Home / News / Mama, tata, karkason

Mama, tata, karkason

Jeżeli ktoś z was chciałby zarazić swoje dzieci miłością do Carcassonne to wydawnictwo Hans im Glueck wyszło naprzeciw tym planom. W sprzedaży pojawiła się gra Die Kinder von Carcassonne. Jest to nic innego jak wersja tej słynnej gry dla najmłodszych. Tradycyjnie budujemy krajobraz składając odpowiednie płytki. Jednak, aby ułatwić zadanie wszystkie elementy do siebie pasuję. Niemniej nadal pewne decyzje taktyczne są w czasie rozgrywki wymagane. Dodatkowo żeby nie zanudzić małych graczy skrócono czas pojedynczej partii.


 

Facebook Comments

47 komentarzy

  1. Carcassone to worek bez dna – autorzy wyciągają z tytułu ile się da, a kolejny dodatek to kolejna kasa dla wydawnictwa.

    Oczywiscie to moje skromne zdanie 🙂

  2. a cóż w tym złego ?

  3. Zima44 – też tak myślę. A co w tym złego? Niby nic, poza mocnym zdeprecjonowaniem tytułu i poczuciem przesadnego ciągnięcia kasy przez wydawcę..

  4. Tak samo, jak w przypadku kolejnych talii do Agricoli

  5. Michale, ale Agricoli bardzo daleko do Carcassonne pod tym względem. Podstawka jest mocno rozbudowana a dodatkowe talie to bardziej gratka dla fanów niż dodatki, które prędzej czy później kupisz. Więc moim zdaniem to porównanie jest mocno nietrafione. Ja nie mam nic przeciwko dodatkom, ale przekraczają one 10 i są coraz bardziej wymyślane na siłę (jak np. dodatek z katapultą), to dla mnie jest ciągnięcie kasy poza granice przyzwoitości i psucie dobrego imienia gry.

  6. Agricoli daleko do Carcassonne bo to świeża gra, jeszcze wiele czasu i wiele dodatków do niej! 🙂

    Poza tym warto zwrócić uwagę na to, że dodatki wychodzą – ktoś je kupuje. Wydawca nie trzaskał by produktu, na które nie byłoby zapotrzebowania.

    Jeśli jest więc zapotrzebowanie, to co w tym złego? 🙂

  7. Moim zdaniem porównanie mocno trafione. Jeszcze to lepiej widać na przykładzie drewnianych warzyw do Agricoli. Przestajesz być Geko obiektywny, Kali ukraść krowę dobrze, Kalemu ukraść źle 🙂 Tylko, że ja nie uważam, że to jest w żaden sposób złe. Ludzie chcą dodatków to je otrzymują, głosują portfelami. Gdyby się to nie sprzedawało i ludzie nie pragnęliby następnych to nikt by ich nie wypuszczał. Proste.

  8. Chyba się wszyscy zmówiliście 🙂 Podam prosty przykład. Czy do grania w Agricolę potrzebuję stylizowanych drewnianych warzyw i zboża, czy naklejek na członków rodziny? Albo talii L z osobami związanymi z grą? Nie, bo to w zasadzie umilające dodatki/gadżety a nie konieczne (z czasem)dodatki. Dostałem bardzo rozbudowaną wersję podstawową, która jak na razie w zupełności mi wystarcza. A co mamy w Carcassonne? Ano podstawka z założenia dość prosta – po kilkunastu grach zaczyna się mocno myśleć nad dodatkiem. A po jakimś czasie nad kolejnym. Ponadto, wydawcy nie chciało się nawet dać głupich żetonów do zaznaczania, że się okrążyło tor punktacji. Reguły sugerowały, żeby po przekroczeniu 50 pkt. stawiać ludka na boku. Super. A jak przekroczę 100 pkt. to pewnie stawiam ludka na głowie. Takie żetony dali dopiero w pierwszym dodatku. Tak samo woreczek na żetony – rzecz bardzo ułatwiająca grę – została dodana w drugim dodatku. Mam wersję podstawową Carcassonne i dość szybko dokupiłem pierwszy dodatek, a jakiś czas temu drugi. Kolejnych nie kupię, bo są coraz bardziej robione na siłę i udziwniane. Widać tu przede wszystkim chęć ciągnięcia kasy. Co w tym złego – ano nic. Tak samo, jak nic złego w robieniu beznadziejnych kolejnych części do dobrego filmu.
    Agricoli mam podstawkę, ciągle chce mi się w nią grać, nie rozmyślam “kurczę, te nowe warzywa i zboże mocno by poszerzyły możliwości w grze”, albo “muszę mieć talię L – na pewno nada grze nowy charakter”. Jak dalej nie czujecie różnicy, to trudno.
    Nie mam nic przeciwko dodatkom; lubię tylko jak te dodatki wydają się sensowne, a nie robione na siłę i za wszelką cenę, w ramach akcji “dój krowę, póki mleczna”.
    A dodatki do Carcassonne mają wyraźnie taki charakter. A to że ludzie to lubią i kupują? Coż, pozostaje im tylko życzyć dobrej zabawy.

