Póki emocje nie opadły prezentujemy wywiad z nowym Mistrzem Polski Carcassonne.
O metodach treningowych, o ambicjach w nadchodzących Mistrzostwach Świata, o sobie… opowiada Tomasz Preuss.
- Gratuluję sukcesu. Czy obrona tytułu była trudniejsza od jego wywalczenia w ubiegłym roku?
Dziękuję. Obrona była zdecydowanie trudniejsza niż wywalczenie tytułu. Przede wszystkim ze względu na to, że ten sukces rodził się w bólach, bo w każdej z gier 1 na 1 musiałem odrabiać straty. W finale był moment, że przegrywałem 7-34. W zeszłym roku wszystko przychodziło mi łatwo i to ja byłem tym uciekającym.
- Która rozgrywka z rundy eliminacyjnej była najtrudniejsza?
Wydaje mi się, że 4. runda, a dwukrotny mistrz Marcin Sawicki najlepiej wie dlaczego. Oczywiście nie mam pretensji, jednak nie byłem przygotowany na tyle ataków. Liczyłem na rewanż w grze 1 na 1, ale może za rok.
- Czy faza finałowa (z nieco niespodziewanym TOP16) była łatwiejsza?
Przeciwnie, była trudniejsza, po pierwsze było o jedną grę więcej do rozegrania, a po drugie w wyniku takiego rozwiązania w pierwszej grze trafiłem na Michała Krawczyka, czyli zeszłorocznego finalistę.
- Od jak dawna grasz w planszówki? Czy Carcassonne to Twoja ulubiona gra?
Przynajmniej od 10 lat, a od trzech co tydzień. Aktualnie moją ulubioną grą jest Terra Mystica.
- Czy startujesz w innych turniejach planszówkowych? Z jakimi wynikami?
Nie, w naszym regionie nie organizuje się tego typu imprez.
- W jaki sposób trenujesz do MP? Czy w Dębnie macie jakiś specjalny ośrodek szkoleniowy?
Ośrodek szkoleniowy mieści się w naszej kuchni, a czteroosobowy skład nie zmienia się od lat. Szczegółów treningowych, póki są skuteczne, wolę nie zdradzać. Z tego miejsca pozdrawiam Asię, Marcina i Kubę i to im dedykuję to mistrzostwo.
- Jak poszło Ci w zeszłorocznych mistrzostwach świata? Jak oceniasz zdobyte wówczas doświadczenie i wzrost swoich możliwości w kontekście tegorocznych zmagań?
Mogę ocenić swój występ dobrze, bo do końca byłem w grze o najwyższe cele, trzy razy grałem na jednym z dwóch najlepszych stołów, które były transmitowane na telebimach. Ponadto wygrałem jako jedyny z późniejszym mistrzem świata Japończykiem Takafumi Mochizuki, co było przy ceremonii wręczenia nagród podkreślone. Na pewno doświadczenie w tym roku bardzo mi pomoże, bo nie będę się rozpraszał sprawami organizacyjnymi. Jestem pozytywnie nastawiony, a jak będzie zobaczymy. Dam z siebie wszystko!
- Jak oceniasz organizację i atmosferę krakowskiej rywalizacji w porównaniu z Essen?
Atmosfera i organizacja w obu przypadkach są na podobnym poziomie, jednak w Essen dochodzi element wyjątkowości wydarzenia ze względu na to jak trudno tam się znaleźć, fakt reprezentowania kraju, bo każdy ma swoją flagę i jest tak przedstawiany oraz rywalizacji z graczami ze wszystkich stron świata. Poza tym w Essen w tym czasie organizowane są największe targi gier i nie da się temu dorównać. Muszę zaznaczyć, że w Mistrzostwach Polski do wygrania jest zdecydowanie ładniejszy puchar i o wiele więcej nagród.
- Czy możesz się podzielić z nami jakimś carcassonnowymi ciekawostkami z Twoich rozgrywek?
Zdarzyło mi się grać sześcioma meeple’ami oraz bez jednego kafelka, który został przez przypadek w pudełku i na którego czekałem całą grę. Dlatego przed grą turniejową zawsze sprawdzam kompletność elementów.
- Proszę powiedzieć parę słów o sobie
Specjalizuję się w programowaniu maszyn CNC, interesuje się fotografiką, podróżami, sportem, przede wszystkim żużlem oraz oczywiście grami planszowymi. Wolne chwile spędzam z rodziną.
- Dziękuję za wywiad. Raz jeszcze gratuluję tryumfu i trzymam kciuki za Ciebie na Mistrzostwach Świata!