Home | Wiadomości | Patronaty | Patronat GF: Pan tu nie stał: Cinkciarz – trzecia część trylogii już na jesieni

Patronat GF: Pan tu nie stał: Cinkciarz – trzecia część trylogii już na jesieni
Ten tekst przeczytasz w 3 minut

BOX 3D PTNS CINKCIARZ RGBStaliśmy już w kolejkach, jeździliśmy do bratnich narodów po towary, teraz będziemy mogli przypomnieć sobie  jeszcze jeden z „uroków” PRL-u – pospekulujemy walutami. Po Pan tu nie stał i Pan tu nie stał: Demoludy, na przełomie września i października do sklepów trafi Pan tu nie stał: Cinkciarz. Jeżeli chcecie  dowiedzieć się więcej o Cinkciarzu, poznać nasze opinie o grze lub przeczytać instrukcję zapraszamy lektury.

Autorem Pan tu nie stał: Cinkciarz, podobnie jak  dwóch poprzednich części jest dr Reiner Knizia. Polską wersję gry, tak jak i poprzednie tytuły z serii wyda firma Egmont.

Pan tu nie stał: Cinkciarz jest polską wersją wydanej w 1999 roku, gry Money. Oczywiście w polskojęzycznym wydaniu tytułu zajdą pewne zmiany, m. in. zmieni się format pudełka, a jako jedna z walut pojawią się złotówki, których próżno było szukać w oryginale.

Gra przeznaczona jest od 3 do 5 graczy w wieku od 10 roku życia. Jedna partia trwać będzie około 30 minut. Sugerowana cena detaliczna gry wyniesie 39 zł i 90 groszy.

A oto i obiecana instrukcja do gry.

Na koniec kilka opinii redaktorów Games Fanatic o grze Cinkciarz / Money. 

Ginet: Zasady gry opisywałem obszernie w ostatnim Cotygodniku więc tu krótko tylko podsumuję. Cinkciarz to fillerek. Trochę krótszy i sporo ciekawszy od ostatniej części PTNS: Demoludy. Mniej będziemy tu narzekali na losowość (choć ona jednak występuje), więcej pozostaje w gestii graczy. Trzeba umieć dobrze zarządzać ręką, trochę blefować i sporo przewidywać. Musimy wyczuć co zbierają przeciwnicy i nie dopuścić do tego, żeby zebrali komplety, a najlepiej jeszcze samemu zdobyć kilka pełnych setów. Ciągłe zagwozdki co zbierać, co wystawić, co zabrać ze stołu przyjemnie połechcą nasze szare komórki, a ponieważ rozgrywka jest dość szybka, często będziemy cierpieć na syndrom „jeszcze jednej partii”.

Pingwin: W Cinkciarza graliśmy w chyba optymalnym składzie 4 osób i dawał nam on sporo radości. To filler dla osób gustujących w blefie i licytacji w ciemno. W zgadywaniu co położy przeciwnik. Decyzji jest niewiele, ale to nie znaczy, że gra jest schematyczna – to znaczy jedynie tyle, że nie powinna generować przestojów. Sporo losowości nie pozwala traktować jej jako pozycję dla wytrawnych graczy, ale z drugiej strony owe wybory, które podejmujemy umiejscawiają tę karciankę w całkiem przyzwoitym gronie przyjemnych fillerów. Wydaje mi się, że sporo zależy od układu kart, od tego, czy będziemy je sobie wzajemnie podbierać, czy uda się w miarę pokojowo sposób rozdzielić co kto zbiera. Ale tak czy owak – to właśnie clue gry, to właśnie o to chodzi, żeby się dopasować do innych (jeśli dwóch się o coś pobije, to trzeci skorzysta) a jednocześnie zdobyć więcej niż inni. Sprytna mechanika w połączeniu z socjalrealizmem sprzed 40 lat sprawi, że Cinkciarz powinien być całkiem udanym tytułem, który warto polecić.

Sipio: Najbardziej cenię dr. Knizia za jego proste gry, zazwyczaj oparte na jednym ciekawym pomyśle intrygującym punktowaniu. Money właśnie ma obie te rzeczy. Mamy tu do czynienia z nietypową ukrytą aukcją, gdzie gracze wymieniają się pomiędzy sobą kartami, gdzie od samego początku trzeba kombinować. Do tego punktowanie, gdzie jednocześnie chcemy przekroczyć wartość 200 w każdej walucie i zbierać triplety. Oczywiście jest losowość i oczywiście jest to taktyczne, taki typ gry. Ale jest to tytuł, który już spędził dobre kilka lat na mojej półce z małymi, sprytnymi, szybkimi karciankami i cały czas chętnie do niego sięgam.

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*