  9. Akurat Carcassonne dla dzieci to bardzo dobry pomysl. Rozsadnych gier dla mlodszych dzieci wcale nie jest tak duzo, a Carcassonne w formie ukladanki sam juz testowalem na 3-latku i “gralo” sie fajnie. Dla mnie trafiona pozycja.

  10. Tak, jasne: Agri-cola do picia i drewniane znaczniki dyni za ileś tam euraczy to nie jest dojenie mlecznej krowy które nie ma już nic wspólnego z racjonalnym poszerzaniem gry. A świstak siedzi…
    Jarek naprawdę w tym przypadku chyba tracisz nieco obiektywizm. Takie dodatki do Agricoli są takim samym absurdem jak niektóre do carcassonna. Tyle że jak słusznie zauwazył trzewik carcassonne to krowa dojona od lat. Poczekaj trzy lata i będziesz miał do Agricoli tekturowe chatki, talie na każda literkę w alfabecie, beret gospodarza, i znacznik sołtysa w kształcie wideł. A wszystko za jedyne 99,99 pln:)
    I także prawda że to normalne i że na tym polega marketing. To samo dzieje się z wszystkimi grami które stają się hitem, zarówno tymi które lubimy jak i tymi których nie trawimy.

  11. Oj, naprawdę gadżety dla fanów, to gadżety dla fanów i nie róbmy z nich dodatków, które każdy miłośnik danego tytułu prędzej czy później kupi. Naprawdę nie śni mi się po nocach, że muszę kupić dodatki do Agricoli, bo bez nich gra jest znacznie uboższa.
    I chyba ciągle mnie źle rozumiecie. Ja nie zabraniam nikomu wydawania dodatków. Ja tylko uważam, że robienie tego przesadnie na siłę sprawia, że gra traci dobre imię a wydawnictwo jawi się przede wszystkim jako dojarka a nie firma, która chce wydawać dobre gry i przy tym zarabiać. Tak jest z serią Carcassonne, tak zaczyna być z Ticket to Ride (czekamy na dodatek z katapultą).
    Oprócz dodatków o mocnym ciągu na ssanie kasy od graczy świadczy (moim zdaniem) wydawanie tej samej gry w różnych otoczkach tematycznych. Jak będzie wydana Agricola w Kosmosie, Agricola Star Wars, Agricola Planeta Małp, Agricola na Syberii, itd. to po prostu marka Agricola straci dla mnie dobre imię. I nic tu nie pomoże Wasze przekonywanie, że na tym polega marketing. Ja wiem, że na tym polega tylko, że klient też człowiek i swoje rozumowanie ma. Jak widzi, że wydawnictwo bardziej doi niż chce wydawać dobre gry, to sam wyciąga z tego wnioski.

