Favelas to brazylijskie osiedla nędzy o niezbyt zachęcającym wyglądzie. Być może stąd pomysł, aby tematem gry uczynić ich upiększanie. Każdy z graczy dostaje pod opiekę mały kawałek faveli, a jego celem jest w ciągu trzech rund (lat) odnowić elewacje zgodnie z wytycznymi rady miasta.
Wytyczne poznajemy po rzucie kośćmi – ich wartość to mnożnik liczby pól w danym kolorze. Do tego jeszcze jedna wartość informująca o premii za posiadanie przy podliczaniu elewacji w każdym z pięciu kolorów.
Podobnie jak w wielu grach mamy trzy kafle (złożone z dwóch heksów) na wystawce. Możemy także dobrać kafel ze stosu. Umieszczenie kafla na naszej planszy (jedyne ograniczenie, by leżał płasko, na tym samym poziomie) może spowodować zmiany w wartości kafli. Otóż jeśli po naszym heksem jest inny w tym samym kolorze, to musimy zmienić o jeden wartość związanej z nim kości. W czasie rozgrywki powoduje to ciekawe przeciąganie liny, ale też konieczność wyboru – zmienić wartość (zachowując liczbę heksów), czy zostać przy obecnej wartości w zamian powiększając obszar w tym kolorze.
Jako że planszetki są małe, przydają się (dobierane w ciemno) pojedyncze heksy. Taki ruch wymusza zmianę wartości premii za wszystkie kolory.
W sumie to wydawać się może, iż w grze jest za dużo chaosu. Jednak te zmiany wartości daje się w pewnym zakresie opanować, a całość jest przyjemną i raczej prostą grą kafelkową. Szału na razie nie ma, ale pierwsza partia zachęca, by zagrać ponownie.