Autorzy Tajemniczego domostwa, sympatyczni, eleganccy (patrz: zdjęcie), typowo familijni goście. Zrobili grę gospodarczą dla dzieci. A czemu by nie? Gier w prowadzenie hodowli, upraw i inwestycji rolnych dla dorosłych trochę już jest. Czas, aby wyedukować i młodsze pokolenie. Czy Wesoła farma edukuje? No i przede wszystkim, czy Wesoła farma jest wesoła?
Grę ogrywałam, rzecz jasna, w świetlicy szkolnej. Czy się spodobała? Tak. Dzieciom powyżej 8 roku życia, czyli dokładnie w wieku zasugerowanym przez wydawcę. Młodsze dzieci nie potrafią popatrzeć na grę jak na ciąg zdarzeń przyczynowo-skutkowych, nie potrafią oszacować zysków i strat. Dzieci na granicy (8-9 lat) widzą, co prawda, głównie aspekt finansowy – czytaj: rajcuje je zarabianie pieniążków, mimo iż w tej grze wcale o to nie chodzi! – ale grają już całkiem sensownie.
Wesoła farma to nie jest gra ekonomiczna. To gra ucząca planowania i optymalnego spożytkowywania surowców. Dzieci mają okazję pozyskiwać nasiona, sadzić roślinki, zbierać je z pól w dogodnym czasie, a następnie albo spieniężać (co je bardzo korci), albo karmić nimi zwierzątka (co jest właściwym celem gry).
Brzmi rozsądnie, ale czy wesoło? Dla dzieci jak najbardziej. Karmienie odbywa się poprzez zdobywanie kart „brzuszków”, które wkładamy między karty głowy i zadu, które każdy gracz posiada na początku gry. I to posiada razy cztery, w postaci króliczka, owcy, świnki i krówki. W trakcie gry karmione zwierzątka się wydłużają, co wygląda po prostu śmiesznie. Ale i tak najbardziej zabawne są miny zwierząt!
Wesoła farma uczy zachowania równowagi. Gracze posiadają ograniczone miejsce na zbierane z pól roślinki, więc muszą umiejętnie je wykorzystywać do karmienia (czyli zbierać odpowiednie zestawy), aby ich nie marnować, robiąc miejsce pod nowe zbiory. Muszą ocenić, ile pieniążków jest im potrzebnych do zakupu potrzebnych nasion i dodatkowo śledzić poczynania przeciwników, gdyż bonusowe punkty czekają na przodowników karmienia danego gatunku (na gracza o najdłuższej śwince, gracza o najdłuższej krówce itd.).
Podczas tłumaczenia zasad wypadałoby jednak nadmienić, że takie przekarmianie, jakie zostało w grze pokazane, jest w rzeczywistości niezdrowe i nie należy przenosić owej praktyki na realne poczynania w gospodarstwie.
Podsumowując, Wesoła farma jest bardzo dobrą pozycją dla dzieci w wieku podstawówkowym, choć miękkie karty nie wytrzymują długo konfrontacji z ruchliwymi rączkami. Ale o ile stan komponentów na tej ruchliwości traci, o tyle sama rozgrywka nie traci nic, gdyż zgięcia i pogięcia dzieciom nie przeszkadzają. Jedyne do czego można się przyczepić, to lekko wypukłe plansze farm, notorycznie kręcące się po śliskim stole. Jest to o tyle irytujące, że bezpośrednio przy planszy kładziemy karty wzrastających na polach roślin.
Osobiście cieszy mnie to, że coraz ciekawsze propozycje pojawiają się na rodzimym rynku także dla młodszych graczy. Nie są to już bezmyślne przesuwacze pionków i kulacze kostek. Można by rzec, że wkraczamy w erę kieszonkowych wydań ciekawych tematycznie i mechanicznie gier dla dorosłych.
PLUSY:
– ciekawy temat i mechanika
– „słitaśne” wykonanie
MINUSY:
– wykonanie elementów mogłoby być trwalsze i bardziej płaskie…
Złożoność gry
(5/10):
Oprawa wizualna
(8/10):
Ogólna ocena
(9/10):
Co znaczy ta ocena według Games Fanatic?
Gra tak dobra, że chce się ją polecać, zachwycać nią i głosić jej zalety. Jedna z najlepszych w swojej kategorii, której wstyd nie znać. Może mieć niewielkie wady, ale nic, co by realnie wpływało negatywnie na jej odbiór.