Kubie udało się w Essen porozmawiać z Krzyśkiem Matusikiem – autorem gry Craftsmen. Niestety, w wyniku nawału pracy na targach, wywiad musieliśmy dokończyć korespondencyjnie. Oto efekty!
Pojechałeś na targi do Essen, by promować swój najnowszy tytuł – Craftsmen. Czy możesz w trzech zdaniach powiedzieć nam jaka to jest gra?
Craftsmen to gra o małym średniowiecznym miasteczku, które zmaga się z problemami gospodarczo-ekonomicznymi. Burmistrz tego miasteczka postanawia naprawić tę sytuację i poszukuje dobrego zarządcy. Gracze są kandydatami na to stanowisko. Będą budować budynki produkcyjne, wytwarzać surowce, półprodukty oraz gotowe produkty. Właśnie produkcja jest osią główną gry. I to jest główny sposób zdobywania punktów zwycięstwa. Oczywiście istnieje jeszcze kilka sposobów ich zdobywania. To od graczy zależy w jaki sposób wykorzystają czas oraz swoich pomocników, by zdobyć ich jak najwięcej.
Jak gra została przyjęta na targach?
Została bardzo pozytywnie przyjęta. Muszę przyznać, że było to dla mnie dużym zaskoczeniem. Wszystkie stoliki, na których była rozłożony Craftsmen były przez całe cztery dni zajęte. W pewnym momencie ustawiła się nawet kolejka chętnych. Ze względu na tak, duże zainteresowanie grą, byłem zmuszony do rozłożenia dodatkowego egzemplarza na naszym stanowisku sprzedażowym. I tam wyjaśniałem zasady gry zainteresowanym.
W czasach, w których gry często kosztują ponad dwieście złotych, wypuszczasz ciężki tytuł za mniej niż sto…
Muszę przyznać, że bardzo mi zależało, żeby cena była dwucyfrowa. Gra miała być początkowo wydana w dużym pudle takim jak 7 dni Westerplatte. Ale po konsultacjach z wydawcą zdecydowaliśmy się na mniejsze pudełko i to był główny powód obniżki ceny. Sam jestem graczem i nie lubię kupować powietrza.
Czy planujesz wydać jakąś grę w 2014?
Zapewne tak się stanie. Obecnie trwają końcowe prace nad grą Urban Chaos. Prototyp był dostępny dla graczy podczas tegorocznego Polconu. Jest to gra kafelkowa o budowaniu miasta dla 1-4 graczy. Ponadto bardzo intensywnie testuję kolejny worker placement – Morfeusz. Na razie mogę powiedzieć tylko tyle, że w tej grze gracze będą pichcić sny.
Czy coś zaskoczyło Cię na Essen?
Byłem bardzo mocno zaskoczony otwartością oraz sympatią graczy. Naprawdę było to bardzo miłe.
A czy coś Cię rozczarowało?
Nie miałem kompletnie czasu na odwiedzenie innych stoisk.
Co sądzisz o polskiej reprezentacji na Essen w tym roku?
Naprawdę bardzo się cieszę, że polskie wydawnictwa są tak licznie reprezentowane. Z roku na rok jest ich coraz więcej. Oby ta tendencja się utrzymała. Polskie wydawnictwa niczym nie odbiegają od poziomu zachodnich, więc nie ma się co wstydzić i krygować. Na Essen marsz!
Czy są jakieś gry polskich projektantów, które Ci się spodobały?
Bardzo pozytywne wrażenie wywarło na mnie CV Filipa Miłuńskiego z Granny. Bardzo przyjemna turlanko-karcianka.
Jak układa Ci się współpraca z G3?
Na razie wszystkie jest OK. Zobaczymy co przyniesie czas.
Czy masz jakieś przemyślenia odnośnie branży planszówkowej? Dobre rady wujka Matoozika?
Bardzo mnie cieszy fakt rozwoju rynku planszówkowego w Polsce. Cieszy również to, że społeczeństwo przestaje powoli kojarzyć planszówki tylko z Chińczykiem i wszelkimi mutacjami Grzybobrania. Na półkach w marketach i w zwykłych sklepach zabawkowych pojawia się coraz więcej ambitnych tytułów. Oby tak dalej. A odnośnie rad to nie sądzę bym był kompetentną osobą do ich udzielania.