Destination X nie był najbardziej oczekiwanym przeze mnie tytułem targów. Chociaż nazwisko jednego z autorów (Østby!) zawsze mam na radarze, to akurat ta propozycja nie wydawała mi się niczym specjalnym. Jednakże im bardziej zagłębiałam się w temat, tym moje zainteresowanie rosło. Obiecano mi połączenie gry quizowej (mniam!) z dedukcyjną (tu już dla mnie trochę mniej smacznie) w krótkim czasie rozgrywki, dla sporego grona graczy (do 10!), w szpiegowskim klimacie. Cóż z tego zostało po kilku partiach?
Mechanicznie szpieg, reprezentowany zazwyczaj przez najbardziej obeznanego w geografii gracza, zmaga się z pozostałymi uczestnikami rozgrywki, którzy starają się udaremnić jego niecne plany ucieczki. Na stół wykładane jest 6 kart potencjalnych lokacji (państwa świata), gdzie mógłby się udać. W tym samym czasie szpieg za pomocą grubej książki miejsc wybiera jedną z nich. W ten sposób otrzymuje zestaw informacji, wskazujących na miejsce jego pobytu. Gracz będą starali się wydobyć je za pomocą kart podpowiedzi. Umieszczono tam pytania o pierwszą literę waluty lub stolicy, powierzchnię, liczbę sąsiadujących państw, najwyższy szczyt, a w wariancie zaawansowanym o ruch uliczny bądź konkretne wyznanie. Cały twist polega na tym, że liczba kart podpowiedzi jest ograniczona. Jeśli wszystkie zostaną zagrane, to poszukiwaczom pozostaje już tylko i wyłącznie zgadywanie. Ta ze stron, która pierwsza wygra 3 rundy z 5 uzyska nie tylko miano zwycięzcy, lecz także laur znawcy geografii. W dodatku będziemy mogli odegrać słynne ucieczki znanych „osobistości” np. Osamy bin Ladena.
Destination X wprowadza delikatny powiew świeżości do gatunku quizów, ale nie jest to wiatr rewolucji. Po grze nasza wiedza z geografii na pewno znacząco się zwiększy. Wszystkie wiadomości na temat poszczególnych państw są prawdziwe, co więcej autorzy zaznaczyli, że postarali się o ich aktualność. Tytuł zrobił furorę wśród moich niegrających znajomych, ponieważ był szybki, zajmujący oraz wywoływał syndrom jeszcze jednej partii. Dedukcja jest tutaj zdecydowanie drugoplanowa, gdyż kiedy trafialiśmy w mniej znane rejony globu, to bez jakiejkolwiek wiedzy, pozostawał nam jedynie mniej lub bardziej ślepy strzał. Naturalnie, gdy jesteśmy lepiej obeznani z geografią, to zastanawiania się, porównywania i przetwarzania będzie bez liku.
Aczkolwiek pojawia się tutaj problem z targetem gry. Z jednej strony jest ona zbyt prosta dla miłośników geografii, podczas gdy z drugiej strony dla totalnych laików będzie niesamowicie trudna. Raczej nie obawiam się o regrywalność bowiem nigdy nie zapamiętamy np. powierzchni wszystkich krajów świata, ale lękam się, czy nie obniży się sama grywalność. Właściwie zawsze będziemy wykonywać podobne ruchy. I choć liczba potencjalnych układów jest nieskończona, to być może po pewnym czasie całość wyda nam się nużąca. Nadzieje pokładam w niewypróbowanym jeszcze wariancie historycznym.
Zarysował się jednak poważny minus formalny. Książeczka szpiega jest bardzo niewygodna w użyciu. Kraje poukładane są w niej w kolejności alfabetycznej, toteż musimy ją odpowiednio zasłonić, aby zbytnio nie podpowiadać pozostałym graczom. Czasami wymaga to niezłej koordynacji ruchowej, ponadto nie pozwala to na wygodny wybór kraju, do którego ucieka szpieg – każde przełożenie kartek coś sugeruje!
Mimo wszystko, jak na razie, uważam że miłośnicy szybkich, oryginalnych quizów, gdzie wiedza wykorzystywana jest w praktyce przez odrywanie zależności pomiędzy poszczególnymi informacjami, powinni bliżej przyjrzeć się Destination X.
Grę Destination X kupisz w sklepie