Duet autorów znanych z gier wydawanych przez IPN (Kolejka, 7, 11, 303) stworzył kolejną grę historyczną, tym razem pod szyldem Fundacji Chylińskiej. Jest to gra Sosab, o generale Sosabowskim i żołnierzach 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej – Games Fanatic jest jej patronem medialnym. Gra w wersji PnP jest dostępna za darmo na stronie fundacji. Oprócz tego ma się ona ukazać jako dodatek do miesięcznika Pamięć.pl (prawdopodobnie w styczniowym numerze). Wczoraj w Muzeum Wojska Polskiego odbyła się premiera gry.
Byli obecni autorzy gry, uczniowie (którzy jako pierwsi mięli okazję zagrać w Sosaba) a także wielu gości – m. in. Joanna Pieciukiewicz (nakręciła film Honor generała), burmistrz dzielnicy Warszawa-Śródmieście (wnuk jednego z żołnierzy 1SBS) oraz przedstawiciel ambasady holenderskiej (Holendrzy bardzo cenią Sosabowskiego, Maczka oraz polskich żołnierzy). Zapraszam do obejrzenia zdjęć z premiery. Przy okazji możecie też obejrzeć trochę zdjęć z samego muzeum, które naprawdę warto odwiedzić.
Trochę zdjęć z muzeum.
Fajne zdjęcia. A w samego Sosaba zagrałeś?
Grali młodzi. :)
IPN wydaje coś pod nazwą Sosab? Nie czytałem biografii, ale zapewne tak zwracali się Doń przyjaciele. Czy to wypada by poważna jednostka publiczna nadawała taką nazwę grze planszowej? Mnie się to wydaje mało trafione. Chyba, że to początek cyklu o bohaterach narodowych. Potem pójdą: Kościu, Poni, Micki, Romu, Józu, Siko i reszta ziomali o których rymy będziem układać po wsze czasy. Wo wtedy oczywiście jak najbardziej. W dzisiejszych czasach trzeba demonstrować dystans do historii i narodu, żebyśmy za kilka lat mogli z czystym sumieniem powiedzieć: ,,My tylko wykonywaliśmy rozkazy”.
Nie diabła nie rozumiem i nie podzielam twoich obiekcji. Poza tym wydawcą jest Fundacja Chylińskiej, ale moim zdaniem nawet jakby to był IPN, to niczego by to nie zmieniało.
Po pierwsze: jeśli nie czytałeś biografii, to czemu wypowiadasz się autorytatywnie na tematy, na których się nie znasz? „Sosab” to nieoficjalne przezwisko, jakie nadali mu jego żołnierze. I gdybyś zadał sobie choć trochę trudu, żeby się o tej postaci dowiedzieć cokolwiek, to byś wiedział, że nie był to człowiek, do którego przyjaciele by tak mówili (i raczej nie głaskałby za to po główkach swoich żołnierzy). Ale co tam. Nie znam się, to się wypowiem.
Po drugie: jesli byś się wczytał uważnie, to byś zauważył,(jak zresztą napisał RAJ), że to nie IPN wydał tę grę. Ale co tam. W IPN zawsze warto walić, prawda?.
Zapytaj się Hala Sosabowskiego czy ma cos przeciwko jest na fb.
Hal pewnie ma to gdzieś a mnie nie ma na FB. Może mi ten Sosab po prostu nie brzmi (Sos+Schab=Sosab). Jakby to było coś bardziej heroicznego, może bym nie zwrócił uwagi. A tak poczułem jakiś taki niesmak. Może to kwestia sosu, bo schab raczej świeży.
Dla wyjaśnienia – nazwa gry, pochodzi od tego jak zwracali się do Gen. Sosabowskiego jego podkomendni, a w samej grze gracze wcielają się właśnie w rolę żołnierzy Sosaba.
A poza tym nie rozumiem o co chodzi w twym wywodzie Dominusmaris…
Są przecież Beliniacy – od Prażmowskiego, formy jaką używali jego towarzysze broni,
mówimy o Śmigłym, o Lisie…
Czyżby właśnie zapomniany Sosabowski nie miał prawa do swojego wojennego, ale pełnego szacunku, miana – Sosab?
Świetny temat, sprawdzony autor. Ale rozumiem że ze względu na wydawcę ( fundcja) cena nie będzie tak przyjazna jak w przypadku produkcji firmowanych IPN – tylko rynkowa …
sorry – doczytałem , że to będzie dodatek do gazety …
To było oczywiste, że to ksywa przyjacielsko-żołnierska. Ale czy to nie zbytnia poufałość wydawcy by uzurpować sobie prawo do sprzedawania czegoś pod takim tytułem? Reszta wywodu była taka na przekór trendom politycznym, ale nie chce mi się dokładnie wyjaśniać. Generalnie uważam, że sprzedawanie czegoś pod szyldem znanego nazwiska jest nieeleganckie, ale czasem konieczne np. Bonaparte. Ale wykorzystywanie ksywki, której używało bliskie grono przyjaciół/podkomendnych jest już zawłaszczaniem pewnej sfery prywatności. Nie muszę znać biografii by domyślać się że Sosabem nie nazywała go żona. Wasze argumenty, że tak nazywali go żołnierze w których się wcielamy mają inne podłoże. Nie twierdzę że popełniono zbrodnię. Po prostu ksywa to coś prywatnego. Gdyby historyk zatytułował tak biografię Sosabowskiego uznałbym, że uzurpuje sobie prawo do bycia jednym z najbliższych generała. Być może jakość biografii mogłaby pretensje do tego miana potwierdzić. W grze planszowej wydaje się to nieuzasadnione zawłaszczenie. Tyle z mojej strony.
Ja już wspominałem ni diabła nie widzę w tym nic zdrożnego.