
Na Games Fanatic opisujemy często gry, które znamy bardzo powierzchownie – zaledwie po jednej rozgrywce. Jest to skandal i czas to zmienić. Dzisiaj opiszę grę…której nie widziałem na oczy :-). Takie teksty zwykle pojawiają się przy okazji targów – tym razem zupełnie bez okazji na radarze GF (a przynajmniej moim) pojawiła się
Wealth of Nations.
Czasem oczekujemy na jakąś grę powodowani recenzjami, nagrodami lub medialnym szumem umiejętnie powodowanym przez marketingowców wydawcy. Na internetowym, planszówkowym morzu niektóre wartościowe pozycje giną i przechodzą zupełnie niezauważone. Myślę, że warto próbować wyłowić te niedoceniane perełki.
Nie wiem, czy Wealth of Nations jest taką perełką. Tym, co przyciągnęło mój wzrok był tytuł. Zaintrygował mnie na tyle, by przejrzeć na BGG nieliczne jeszcze informacje mu poświęcone. Ten przegląd spowodował, iż zdecydowałem się na zakup już teraz (premiera wkrótce) i postanowiłem spróbować zainteresować tym tytułem również Was.
Wealth of Nations jest ekonomiczną grą autorstwa Nico Carolla, który wcześniej stworzył niezbyt znany cykl karcianych gier Herocard Galaxy. Każdy z graczy obejmuje w posiadanie naród, który pod swoim światłym przewodem, prowadził będzie ku zwycięstwu produkując różnego rodzaju dobra i aktywnie nimi handlując z pozostałymi graczami lub rynkiem. Wykonanie wydaje się być bardzo zachęcające i co najważniejsze przejrzyste. Dodatkowo wzbogacenie grafiki o akcenty komunistycznej propagandy dodaje rozgrywce specyficznego klimatu (tym razem granie czerwonym…naprawdę będzie graniem czerwonym). Mechanika w dużej mierze opiera się na umiejętnym handlowaniu wyprodukowanymi zasobami. Część z nich wymagana jest do produkcji, stąd jedynym ich źródłem przy braku własnego zaplecza jest kupno. Jeśli handel z innymi graczami nie powiedzie się zawsze istnieje możliwość zakupów na rynku centralnym – jednak w tym wypadku każdy zakup (lub sprzedaż) wpływa na wysokość cen, stąd zupełne poleganie na tym źródle oznaczać będzie konieczność płacenia bajońskich sum za potrzebne surowce.

Gra przeznaczona jest dla 2-6 graczy i raporty graczy mówią o dość dobrym skalowaniu, przy zaznaczeniu, iż czas rozgrywki i oczekiwanie na własną kolejkę wydłużają się wraz ze wzrostem ilości konkurentów i wariant 6-osobowy wydaje się być przeznaczony dla bardziej cierpliwych osobników. W większym gronie trzeba przygotować się na rozgrywkę około 3-godzinną, aczkolwiek czas w dużej mierze zależy od zwięzłości graczy podczas fazy handlu.Komentarze komplementują model ekonomiczny – bardziej rozbudowany niż ten w
Wysokim Napięciu i opierający się na podobnych pryncypiach, co ten w grze
Container, pozbawiony przy tym jego braku dynamizmu i możliwości „zawieszenia się” przy mało aktywnych graczach.
Wealth of Nations wydaje się być grą przeznaczoną dla miłośników ekonomii w najczystszej postaci, a obecność bezpośredniej interakcji pomiędzy graczami w postaci handlu odsuwa trochę obawę, iż tymi miłośnikami powinni być nieśmiali księgowi. W chwili obecnej średni ranking na BGG oscyluje w okolicach 7.3, co jest dobrym prognostykiem na przyszłość, choć niewielka ilość ocen każe podchodzić do niego z dużą dozą nieufności.
Z mojej strony obiecuję, iż jak tylko będzie taka możliwość grę kupię i nie omieszkam się z Wami podzielić moimi rzeczywistymi odczuciami. A tymczasem zapytam, czy Was ten tytuł zainteresował?
Zdjęcie i opis Szymona mówią mi: Rozbudowani Osadnicy. Komuś jeszcze? ;-)
Mi wygląda na wtórną i przydługawą grę. Zieew ;-)
Co prawda niektore komentarze mowily o „Osadnikach na sterydach” albo „Wysokim Napieciu na sterydach”, ale oba porownania sa zupelnie bledne. Od Osadnikow te gre rozni wszystko oprocz fazy handlu (czyli rownie dobrze mozna do Fasolek porownac :-) ), a z Wysokiem Napieciem podobienstwo konczy sie na sposobie wzrostu ceny przy kupowaniu surowcow. Mysle, ze takie porownania robia wiecej zlego niz dobrego, stad specjalnie w tekscie nic o tym nie pisalem…
A mnie wprost przeciwnie, tytuł zainteresował :). No ale jak i Szymon lubię ekonomiczne tytuły :)
Co prawda trochę mało info… ale w końcu adres BGG znam
wskakuje na moją watch listę
Brawo za tekst. Trudno śledzić każde wzmianki o nowych grach. Fajnie by było gdyby na radarze stał się stałym cyklem na GF. W sensie mnie zainteresowała sama gra jak i, mam nadzieję, nowy dział.
Nie ma to jak czekanie na daną grę. To myślenie, jakie to będzie, czy mi się spodoba, bo zapowiada się bardzo ciekawie… A potem gra wychodzi i nawet jak jest genialna to gra się kilka razy i za chwilę jest kolejna nowa gra na którą się czeka :-) Chyba to czekanie jest często fajniejsze niż samo granie.
geko,
nie oczekiwanie tylko granie też nie jest złe :-)
z rozrzewnieniem wspominam czasy gdy nie tylko nie czekałem na nowości, ale przychodząc na spotkania byłem zaskakiwany takimi tytułami jako Goa, Taj Mahal, Hazienda itd. – „a co to takiego?…ooo, ciekawe”
a teraz nie tylko że zaległości poodrabiane ale i nowości z grubsza poznane, no to czeka się na nowe tytuły ;-)
Fakt. Tylko teraz, jak już poznałeś wiele gier, to znacznie trudniej Cię czymś ciekawym i oryginalnym zaskoczyć. A to sprzyja rozbudzonym nadziejom, że może ta nowość, która ma wyjść za parę miesięcy rzuci Cię na kolana. I w ten sposób gra ma dużo mniejsze szanse, żeby rzeczywiście była subiektywnie taka świetna i żebyś w nią potem dużo grał.
Raczej im wiecej grasz tym mniej zludzen masz co do wyjatkowosci kolejnego tytulu :-).
Akurat Hazienda pojawiła się w Warszawie jako nowość, bardzo krótko po ukazaniu się tej gry.
Dla mnie „Osadnicy na sterydach” i „Wysokie Napiecie na sterydach” brzmi jak TO GRA DLA MNIE :-) Super pomysl na dzial DonSimon!