Niejednokrotnie przedstawiałem swoją opinię na temat pisania na naszym blogu szybkich recenzji na temat nowo poznanych gier. Jedna rozgrywka czasami wydaje się wystarczająca by ocenić wielomiesięczną pracę innych osób. Pół biedy jeśli jest ona pozytywna, zainteresuje ona może grupę ludzi, spowoduje że spróbują danego tytułu. Jeśli okaże się on niewystarczająco dobry – cóż, następnym razem inaczej podejdą do słów pisanych przez daną osobę… a co gry recenzja jest negatywna? Tu sytuacja zmienia się diametralnie. Jeśli krytyk opisał zestaw cech, przedstawił w sposób jak najbardziej obiektywny wady danego tytułu, to mimo mniejszej liczby rozegranych partii można mu wybaczyć (co nie znaczy że o rozegraniu kilku partii podejście może się nie zmienić). Jeśli jednak podszedł do tytułu bardziej emocjonalnie – zaczyna bardzo nierówną grę. Negatywy mają to do siebie, że trudno je oczyścić, naprawić to co udało się zepsuć w kilku zdaniach – burzenie jest dużo prostsze niż budowanie.
Powyższe zdania odnoszą się oczywiście w pewnym sensie do nieszczęsnych słów wypowiedzianych w Planszostacji, dotyczących Żółwików. Na szczęście jest to podcast, audycja przedstawiająca opinie zdecydowanie bardziej subiektywne niż słowo pisane. Opinie o kompromitacji ekipy nagrywającej są wyolbrzymione i zdecydowanie nie na miejscu. Chyba nikt ze słuchających audycję nie podejdzie poważnie do opisu po jednej rozgrywce… dużo bardziej niebezpieczne według mnie jest jednak niezrozumienie pojęcia grupy docelowej dla danego tytułu. W trakcie audycji moi koledzy zaczęli zastanawiać się nad taktyką, ba strategią prowadzenia rozgrywki w grze dla dzieci. Litości!! Czy planowany jest w przyszłości odcinek poświęcony strategi w Pachisi?
Gry dla dzieci kierują się swoimi zasadami, mają wzbudzać przede wszystkim pozytywne emocje wśród naszych pociech. Grałem w żółwiki, nie zachwyciłem się nimi na tyle by ogłaszać je najlepszą grą Pionka, ale faktem jest że obserwując zachowanie dzieci w trakcie gry, wiedziałem że to dobry tytuł. Nominacja do nagrody SDJ dla dzieci – jest jak najbardziej zasłużona. Moje maluchy grają w gry od… kiedy pamiętają, zagranych tytułów mają na swoim koncie więcej, niż niejednej miłośnik planszówek w Polsce. Dla Klaudii (12 l) jedną z najlepszych gier jest Wysokie Napięcie, a mimo to świetnie przy Żółwikach się bawiła. Dzieci to inny świat, czasami wydaje nam się że rozumiemy o co w nim chodzi, ale przeważnie nie mamy o nim zielonego pojęcia. Btw. podobna sprawa jest z laureatem Gry Roku dla dzieci w 2004 – Geistertreppe. Ten tytuł genialnie sprawdza się wśród dzieci, grałem widziałem… a z drugiej strony – wersja zaawansowana jest do opanowania! Być może nie przy pierwszej partii w 6 osób, wtedy jest faktycznie hardcore, ale w 3-4 graczy jak najbardziej…
Żółwiki, Geistertreppe, tytuły przeznaczone dla maluchów, kompletnie nie można porównywać ich np. z Czarownicami które są przeznaczone dla starszych graczy (Szymon, gdy doczekasz się swoich donsimonków to zauważysz różnicę ;-) ). Być może najlepiej byłoby aby oceniały je właśnie dzieci, ale jest to raczej niewykonywalne… ja tylko proszę moich kolegów, ale i siebie… byśmy w przyszłości opisując daną grę szukali grupy docelowej dla której jest przeznaczona, bo inaczej… cóż wszystkie gry w porównaniu do Go są słabe ;-)
Ps. Mam wrażenie że Egmont powinien chłopakom sprezentować po egzemplarzu Żółwików, bo zrobili niezłą reklamę tej gry :-)
Jest taka żydowska bajka:
Był sobie pewien rabin, który głosił mądre i piękne kazania. Do synagogi przychodziły tłumy wiernych. Z roku na rok słuchaczy przybywało. Z roku na rok kazania były coraz piękniejsze i dogłębniej trafiające w problemy społeczności. Wierni słuchali uważnie słów rabina i przytakiwali na głoszone przez niego mądrości. Na każde kazania przychodził też człowiek, który stawał zawsze w ostatnim rzędzie i głośno komentował kazania. Wychwytywał każdy błąd, przejęzyczenie i niedokładność. Głośno wyrażał jaki to rabin jest głupi, fałszywy i jak daleko odbiega od nauki przodków.
