Po zeszłorocznym Spiel opisywałem szwedzką grę TreXO (niedawno wydaną przez Egmont), dlatego nie mogłem sobie odmówić spróbowania innej wariacji na znany temat, tym razem duńskiej.
Bez niejasności. Ta wersja bliższa jest klasyce. Oryginalność pojawia się przez wprowadzenie paru wynalazków (gra jest opatentowana!) przez niektórych być może uznawanych za dziwactwa.
- Plansza. Zawiera pola o wartości 1, 2, 4 i 6. Stąd, nie tylko staramy się ułożyć 5 symboli w linii, ale też zakryć wyżej punktowane pola.
- Punktacja. Gramy do trzech wygranych setów, każdy do 20 małych punktów. Ma to zachęcać do rozegrania kilku partii z rzędu, aby wyłonić zwycięzcę.
Nokaut. Jest na planszy kilka pól, które pozwalają na natychmiastową wygraną, jeśli na nich ułożymy naszą linię.
- Żetony. Każdy z graczy ma tradycyjne kółka i krzyżyki. Jednak dodatkowo są one kolorowe! ¼ zestawu ma kolor przeciwnika. A ponieważ wygraną daje nie tylko linia symboli, ale także linia w kolorze, robi się nieco ciekawiej.
- Przymus. Obowiązkowo zagrywamy najpierw 3 symbole we własnym kolorze a potem czwarty w kolorze przeciwnika. I w nowej rundzie znów. Ten mechanizm wymusza zupełnie inne spojrzenie na planszę, bo trudniej czwartym żetonem blokować przeciwnika, jeśli nie byliśmy uważni.
Gra imponuje wykonaniem. Widać sporo zaangażowania projektantów. Zapewne w wielu rodzinach okaże się to świetną zabawą. Jednak dla graczy raczej pozostanie ciekawostką.