Home | Felietony | Dwa akapity | Dwa akapity: o home rules

Dwa akapity: o home rules
Ten tekst przeczytasz w < 1 minutę

Nie jestem uważny. W zasadzie nie ma gry, w którą grałbym zgodnie z regułami, zawsze znajdzie się zdanie, czy dwa, które mi umkną, które przegapię, które pominę bawiąc się wraz z przyjaciółmi. Pisałem o tym onegdaj na łamach Świata Gier Planszowych – jestem przekonany, że dotyczy to każdego z nas. Instrukcje do gier to kilka stron reguł, no nie ma siły, żeby czegoś nie przegapić. Wcale mi to przegapianie nie przeszkadza, nie jest ono szczególnie dotkliwe, choć ostatnimi tygodniami dość zabawne. Zabawne, bo jeden z naszych klubowiczów – zawsze uśmiechnięty Mst – w maju z rozbrajającą szczerością punktuje raz za razem pokazując, że przy czym nie siądę – gram na regułach autorskich, przez siebie wymyślonych. W maju okazało się, że błędnie graliśmy w Złoty Kompas, Dvonn, Galaxy Truckera i Adel Verpflichtet. Imponujaca lista, nieprawdaz?Zazwyczaj w takich sytuacjach z rozbrajającą szczerością uśmiecham się wzruszając ramionami. Kazdemu może sie zdarzyć. Mi zdarza się to nagminnie – nic to nowego, ze znowu coś pokręciłem. W maju jednak miałem do czynienia z nowym zjawiskiem. Otóż zarówno Złoty Kompas na błednych regułach Mulideja, jak i Adel oraz Dvonn na moich podobaja mi sie bardziej niz na oryginalnych. Wysłuchałem pokornie jakie popełniam błędy, przemyślałem to i postanowiłem grać na własnych regułach. Jeśli zabawa sprawia wam frajdę, po co to zmieniać? Nie trzymajcie sie kurczowo reguł. Trzymajcie się kurczowo dobrej zabawy. Jest ona bezdyskusyjnie najwazniejsza.

10 komentarzy

  1. Avatar
    Adam (folko) Kaluza

    Faktycznie, Ignacy z tego słynie… ale ciekaw jestem co zmienił w tak banalnym pod względem zasad Dvonie :-)

  2. Avatar

    ciekawy wpis – az sie prosi o rozwiniecie i dluzszy felieton…

    PS Generalnie nienawidze zmieniania regul i home rulesów :-)

  3. Avatar

    moje obserwacje są takie, że prawie każda przypadkowa zmiana przepisów psuje zupełnie grę. Czasami coś nie gra w grze, dopiero po wczytaniu się w zasady jest „o mamo!” ;) W końcu po coś są te setki i tysiące testów :)

  4. Avatar

    Ha, też mam tak.
    Często tak się spieszę przy czytaniu instrukcji przed pierwszą grą, że właściwie ZGADUJĘ co będzie w instrukcji. I gramy. Standardowo za pierwszym razem źle punktujemy, w złym momencie kończymy grę lub coś w tym stylu. Na szczęście w moim kółku graczy nikt się o to nie czepia i traktujemy to z przmróżeniem oka – obiecując sobie, ze następnym razie już zagramy zgodnie z regułami…. i czasem wychodzi, a czasem nie.
    Gry są do zabawy (w polskim języku nie ma tej czarującej dwuznaczności jaką mamy we francuskim „jeu” czy niemieckim „spiel”) – i choć też uważam, że w zasadzie zawsze lepiej wypadają reguły oryginalne, to jednak nie to jest najważniejsze…

  5. Avatar

    Zgadzam się z melee. W solidnie zaprojektowanej grze reguły powinny być wypadkową wielu testów, sugestii i dostrojenia mechaniki. Jeśli tak jest to każda zmiana powoduje mniejszy lub większy z grzyt. Choć zdarzają się gry, gdzie drobna zmiana przepisów wychodzi nawet na dobre. Na przykład w Shogunie lepiej wybierać prowincje startowe z trzech a nie z dwóch kar – choć to raczej zmiana kosmetyczna, bo nie ingeruje w mechanikę.

