Home / News / Planszówkowanie jako zajęcia dodatkowe w szkołach?

Planszówkowanie jako zajęcia dodatkowe w szkołach?

Trochę spóźniony wpis, ale wydaje mi się, że jednak na tyle godny refleksji, że warto go opublikować. Dwa dni temu, w głównym wydaniu wiadomości TVP pojawił się materiał pod tytułem „Poker na poligonie”. Dotyczył zajęć z dodatkowych przedmiotów, które muszą wprowadzić gimnazja. Wśród propozycji były m.in. szachy, brydż i poker. Cały program znajdziecie w archiwum Wiadomości TVP, reportaż jest pod koniec wiadomości (wyświetlany na ekranie czas emisji od 19.50 do 19.52, po informacji o dzikim kocie na Opolszczyźnie :D) 

W reportażu pojawia się informacja, że ministerstwo kładzie nacisk, aby szkoły organizowały dodatkowe przedmioty, a te nerwowo szukają różnych tematów. Może to dobry moment na zaproponowanie gimnazjom zajęć z gier towarzyskich? Gdzie oprócz szachów, brydża i pokera, można byłoby rozwijać się intelektualnie przy Wysokim Napięciu, Puerto Rico czy Agricoli. Jeżeli macie takie możliwości to może warto coś takiego zaproponować dyrekcji lub nauczycielom? Bo skoro organizowane są już tam zajęcia ze sztuki cyrkowej czy pokera to nie widzę nic złego, aby młodzież spędzała również ten czas np. przy grach planszowych.

Dzięki Michał za info


 

Facebook Comments

9 komentarzy

  1. Ja w podstawówce miałem dodatkowe zajęcia z historii, na których graliśmy w gry typu Bzura 1939 i to chyba najprzyjemniejsze wspomnienie ze szkoły:)

  2. Witam !
    Ja próbowałem w szkole podstawowej do której chodzą synowie. Najpierw chciałem zorganizować pokaz gier przy pomocy jednej z firm (sieć sklepów), które gry sprzedają i w reklamówkach chwalą się, że takie pokazy organizują. Mimo kilku telefonów zostałem przez nich po prostu olany. Potem próbowałem rozmawiać z kierowniczką świetlicy (zajęcia w czasie ferii). Też to niewiele dało (trzeba otworzyć szkołę, przypilnowac dzieci, itp, itd). Jedyne co udało mi się wywalczyć, to 2h gier podczas lekcji u starszego syna. Pewnie tylko dlatego, że syn zaniósł do szkoły Maniki, które bardzo się spodobało. Te 2h będą w przyszłym tygodniu więc zobaczymy jak to wyjdzie.
    Pozdrawiam
    P.S. Dodam, że podczas wszystkich rozmów w szkole poziom wiedzy zatrzymał się na chińczyku ewentualnie Monopolu.

  3. dominusmaris

    Myślę że poziom zainteresowania uczniem w szkołach ogólne spada i dzieje się to mniej więcej proporcjonalnie do spadku zainteresowania ucznia szkołą.

    Jakieś 12 lat temu podczas ferii były w moim liceum codzienne zajęcia sportowe.

    Po 2 godziny kosza i siatkówki, przychodziło w sumie ok 50-60.osób.

    Kilka lat temu na feryjne zajęcia z kosza przychodziło 10 osób, licząc ze mną i 3 innymi studentami, siatkówki już nie było.

    Dwa lata temu zrezygnowano i z kosza.

    Na sobotnie SKS-y przychodzi dzisiaj ok 6. osób, nam absolwentom już nie wolno-od zakończenia studiów-więc nie ma komu grać.

    Nie dziwi mnie więc postawa szkoły wobec gier planszowych.

    Z drugiej strony za kadencji ,,Wielkiego Rzymianina” MEN przyznało tytuł gry edukacyjnej grze komputerowej z Nilem w tytule.

    Może polskie wydawnictwa planszówkowe powinny uderzyć w tym kierunku.

    Granna sprzedaje do przedszkoli to ktoś inny mógłby zrobić grę np. o warszawskich dzieciach, załatwić sobie pieczątkę MEN(-sy:) na pudełku i próbować sił w szkolnych świetlicach.

