Misja zakończona, zadanie wykonane. Wszystkim Bojownikom, których zechcieli wziąć udział w misji chcemy serdecznie podziękować. Każdemu należą się gratulacje za świetną robotę.
Niestety ordery mamy tylko dwa. Tak więc po długiej i zaciętej dyskusji w Dowództwie Redakcji postanowiliśmy nagrodzić prace sapera Dominika Kolędy i szturmowca o kryptonimie Rophson. Gratulujemy doskonałej roboty. Po nagrody zgłoście się mailowo na adres Dowództwa: kontakt@gamesfanatic.pl, podając swoje dane osobowe, adresowe i numery telefonów.
A oto zwycięskie prace:
Dominik Kolęda:
Deszcz szemrał w koronach drzew. Buty grzęzły w błocie. Mokre liście smagały po twarzy.
– A mogłem teraz siedzieć w knajpie… – pomyślałem z goryczą – Przecież zgłosiłem się na misję na ochotnika.
Tak naprawdę jednak wcale nie żałowałem. Taki już byłem. Zawsze w pierwszym szeregu. A ze mną Edek – przyjaciel od podstawówki. Zawsze razem.
Musieliśmy dać z siebie wszystko. Nasze ostatnie wyprawy to było pasmo niepowodzeń. Trzeba było to zmienić. Tym razem się uda!
Dotarliśmy do mostu, rozbiliśmy prowizoryczny obóz i zjedliśmy zimną kolację. O zmroku ruszyliśmy. Zgodnie z planem rozłożyliśmy ładunki, przygotowaliśmy zapalniki. Do akcji zostało nam jeszcze kilka godzin, więc wróciliśmy do obozu.
Tym razem się uda!
***
Z nerwowej drzemki wyrwało mnie złe przeczucie.
– Sprawdzę wszystko jeszcze raz. – pomyślałem i wróciłem nad wodę.
Nad rzeką stał Edek. Wyraźnie widziałem jego sylwetkę w świetle księżyca. Już chciałem go zawołać, kiedy zauważyłem, że rozbraja nasz ładunek.
Nagle wszystko stało się jasne. Edek. Mój najlepszy przyjaciel. Razem na każdej misji. Każdej nieudanej misji. Zadrżałem, a pod moją stopą trzasnęła gałązka.
Edek zerwał się momentalnie i spojrzał mi prosto w oczy. Zdziwienie ustąpiło miejsca smutkowi i determinacji.
– Przykro mi – szepnął, wyciągając pistolet. Spokojną ciszę lasu zburzył jeden strzał.
Rophson:
Każdy znał opowieści o nieuchwytnym agencie, ale Przywódcy zapewniali, że zdemaskowano już wszystkich. To dawało nadzieję na kres wzajemnych podejrzeń i nieudanych misji. Powróciła wiara w zwycięstwo. Pewnie dlatego po raz pierwszy od dawna zebranie drużyny poszło całkiem gładko.
Zgłosiłem się do zespołu ze względu na piękną Sonię. Od dłuższego czasu próbowałem się do niej zbliżyć, ale zawsze była otoczona grupą adoratorów. Mimo ich obecności odwzajemniała moje spojrzenia. Miałem nadzieję, że w trakcie misji będzie okazja zamienić kilka słów. Może po sukcesie wspólnego zadania znów ujrzę jej piękny uśmiech.
Misja szła sprawnie do momentu, gdy coś szarpnęło mój karabin. Broń zsunęła się z ramienia i sama wypaliła uderzając na ziemię. Huk wystrzału zdradził naszą obecność. Za swoimi plecami usłyszałem oskarżenie: to Agent! Wszyscy spojrzeli się na mnie wrogo. Nie widziałem kto uderzył pierwszy. Gdy upadłem kolejne ciosy posypały się ze wszystkich stron.
Przytłoczony uderzeniami nie mogłem powstać. Między nogami otaczających mnie bojowników dojrzałem Sonię. Patrzyła na mnie z uśmiechem innym niż mi znany. Wtem zdałem sobie sprawę, że to jej głos mnie oskarżył o zdradę! Gasnąca świadomość skojarzyła fakty: szarpnięcie broni, oskarżenie, pierwszy cios, uśmiech. To właśnie Sonia była tym nieuchwytnym agentem!
Nie miałem już sił, aby to wykrzyczeć…
Sponsor konkursu