
Wygląd
Wizualnie gra została umieszczona w egipskich klimatach. Mnóstwo na planszy i kartach skarabeuszowo-hieroglifowo-faraonowych nawiązań. Wszystko to oczywiście pic na wodę, bo gra jest zupełnie abstrakcyjna i nie ma w niej prawie żadnych związków ze starożytnym Egiptem. Ale jak wielokrotnie podkreślałem i tak ma dla mnie wartość, że wydawnictwo postarało się o jakąś oprawę, bo pewnie po zimną, abstrakcyjną grę, bez żadnego tematu, bym po prostu nie sięgnął.
Rozgrywka jest prosta jak budowa cepa i krótka jak weekendowy odpoczynek. Nasza tura składa się po prostu z wzięcia z talii czterech kart i umieszczenia ich zakrytych w czterech miejscach planszy. Jak przypominam każda karta ma wartość od 1 do 4. Nasz przeciwnik równocześnie robi to samo. Po czym odkrywamy wszystkie karty.
-
Jeżeli to jest pole 1 to graczy, który dał wyższą wartość na karcie otrzymuje tyle punktów zwycięstwa ile wynosi różnica obu zagranych przez graczy kart
-
Jeżeli to jest pole 2 to gracz, który zagrał niższą kartę odpala swoje trzy akcje jako pierwszy
-
Po pierwsze od wartości karty na drugim polu odejmuje 2 i może zdjąć tyle pionków przeciwnikowi w świątyniach
-
Po drugie może umieścić na tylu świątyniach ile wynosi karta na polu 3 tyle swoich pionków ile wynosi wartość karty na polu 4
-
Później trzy swoje akcje wykonuje drugi gracz
A wszystko o to chodzi, aby zdobywać przewagi w poszczególnych świątyniach, bo tylko ten kto ma ich więcej jest nagradzany punktami zwycięstwa. Każda świątynia daje inny bonus. Jedna na przykład pozwala zdobyć stałe 5 punktów zwycięstwa, inna tyle punktów ile wynosi różnica między naszymi a przeciwnika pionkami. Do tego są czarne pola rozmieszczone we wszystkich świątyniach, w których do zdobycia jest dużo, bo aż 8 punktów, znowu za pomocą mechanizmu przewag. A to jeszcze nie koniec. Zapełnienie wszystkich zielonych albo żółtych pól daje nam automatyczne zwycięstwo, nie ważne ile mieliśmy punktów. Już widać, że strategii w grze jest całkiem pokaźna ilość jak na tak minimalną złożoność gry.
Wrażenia
Aton podoba mi się, bo zajmuje 20-30 minut. Bo wykonywanie ruchu z zagraniem kart trwa góra 10 sekund. Bo odkrycie kart i rozmieszczenie pionków na planszy to góra jakieś 20 sekund na gracza. I przy tak drobniutkich, malutkich jednostkach czasu ciągle trzeba być sprytniejszym od przeciwnika. Dedukować w jakich miejscach zagra jakie karty. W której świątyni trzeba walczyć o przewagi. Czy iść na zwycięstwo w punktach, czy próbować wypełnić żółte lub zielona pola? Czy przyśpieszyć moment punktowania czy starać się go wydłużać? Mnóstwo decyzji (bardzo prostych decyzji), a jednocześnie niewielka długości całej gry.
Co więcej decyzje nie wymagają od razu matematycznej analizy. Próbujemy często iść na intuicje, co powoduje, że łatwo zdobywa Aton sympatię kobiet. Jeżeli są w stanie rozłożyć dorosłego mężczyznę na łopatki do dlaczego ma się im nie podobać? A dodatkowo losowość choć występuje to nie jest decydująca dla wyniku i nie irytuje.
Podsumowanie
Atom ma wszystko co powinna posiadać dwuoosobowa gra do rozgrywek z drugą połową. Trochę losowości, klimatyczny wygląd, krótki czas rozgrywki, sporo miejsc wymagających bycia sprytniejszym od przeciwnika i niską cenę. Wady widzę tylko w słabej instrukcji i potencjalnym błędach wynikających z niezrozumienia pewnych momentów rozgrywki. Reasumując polecam, fajna gra, zainteresujcie się.
Ogólna ocena:
Złożoność gry:
Oprawa wizualna:
ZdjęciaPlanszomania: 61.00 zł Gry planszowe: 64.00 zł Rebel: 64.00 zł |
Jak widać po opisie, dalej nie wszystko robicie dobrze w tej grze pancho ;-)
Z pierwszego kartusza dostaje się podwojoną różnicę punktów, czyli nie można zdobyć 1 punktu.
Druga rzecz – kartusz 3 określa nie tylko numer najwyższej świątyni, do której możemy dokładać swoje piony, ale również najwyższej, z której możemy zabierać piony przeciwnika.
Jednym z warunków natychmiastowego skończenia gry jest również zajęcie całej jednej świątyni.
Sama gra moim zdaniem jest świetna, szybka, prosta i daje masę radości. Można w nią grać nawet z dzieciakami (ma córki 9 i 11 lat, bardzo ją lubią).
Faktycznie nie mnożyliśmy punktów :) Resztę po prostu nie zamieściłem w recenzji, żeby się nie zagłębiać we wszystkie możliwe szczegóły (np. nie pisałem nic o niebieskich polach).
to jak tak tylko ad rem uwagi wc dotyczącą [b]kartusza 3[/], bo wiele osób jak się dowiedziałem o zasadzie tej zapomina.
Jeżeli z kartusza 2 wynika że zabieramy piona, a kartusz 3 „otwiera” świątynie w których nie ma żądanych pionów to oczywiscie usuwamy piony… zabierając je adekwatnie z coraz wyższych świątyń.
To tak gdyby ktoś miał wątpliwości.
I ode mnie: jak dla mnie ATON powinien dostać ocenę 5!
;)