Wróciliśmy. Ledwo żyję. Tylko kilka słów. Essen trudno wyrazić słowami – re-wel-ka. Spełnienie moich planszówkowych marzeń. Jednocześnie nowości i starocie, okazje po 2,5 euro i białe kruki po 150, poznawanie ludzi z branży i granie po targach w koleżeńskim gronie niczym na Pionku. Jest tu wszystko co trzeba maniakowi gier do pełni szczęścia. Nie ma fizycznie siły, która zmusiłaby mnie, żebym nie pojechał za rok.
Przez najbliższe dni (tygodnie?) postaramy się wam dać relacje z wszystkich gier, które udało nam się sprawdzić. Była tego naprawdę pokaźna liczba. Mi osobiście udało się przywieźć 8 gier i jedno rozszerzenie, i nie ma czym się chwalić przy osiągnięciach innych. Teraz tylko w ekspresowym skrócie napiszę kilka wrażeń.
Największe wrażenie zrobiły dla grupy, z którą byłem i grałem na targach, Dominion i Comuni. Parę osób zawiodło się na Space Alert i Le Havre, ale sadzę, że to kwestia ogrania. Bardzo, bardzo ciekawy wydaje się Der name der rose, szczególnie podstawowe mechanizmy gry. Dużo dyskusji i przeciwnych opinii wzbudził Chicago Express, jednych zawiódł, innym bardzo przypadł do gustu (to ja!). Dosyć przeciętne okazało się Im Schutze der Burg oraz Machu Picchu, zupełnie nie porwały, choć nie można napisać, że coś w nich nie działa. Przyzwoitą grą (choć bardzo familijną) okazało się Der Schwarm. Dużą niespodzianką był Diamonds Club, eurogra pełną gębą, ale Rudriger Dorn stworzył bardzo elegancką i ciekawą mechanikę. Najbliższy rok to na pewno m.in. rok gier kooperacyjnych, bowiem i Ghost Stories i Red November spotkały się z niezwykle przyjaznym odbiorem. Supernova natomiast zawiodła, Titan okazał się do szpiku kości klasykiem ameritrasherowym, ze sporą losowością i przy dużej liczbie graczy z wielkim downtimem (choć sama gra nawet sympatyczna). Wreszcie najgorsza zdaniem wielu (w zupełności się z tym zgadzam) była Batavia, której współautorem jest Grzegorz Rajchtman, znany z Ubongo.
Wkrótce więcej.
Don Simon, poniedziałek 07:53 rano
To ja wyjątkowo pozwolę sobie wyedytować wpis Pancho dodając zdjęcie swoich łupów. Wskaż różnice i podobieństwa na tych obrazkach, a dowiesz się które gry były rewelacyjne, a które wywołały mieszane uczucia. I tak na marginesie – też jestem wykończony i też zaczynam planować przyszłoroczny wyjazd :-).
Już ledwo widzę na oczy i wstawiłem na zdjęciu Aton zamiast St. Petersburg – Expansion. Zdecydowanie czas na mnie, dobranoc! :)
Wow! Mam przeogromną nadzieję że przyniesiecie te cudne nowości na politechnikę!
Szymon, nie kupiłeś Krakow AD????
TTA to 2 czy 3 edycja???
TTA – to juz 3-cia edycja. Spokojnie mozna bylo kupic.
Krakow podobno bardzo slaby jest. Konrad, ktory gral, zrobil mi szczegolowy wyklad dlaczego. Kupuje jego tlumaczenia.
A tak w ogole to ja skladam troche votum separatum w przypadku kilku gier (akurat Pancho i don_simon mieli naprawde dosc zbiezny gust). Ale do dyskusji bedzie jeszcze niejedna okazja :-)
ajajajajaj…. TTA 3 edycja… jaka szkoda że nie zamówiłem u kogoś
Mam być może nietypowe pytanie, ale niech tam. Nie byłem nigdy w Essen, ale nabieram wielkiej ochoty wybrać się za rok. Nie wiem jednak, jak wygląda baza noclegowa w okolicy targów (i w ich okresie). Chodzi mi o konkretne porady i sugestie – gdzie szukać hoteli, jakie polecacie, jak wcześnie je bukować, ew. orientacyjne koszty pobytu. A także, ile kosztuje (jeśli) samo wejście na Targi, jak na miejscu wygląda baza typu jedzenie itp.?
Będę wdzięczny za wszelkie sugestie w temacie. I przepraszam, jeśli nie do końca pasuje do tematu.
Wszystko w sumie zależy od wybranej od ciebie opcji, transportu, hotelu itp. Napiszę jak to było w moim przypadku. Cały wyjazd z punktu widzenia pobytu (nie kosztu gier) pochłonął trochę ponad 1000zł. Lwią część objął lot samolotem (600zł). Nocleg mieliśmy w cenie około 250zł (dwuosobowy pokój), w hotelu oddalonym od Essen 20-30 km, w Gelsenkirchen (dużo planszomaniaków od nas z Polski tam było), 100zł wynajęcie samochodu na czterech, jeszcze śniadania pochłonęły w hotelu z 100zł. Obiado-kolacje (około 20:00) jedliśmy bardzo różnie. Najtaniej nam wyszedł raz bardzo obfity posiłek w czymś a la McDonald, za 4,5 euro.
Ja z dużą pewnością powtórzę ten sam scenariusz, bo mi wszystko w nim przypasowało. Błyskawiczny i bardzo wygodny lot (1,5 godziny), fajny hotel i miejscowość, wygodny dojazd samochodem. Pewnie tylko zbiję cenę na bilecie lotniczym, bo kupię go wcześniej.
Natomiast można śmiało kombinować, pojechać pociągiem, samochodem czy autobusem, to koszt będzie niższy. Są tańsze hotele samoobsługowe, Formule 1 się nazywają. 30 euro za noc. Taniej można też podróżować jeżdżąc pociągiem z hotelu do Essen, a nie wynajmować samochód.
Co do wejściówki na Essen mieliśmy wejściówki prasowe i mogliśmy za friko wejść, a te normalne, za całe 4 dni, kosztowały bodajże 27 euro.
Czy ktoś z warszawiaków przywiózł Cavum?
Cavum posiada Samur.
A z gliwiczan mst. Można sprawdzic na Pionku.
Pancho – wielkie dzięki za odpowiedź! Dokładnie o takie informacje mi chodziło. Myślę, że zdecyduję się na wizytę na Essen w przyszłym roku, jeśli czas pozwoli.
Na pewno najtanszym srodkiem transportu na miejscu jest wypozyczenie samochodu. Pociagi sa niestety dosyc drogie – sam dojazd z lotniska do Essen to okolo 20 euro, za tyle samo wynajmie sie samochod na 4 osoby. Tylko uwaga — trzeba zarezerwowac samochod wczesniej (przez internet) i miec przy sobie karte kredytowa (NIE Electron, NIE MOTO) – my w tym roku sie na tym malo nie wylozylismy.