Augsburg 1520
Ten tekst przeczytasz w 3 minut

Augsburg 1520 został wpuszczony przez niemieckie wydawnictwo Alea w 2006 roku. Okładka przypomina Louisa XIV, pudełko oraz instrukcja na pierwszy rzut oka utrzymane są w bardzo podobnym stylu. Szkoda, że zawartość już nie. Poszczególne plansze, karty, żetony nie prezentują się nadzwyczajnie. Największe negatywne wrażenie sprawiają wszędobylskie niemieckie napisy. Co prawda jak się pozna grę, nie zwraca się na nie większej uwagi, ale jednak psują efekt wizualny. Tragedii oczywiście też nie ma. Ogólnie graficznie może być, ale daleko od rzucenia na kolana.

W grze wcielamy się w Jakuba Foggera. Uważanego za jednego z najzamożniejszych ludzi wszechczasów (sic!). Swoją fortunę wykorzystywał w pożyczkach dla arystokracji i poszerzaniu swoich wpływów. Właśnie to będą robić gracze. Będą odwiedzać poszczególnych arystokratów i dawać im kredyty. Za to otrzymają faktorie, tytuły, urzędy itd. Krótko mówiąc zajmujemy się poważanym i szlachetnym fachem – lichwiarza.

Augsburg 1520 to gra licytacyjna. Każdy z graczy rozpoczyna z pewną ilością weksli. Każdy weksel przedstawia jakiegoś arystokratę oraz wartość od jeden do siedemnastu. Są też jokery bez liczby i bez rysunku szlachcica. Wszyscy gracze odwiedzają teraz pierwszego magnata – Filipa. I rozpoczyna się aukcja o jego wpływy. Gracz rozpoczynający mówi pewną liczbę kart. Wygłoszona wartość musi się pokrywać z liczbą posiadanych kart z obrazkiem Filipa lub jokerem. Następny gracz może wejść do licytacji albo podbić stawkę. Może też spasować, ale wtedy odpada już w walce o wpływy Filipa. Jeżeli dana stawka wróci do gracza, który ją zaproponował (lub wszyscy spasują) kończy się licytacja. Teraz wszyscy pokazują swoje karty i wygrywa ten kto ma kartę z najwyższą wartością.

Czyli mamy parę tutaj sposobów na wygranie licytacji. Po pierwsze możemy wygrać przez ilość kart – dać tak wysoką ich liczbę, że wszyscy spasują. Po drugie wygrać przez najwyższą posiadaną kartę. Po trzecie ostatni arystokrata Maksymilian pozwala na dowolne scalanie ze sobą kart pozostałych arystokratów, tak więc można tworzyć różne wybuchowe mieszanki.

Jeżeli już wygramy licytację tracimy karty (pozostali uczestnicy nie). Po czym możemy wybrać jedną z kart nagród. Na każdej znajdują się jakieś trzy przywileje, z których bierzemy maksymalnie dwa. Do wyboru są punkty zwycięstwa, pieniądze albo podniesienie swojego poziomu w jednej z trzech dziedzin: faktorii, urzędach lub tytułach. Ewentualnie możemy skorzystać z naszych wpływów i dostać dodatkowe pieniądze, pozyskać herb lub szlachectwo, wynająć gościa z mennicy lub budowniczego. Jest jeszcze jedna ważna rzecz: zbudowanie kościoła lub katedry.

Te ostatnie wymienione budowle są powiązane z bardzo ciekawym mechanizmem gry. Otóż dość łatwo pozyskuje się punkty zwycięstwa. Nie trzeba wiele wysiłku, aby co turę otrzymywać dużą ich liczbę. Jednak jeżeli nie posiadamy kościoła nigdy nie przekroczymy 25 punktów. Cały nadmiar będzie tracony. Katedra działa analogicznie. Umożliwia przeskoczenie bariery 45 punktów. Gracze dobrze muszą planować sobie co najpierw zdobyć, tak aby zdobywane punkty nie szły w błoto. Koszt kościoła i katedry maleje też wraz z ich budowaniem. Czyli czym później go zbudujemy tym mniej za to zapłacimy.

Reasumując Augsburg 1520 jest taką klasyczną grą pochodzącą z Niemiec. Nie jestem jakimś wielkim fanem gier licytacyjnych stąd nie jestem specjalnie nią zachwycony. Co nie zmienia faktu, że mechanika jest elegancka, dobrze pomyślana, wymaga od graczy pomysłu na grę. Udostępnia nam wiele strategii i możliwości. Poza tym dobrze się w nią gra aż od dwóch do pięciu osób. Każdy miłośnik Eurogier licytacyjnych powinien na pewno nią zwrócić uwagę. Ten, które nie znosi systemu opartego o aukcje może sobie spokojnie ją darować.

Ogólna ocena:

Złożoność gry:

Oprawa wizualna:

ZdjęciaPlayMe: EUR 13,94
Milan-Spiele: EUR 15,10

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*