Znana wszystkim zabawa w ciuciubabkę swą popularność opiera na prostych zasadach i tym dreszczyku emocji, gdy uda się uciec tuż przed nosem łapiącej osoby.
Autor (niesprecyzowany) gry Jaki jest? być może chciał przenieść ogólne wrażenia ciuciubabki na planszowe podwórko. Czy można dobrze się bawić udzielając prawdziwych, ale jednak dziwacznych odpowiedzi na pytanie Jaki jest? Czy taka zabawa rozkręci imprezę? Wreszcie, jak się ma ta propozycja do innych imprezówek wydanych niedawno przez sopocki Trefl?
Co w pudle?
Jak to ostatnio coraz częściej, niestety, bywa pudło jest dużo za duże. Znajdziemy w nim dużo mniejsze pudełko na karty z hasłami (i w sumie niewiele większe powinno być pudło z grą) z małą ramką na bieżące hasło oraz dwie tabliczki z pisakami suchościeralnymi. Niewiele, ale przecież jakość gry nie zależy od ilości komponentów.
Haseł jest całkiem sporo i wystarczą na pewno na wiele partii, bez obaw o powtórzenia. Część z nich to pojedyncze wyrazy, inne to wyrażenia. Różnorodność haseł jest bardzo duża. Od bardzo konkretnych, po dość abstrakcyjne.
Jak się bawić?
Jeden z grających ma za zadanie odgadnąć hasło na podstawie odpowiedzi na pytanie: Jaki jest? Pozostali gracze starają się udzielić odpowiedzi prawdziwej, ale jak najmniej przydatnej. Przykładowo przy haśle samochód odpowiedzią może być jego kolor niebieski albo określenie wieku – stary. Każde pytanie to ujemny punkt dla zgadującego. Oczywiście można, i pewnie trzeba, dawać odpowiedzi ciekawsze, pełniejsze. Jednak reguły nijak do tego nie zachęcają.
W przeciwieństwie do znanego dość powszechnie Dixita tutaj nie ma żadnej restrykcji dla odpowiadających w sposób, który nie zbliża do odpowiedzi. Zatem jeśli ktoś się nie zagapi i nie wypapla kluczowych szczegółów, to można się bawić i bawić…
W naszych partiach przyjęliśmy, dla uproszczenia, zasadę trzech kolejek pytań. Po kilkunastu hasłach w zasadzie wszyscy mieli komplet punktów – ujemnych.
Dla rozruszania imprezy zaczęliśmy dawać odpowiedzi jak najbardziej poprawne i czytelne. O dziwo! nie pomogło. Bo jak naprowadzić zgadującego na hasła typu „szafka na bieliznę” czy „spacer popołudniowy”?
Da się to uratować?
Osobiście jakoś wątpię… Być może, gdyby po próbie zgadywania pojawiała się jakaś ocena typu ciepło-zimno… Być może gdyby…
Ale przecież nie miałem wymyślać nowej gry, a cieszyć się grą gotową!
W pewnych sytuacjach może się udać wycisnąć z tej zabawy nieco satysfakcji. W gronie młodych ludzi, którym wszystko się kojarzy zapewne będzie mnóstwo śmiechu, gdy na zupełnie banalne hasło będą udzielać – z rumieńcami na twarzach – frywolnych odpowiedzi.
Jednak w większości przypadków ten aspekt będzie zbyt błahy, by grę w ogóle wciągać.
Pisałem całkiem niedawno o innej imprezówce Trefla 5 sekund i jest to przykład prostej i naprawdę fajnej zabawy. Jaki jest? wydaje się być z przeciwnego bieguna. Frustrująca, mało ambitna i w końcu nudna gra. Szkoda, że taka nieudana gra może zniechęcić do innych świetnych gier wydawanych przez Trefl, jak zapowiadana Pictomania.
Ogólna ocena
(1/5):
Złożoność gry
(1/5):
Oprawa wizualna
(2/5):
Czyżby najniższa ocena ever na GF? :) Czy coś pominęłam? Pamiętna Munera miała przynajmniej lepszy wygląd.
Czyli w skrócie: gdyby do odganięcia w grze było hasło „Gra – Jaki jest?” to najbardziej oczywista podpowiedź brzmiałaby „Bez sensu”? ;)
Jako gry nie da się tego ocenić inaczej (bo jest to gra jawnie popsuta), ale jako zabawa się przez pewien czas sprawdza – ale głównie jeżeli podpowiadający lubią pokombinować ze skojarzeniowymi odpowiedziami. Zgadujący nigdy nie bawi się dobrze, ale to rola przechodnia.
Zdecydowanie dużo bardziej warte zakupu jest 5 sekund.
Czytając o zasadach tej gry zastanawiałem się, jakie szanse ma zgadujący i wygląda na to, że nie pomyliłem się i niezbyt wielkie. Szkoda. Czekam na Pictomanię!