  12. Witam !
    Nie znamy szczegółów tej gry np. jaki jest zakres wiekowy. Jednakże myślę, że jest to wydanie trochę naciągane. Podobnie jak pomysł z katapultą. W dorosłą wersję potrafią już grać dzieci 5,5 letnie (sprawdzone w rodzinie) i to nie tylko dokładać tam gdzie pasuje, ale dokładać tak aby np. zabrać przeciwnikowi miasto. Zresztą gdy pokazałem tę grę w przedszkolu (panie były zadziwione, że to tak fajnie zawsze wszystko pasuje i zawsze jest ułożone inaczej) to grupa zerówkowiczów (6lat) też sobie nieźle radziła.
    Pozdrawiam

  13. Dokładnie. Przecież Carcassonne jest reklamowane jako sztandarowa gra rodzinna.

  14. Co do przewidywanego, przyszłego dojenia Agricoli: pamiętacie jeszcze, jak nazywała się poprzednia znana gra tego samego autora? Przypomnijcie sobie – czyż nie była przykładnie dojona przez całe lata? Wreszcie ryzykowna teza – czy Le Havre nie bazuje przypadkiem na podobnym pomyśle (choć oczywiście jest też w tej grze multum innych, nowych mechanizmów)? Czy pokrewieństwa Le Havre z Agricolą nie można przypadkiem porównać do pokrewieństwa między Carcassonne a Carcassonne: The Castle? Czyż więc Le Havre nie można przypadkiem uznać również za element dojenia Agricoli?

  15. Generalnie zgadzam się z Geko. Carcassonne jest zaprojektowana jako gra+dodatki, do samej podstawki nie ma co w ogóle siadać. Gram sporo, ale jestem zniesmaczony pomysłami sprzedawanymi w kolejnych dodatkach…

    Co do Agricoli jest zupełnie inaczej. Wiadomo, że do gry jest tylko podstawowe pudełko, a wszystko co wychodzi poza tym jest celowo przerysowane i przegięte, tak, że nie powoduje złudzenia “konieczności” – to są produkty dla geeków, maniaków, agricolo-zwyroli, jak napisał geko: “gadżety dla fanów”. Moim zdaniem talia Z jest też nie do użytku, ale producenci odpowiednio wyraźnie tego nie zaznaczyli. Błąd ten naprawili w X-decku, Oe-decku… Wiadomo, że ja to wszystko kupię (niestety), ale nie do grania, a na półeczkę i by pokazywać gościom jaki jestem dziwny.

    Ad. Carcassonne dziecięcego – to akurat świetny pomysł! Grałem w Carcassonne z różnymi dzieciakami i bardzo fajnie kapują o co chodzi, nawet jak nie umieją liczyć, to da się bawić bez liczenia punktów. Jeśli da się to jeszcze uprościć, to czas, kiedy zagram w coś (WRESZCIE!) z moją córeczką radykalnie się przybliży : )

  16. Ja_nie, wchodząc na taki tok rozumowania dojdziemy do wniosku, że w ogóle wydawanie kolejnych gier to dojenie, a my jesteśmy naiwniakami, którzy dają się doić. Nie popadajmy w przesadę. Ja nigdzie nie napisałem, że nie powinno być żadnych dodatków, tylko że nie lubię wydawania na siłę n-tego dodatku.
    A poza tym nie rozumiem, co tak się uczepiliście tej Agricoli, która jak na razie nie ma żadnego “poważnego” dodatku, którego mógłbym z łatwością kupić w sklepie z grami. Napój Agri-Cola, drewniane zboże i dynie, talie X i L – gdzie to mogę kupić i czemu to wygląda bardziej na gadżety niż dodatki do gry? A pocztówka z porami roku (poważny mini dodatek) była przecież rozdawana gratis na Essen i też nie jest dostępna? To gdzie te oficjalne dodatki?
    A czy Fasolki miały za dużo dodatków? Moim zdaniem tak.

  17. Owszem jest różnica polegająca na tym że podstawka Agricoli oferuje znacznie więcej niż podstawka Carcassonne. Śmiem jednak twierdzić że to nie efekt szlachetnych intencji wydawcy, niechęci do dojenia geeków z kasy tylko po prostu fakt że gry należą do kompletnie innych gatunków. Gdyby ktoś spróbował wydać ciężką eurogrę (taką jak Agricola) oferującą tak mało jak podstawka Carcassonne po prostu by jej nie sprzedał, poległby na rynku.

