Home | Wiadomości | Aktualności | Frank Kulkmann podsumowuje pierwszy dzień Essen

Frank Kulkmann podsumowuje pierwszy dzień Essen
Ten tekst przeczytasz w 3 minut

Frank Kulkmann i Ralf Togler, prowadzący znanego planszówkowego bloga G@MEBOX, podsumowali swoje wrażenia z pierwszego otwartego dnia targów Spiel’10 w Essen. Dużo miejsca poświęcają takim grom jak Hey Waiter!, 7 Wonders, Forbidden Island, Loch Ness, First Train to Nuremburg, no i naszemu 51 Stanowi. Jak to zwykle w kulkmannowskich obserwacjach z Essen bywa, skupiają się one przede wszystkim na opisie mechaniki omawianych gier i pierwszym wrażeniu. Jest też zdjęcie komponentów dodatku do Strongholda – Undead. Cały tekst Kulkmanna w języku angielskim poczytać można tutaj .

51 Stan postrzega Kulkmann jako tytuł oparty na – jak się wyraził – rzadkim w karciankach wyrafinowanym silniku typu 'buduj i rozwijaj’. Podział kart na trzy części i samą ideę wykorzystywania ich na trzy sposoby uważa za unikalna. Widać wyraźnie, że 51 Stan bardzo Kulkmanna zaciekawił – zapewne wkrótce można będzie przeczytać obszerniejszą recenzję gry na jego blogu.

Ach, no i w swoim wpisie Kulkmann opublikował prawodpodobnie pierwsze w sieci zdjęcie komponentów Stronghold: Undead!

Jest także fotka (szkoda, że słabej jakości…) essenowego dodatku do Stronghold: Undead, czyli talii 10 kart bohaterów. Obrońca przed grą może wylosować dwóch spośród nich dla zastąpienia standardowych bohaterów znajdujących się w pudełku.

Hey Waiter! opisywał już ja_n w jednym ze swoich wpisów. Loch Ness  nie wzbudziło wielkiego entuzjazmu – ot, prosta gra rodzinna ze sprawdzonymi mechanizmami. Nieco więcej uwagi zwraca Ralf Togler na First Train to Nuremberg, czyli przeróbkę Last Train to Wensleydale, Wallace’a. Podkreśla prostotę zasad gry, duże mozliwości rozwoju i planowania oraz fakt, że w pudełku jest również oryginalna gra (czyli Last Train…). Innymi słowy – dostajemy dwie gry w jednej.

Po pierwszym dniu targów, Kulkmann postanowił w hotelu pograć trochę w 7 Wonders. Wrażenia? Na pewno losowość odgrywa dużą rolę w rozgrywce, która zdaje się wyglądać na wybitnie taktyczną. Raczej nie ma co liczyć, że dostaniemy karty, które chcemy. Karty gildii, które dopakowują graczy punktami (na podobnej zasadzie jak 6-dev w RftG) przychodza na szczęście w ostatniej turze razem z innymi ciekawymi kartami, i gracze mają trudny orzech do zgryzienia gdy przychodzi do wyboru (domyślam się więc, że w ostatniej erze raczej wybieramy już karty pod kątem naszych korzyści, a nie utrudnienia przeciwnikowi). Z drugiej strony, punkty można zdobywac na wiele sposobów i podobno da radę osiągnąć wysoki wynik punktowy bez pasującej nam gildii. Mimo tych uwag, w składzie sześcioosobowym gra się generalnie podobała, choć tez wydaje się, że pozytywnie zwykle nastawiony Kulkmann akurat 7 Wonders odebrał bez wielkiego entuzjazmu. No i powiedzmy sobie to jasno: gra zajmuje spoooro miejsca…

6 komentarzy

  1. Avatar

    W którym to miejscu Kulkmann zauważa problemy z żetonami? Przeczytałem całość i nie zauważyłem…

  2. Avatar

    Oj podobują mi się Nieumarli. Coraz bardziej żałuję, że są jedynie dodatkiem, gdyż podstawki nie mam zamiaru nabyć…

  3. Odi

    Ten akapit zaczynający się od:

    WOW! While it is true that….[…] However, 51st State is not only one of those rare games which meets the demands of such a scenario on the points of setting and graphic design, but instead 51st State also offers a very sophisticated base of building-and-development rules which can be rarely found within the scope of a mere cardgame. Of course, some tokens are needed to represent workers, victory points and resources, but otherwise the game is fully operational just through the use of the playing cards.

    Hm, jak teraz to czytam, to widzę inne rozumienie tej myśli:/

    Zmieniam zatem tekst. Mam nadzieję, że mnie trzewik do sądu nie poda….:(

    Przepraszam :(

  4. Avatar

    @Odi – adresik znamy… ;-)

  5. Avatar

    W kwestii 7 Wonders: Powoli zaczynam się skłaniać do potwierdzenia obaw Jacka z Planszostacji: to nie jest w żadnym wypadku gra cywilizacyjna… Być może dobra, bo szybka, gra wieloosobowa. być może oryginalny mechanizm rywalizacji z bezpośrednimi sąsiadami

  6. Avatar

    … (post mi się uciął) przyciągnie uwagę, ale nie wydaje mi się, żeby to było głębsze i ciekawsze od Cytadeli – którą zresztą bardzo lubię.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*