Home / News / O Pionku, generalnie…

O Pionku, generalnie…

P10_allPo XII Pionku wybuchła prawdziwa burza. Dyskusja przetoczyła się i przez Games Fanatic (wpis Folko), i przez forum gry-planszowe.pl i przez MDK, wśród Pomarańczowych Koszulek. Że organizacja siadła, że Pomarańczowych za mało, że w wypożyczalni tłumy, że tłumaczyć gier nie ma komu, że gry rzucane ze sceny to zły pomysł, a konkurs kropkowy przeszkadza w rozgrywkach…

Za cztery tygodnie odbędzie się kolejny, trzynasty Pionek. Nim zacznę publikować wieści i informacje o atrakcjach najbliższej edycji, chciałbym Wam opowiedzieć o Pionku, który gości w moim sercu. Wyjaśnić dlaczego Pionek jest taki, a nie inny. Opowiedzieć czego po Pionku możecie się spodziewać, a czego spodziewać się po nim nie można.


Siedzieliśmy w naszej starej sali w MDK, w gronie kilku Pomarańczowych Koszulek i kilku stałych bywalców naszych planszowych spotkań. Przewinęło się kilka pobocznych tematów, a potem zaczęło się o Pionku, pojawiły się propozycje zmian, reform, rozwoju imprezy. Jak sprawić, by przybyło więcej osób. Jak sprawić, by otrzymać dotację z Miasta, pomoc od Gminy, pieniądze od sponsorów. Jak ogarnąć sprawę z dokumentacją, jak spełnić wymogi związane z organizacją imprezy masowej, jak zwiększyć profesjonalizm całego przedsięwzięcia i zmienić go w porządne profesjonalne targi. Pojawił się jeden, drugi, trzeci postulat, zapowiadało się, że czeka nas tego dnia poważna, długa debata, że przed Pionkiem wielka reforma, że impreza rozwinie skrzydła. Zapowiadało się…

Stało się coś zupełnie nieprzewidywalnego. Słuchałem, słuchałem i w końcu się odezwałem. Spojrzałem na chłopaków i powiedziałem to co leżało mi na sercu.

“Ale ja nie chcę by Pionek był profesjonalny.”

W sali zapadła cisza.

Kiedy trzy lata temu zrobiłem pierwszego Pionka, był on spotkaniem fanów gier, zlotem moich przyjaciół oraz przyjaciół moich przyjaciół. Wraz z upływem czasu i wraz z kolejnymi edycjami, przyjaciół przybywało. Grono rosło i rosło. W końcu na Pionku pojawiło się i czterysta osób. Lecz wciąż, w każdej chwili trwania imprezy, podczas każdej z dwunastu edycji miałem poczucie i silne przeświadczenie, że są to ludzie, których zaprosiłem do siebie do domu, do MDK, by wraz z nimi spędzić miły weekend. Moi goście, przyjaciele rodziny. Nigdy nie było tu miejsca na chłodny profesjonalizm.

Przerwałem ciszę. Zacząłem tłumaczyć o co mi chodzi.

Nie chcę, by Pionek stał się profesjonalny. Nie chcę, by zmienił się w targi gier. Nie chcę zarabiać na organizacji Pionka. Nie chcę dofinansowania z Miasta. Nie robię go dla pieniędzy. Robię go, bo chcę spędzić weekend w gronie przyjaciół. Chcę umęczyć się do nieprzytomności i mieć, w niedzielę wieczorem, przeświadczenie, że zrobiłem coś dobrego. Pożegnać się z ludźmi opuszczającymi imprezę i widzieć w ich oczach, że spędzili wspaniały weekend. Przybić piątkę z Bogasem, Silentem, Kolderkiem, Korzeniem i całą masą ludzi stojących za Pionkiem, których paliwem jest pozytywna energia i powiedzieć sobie, że odwaliliśmy kawał dobrej roboty i daliśmy ludziom kupę ciepła i pozytywnej energii. Tego chcę. Dlatego robię Pionka.

