Home | Wywiady | Wspomnień czar – Egmont o Essen 2012

Wspomnień czar – Egmont o Essen 2012
Ten tekst przeczytasz w 3 minut

W dniach 18 – 21 października 2012 r. w Essen odbyły się międzynarodowe targi gier planszowych. Pojawiło się wiele nowych tytułów, można było pograć i w starsze gry. Tłumy, spotkania, wewnętrzna walka z pokusą wydania pieniędzy na te wszystkie intrygujące tytuły, a po Essen głowa pełna planów i uśmiech na twarzy „a to Was gracze znów zaskoczę!”. O tegorocznym Essen opowiada nam Jarosław Basałyga z wydawnictwa Egmont.

Był to mój piąty wyjazd na targi Spiel Essen i przyznam, że same targi nie różniły się specjalnie od poprzednich: mnóstwo wystawców, tłumy zwiedzających, kilka dni wypełnionych sporą liczbą spotkań i praktycznie brak czasu aby spokojnie w coś pograć. Tym razem jednak nie leciałem sam, dzięki czemu podróż w obie strony i pobyt w Niemczech upłynęły w wesołej atmosferze. Dobrymi kompanami tej wyprawy okazali się Tomek Kołodziejczak z Egmontu i Rafał Jaki z CD Projektu, którzy na targach – podobnie jak ja – załatwiali swoje służbowe sprawy.

W Essen tradycyjnie pojawiłem się już w środę, dzięki czemu miałem okazję przejść się po pustych jeszcze halach i porozmawiać z kilkoma polskimi wydawcami (Portal, Kuźnia Gier, Granna, Gry Leonardo, Rebel, Trefl). A na drugi dzień – do pracy, czyli spotkania, spotkania, spotkania…

Przemek z Lacerty w swoim tekście o targach napisał, że jego zdaniem w czwartek było mniej odwiedzających niż w latach poprzednich. Moje wrażenia są inne – zaskoczył mnie czwartkowy ścisk w halach. W poprzednich latach przemieszczania się pomiędzy halami nie było problemem, co w tym roku nie było takie łatwe. W piątek było już normalnie, czyli bardzo tłoczno, jak co roku.

Od kilku lat spotkania w Essen organizuję sobie w taki sposób, aby uniknąć weekendowych tłumów. W czwartek i piątek biegam więc ze spotkania na spotkanie, a w przerwach pomiędzy nimi staram się spokojnie przejść po wszystkich stoiskach. Przy okazji walczę z pokusą kupowania gier, które wpadną mi w oko na stoiskach sklepów. Walka ta jest jednak z góry skazana na porażkę, dlatego moja kolekcja powiększyła się między innymi o gry Antike Duellum, Navegador, Middle Ages, Las Vegas oraz kilka mniejszych tytułów. Do domu wróciłem również ze świetnie wydaną grą Vampire Empire podarowaną mi przez Filipa Miłuńskiego.

Do Warszawy wracałem w piątek wieczorem. Lot powrotny upłynął nam na walkach samurajskich (Samuraj na iPada). Wygrałem :)

Jako wydawca wróciłem w pełni usatysfakcjonowany, spotkania okazały się bardzo owocne i dobrze rokujące na przyszłość. Natomiast jako gracz wracałem z jednej strony bardzo zadowolony z zakupów, z drugiej jednak strony bardzo żałowałem, że wśród kupionych gier nie ma Die Paläste von Carrara – nowości duetu Kramer-Kiesling oraz Hawaii. Obie gry były na mojej liście zakupów, ceny spowodowały jednak odłożenie ich na przyszłość. Za rok będą o połowę tańsze. Zwyciężył więc zdrowy rozsądek ;-)

 

Upolowane

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*