Home | Wiadomości | Essen’11: Paperclip Railways

Essen’11: Paperclip Railways
Ten tekst przeczytasz w 2 minut

fot. Tony Boydell

Dzisiaj moją uwagę przyciągnęła nietypowa gra kolejowa. Paperclip Railways nie jest grą z gatunku pickup & deliver, polega raczej na rozbudowie sieci kolejowej. Co w niej nietypowego? Częściowo wskazuje to sam tytuł – śliczne zwyczajowe wagoniki lub żetony torów zastąpiły w niej zwykłe biurowe spinacze do papieru (paperclips). I to cała innowacja? Nie, nie cała. Drugim ciekawym pomysłem jest zupełny brak jakiejkolwiek mapy, na której się gra – stacje to kwadratowe karty, które gracze umieszczają na stole w trakcie rozgrywki. Wybierając miejsce ułożenia  stacji, tworzą jednocześnie mapę.

Każda ze stacji należy do jednego z czterech typów – stacja wiejska, stacja podmiejska, stacja miejska (town) lub stacja wielkomiejska (city). Każda ma wartość punktową. Każda ma określone rodzaje stacji, z jakimi wolno ją łączyć, minimalną liczbę spinaczy, które musi zawierać połączenie oraz limit połączeń. Każda ze stacji ma wreszcie jakąś cechę specjalną, która uaktywnia się przy wyłożeniu lub w trakcie rozgrywki.

Ograniczenia dla budowy sieci to oczywiście  te już wspomniane, opisane na kartach stacji, a także fizyczne odległości między kartami na stole (narzucające wymaganą liczbę spinaczy), połączenia już leżące na stole (żeby przeciąć połączenie innego gracza trzeba mu zapłacić punkt zwycięstwa (PZ)), specjalne karty z przeszkodami, które trzeba omijać lub płacić 2 PZ za przebicie się przez nie.

Bardzo ważnym elementem gry jest dobór kart na rękę. Limit sześciu kart powoduje, że trzeba dobrze zarządzać ręką żeby zapłacić za wszystkie potrzebne spinacze, znaleźć odpowiednie stacje do zbudowania i jeszcze zdążyć z tym wszystkim zanim przeciwnicy pokrzyżują nam plany budując ostatnie dozwolone połączenia do naszej upatrzonej stacji.

Gra wygląda prosto i ciekawie zarazem, choć pewne wątpliwości wzbudza budowanie sieci dla samego budowania, bez specjalnego celu. Gracze za zbudowane połączenia dostają bowiem punkty zwycięstwa równe sumie punktów na połączonych stacjach oraz liczbie spinaczy w połączeniu. Budowanie konkretnych stacji może też być powodowane ich cennymi właściwościami, które dają przewagę w dalszej części gry. Nie dążymy jednak z naszą siecią do żadnego konkretnego miejsca, nie mamy za zadanie połączyć jakiś określonych punktów na stole. Po prostu tłuczemy jak najwięcej połączeń między drogimi stacjami i tyle.

Z pewnością nie jest to wielka kolejowa strategia, jednak jako lekki  (lekko przydługawy – do 60 min) filler może być interesująca. Gra jest na tyle zwariowana, że nawet chciałbym ją mieć na półce.

2 komentarze

  1. Avatar

    Pomysł został zaczerpnięty z gry która debiutowała w Essen w 2010 roku. Japon Brand przyleciało z 100 sztukami String Railways gdzie każdy z graczy ma kilka sznurków, które służą za tory.

  2. Avatar

    Na BGG było sporo zarzutów wobec autora, że zwyczajnie pomysł ukradł. Ale dzielnie się bronił – i wydaje mi się, że miał rację. Gra jest wystarczająco inna. W zasadach jest też wzmianka o inspiracji grą String Railway.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*