Wizja profesjonalnych targów pękła jak mydla bańka. Duch Pionka ponownie zaczął wypełniać naszą salę. A ja wciąż mówiłem…

Nie chcę, by Pionek stał się profesjonalny. Nie chcę dotacji od sponsorów, nie chcę głupich dokumentacji, nie chcę babrać się w kasie, nie chcę płacić pieniędzy Pomarańczowym Koszulkom za ich pracę. Chcę czegoś zupełnie innego. Chcę widzieć moje dzieci piszczące z radości po sprzedaniu każdego kawałka ciasta, które Merry piekła przez pół nocy. Chcę utulić się z Klemą, podziekować mu za napoje, chcę zobaczyć jak gra z Tymkiem w kolejną szaloną grę, którą mu wcisnąłem w ręce. Chcę wiedzieć, że Pomarańczowe Koszulki są na Pionku, bo to ich pasja, a nie dorywcza praca. Chcę przyjść na konkurs WC, by zobaczyć faceta, który przez trzy miesiące przygotowywał niesamowite konkurencje. Nie dlatego, że zlecił mu to poważny organizator imprezy, który mu za to zapłaci ze środków z dofinansowania z Uni. Chcę widzieć faceta, który wymyślał konkurencje bo jest wariatem. Stworzyłem Pionka dla takich jak on wariatów. Dla Squirell, która przez dłuuuugie godziny jedzie do nas z Poznania, by przez dwa dni harować jak wół tłumacząc ludziom reguły gier, by w końcu, w niedzielę wieczorem, umęczona po pas, ruszyć w wielogodzinną drogę powrotną. Pionek jest dla wariatów. Pionek jest dla Squirrell. Pionek jest dla tej chwili, gdy w niedzielę wieczorem opuszczamy budynek, nieprzytomni ze zmęczenia, pchani do przodu tylko dzięki jednemu – poczuciu, że za nami wspaniały, szalony weekend. To poczucie unosi nas wtedy w powietrze, a duch zespołu, duch grupy Pomarańczowych Koszulek sprawia, że niemal cały budunek unosi się w górę. Dla tych kilku minut magicznego spełnienia robimy tą imprezę.

Pomarańczowy Duch wypełnia już całą salę. Wspomnienia z Pionków stają przed oczami. Nie muszę już nic dodawać. W kraju jest coraz więcej imprez. Pionek był pierwszy, Pionek zapoczątkował ten wspaniały ruch fanów gier planszowych, dziś swoje imprezy, coraz większe i coraz lepsze maja Wrocław, Brzeg, Kraków, Gdańsk, kolejne będą powstawały. Rynek się rozwija, nie braknie w kraju profesjonalnych, wspaniałych imprez. Tu, w Gliwicach chcę wciąż wracać i wracać do korzeni, do najprostrzego, najszczerszego spotkania przyjaciół. W przyszłym roku odbędą się dwie edycje, przygotowane z serduchem, pasją, przesiąknięte familijnym klimatem, z ciastem, dzieciakami, z ludźmi, którzy przychodzą na Pionka ładować akumulatory uśmiechami i serdecznością.

Pionek jest dla wariatów. I póki będą w tym kraju wariaci, póty będziemy spotykali się w Gliwicach. Nie na targach. Będziemy spotykali się u Trzewika, na jego porąbanej, szalonej, ciepłej i pełnej pozytywnych wibracji imprezie. Tak bardzo nieprofesjonalnej, jak tylko się da. Tego możecie od nas oczekiwać. W tym roku, w przyszłym i za lat dziesięć…


 

Facebook Comments

34 komentarze

  1. Tak trzymac! 🙂

  2. Wszystko w tym tekście mi się podoba oprócz informacji że w przyszłym roku będą tylko dwa pionki.:(((

  3. Tak trzymać! +1 😉

  4. nie rozumiem czemu uwazasz ze wynajecie za unijna kase pomaranczowym autokaru do gdanska na gramy czy wroclawia na gratislavie czy tez wrecz raz na rok na essen i pojechania cala paczka bawic sie bez koszulki dla odmiany zabiloby ducha pionka a nie pomoglo wam jeszcze sie zgrac i zintegrowac. wariaci nie moga sobie zrobic wycieczki gdzies cala zgraja?

    (z drugiej strony robisz konwent dookola ktorego ja organizuje sobie planowanie kazdego kwartalu wiec WIEM ze wiesz co robisz)

  5. “autokaru do gdanska na gramy”

    Już chciałem się spytać jaka impreza planszówkowa jest w Gdańsku, bo chętnie bym pojechał, ale już widzę w czym rzecz.

    Gramy było w GDYNI, a nie w GDAŃSKU.