    Z drugiej strony, kto tym dzieciom wytłumaczy jak mają w te gry grać?

    Pani świetliczanka?

  4. Fajne mają w USA narzędzia dla nauczycieli chcących propagować gry planszowe: http://www.gamesforeducators.com/index.php?option=com_content&view=article&id=202&Itemid=98. Ale też w części amerykańskich szkół jest znacznie większa świadomość planszówkowa.

  5. Są nauczyciele, są dyrektorzy i są inni życzliwi ludzie, którzy inicjatywę pracy z dziećmi i wykorzystania gier planszowych w szkole popierają i wspomagają. Jak się zaczęło, można przeczytać tutaj:
    http://www.rebel.pl/blog/2008/10/od-najmlodszych-lat/

    Dzieci wciąż grają na zajęciach pozalekcyjnych, zainteresowanie nie słabnie, pomoc sklepu Rebel i wydawnictwa Granna pozwala na to, że dzieci znają coraz więcej i coraz bardziej złożonych gier. W plebiscycie na najlepszą grę po pierwszym półroczu na drugim miejscu był “Zlot czarownic” pokonany przez “Jenga”, ale popularnością cieszyły się i “Pędzące żółwie” i “Zooloretto” i “PitchCar” i “Santy Anno” i wiele innych.

    Chętnie Wam o tym napiszę na GF, skoro temat “wypłynął”, bo obserwacja zachowań dzieci przy grach, ich reakcji, zainteresowań pozwala wyciągać wiele wniosków, a że inicjatywa przetrwała i się rozwija to niech będzie inspiracją dla innych.

  6. W mojej hurtowni zaopatruja się również szkoły – albo w ramach wyposażania świetlic, albo na zajęcia “Zima w mieście” czy “Lato w mieście”. Oczywiscie sa to szkoły podstawowe i do świetlic kupują gry dla uczniów klas 1-3 czyli 7-9 latków. Najczęściej są to gry Granny, Trefla itp. Na akcje sezonowe kupują też trochę gier dla starszych dzieci, np. Falsolki, 6 bierze, Owczy pęd, Polowanie na robale (to kilka pozycji z listy zakupów jednej szkoły na Zimę w mieście w styczniu 2009).
    Jeśli chodzi o wstępne wysondowanie zainteresowania szkoły i zaprezentowanie nauczycielom, rodzicom i dzieciom planszówek, mozna wykorzystać imprezy typu Piknik Rodzinny. W szkole, do której chodziły moje dzieci takie imprezy odbywały się w soboty w ramach “odpracowywania” dni międzyświątecznych. Na takich imprezach robiliśmy, cieszące sie dużym powodzeniem, pokazy planszówek i łąmigłówek. Może właśnie przez takie pokazy uda się przełamać przynajmniej barierę niewiedzy, o której pisał Banan.

  7. Btw, ja w ramach zajec dodatkowych z historii gralem w szkole w RPGa “Dzikie Pola”…

    Nazwac nauczyciela psubratem i obciac mu ucho – bezcenne.

  8. Jak to mozliwe by nie bylo w spisie gry go?

  9. Witam !
    No i pograliśmy u syna w klasie (II klasa podstawówki). Były Pędzące Żółwie, Niagara, Carcassone, Jamaica, Ingenious, Hej to moja ryba, Ubongo i na końcu Kroniki Mutantów (ogromny zachwyt u chłopców). Generalnie wypadło to bardzo pozytywnie. Wszyscy byli zadowowoleni. Umówiliśmy się na jeszcze jedne takie zajęcia w tym roku szkolnym. Dodatkowo dostaliśmy zaproszenie od pani z zerówki, które oczywiście z przyjemnością przyjęliśmy. Szkoda tylko, że zaproszone dodatkowo osoby (m.in. szefowa świetlicy) nie przyszły tłumacząc się nawałem zajęć. Krótko mówiąc było warto. Może coś z tego będzie.
    Pozdrawiam
    P.S. Mała ciekawostka. Z całej klasy oprócz mojego syna tylko jedno dziecko grało wcześniej (Niagara, Carcassone).

Leave a Reply to Banan Cancel reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

dziesięć + 5 =