Otóż dzieciaki wyjechały na wakacje. Wolna chata. Wolne popołudnia i wieczory. Film w spokoju można obejrzeć. Z książką usiąsć. W grę planszową zagrać. Tego typu sprawy. Siedzimy więc z Merry i chloniemy wolną chatę we wszelkich jej aspektach. Także growym. W ciągu kilku ostatnich dni prawdziwe szaleństwo. Dwie partie w Ubongo. Dwie partie w Futbol Ligretto. Dwa razy w Wiedźmy, trzy razy w Carcassonne: Zamek, trzy razy w Kingdoms… Zagralem z Merry nawet w Neuroshime HEX. W koncu spojrzelismy na pólke i stwierdzilismy, ze przydaloby sie jeszcze kilka gier na 2 graczy. W końcu dzieciaki wracają dopiero za 2 tygodnie…Jeden mail do Mst i na drugi dzień gralismy już z Merry w TAMSK i Caprice. Wlasnie wydrukowalem instrukcje do Mst’owego Kuch-cos-tam und Co.. Mam obiecany Schotten Totten. Oczywiscie Mst ma jeszcze jakies 50 innych gier dla 2 graczy, ktore w kazdej chwili mi pozyczy, gdyby zaszla potrzeba. Tak jak i Tiju, tak jak i Silent, Michal Lodej, czy Goor ze swym kooperacyjnym Wladcą Pierscieni. Gdzie się rozejrzę, tam na wyciągnięcie ręki wspaniale tytuly. Cudnie jest w Gliwiach.
Kuch-cos-tam und Co., czyli…
http://gamesfanatic.blogspot.com/2007/06/kompania-miedziany-kocioek.html
Z tego co piszesz, to mniej chodzi ogólnie o środowisko graczy jako takich, a bardziej o szczególnego maniaka MST ;)