Packet Row: New York 1842
Ten tekst przeczytasz w 3 minut

Przewinęła mi się gdzieś kiedyś informacja, że Packet Row miał być wydany po polsku. Nie pamiętam kiedy to było i jakie wydawnictwo miało się podjąć tego dzieła, ale sądząc z upływu czasu, nic z tego nie wyjdzie. Czy wiele stracili gracze? Trudno powiedzieć, gra jest przyzwoita, ale ma kilka upierdliwych przypadłości i ogólnie mówiąc tyłków raczej nie pourywa.

Packet Row może być uznana za grę rodzinną lub lekką grę ekonomiczną. Generalnie opiera się o zbieranie zestawów (statek + towar + kontrakt), jednak posiada jedną ciekawą mechanikę, która potrafi zaintrygować grających na dłuższą chwilę. Chodzi o to, że jeden z graczy decyduje o puli, z której będziemy wybierali karty, ale reszta ma pierwszeństwo w ich wyborze.

W grze mamy cztery lokacje. Co rundę rozkładamy na nich pewną liczbę kart. Co rundę też pierwszy gracz zostaje kierownikiem zespołu i decyduje, do której lokacji się udajemy. Następnie, każdy z graczy kolejno decyduje się czy zakupi jedną z kart w tej lokacji, czy czeka. Ostatni decyzję podejmuje kierownik zespołu. Może on zadecydować o kupnie jednej z kart, które zostały, lub o przejściu do innej lokacji. Jeżeli postanowi o kupnie karty, runda się kończy, a gracze którzy chcieli czekać, pozostają z niczym. Jeżeli jednak kierownik idzie dalej, zabiera ze sobą graczy, którzy niczego nie kupili. Na nowej lokacji sekwencja się powtarza. Runda kończy się w momencie zakupu karty przez kierownika.

Wśród kart dostępnych możemy kupić wspomniane wcześniej kontrakty, statki i towary, których odpowiednie skompletowanie przyniesie nam duży zastrzyk gotówki. Poza tym w lokacjach możemy spotkać karty pomocników oferujących nam zdolność jednorazową, karty gotówki (mówią same za siebie), wiedzy – przynoszące punkty zwycięstwa, czy bankierów (również dają punkty zwycięstwa, ale nie wprost tylko za przewagę).

Gra kończy się w momencie, kiedy nie jesteśmy już w stanie zapełnić odpowiedniej liczby miejsc lokacji.

Pomysł wykorzystany w Packet Row jest ciekawy. Przyciągnął mnie swoją oryginalnością i na dodatek działa całkiem sprawnie w każdym składzie. Gra poległa u mnie natomiast na zbieraniu setów i związanej z tym losowości. Co prawda pieniądze same w sobie nie przynoszą bardzo dużo punktów zwycięstwa, ale trzeba je mieć, żeby móc się rozkręcić. A do tego jest potrzebna realizacja kontraktów. No i tutaj zdarza się tak, że jednej osobie te karty do realizacji kontraktu przypasują, a innej nie. A realizacja drugiego kontraktu w sytuacji, gdy komuś nie udało się zrealizować pierwszego, to duża przewaga. Nieraz nawet nie do nadrobienia, bo gra dosyć szybko się kończy. Nie tyle z perspektywy czasu partii, co przez pryzmat rozkręcania się rozgrywki. To trochę zniechęca gracza, który dopiero co się wybił i zauważył światełko w tunelu.

I to w zasadzie tyle. Słowem podsumowania, Packet Row to gra przyjemna, z fajnym mechanizmem, ale wydaje się być trochę niedotestowana, a przez to potrafi mocno sfrustrować. Wersja niemiecka chodziła za grosze i ja takich pieniędzy za tę grę bym nie żałował. Natomiast wydanie około 150 zł za wersję angielską byłoby dla mnie już zakupem zdecydowanie przestrzelonym (warto wspomnieć, że sama gra jest niezależna językowo).



Grę Packet Row: New York 1842 kupisz w sklepie


 

Złożoność gry (4/10):

Oprawa wizualna (7/10):

Ogólna ocena (6/10):

Co znaczy ta ocena według Games Fanatic?
Do tej gry mamy konkretne zarzuty. Może być fajna i dawać satysfakcję, ale… ale jest jakieś zasadnicze „ale”. Ostatecznie warto się jej jednak bliżej przyjrzeć, bo ma dużą szansę spodobać się pewnej grupie odbiorców.

Przydatne linki:

One comment

  1. Veridiana

    Do polskiego wydania przymierzał się, o ile dobrze pamiętam – Rebel. Podobnie jak do Cargo Noir. Obie gry wydawały się ciekawe w teorii, a w praktyce były po prostu nudne i losowe.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*