Home | Felietony | Tworzenie gier | Poradnik dla twórców gier – część XIX

Poradnik dla twórców gier – część XIX
Ten tekst przeczytasz w 3 minut

Poradnik

Kontynuując wątek samodzielnego wydawania gry dochodzimy do etapu, gdy gra została już wydrukowana. Co dalej? Oczywiście należy ją sprzedać, ale zanim do tego dojdzie, trzeba ją najpierw gdzieś zmagazynować. Czy wiesz, jaką objętość zajmie 1000 egzemplarzy twojej gry? Jeden z weteranów samodzielnego wydawania opowiadał kiedyś, że 1000 egzemplarzy gry zajęło mu całą wolną od mebli powierzchnię od podłogi do sufitu w living-roomie. Teoretycznie można trzymać gry w piwnicy albo garażu, ale nie jest to polecane, ze względu na ewentualną wilgoć, bardzo źle znoszoną przez papierowe elementy gry.

Aby gra zaczęła się sprzedawać, potrzebna jest poinformowanie o niej potencjalnych klientów. Jeżeli nie masz fury pieniędzy na ogłoszenia prasowe, nie mówiąc o telewizyjnych, powinieneś pomyśleć o promocji. Nawet takie tuzy w branży gier, jak założyciel Wizards of the Coast Peter Adkison czy współtwórca Dungeons & Dragons Gary Gigax, zaczynały od jeżdżenia od sklepu do sklepu w kilku najbliższych stanach i opowiadaniu właścicielom, sprzedawcom i każdemu, kto tylko chciał słuchać, o zaletach swoich gier.

Jeżeli poważnie myślisz o przedstawieniu gry dystrybutorom, właścicielom sklepów i klientom, powinieneś pokazywać ją na targach i konwentach. Największe na świecie targi w branży zabawkowej odbywają się w lutym każdego roku w Nowym Jorku. Jeżeli chciałbyś sprzedać swoją grę sieciom hipermarketów, to jest to z pewnością najlepsze miejsce. Ale początkującemu wydawcy raczej go nie polecam. Po pierwsze wyobraź sobie, ile musi kosztować udział w takich targach i pomnóż tę kwotę przez 3. Po drugie, nawet jeśli tam się znajdziesz, wcale nie jest powiedziane, że ci wielcy kontrahenci zwrócą na ciebie uwagę. Do nich najlepiej można dotrzeć poprzez działających w branży agentów.

Być może najlepszą strategią promocyjną dla początkującego wydawcy jest oparcie się na propagandzie szeptanej. Dobrym miejscem do takich działań jest Gen Con, organizowany w lipcu lub sierpniu w Indianapolis. Uczestnicy tego konwentu to zazwyczaj liderzy lokalnych społeczności graczy z całych Stanów. Dlatego tez wiele firm prezentuje swoje produkty właśnie na Gen Conie, bo jeżeli takim liderom gra się spodoba, opowiedzą o niej po powrocie do domu swoim współgraczom. Wiele firm wręcz rozdaje na Gen Conie swoje nowości, licząc na ich szybkie spopularyzowanie.

W Europie najlepszym miejscem prezentacji są targi w Essen, szczególnie, gdy chcesz nawiązać współpracę z firmami, prowadzącymi dystrybucję na rynku europejskim. Dla przybysza ze Stanów szokujące może być audytorium. O ile w Stanach konwenty zdominowane są przez młodych mężczyzn, w Europie, a szczególnie w Niemczech, rozkład demograficzny graczy jest całkiem inny. Całe rodziny, łącznie z dziadkami i nastoletnimi dziewczynkami, spędzają całe dnie na targach, grając w różne strategiczne gry. Niemcy maję długoletnią tradycję grania w planszówki jako formy rodzinnego spędzania czasu i to właśnie najlepiej widać na targach w Essen.

Jeżeli jedziesz na konwent czy targi jako wystawca, musisz wynająć jakąś powierzchnię i ustawić swoje stoisko (możesz tez wynająć gotowe stoisko od organizatora). Reszta jest całkiem prosta. Ludzie przychodzą, a ty pokazujesz im swoje gry. Staraj się ich zaciekawić, bo wianuszek otaczających twoje stoisko klientów wzbudza zainteresowanie i przyciąga następnych. Na niektórych konwentach można sprzedawać detalicznie gry. Jak dobrze pójdzie, możesz z takiej sprzedaży sfinansować wydatki, poniesione na udział. Jeżeli ci to się uda, to wypada tylko pogratulować. Nie dość, że zrobiłeś sobie i swojemu produktowi promocję, to jeszcze miałeś ją za darmo.