  6. najfajniejsze w tekstach Trzewika jest to, że przekona wszystkich do każdej swojej koncepcji. Gdyby napisał, że sprzedaje Pionka, to i tak wszyscy byliby zadowoleni 🙂
    Mnie Trzewik przekonałeś. Fajnie, że nic się nie zmieni 🙂

  7. Dobrze, wspaniale, że atmosfera zwariowanego spotkania planszmaniaków jest najważniejsza.
    Szkoda, że – o ile to nieodwołalne – w przyszłym roku Pionków będzie dwakroć mniej! 🙁
    Byłem raz, i już odjeżdżając planowaliśmy ze Skarbami przyjazd na kolejnego Pionka.
    Już odliczamy dni (nie miesiące !:))
    Jakże długo byłoby czekać przez pół roku…

  8. Trzewik. Ty powinieneś być zatrudniony w naszej piłkarskiej reprezentacji jako gość od Pep Talk w szatni (sorry Geko za angielszczyzne 😉 ), to może by zaczęli coś wygrywać :).

    Jednak po przeczytaniu tego artykułu, gdy opadną już wszystkie emocje w nim zawarte, można równie dobrze odczytać go jako chłodny, profesjonalny marketing ;).

    Trzeba odróżnić Pionka od coraz większej liczby, coraz lepszych planszówkowych imprez. Sprawić by dalej był wyjątkowy. Można dołączyć do wyścigu i sprawić by impreza była jeszcze lepsza, z większą ilością atrakcji, zrobiona z większym rozmachem i bardziej profesjonalna, albo… wszystkie błędy i niedociągnięcia, które były poruszane na forum obrócić na własną korzyść! GENIALNE! :).

    Na Pionku jest ciepło, rodzina, ciasteczka, misja, pasja, poświęcenie, roześmiane dzieci, szczęście i radość w oczach gości, pozytywna energia, pozytywnie zakręceni wariaci, pozytywne wibracje. Miłość. Przyjaźń. Nirvana. Mamy też Pomarańczowe Koszulki. Pracujących z pasją i poświęceniem, gdzie każdy jest wymienony z ksywki i wydający się taki nam bliski. Taki przyjaciel od serca, który w każdej chwili pomoże chcąc dla siebie tylko “kilka minut magicznego spełnienia”.

    Na INNYCH WSPANIAŁYCH imprezach jest chłodny profesjonalizm. Wszystko kręci się dookoła kasy, czy to w postaci dotacji, sponsorów, czy też wynagrodzenia dla Pomarańczowych Koszulek. Masowe, biurokratyczne imprezy. Ludzie bez twarzy, bez emocji, bez pasji. Pomarańczowe Koszulki odwalające swoją robotę, snujące się pomiędzy stolikami w wielkiej metalowej, chłodnej, szarej hali.

    Pytanie… Kto chce się umówić z Trzewikiem na planszówki rozgrywane przy kominku z rodziną, domowym cieście, herbacie, a kto chce przyjść do hali, gdzie co najwyżej będzie kebab za 8zł i cola? 🙂

    Jak na mój malutki rozumek idea “rodzinnej”, a jednocześnie otwartej planszówkowej imprezy choć wspaniała, poruszająca i pobudzająca wyobraźnię nie jest możliwa do zrealizowania. Dopóki forma Pionka nie zostanie jasno określona będą pojawiały się głosy krytyki. Jak to miało miejsce na forum gry-planszowe. Po prostu na tą imprezę będą przyjeżdżali ludzie z całkowicie odmiennymi oczekiwaniami – z różnych bajek.
    Nie wiem jak długo można tak stać w rozkroku :).
    Zamknięta, zorganizowana na luzaka, rodzinna impreza – ogólnodostępna, otwarta dla wszystkich, zorganizowana na chłodno i profesjonalnie impreza dla każdego, obcego człeka, który nie wie co to jest GamesFanatic (są jeszcze tacy? 😉 ).

    Bardzo chciałbym widzieć jak Twój sen się Trzewik spełnia, ale jako praktykujący realista trudno mi to sobie wyobrazić. Ale jak to mawiają przyszłość należy do ludzi z wizją i pasją. Tego akurat Trzewik Ci nie brakuje :).

  9. Ja jestem na 100% pewny, że Gramy! czy Gratislavia będą lepsze od Pionka. A Pionek będzie sobie jaki jest, i myślę, że wszyscy będą szczęśliwi mając wybór i jadąc raz na północ czy zachód a raz na południe i mając inne doznania i inny klimat. Ja w 100% potwierdzam, że przesłanie tego tekstu nie jest, ze Pionek jest lepszy, bo nie chłodny profesjonalizm, ale że jest totalnie inny i taki inny pozostanie.

