Czas szybko mija, bo to już ponad miesiąc upłynął od targów SPIEL 2013. Tym razem wydawnictwo Lacerta znalazło dla nas czas i wygrzebało parę wspomnień z ich pobytu w Essen.
Przemysław Korzeniewski (Lacerta)
Dla nas targi w Essen każdego roku wyglądają podobnie. Nie publikujemy (na razie) żadnych gier rodzimych autorów, więc stawianie własnego stoiska mija się z celem. Któż byłby bowiem zainteresowany zakupem np. polskiej wersji Agricoli czy Belforta:) ? Targi są więc dla nas możliwością realizacji dwóch celów. Przede wszystkim spotkania z partnerami – zagranicznymi wydawcami, których gry publikujemy w Polsce. Drugim celem jest wyszukiwanie gier, które rokują nadzieję na pojawienie się w ofercie Wydawnictwa Lacerta w kolejnym roku. Z Essen przywozimy więc sporo gier otrzymanych od partnerów (w które nie gramy na miejscu) oraz kilka zakupionych egzemplarzy gier, które przykuły w jakiś sposób naszą uwagę.
Największy hit
Patrząc obiektywnie – nie podejrzewaliśmy, że Caverna będzie się sprzedawać jak ciepłe bułeczki. Gra nie tylko jak na polskie warunki bardzo droga, a za każdym razem, gdy przechodziliśmy obok stoiska Lookout Games szarych kartonów było coraz mniej. Patrząc dziś na statystyki BGG wygląda jednak, że faktycznie gra ma potencjał, a nie tylko jest na nią hype. W 2012 średnia ocena dla Terra Mystica po miesiącu od pierwszego notowania spadła z 8.34 na 8.19 (przy 350 głosujących) plasując się na, podczas gdy Caverna po takim samym czasie spadła z 8.41 na 8.36 (przy 425 głosujących). Jeśli tak dalej pójdzie, to będziemy mieć wkrótce nowego lidera na liście BGG.
Największe rozczarowanie
Od kilku już lat nie nastawiamy się na znalezienie ukrytego skarbu na Essen. Wygląda na to, że większość nowych gier to tylko powielanie tego, co już dobrze znamy, tylko w innej formie. Z takim nastawieniem nie rozczarowaliśmy się na grach. To, co najbardziej dało się we znaki to nowy układ hal. Poruszając się po starych halach przez kilka lat wiedzieliśmy już gdzie jest jedzenie, gdzie są toalety, gdzie kto ma stoisko. Tym razem było inaczej. Wszystkiego trzeba było szukać. Niestety przeniesienie wystawców do większych hal spowodowało, że trudno było czasami o jakiś znak szczególny, który ułatwiałby trafienie drugi raz w to samo miejsce. Czasami wpadało nam w oko jakieś fajne stoisko nieznanej firmy z ładnie prezentującą się grą, ale po kilku godzinach wręcz niemożliwym było jego ponowne odnalezienie.
Jeśli mielibyśmy wskazać jeszcze jedno rozczarowanie, to byłby to z pewnością brak wyciągnięcia jakichkolwiek wniosków przez ekipę BGG z zeszłorocznej formy głosowania, które w tym roku było równie bezsensowne jak w minionym. Zamiast oceniać gry w standardowej skali od 0 do 10, po raz drugi można było dać „lajka” grze lub go nie dać. Wynikiem tego ludzie czasami grali w gnioty z ładną oprawą graficzną, bo nie wiedzieli, że nie ma sensu tracić czasu. Z drugiej strony w czołówce listy były głównie gry wydawnictw mających stoliki blisko miejsca głosowania. Patrząc na to, że finalnie przy ponad 150 tysiącach odwiedzających tylko 49 gier otrzymało więcej niż 10 głosów (tylko na 5 gier było ponad 50 głosów) – należy uznać tę formę głosowania za klęskę.
Największa niespodzianka
Do kategorii niespodzianek można z pewnością zaliczyć dwa stosika: G3 za jego wielkość oraz Galakta za sam fakt, że było.