Gdy zdecydujesz się na reklamę w prasie, możesz wybrać jako miejsce publikacji albo czasopisma na temat gier albo związane z tematyką twojej gry. Możesz też próbować wysyłać redakcjom czasopism czy stron internetowych egzemplarze do zrecenzowania. Każda wzmianka o twojej grze daje szansę na to, by klienci zaczęli pytać o nią w sklepach. Może też skłonić potencjalnych klientów do odwiedzenia twojej strony internetowej w poszukiwaniu dokładniejszych informacji. Oczywiście o ile taką stronę posiadasz. A stronę posiadać chyba warto, bo przygotowanie i hosting strony nie są już specjalnie kosztowne. Zresztą stronę możesz zrobić nawet sam, gdy masz trochę czasu, by się tego nauczyć.

Przejdźmy wreszcie do samej sprzedaży. Jak już wcześniej przeczytałeś, możesz sprzedawać grę bezpośrednio na konwentach, a między konwentami wysyłkowo, poprzez swoją stronę internetową, ogłoszenia lub serwisy aukcyjne. Ale może lepiej powierzyć sprzedaż profesjonalistom. Spróbuj odwiedzić sklepy, prowadzące sprzedaż gier. Nie jest to łatwe zadanie. Bądź uprzejmy, staraj się zrozumieć potrzeby sklepu i przede wszystkim bądź nastawiony entuzjastycznie. Możesz zaproponować, że w określonym dniu będziesz demonstrował swoją grę klientom albo zorganizujesz turniej. Staraj się przekonać właściciela czy kierownika sklepu, że gra nie będzie kurzyła się na półkach tylko szybko znajdzie nabywców. Pracownicy takich sklepów są często maniakami gier. Jeżeli zagrają w twoją grę i się im ona spodoba, sami potrafią przekonać klientów do zakupu.

Najlepszym rozwiązaniem jest nawiązanie kontaktu z dystrybutorami (hurtowniami). Jeżeli dystrybutor naprawdę zainteresuje się twoim pomysłem, może zamówić od razu setki czy nawet tysiące egzemplarzy. Oczywiście dystrybutor zapłaci ci mniej niż sklep, ale za to zaoszczędzisz mnóstwo czasu i wydatków, związanych z podróżowaniem od sklepu do sklepu. Początkującemu autorowi czy wydawcy trudno jest jednak od razu przekonać dystrybutora. Ale gdy ludzie zaczną pytać w sklepach o grę, a sklepy poszukiwać jej w hurtowniach, można liczyć na to, że hurtownia wprowadzi ją do swojej oferty.

5 komentarzy

  1. Avatar

    Co do tego, ze dystrybutor „może zamówić od razu setki czy nawet tysiące egzemplarzy” to moze w USA (chociaz i w to watpie) :-).

  2. MichałStajszczak

    Nie tylko w USA, w Niemczech zapewne też. A nawet w Polsce. Może tysiące rzadziej, ale setki bardzo często.

  3. Avatar

    w kolejnym odcinku będzie 'co zrobić z tym zarobionym milionem dolarów’:)

    a poważniej- cykl mi się podoba, przybliża ciekawe fakty z branży.

    Może dałoby się namówić kogoś z naszego podwórka (Lacertę, Rebela, Portal) na posta z doświadczeniami z wydawania gier, jak to wygląda u nas i jakie są różnice ?

  4. MichałStajszczak

    @bb bartosz>Ten zarobiony milion należy natychmiast zainwestować w wydanie następnej gry :)
    Cykl zbliża się do końca, bo mamy juz za sobą 4 z 6 części książki. Piąta część to właściwie podsumowanie tego, co było wcześniej opisane (nosi tytuł „Selling a Game – Step by Step”), a szóstej nie będę tłumaczył, bo zawiera wyłącznie spis amerykańskich wydawców, dystrybutorów, targów zabawkowych i działających w branży agentów oraz wzory umów z wydawcami.

  5. Don Simon

    Michal – proponuje bys najwazniejsze informacje pisal pogrubiona czcionka. A niektore to dodatkowo na czerwono. Np to zdanie:

    „Możesz też próbować wysyłać redakcjom czasopism czy stron internetowych egzemplarze do zrecenzowania.”
    :)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*