    Jesli chodzi o piłkarską reprezentację to fakt, niestety, Smuda jest już 12 kolejnym trenerem reprezentacji, który mnie nie powołał na mecze, więc zaczynam powoli myśleć o końcu kariery piłkarza i rozpoczęciu kariery trenera. Więc będę motywował w szatni 🙂

  10. Kto nie widział niech obejrzy: http://www.youtube.com/watch?v=WO4tIrjBDkk&feature=PlayList&p=C60D07A683FDECE4&playnext=1&playnext_from=PL&index=16

    Wyobraźcie sobie Trzewika zamiast Al`a Pacino i Pomarańczowe Koszulki zamiast futbolistów. Po artykule Trzewika tak sobie wyobrażam rozmowę jaka miała miejsce w MDK :).

  11. Znam tą scenę na wyrywki na pamięć, to chyba najczęściej oglądana płyta DVD z mojej kolekcji 🙂 Jest to absolutnie obłedne kilka minut w historii filmów. Puszczam to sobie czasem zanim pójdę grać w piłkę 🙂

  12. offtopic….
    GRAMY jest w Gdyni, nie ? 🙂 bo w Nadchodzące imprezy jest że w Gliwicach 🙂

  13. Ojoj, aż się zawstydziłam. Może jestem naiwna, ale do mnie marketing Ignacego przemawia jak najbardziej i z uporem maniaka będę do Gliwic jeździć. Nawet gdy po kolejnym Pionku (z którego pewnie znów wrócę na maxa pozytywnie podładowana) przeczytam na forum, że tylko przeszkadzałam z kropkami a w ogóle gry mogłam tłumaczyć ze 3 razy lepiej.

  14. Kto Ci napisał, że mogłaś tłumaczyć lepiej???? bić go! 😀

  15. Kto Ci powiedział, że przeszkadzałaś kropkami???? bić go! 😀

  16. A tak poważnie – Ignacy, dobrze, że się trzymasz swojej wizji Pionka. Taki jak jest, jest wspaniały (tylko ten papier toaletowy… 😉 ), a ci, co marudzą, niech zaczną od zmiany… swojego podejścia.

    Natomiast zgadzam się z Filipposem, że skandaliczna jest informacja o zredukowaniu ilości Pionków o połowę. Veto 😉

  17. @Trzewik.
    Miło usłyszeć, że ktoś jeszcze uważa Any Given Sunday za świetny film :). Tak jak napisałem na forum ten film wzbudza skrajne emocje. Dla jednych jest genialny, dla innych potwornie nudny. Ja się zaliczam do tych pierwszych 🙂

  18. Ten tekst jest tak dobry, że zacząłem żałować wszystkich Pionków na jakich nie byłem. Nawet tych, gdy jeszcze nie obracałem się w towarzystwie tych wszystkich Pozytywnych Wariatów, których miałem szczęście poznać. 🙂

    Nie wiem kiedy uda się zorganizować, ale kiedyś na pewno i ja tam trafię. 🙂

  19. Troche kontekst uzycia slowa profesjonalnie jest tu niezreczny. Dobrze ze znienawidzona “prywatyzacja” nie padla 😉 Brak profesjonalizmu nie kojarzy sie najlepiej.
    Bardziej pasowaloby slowko – zawodowo, a jako przeciwienstwo – wolontariat. Bo juz nie amatorstwo – w sporcie przywyklo sie mowic o amatorskiej i profesjonalnej odmianie, ale nie sa to szczesliwe sformulowania i przeszczepione na inne dziedziny nieprofesjonalny jest okresleniem pejoratywnym.
    Inna niezrecznoscia jest, ze tekst stawia w opozycji inne konwenty – jakby tam trzeba bylo placic, nie bylo zaangazowania itp. To nie fair, bo tak nie jest. I o ile doceniam i akceptuje starania Trzewika by Pionek nie byl komercyjny a wolontariacki, to roznego rodzaju dofinansowania wolontariatu nie wykluczaja a wrecz przeciwnie – moga nadac mu niespotykany wymiar. Stoiska sklepow (konkurujace cena), nagrody w zamian za wywieszone reklamy tez nie zabieraja ducha imprezom – gracze maja mozliwosc kupienia gier ktore sie spodobaly – zyskuja wszyscy.