    Natomiast nadal twierdzę że dojną krową jest A taką samą jak karkason, tyle że dojoną znacznie krócej.

  18. Z tego co widzę to Carcassonne dla dzieci nie jest dodatkiem. Po drugie Carcassonne jest dojną krową od lat i jak ludzie to dalej kupują to wydawca byłby głupi gdyby z tego nie korzystał. Też mam sporo dodatków do Carcassonne, ale o kolejnych już nie śnię i ich nie kupię. Ticket to Ride i Agricola to kolejne dojne krowy. I geko możesz mówić co chcesz, ale fakty są takie a nie inne. Że dodatki fanowskie? A przepraszam taka katapulta do C: jest dla kogo? Dla graczy wojennych? Chyba żeby mogli wystrzelić C: przez okno 😛 W przypadku Agricoli to nawet jest dużo gorsze, bo za badziew (kilka drewienek) liczą sobie po 6 euro, a dodatki do C: chodzą po 10 – 12 euro. Jasne, że kto chce ten kupi, ale mówienie, że to nie jest dojenie krowy jest… hmm, mało obiektywne?

  19. Jarku a “czepiamy się Agricoli” chyba głównie dlatego że nie zgadzamy się z twoją tezą z komentarza nr 5 że “Agricoli bardzo daleko do Carcassonne pod tym względem”. Natomiast można wymienić wiele takich gier, które choć różnią się ciężarem, gatunkiem, czasem dojenia itd. to wszystkie jednak mleko dają;) a ich wydawcy nie obrażają się przez to.
    Tak samo pewnie będzie z uwielbianym przeze mnie Dominionem zresztą. Takie realia.

  20. nie widze porownan ‘dodatkow’ do agricoli i carcasone-a. agricola nabawila sie przez ten czas tylko jednego prawdziwego dodatku – through the seasons, ktory byl rozdawany za darmo. reszta to gadzety na temat, w olbrzymiej wiekszosci tez rozdawane za darmo, o ktorych sami autorzy przyznaja zeby bron boze w nie nie grac bo do prawdziwej gry sa zepsute, a maja byc jedynie zartem. pokazcie choc jedno rozszerzenie do agricoli wydane z mysla sprzedazy w sklepach (ja nie wiem, ale jak chcecie doic te krowe jesli nie sprzedaje sie tych robionych ponoc dla kasy rozszerzen?) talia z jest w sklepach bardziej dlatego ze bylby za duzy wrzask tych co kupili pierwsza edycje gry… gdyby to bylo rozszerzenie dla kasy mialo by pudelko takie jak rozszerzenie do race for the galaxy i taka tez cene.

    slucham wiec wszystkich ktorzy uwazaja ze to nie prawda ze ‘Agricoli bardzo daleko do Carcassonne pod tym względem’.

    choc jedno rozszerzenie zrobione dla kasy o ktorym mozna powiedziec ze bylo dojeniem podstawki. sprzedaz 100 woreczkow drewienka na jednym konwencie bez produkcji tego w ilosci takiej zeby moglo trafic do sklepow NIE nazywam wyciaganiem na sile kasy od klientow.

  21. Bazik, lepiej nie można było tego ująć.

  22. Bazik ty też jesteś nieobiektywny:)
    W ogóle osoby które oceniły Agricolę powyżej 8 lub poniżej 3 nie powinny zabierać głosu w tej dyskusji;))))
    A na serio to mi się wydawało że talia Z jest w sklepach raczej dlatego że jest produktem, który jest sprzedawany za pieniądze i autor oraz wydawnictwo, oraz owe sklepy zarabiają na nim. A tu się okazuje że to nieprawda. Talia Z jest tam dla dobrego samopoczucia nabywców pierwszej edycji gry. Zaiste piękny to gest Uwe Rosenberga. Szkoda że autorzy moich ulubionych gier nie dbają tak o moje uczucia:(

    ;))

    A tak już zupełnie na serio to dodatek do Agricoli który będzie dojeniem kasiory z prawdziwego zdarzenia jest jeszcze w fazie testów. (gdzieś był jakiś newsik o tym chyba).