Pewnego razu po wielu latach ów człowiek nie przyszedł. Rabin wygłosił kazanie i poszedł go szukać. Wierni słuchacze pytali:
-Rabbi, po co się przejmować tym ignorantem? – Ale rabin szukał go dalej.
Po trzech dniach dowiedział się, że jego słuchacz zmarł. Poszedł na jego grób i powiedział:
-Zmarł mój najlepszy przyjaciel.
Morał: możemy uczyć się od każdego.
„ja tylko proszę moich kolegów, ale i siebie… byśmy w przyszłości opisując daną grę szukali grupy docelowej dla której jest przeznaczona „
Czyli to oznacza, że każda gra jest dobra. Trzeba tylko ODSZUKAĆ GRUPĘ DOCELOWĄ do ktorej jest ona skierowana. Jeśli np. twórca gry stworzy grę, która tylko jemu będzie się podobać, to reszta nie będzie mogła powiedzieć o niej złęgo słowa, bo „grupie docelowej” przypadla do gustu.
Czyli każda gra, każda muzyka, każdy film jest DOBRY, tylko trzeba znać grupę docelową.
Bzdury pan piszesz, panie anonimowy. Ty dobrze wiesz, ja dobrze wiem i wszyscy tu wiedzą, że nie chodzi o to, żeby wszystko wszystkim się podobało jak tylko komukolwiek się podoba i nikt nie miał prawa do wyrażenia swojej opinii, zwłaszcza krytycznej itd. itp. Ale jak krytyk filmowy totalnie krytykuje animowany film dla dzieci, bo nie było scen grozy i jakoś tak mało scen walki, a i zakończenie jakieś takie łatwe do przewidzenia, to coś tu chyba jest nie tak. Mocno nie tak.
wkleje moj mocno spozniony (bo dopiero teraz zagralem) komentarz z forum:
Zolwiki – hmm.. moja ocena nie jest wysoka i w tym zgadzam sie
z don_simonem. Gra osobiscie nie przypadla mi do gustu nawet oceniajac ja w kategorii gry STRICTE dzieciecej. Wyobrazenie o grach dzieciecych mam niekiepskie, bo swego czasu intensywnie szukalem gier dla 4, 5 ,6 ,7 i 8 latkow w miare jak rosl moj syn. Nieraz zdarzylo mi sie grywac z innymi dziecmi i mniej wiecej czuje jakie maja oczekiwania. Oczywiscie nie moge mowic za wszystkie dzieci, ale dla mojego 8-latka ta gra bylaby zbyt prosta, sam fun z nieskrepowanej zabawy tego nie wynagrodzi. Tym bardziej nie widze tej gry dla doroslych (sorry Samur ).
Natomiast nie zgadzam sie z don_simonem w kwestii 'nie wydawac’. Moim zdaniem – wydawac. Wydawac z napisem 'gra od 4 (lub 5 lat)’. To wbrew pozorom dobry pomysl, bo jak wiem z osobistego doswiadczenia gier na przyzwoitym poziomie dla 4-5 latkow jest malo. Naprawde musialem swego czasu mocno szukac zeby cos fajnego znalezc. Dla 6, 7, 8 latkow nie ma juz takiego problemu z wyborem.