  6. Avatar
    Jacek Nowak (ja_n)

    Hehe, zabawne. Właśnie wczoraj nagraliśmy Planszostację z dyskusją dokładnie na ten temat.

  7. Avatar

    Fakt, czasem dobry homerule potrafi nie tylko uprzyjemnic rozgrywke, ale nawet jakos tak… zespolic grajacych – lamanie zasad zawsze zwiazuje, nawet jesli to nie jest kradziez koni :)
    przyjemnie wszak wiedziec, ze „to mysmy te gre udoskonalili”.

    Jednego tylko nie lubie – jak zaczynam partie w (zwlaszcza nowa) gre, a 3 inne osoby (ktore zwykle ze soba grywaja) oznajmiaja mi ze „bedziemy grac na naszych regulach”. Naprawde, wtedy czuje sie podle – bo mam w nosie te ich glupie nowe reguly, a przeciez nie powiem im zebysmy grali na starych, bo na pewno maja tysiac argumentow dlaczego tego nie zrobimy…

  8. Avatar

    ;-)))
    ja dopiero po kilkudziesięciu rozgrywkach w osadników doczytałem, że na początku gry od razu dostajemy surowce z pól stykających się z drugim domkiem ;-)))

    ale w ogóle to nie lubię wprowadzać samodzielnie zmian. grając niezgodnie z oficjalnymi regułami czuję, że jestem nie fair wobec autora. i nie chodzi tu o czas jaki poświecił (lub nie) na testy. Autor proponuje grę, której reguły są integralną częścią. Jeżeli je zmieniam, to de facto gram w inną grę.
    tak jakbym sobie kupił obraz i przed powieszeniem na ścianie dokonał w nim poprawek ;-)
    (ściemniam trochę – nie mam w domu obrazów, nie stać mnie bo wydaje kasę na planszówki)
    Dlatego w Roku smoka mogę kupić sobie przywilej w pierwszej turze, dlatego w Stone Age nie wyjmuję karty powodującej punktowanie domków razy 3 itd. itp.
    Dodatkowo trzymanie się reguł ułatwia rozgrywkę z ludźmi z innego kółka ;-)

    co innego warianty, zaproponowane przez samych autorów … ;-)

  9. Avatar

    Oj, w homerulesach to jestem dobry… az za… przy czym wcale niespecjalnie. Glownym bolem jest ogromna ilosc zasad gier i slaba ilosc pamieci podrecznej przed pierwsza gra… Zwlaszcza tyczy sie to takich gier jak produkje FFG i Age of Wonders. Najlepiej mi osobiscie czyta sie instrukcje z dobrymi przykladami – wtedy nie tak trudno przegapic / zle zrozumiec jakas regule. Mam zwyczaj tez po pierwszej rozgrywce na nowo przeczytac cale zasady – od razu wylapuje okolo 90% niescislosci. Pozostale znikaja po kolejnej grze i kolejnym przeczytaniu zasad lub po przeczytaniu zasad prze zkogos innego.

    Co do homerulesow swiadomych… no nie wiem… mimo wszystko wole grac „oryginalnie” choc homerulesy z checia poznam. Moze i nawet raz zagram i zobacze czy ciekawe… bo jesli bedzie mi sie lepiej gralo z nimi niz z oryginalnymi zasadami, no to chyba sie na nie wtedy przerzuce. W koncu najwazniejsza jest dobra zabawa z gry i rozrywka…. niewazne zgodnie z jakimi regulami.

  10. Avatar

    Hmm, ostatnio się nad tym zastanawiałem w kontekście Pól Naftowych – przyznam, że dopiero niedawno dowiedziałem się, że grałem na absolutnie złych zasadach, co spowodowało, że grę oceniłem dość wysoko – na oryginalnych zasadach gra faktycznie staje się prawie niegrywalna (mam wrażenie, że Andree też oceniał grę na podstawie złych (a jednak o niebo lepszych) zasad – sam mu je wykładałem:).
    Tak więc faktycznie – home rulesy to niekoniecznie samo zło ;)

    A swoją drogą ciekawi mnie ile recenzji jest generalnie pisanych na podstawie nie do końca słusznych zasad..?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*