  23. Filip, ale zauważ, że talia Z jest wydana plastikowym pudełeczku i kosztuje poniżej 20 zł. Dodatek to RftG zawiera niewiele więcej kart (licząc karty dla piątek gracza) plus robota z zasadami gry solo. A jest wydany w pełnej pudełkowej wersji i kosztuje niemało. Jest chyba wyraźna różnica?

  24. Hehe, to już jest argument poniżej pasa. Talia Z kosztuje poniżej 20 PLN, ale “są takie gry, do których są dodatki, które są droższe”. Czego to dowodzi? RftG jest akurat poza dyskusją, jako modelowy przykład młodziutkiej jeszcze dojnej krowy o niezwykle dorodnych wymionach :D.

  25. Nie rozumiem, co jest poniżej pasa? Nie chodzi o samą cenę, tylko o sposób wydania, wpływający na cenę. Można wydać dodatek w skromnej i poręcznej formie, można w wielkim pudle. Oczywiście to drugie będzie znacznie droższe, bo przecież jest duże i ładnie wydane.

  26. Teraz się Race’a czepiają :> Powinienem teraz podnieść głos oburzenia, że to nie jest dojenie bo bez dodatku można grać w podstawkę itd itp…

    Prawda jest tak, że to jest dojenie i ja się z miłą chęcią dam wydoić 😛 (I już zapowiadają drugi dodatek: Rebel vs Imperium)

  27. jako osoba która dała 10 Agricoli nie mogę się zgodzić z Geko – Agricola, nieważne czy już jest czy lada moment będzie intensywnie eksploatowana jako dojna krowa. Dodatki (można nazwać je gadżetami) kosztują konkretną kasę i wydawca nie robi ich charytatywnie – nawet głupia Agri-cola kosztuje. Nie jest też to ‘dla dobra sprawy’, ‘dla zaanagażowanych fanów’ po kosztach wydawcy – wystarczy spojrzeć na horrendalną cenę drewnianych znaczników zboża/warzyw. A że to dojenie ma nieco inny charakter niż dojenie a la Carcassonne? Nie ma znaczenia – przy Agricoli jest na to na razie dojenie wstępne, pieszczenie wymion zaledwie na razie. Zaraz bedzie i poważne dojenie. W wymionach jedenej krowy jest już mało mleka ale w innych – tyle że hoho…. :DD

  28. akurat Agri-cola chyba była ‘dla dobra sprawy’ bo kasa była przeznaczona na jakiś cel charytatywny 🙂

  29. Widzę tutaj jakąś próbę postawienia linii: kompletna (zamknięta) gra – dobrze, gra do której wychodzą dodatki – beeee…
    Przecież to jakaś bzdura. Spytajcie byle miłośnika ASL, czy choćby Carcassonne.

    Po prostu z Agricoli już za dużo się wydusić nie da, bo mechanika, bo temat, bo gra by była niegrywalna. Można co najwyżej w innych realiach ją umieszczać tak jak było to wspomniane i tak jak stało się z Osadnikami z Catanu. Z kolei genialność Carcassonne polega na tym, że zastosowana mechanika pozwala wydusić wiele więcej z tej gry niż jej wersja podstawowa. I dlatego wychodziły dodatki. Na dodatek Carcassonne przypomina nieco puzzle, które jak się zaczyna nudzić to się dokupuje żetony i plansza zaczyna wyglądać inaczej. I dzięki tak skonstruowanej grze wydawcy mogą z niej więcej wydusić i chwała im za to. Że ktoś Agricoli tak nie napisał to jego strata (nie wiem czy strata graczy, bo nie wiem jakby taka gra wyglądała). Przy czym jedyną rzeczą, gdzie można doić Agricole to są dodatkowe talie i to się robi! Dla fanów, by podtrzymywać zainteresowanie grą, dla biznesu. Całkowicie normalne i nie ma na co się oburzać i denerwować, że Carcassonne ma pod tym względem większy potencjał, bo ma. Tak samo większy potencjał ma Ticket to Ride, czy Wysokie Napięcie, gdzie można dodawać mapy i karty elektrowni. W Agricoli tego nie ma? No cóż, tak jest skonstruowana gra.

