Home | Wiadomości | Na radarze | Yedo – krótko o grze

Yedo – krótko o grze
Ten tekst przeczytasz w 3 minut

YedoJaponia roku 1605 – Hidetada Tokugawa zostaje nowym Szogunem i zapoczątkowuje złote czasy w dziejach kraju. Rządzi z Edo (aka Yedo), czyli dzisiejszego Tokyo. Gracze wcielają się w mało oryginalne role, znamienitych obywateli, którzy starają się ogrzać w blasku nowego Szoguna, zyskać jego przychylność, wykazać się, odebrać należne sobie laury i tak dalej.

Jest tu miejsce na zbieranie informacji o konkurencji, mało subtelne negocjacje, eliminacje niewygodnych jednostek (jak nie my ich, to oni nas) i spełnianie wymagań narzuconych przez dwór.

W praktyce zbieramy pezety, głównie poprzez wypełnianie tzw. misji i kart bonusowych. Aby to uzyskać musimy nazbierać niezbędny „ekwipunek” i najlepiej jeszcze uniemożliwić kompletowanie zadań innym uzurpatorom.

Gra proponuje kilka dróg do zwycięstwa,  oprócz powyższego można połasić się na prywatne audiencje u miłościwie nam panującego, czy hurtowe zakupy dóbr luksusowych u europejskich kupców. Niestety, Yedo oferuje poszukiwaczom chwały nie tylko pomoc. Oferuje im także bolesną niesławę, jeśli cokolwiek pójdzie źle.

Milion detali i drobiazgów (fot. Nuno Bizarro Sentieiro)

Milion detali i drobiazgów (fot. Nuno Bizarro Sentieiro)

Gra robi wrażenie. Duża plansza przedstawiająca tytułowe miasto podzielone na 7 dzielnic, miejsca na elementy dodatkowe, czyli kilkadziesiąt kart misji, drugie tyle kart akcji, poza tym karty wydarzeń, łask, broni i bonusowe, a do kompletu żetony budynków, gejszy, błogosławieństwa i pieniędzy. Nie zapominajmy o indywidualnych planszach graczy i drewnie: figurkach uczniów, straży i znacznikach graczy. No, trochę tego do ogarnięcia jest :)

Rozgrywka oferuje dwa tryby: (prostszy) Gejszy i (trudniejszy, bardziej złośliwy) Samuraja. Składa się z 11 rund, a każda runda z 7 faz. Pozwolę je sobie wymienić, gdyż ich nazwy sugerują, czego możemy się spodziewać. Jest więc faza przygotowań, potem licytacji, wydarzeń i przydzielania zadań. Dalej straży, handlu i w końcu akcji.

Gra jest zależna językowo jak widać na załąćzonym obrazku (fot. Ann Th.)

Gra jest zależna językowo jak widać na załączonym obrazku (fot. Ann Th.)

Napchano więc do Yedo wiele z tego, co w grach dobre i sprawdzone: licytację (kilka na rundę, o 7 kategorii dóbr); worker placement (gracze wysyłają uczniów na planszę główną i do budynków na swoich planszach, aby w fazie akcji ich aktywować); rondelek (niedobra straż chodzi w kółko po dzielnicach i robi kuku uczniom graczy); negocjacje (gracze mogą się wymieniać dobrami). A to wszystko unurzane w kartach akcji.

Wystarczy jeszcze wspomnieć o kilku akcjach możliwych do wykonania w każdej z 7 dzielnic Yedo i mamy ogólnie mydło i powidło powodujące niezły zawrót głowy. Jak jednak zobaczycie na zdjęciach, grę moga ogarnąć także dzieci, więc nie może być tak źle, jak sie wydaje ;) A może jest nawet interesująco?

Jeśli grają w Yedo małe dzieci, to nie może być aż taka złożona (fot. Thomas Vande Ginste)

Jeśli grają w Yedo małe dzieci, to nie może być aż taka złożona (fot. Thomas Vande Ginste)

 

(fot. Henk Rolleman)

(fot. Henk Rolleman)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*