Genesis to jedna z najnowszych gier Reinera Knizii, dopiero co pokazywana w Essen. Miałem przyjemność rozegrać dwie partie w trybie dwuoosobowym i zamieszczam krótki opis wrażeń. Gra przenosi nas 250 milionów lat w przeszłość, gdy był tylko jeden superkontynent. Powstają sawanny, góry, lasy i mokradła, a wśród tego wszystkiego toczy się wojna o przeżycie. Cztery gatunki toczą śmiertelny bój o przestrzeń życiową.
W tej chwili może ci się wydawać, że to kolejna gra w stylu Evo, Ursuppe albo Urland. Jednak tak nie jest. Gra jest wyjątkowo abstrakcyjna, rozgrywka przypomina typową logiczną grę planszowa. Gdyby zmienić temat gry na zupełnie inny nic by się wielkiego nie stało.
Pomimo, że okładka gry wygląda dość kiczowato, samo wykonanie Genesis jest dobre. Plansza ma fajną, trochę chropowatą powierzchnie. Symbole poszczególnych gatunków narysowane są starannie. Wreszcie drewniane pionki do oznaczania punktacji są atrakcyjne, duże i stabilne.
Przed rozgrywką każdy z graczy wybiera sobie własny gatunek. Do wyboru są: gady, dinozaury, ssaki i człowiek. Zabieramy swoje żetony i dzielimy na cztery kupki ze względu na tło (czyli teren na jakim występuje dany zwierzak). Zasady są po prostu trywialne i można je wytłumaczyć w 5 minut. W swojej turze gracz rzuca dwiema kostami. Na kostkach zamiast oczek są symbole jednego z czterech terenów oraz tzw. joker czyli dowolny teren. Gracz może teraz wyłożyć na planszę (na dowolny, niezajęty obszar) dwa swoje żetony o tym samym kolorze co wypadł na kostkach. Jeżeli jednak nie podoba mu się żaden z symboli to może wystawić na planszę dowolny, ale jeden żeton.
Na koniec gry liczy się punktacje. Przechodzi się po wszystkich obszarach. Obszar to połączona ze sobą grupa żetonów (minimum trzy) o tym samym kolorze (nieważne jakie gatunki przedstawia). Teraz w obrębie danego obszaru sprawdza się kto ma największe stado. Stado to grupa bezpośrednio połączonych ze sobą zwierząt danego gatunku. Ten kto jest pierwszy dostaje 4 punkty, ten kto drugi 2 punkty. Do tego dochodzą punktowania bonusowe. W największym ze wszystkich obszarze punkty mnoży się przez trzy, a w pozostałych największych terenach punkty mnoży się o dwa.
Sama rozgrywka przebiega szybko, choć wymaga od nas rozwagi i sprytnych ruchów. Walczymy uparcie o to, aby zdobyć przewagę w danym obszarze. Sprawę utrudniają liczne wulkany i dziury ze smołą, które sa niedostepne dla zwierząt. Przez co łatwo przeciwnika przyblokować i tym samym ograniczyć wielkość jego stada. Warto próbować zdobywać malutkie (złożone z trzech żetonów) obszary, w których występują tylko nasze gatunki. Wtedy zdobędziemy punkty i za pierwsze i za drugie miejsce. Jednocześnie trzeba przeszkadzać przeciwnikowi w tworzeniu takich miejsc. Sama rozgrywka czasami przypomina stare dobre Kropki, jak gracze próbują wzajemnie się okrążyć.
Ogólnie gra bez rewelacji, ale całkiem sympatyczna i grywalna. Do dwuoosobych partii jest wręcz stworzona, ale jestem ciekaw jak będzie sobie radziła przy trzech i czterech uczestnikach.
Ogólna ocena:
Złożoność gry:
Oprawa wizualna:
Zdjęcia
PlayMe: EUR 24,95 |
Widzę dużą różnicę z Evo czy Urlandem. Tam chociaż starano sie nie kaleczyć historii naturalnej a tu widzę całkowite pomieszanie z poplątaniem rodem z XVII-wiecznej wiedzy o świecie.