    Jak się komuś podstawka ledwo co podobała, to niech nie narzeka, że dodatki są kiepskie, bo to nie dla niego gra jest.
    Nikt od nikogo pieniędzy nie wyciąga! Każdy swój mózg ma i jeżeli wydawca wydaję dodatki to mu się to opłaca, widocznie ktoś jest z nich zadowolony.

    Zacznijcie postrzegać dodatki jako coś dla wiernych fanów i wyznawców danej gry, a nie: podstawka tej gry nie podoba mi się, a do tego wydawca zmusza mnie do kupienia dodatku! Jak Ci się podstawka nie podoba to nie kupuj dodatku, bo dodatki nie są zazwyczaj od tego, by gra była lepsza, tylko bardziej świeża.
    To jest jak z home rules. Co z tego, że po wydaniu gry wyjdą lepsze home rules, które sprawiają, że gra jest lepsza. Nikt poza fanatykami danej gry nie będzie grał w jakieś home rules. Reszta graczy po prostu uzna grę za złą lub zepsutą.
    Tak samo nikt poza fanatykami nie kupi dodatku, jeżeli uważa że podstawka nie jest za bardzo warta swej ceny.

    Przypomina to czasami zbieranie dodatków do gazet dziennych. Ludzie kupują pierwszy. A że człowiek chce raczej być postrzegany za konsekwentną istotę to później kupuje następne, choć nie chce. By mieć komplet, by coś w końcu skończyć, by pieniądze wydane wcześniej się nie zmarnowały.
    Tak samo z grami. Kupiłem podstawkę. Jest kiepska, no ale wydałem pieniądze to kupię dodatek do kompletu. Ładnie będzie wyglądał na półce. A potem będę narzekał, że ktoś mnie do tego zmusił.

  30. Problemem chyba jest jeszcze fakt, że dyskutują tutaj pewnie same osoby, które są fanatykami.
    Wszyscy, jeżeli byśmy tylko mieli środki kupowalibyśmy wszystkie możliwe gry i stawiali na półkę.
    No i jeszcze fajnie by było, gdyby można było grać kiedy się tylko chce, a doba miała 40 godzin :).

    Rynek gier niestety szybko rośnie. Co roku wychodzi coraz więcej i więcej gier.
    Nie ma pieniędzy na nowe, nie ma czasu na granie w stare gry nie wspominając o nowych. Człowiek przestaje być na bieżąco. Rośnie frustracja… Rośnie, rośnie, rośnie i… NIE WYDAWAJCIE JUŻ WIĘCEJ DODATKÓW DO MOJEJ ULUBIONE GRY, BO JA NIE NADĄŻAM Z TYM WSZYSTKIM! NIE MAM PIENIĘDZY! A JAK KUPIĘ TO I TAK NIE ZAGRAM, BO NIE MAM CZASU!

    :)… coś w tym chyba też jest…

  31. A ja mam bardzo konkretne pytanie: czy slowa “wszystkie elementy do siebie pasuja” oznacza, ze:
    a) kazdy logicznie mozna zestawic z kazdym,
    b) elementy komponuja sie na zasadzie puzzli

    Szczerze powiem, ze licze ze (b). Usilowalem grac z moim mlodym (mial wtedy 3,5 roku) i denerwowalo go ciale rozjezdzanie sie planszy. On jest fanatykiem puzzli (uklada takie na 260) i “plywajace” tile sprawialy sie sie niemozebnie wkurzal i ciagle poprawial ustawienie 🙂
    Swoja droga odkad zobaczylem “zaczepy” w tilach do Mezopotamii, zawsze zastanawiam sie, dlaczego cos taki pomyslowego i wygodnego nie zostalo zrobione chociazby w Carcassonne.