  20. Ragozd, masz nieco racji. Mogłem to lepiej sformułować (profesjonalizm/zawodowstwo). Nie masz racji z tym stawianiem w opozycji – nie stawiam ich w opozycji, wskazuję różnorodność podejść i właśnie piszę, że ta różnorodność jest fajna, i że będą różne zloty.

  21. Do zobaczenia na XIII pionku!

    XI Pionek jest moim (jak do tej pory:) najradośniejszym i najpiękniejszym planszówkowym wspomnieniem.
    Żałuję, że na XII nie byłem.

    Męskiej gry nie widziałem, ale zobaczę.
    Już się cieszę na weekend 5/6 grudnia, pozdrawiam!

  22. Byłem na ostatnim pionku, było genialnie!

    Super atmosfera, nie czuć upływu czasu…

    NIC nie zmieniaj, lepiej nie będzie!

  23. powiedzial neandertalczyk na widok krzemiennego ostrza 😉

  24. Na czymże miałaby polegać ta różnorodność podejść. Bo, przyznam się, że z rosnącą ekscytacją (ale i z duszą na ramieniu 😉 ) wyczekuję nadchodzącego dnia, kiedy po raz pierwszy będę niebieską koszulką i szczerze mówiąc miałem nadzieję, że będzie mniej więcej tak, jak w powyższym tekście, który dotyczy Pionka.

  25. Trudno mi przewidzieć, Gratislavia wywodzi się z Pionka i jest bardzo do Pionka podobna, ale o ile wiem, Magma to bardzo dynamiczny, zorganizowany facet, z wizją, przykładem różnic jakie już są widoczne, to o wiele silniejsza reklama imprezy na mieście, odwiedziny całych wycieczek szkolnych, masowość, telewizja… Nie wiem co planuje jeszcze Magma, ale nie mam wątpliwości, że to z biegiem lat będzie wielka impreza, masowa, dla całego Wrocławia. Podobnie GRAMY!, profesjonalnie zrobione w halach targowych (o ile widziałem na zdjęciach). Więc różnica jest i będzie coraz większa, gdy te imprezy będą coraz bardziej rosły i rosły i rosły…

  26. Trzewiku, akurat te wycieczki szkolne to wynik przypadku i takiej, a nie innej lokalizacji Gratislavii, która, tak jak napisałeś, z Pionka się wywodzi i założenia były bardzo podobne, ino życie pisze różne scenariusze i z imprezy dla maniaków przez przypadek stała się imprezą familijną.

  27. A czy są już znane przewidywane terminy Pionka w 2010 r.? Idealnie, gdyby to były późna wiosna/wczesna jesień – czyli np. kwiecień-maj i wrzesień-październik. Milej się jedzie do Gliwic i wygodniej gra (bez szatni, kurtek itp.).

  28. No i po co przypominać Trzewikowi ten totalnie nietrafiony pomysł z dwoma przyszłorocznymi edycjami? Może zapomni…?

  29. Będziemy spotykali się u Trzewika, na jego porąbanej

    To wszystko tłumaczy… toż to TWOJA impreza…

    Nie ludzi którzy Ci pomagają… TWOJA…

    I nie mów Trzewik, że nie robisz tego dla pieniędzy. Właśnie dla nich to robisz… Samo bycie wydawcą Cie do tego obliguje! To, że jest stoisko portalu, to, że robisz na Pionku prezentacje Strongholda… to JEST dla kasy… i mówienie, że jest inaczej jest ściemą… Przykre, ale i prawdziwe… Pionek to TWOJA prywata i bardzo starsza się nie dopuścić do niej nikogo… Każdy pomysł na inną formułę jest zły i taki pozostanie bo sprawiłoby to tylko to, że nie masz pełnej kontroli nad imprezą…

    Dziękuje ale postoje… a z Gliwic pograć jeździł będę do Wrocka albo i gdzie indziej…

  30. dominusmaris

    Myślę że Trzewika bardziej zaboli jak będziesz jeździł do Gdyni.

  31. Mysle ze go to wcale nie zaboli

  32. dominusmaris

    Chyba mi się dowcip stępił, albo ostatnio trafiam na ponuraków. Czekam na pochwały za skrócenie długości komentarzy 😉

  33. chyba forum nei dziala:(

  34. Brr… powiało grozą… 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

8 − trzy =