Bo zabawie z Rush Hour nadszedł czas na spróbowanie drugiej z interesujących łamigłówek Thinkfun, które pojawiły się na polskim rynku, czyli Tipover. Tutaj w cenie około 50 złotych dostajemy znowu bardzo ładnie wykonany produkt. Jest plastikowa „plansza”, są plastikowe elementy, jest torba na ich przenoszenie, gdy będziemy chcieli wziąć Tipovera na wakacje, jest wreszcie 40 zadań.
Zasady samej zabawy są bardzo proste. Na „planszy” umieszczamy skrzynki zgodnie z układem na kartce z zadaniem. Skrzynki mają różną wysokość, są dwupiętrowe, trzypiętrowe i czteropiętrowe. W pewnym miejscu umieszczamy jednopiętrową skrzynię czerwoną, która zawsze jest celem do którego musi się dostać. Oprócz tego umieszczamy swojego ludzika na jednej ze skrzyń w miejscu startowym. Po planszy możemy się poruszać albo przewracając skrzynię albo chodząc po już przewróconych. Nie wolno nam przeskakiwać przez dziury, chodzić po podłodze, chodzić po skosie.
Jak się przy tym bawi? Bardzo fajnie. Tipover jest bardziej nowatorski od Rush Hour, z którego zasadami spotkałem się już wiele razy w przeszłości. Najlepsze jest przewidywanie w jakiej kolejności trzeba przewrócić poszczególne skrzynie. Tak jak w Rush Hour i w Tipoverze mamy 40 zadań o różnym poziomie trudności: początkujący, średnio-zaawansowany, zaawansowany i ekspert. I tutaj pojawia się najpoważniejsza wada całej łamigłówki. Pomimo, że zadania są fajne, niestety są bardzo proste. Pierwsze 30 robi się bardzo szybko, nie wymagają wielkiego zaangażowania. Tylko ostatnie 10 zajmują trochę więcej czasu, ale tylko trochę. Wadą zadań jest to, że większość z nich potrafi mieć początki zupełnie liniowe, bez żadnych subtelności. W wielu zadaniach jest też tylko jedna skrzynka, która osiąga czerwoną skrzynię, przez co łatwo wpaść na rozwiązanie.
Ogólnie przez to, że zadania są łatwe i szybko się je rozwiązuje Tipover dużo traci. Nawet pomimo swojej pomysłowości. Czuje się wręcz niedosyt i człowiek się zastanawia czy nie wyrzucił pieniędzy. Mam jednak nadzieję, że będę wracać do niego kilka razy, a i Alicja jeszcze nie miała okazji się przy nim pobawić. Niemniej gdybym miał wybierać między Rush Hour i Tipover to bez wątpienia wybieram tego pierwszego. Rozwiązanie wszystkich zadań z Rush Hour zajęło mi jednak trochę więcej czasu i zmuszało do większego zaangażowania. Poza tym czuję, że chętniej będę do niego wracał. W Tipoverze zadania są jednak zbyt łatwe, a sam ludzik jest zbędnym dodatkiem. Już po paru zadaniach wyrzucamy go w kąt, bo tylko przeszkadza, a rozwiązujemy zadania palcem po planszy.
One comment
Pingback: Katamino