  32. Znowu wiele osób rozszerza sobie moje wypowiedzi i dorabia do nich inne znaczenie. Jak napisałem, że mam mieszane uczucia, co do tematyki Red November, to wyszło jak bym wszystkim kategorycznie zabraniał grać w tę grę. Jak napisałem, że już mnie nudzą kolejne dodatki do Carcassonne i to już dojenie kasy ponad przyzwoitą granicę (w moim odczuciu oczywiście), to teraz wiele osób mi odpowiada, jakbym napisał, że nie akceptuję żadnych dodatków i każdy dodatek to wyraz wyrachowania wydawcy. Na dodatek dowiedziałem się, że stosuję moralność Kalego, bo widzę dużą różnicę między fanowskimi dodatkami do Agricoli a niekończącą się serią Carcassonne (a przecież żadnej różnicy nie ma). No i jeszcze wychodzi, że jestem pewny, że na Agricoli nikt nie zarabia pieniędzy i nie będzie do niej poważnego dodatku. Ech… muszę chyba popracować na sposobem wyrażania na piśmie moich myśli.

  33. no jasne jax – agricola jest dojona bo kiedys wyjda dodatki ktore beda sprzedawane normalnie w sklepach. w ten sposob dojona jest KAZDA gra. bo moze kiedys wyjdzie dodatek.

    nie trafiliscie z przykladem zupelnie z ta agricola, i tyle. to gra nie jest dojona dla kasy. battlelore czy bohnanza – tak. agricola – (byc moze jeszcze) – zupelnie nie.

    jeszcze raz – jakby gra byla dojona dla kasy mialbys w sklepie mozliwosc wydania kasy na te gre. na rozne sposoby. jak dodatki do carcassone-a w moim supermarkecie. w agricoli ‘dodatki’ wychodza darmowo, dla jaj, i NIE DA SIE ich kupic. uwierz jax – jakby ktos chcial doic agricole tak jak mowisz to mialbys w rebelu agri-cole, mialbys wszystkie te durne talie L czy X, mialbys warzywka, wszystko w slicznych pudelkach po 50 zeta. nie masz wcale.

    podaj prosze definicje dojenia do ktorej pasuje rozdawanie dodatkow za darmo i w duzo mniejszym nakladzie niz jest popyt i nie sprzedawanie ich klientom w sklepach.

    moze po prostu inaczej rozumiemy ten termin? moze ‘dojenie gry’ to dla was zmuszanie klientow zeby kupowali podstawke, zeby nie mogli rozpraszac uwagi na jakies dodatki?

    to ze wydawca w ramach uklonu przed fanami gry dal im mozliwosc kupienia bardzo limitowanej ilosci drewienek z warzywami, to NIE jest dojenie. nawet jesli ci glupio ze to kupiles…

  34. Zachęcony postem Bazika wyszperałem z niezbyt dobrego źródła (Sciaga.pl) ekonomiczną definicję dojnej krowy. Wydaje mi się, że dużo wyjaśnia:
    “DOJNA KROWA, „żywiciel”, cash cow to produkt lub usługa o wysokiej rentowności, generujący nadwyżkę finansową. Wzrost rynku jest niski, ale mają one duży udział w rynku i mocną pozycję. Występują nisko na krzywej doświadczeń. Zasila finansowo inne pozycje macierzy BCG”.

