiło na mnie spore wrażenie dużą ilością elementów, słodką alpaką na pudełku i uroczym klimatem. I choć pierwsza rozgrywka trwała strasznie długo (dobre 3-4 godziny!), to później było już tylko lepiej.
W pudełku znajdziemy cały ogrom najróżniejszych kafelków, kart, plansz i żetonów, ale także dużo folijek strunowych, dzięki czemu będziemy mogli sprawnie uporządkować wszystkie elementy. Każdy gracz otrzymuje woreczek, swoją planszę, magazyn, wózek na żetony, kafelek z początkową umiejętnością oraz jeśli gramy na zaawansowane zasady – 2 karty misji. Na środku układamy 7 różnych plansz akcji, a gdzieś z boku kafelki dobudówki. Musimy też pamiętać, żeby na każdej z planszy akcji rozłożyć odpowiednie żetony lub karty – jeśli na którejś z nich nie zostanie już nic, gra się kończy i rozgrywamy jeszcze jedną rundę.
Z rozkładaniem jest trochę zabawy, ale jeśli zaangażujemy w to wszystkich graczy – powinno pójść szybko i sprawnie. Samych żetonów jest ponad 10 różnych rodzajów! Na szczęście na planszach akcji napisane jest, ile elementów powinno się tam znajdować w zależności od liczby graczy. Kiedy składamy grę – nie musimy się martwić, że coś się w pudełku nie zmieści. Na szczęście jest ono spore i wszystko idealnie się w nie wpasowuje. Graficznie – gra jest prześliczna, a kolory przecudne.
Altiplano zachwyciło mnie niezbyt skomplikowanymi zasadami i ogromnymi możliwościami oraz regrywalnością. Jest to gra typu bag-building, gdzie operujemy coraz to większą liczbą żetonów ciągniętych z woreczka i rozmieszczanych na planszy gracza. Akcji, które możemy wykonać jest mnóstwo, dzięki czemu każdy znajdzie idealną dla siebie ścieżkę do zwycięstwa. Każdy z żetonów jest wart określoną liczbę punktów na koniec gry, którą mogą dodatkowo zwiększyć niektóre karty. Przez jakiś czas żetony będą służyć nam jedynie do wykonywania akcji lub do pomnażania, ale później, kiedy nagromadzimy ich dostatecznie wiele będziemy mogli wrzucać je do magazynu. Dzięki temu te, które nie są nam już potrzebne – wyeliminujemy z woreczka, a dodatkowo na koniec gry przyniosą nam więcej punktów.
Losowości w grze nie ma zbyt wiele poza ciągnięciem żetonów z woreczka oraz losowo rozkładanymi dobudówkami. Kart nie tasuje się, ponieważ przy dobieraniu nie ciągniemy jednej z wierzchu, a po prostu wybieramy z całego stosu tę odpowiadającą nam najbardziej. Bardzo mi się to spodobało, bo dzięki temu nasza strategia może być lepsza i bardziej efektowna, kiedy wiemy, co zastaniemy.
Niestety nie jestem w stanie porównać Altiplano do Orleanu (ten sam autor w przypadku obu gier), ponieważ w ten drugi tytuł nie miałam okazji zagrać. Słyszałam jednak, że jest to gra w niektórych aspektach podobna, ale pomimo to – zupełnie inna.
Altiplano to gra mózgożerna, choć zasady wcale nie są skomplikowane. To też gra, która nie przytłacza – dzięki cudownemu klimatowi i wesołej oprawie graficznej. Jest to pozycja, na którą trzeba poświęcić trochę więcej czasu (na 5 osób czas może się sporo wydłużyć – u nas były to ponad 3 godziny!), ale według mnie warto! Altiplano to solidna pozycja, która jak skarbiec skrywa w sobie bogactwo elementów i cudowne wrażenia oferowane graczom. Ja już nie mogę się doczekać, aż zagram w nią kolejny raz!