  35. Jeszcze jedna ciekawostka:
    http://www.amigos-games.com/cash-cow/
    Pierwsze zdanie jest kluczowe :).

  36. bazik – napisałem już definicję – jeśli nie pelnoprawne dojenie, to gra wstępna – ‘pieszczenie wymion’ 😉

    a znaczniki bardzo ciesze sie ze mam – sprawuja sie swietnie i gdyby byly drozsze, tez bym kupil 🙂

    ja nie postrzegam dojenia jednoznacznie negatywnie (i widze że niektóre inne głosy też mają takie podejście) – w końcu dojenie to czynność bardzo pożyteczna, daje zdrowe mleko 😉

  37. I krowa się nie męczy:)

  38. Obawiam się, że jak za dużo doisz, to i krowa zamęczysz, i mleko niestrawne.

  39. Ano święta prawda. W dojeniu, jak we wszystkim, konieczne jest znalezienie złotego środka;)

  40. Nie spodziewałem się, że mój komentarz wywoła aż tak burzliwą dyskusję. Oczywiście liczyłem na odpowiedź ze strony Geko (gdyby to kto inny skrytykował tworzenie kolejnych dodatków i wariantów Carcassonne, porównanie z Agricolą nie miałoby sensu).

  41. Michale, czy to znaczy, że Twoje poglądy zalezą od tego, komu je przedstawiasz? Szok!;-)

  42. @Geko – chyba źle mnie zrozumiałeś. To nie mój pogląd zależy od tego, do kogo jest adresowany, tylko dobór przykładu. Chodziło mi o to, że gdyby wydawanie dodatków czy nowych wersji Carcassonne skrytykował ktoś inny, to przykład z Agricolą nie miałby sensu. Bazika zapytałbym np. o cykl gier 1800, 1801, 1802, … 1899 🙂

  43. Tak sobie czytam powyższe komentarze i w sumie nie wiem o co się rozchodzi. Wychodzi na to, że Agricola jest lepsza od Carcassonne, bo mniej dodatków to lepsze przemyślenie gry na początku, a nie ratowanie podstawki kolejnymi możliwościami dodanymi w rozszerzeniach. No i że autorzy są źli, bo drążą jeden temat, tudzież portfele klientów. Dołaczając sie do tego tropu mogę stwierdzić, że grą wszechczasów są Węże i drabiny, bo jak się kupi raz, to o ile się części nie pogubi, to nikt na nas nie będzie rozszerzeniami kabzy nabijał. Jest tyle wątków, tyle aspektów, według których można te gry porównywać (choć dla mnie są zbyt różne, żebym mógł je porównywać pod innym względem niż “podoba mi sie bardziej”), że dyskusja o tym, która gra jest bardziej dojną krową zakrawa na rozpaczliwą walkę z nadmiarem wolnego czasu.

  44. Odnośnie Agricoli 😉 Właściwie jest na rynku dopiero od wakacji 2008 (nie liczę wersji niemieckiej), a już wyszły talie Z, L, X, Ö i pocztówka! No i jeszcze znaczniki zboża i warzyw. Nie ważne, czy to dadatki, czy gadżety dla fanów. Jak na pół roku to chyba mocno “powyżej średniej” przeciętnej gry.

  45. Bloody Baron

    Mnie się wydaje,że jednak gadżety dla fanów a dodatki to dwie różne sprawy.

    Czy pomalowane figurki do Shadows over Camelot z jednym rycerzem więcej to dodatek? Raczej nie. Pierwszym poważnym jest Merlin’s Company.

    Agricola opływa w fanowskie gadżety tylko z jednego powodu: ma więcej fanów niż jakakolwiek inna gra 🙂

    Na prawdziwe dodatki czekamy – tymczasem możemy zaś kupić drobiazgi. Sam mam nalepki – dostałem je na urodziny i uważam, że są świetne. Nie mam vegimeeples’ów – ale chętnie bym miał.
    W sumie, gdyby obie rzeczy były dodane do podstawowego pudła i trzeba było zabulić za nie 10-20 zł więcej – tylko bym się ucieszył. Natomiast te 4 dziwne talie jakoś mnie nie zachęcają – czekam na prawdziwe nowe dodatkowe talie, a nie fanowską protezę.

    Z dodatkami do Carc kłopotów nie mam posiadając jedynie C:the Castle, który jest grą kompletną i wyważoną na tyle dobrze, że dodatków nie mu trzeba – dziękujemy panu, panie Knizia.

Leave a Reply to konev Cancel reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

6 + 18 =