Home | Katalog gier - recenzje, rzuty oka i relacje z rozgrywek | Dodatki | Himalaya – The 5-6 Player Expansion

Himalaya – The 5-6 Player Expansion
Ten tekst przeczytasz w 2 minut

W branży mówi się, że wersje Himalaya dla 5 i 6 graczy wymyślił Bruno Faidutti. To on po zapoznaniu się z podstawową wersją stwierdził, że brak możliwości grania w więcej niż cztery osoby to duże niedopatrzenie ze strony autora i wydawcy. Długo musiało minąć czasu aż twórcy zdecydowali się na przygotowanie odpowiedniego rozszerzenia. W końcu w tym roku to nastąpiło. Miałem okazję w nią grać i kilka słów jak wypadła.Himalaya – The 5-6 Player Expansion zawiera przede wszystkim elementy dla dwóch dodatkowych graczy, czyli zasłonkę, jaki, stupy, mnichów i żetony. Do tego mamy trzy nowe warianty gry. Sprawdziłem tylko jeden, ale za to najważniejszy. Mianowicie polega on na tym, że kostka zostaje w nim zastąpiona przez żetony. W każdym momencie gracze widzą w jakich najbliższych pięciu miejscach pojawią się zasoby lub zlecenia. Losowość nie znika zupełnie, bo nadal nie wiem co to będą za zasoby i jakie zlecenia. Niemniej została zlikwidowana sytuacja, że nowe rzeczy pojawiały się kompletnie nieprzewidywalnie. Czasami na przykład występowały tylko w jednej części planszy, a druga była zupełnie ignorowana. Tym razem mamy pewność, że w każdym punkcie planszy pojawi się kiedyś zasób albo zlecenie. Mnie takie podejście odpowiada i jestem usatysfakcjonowany pomysłem.

A jak sprawdza się rozgrywka dla 6 graczy na przykład? Bardzo dobrze. W podstawową Himalaya grało się od godziny do półtorej. Z dodatkiem i szóstką uczestników czas rozgrywki wzrósł o około 30 minut. Nie jest to dużo. Sporo racji miał Bruno Faidutti w tym, że Himalaya jest wprost stworzona do rozgrywki dla sześciu. Nie ma żadnych przestojów, bo mechanika jest tak skonstruowana, że programujemy wszyscy swoje ruchy równocześnie, a gdy poruszamy się to zajmuje nam to około 5 sekund. Niestety bardzo dużo gier nie radzi sobie z taką dużą liczbą uczestników, tu jest inaczej.

Szczerze polecam dodatek wszystkim, którym podobała się Himalaya i brakowało im możliwości grania w większej ekipie. Albo narzekali na zbytnią losowość. Bez wątpienia Himalaya wraca z tarczą, a nie na tarczy.

Ogólna ocena:

Złożoność gry:

Oprawa wizualna:

Zdjęcia

Hobbit: 89,00 zł
Rebel: 89.95 zł
Milan-Spiele: EUR 14,50
PlayMe: EUR 14,95

2 komentarze

  1. Avatar

    Zgadzam się z opinią Pancha, że gra dla sześciu osób sprawdza się świetnie. Obawiałem się, że będzie zbyt ciasno na tej planszy, ale nie jest. Jest więcej interakcji, podkradania, wyścigów do atrakcyjnych zleceń. Za to wariant z żetonami zamiast kostki niewiele moim zdaniem zmienia. Najpierw jednak na czym DOKŁADNIE ten wariant polega – do gry są dołączone żetony przedstawiające wszystkie 20 osad na planszy. W trakcie gry pięć z nich jest odkryte – wiemy że w tej kolejności będą tam dokładane zasoby i zamówienia, w miarę jak będą kończyć się na planszy. Cóż, jest to jakaś informacja, jednak niepełna i niewystarczająca żeby ograniczyć losowość gry. Po pierwsze – nadal nie wiadomo na które osady trafią zlecenia a na które zasoby. Po drugie – i najważniejsze – nie wiadomo jakie zlecenia zostaną wylosowane. A więc nie wiadomo jakie zasoby trzeba zbierać.

    Jednak żeby ten problem rozwiązać wystarczy zmienić nieco ten wariant – wykładamy trzy żetony dla surowców i losujemy od razu po pięć kostek na każdy żeton. Wykładamy trzy żetony dla zamówień i również losujemy te trzy zamówienia. Co rundę je uzupełniamy żeby zawsze były znane trzy najbliższe lokalizacje zasobów i zleceń. Wtedy mamy grę z niemal pełną informacją. Wtedy mamy grę nielosową. Wtedy mamy grę w pełni mózgożerną. Zadowoli każdego amatora mózgożarcia. Tyle że niestety, wtedy rozgrywka może trwać nawet do trzech godzin. To jednak drobiazg, bo upływu czasu wcale się nie czuje.

  2. Avatar

    hmm moje doswiadczenie bylo takie: zbieram co sie da, ale 'moje’ surowce nie pojawiaja sie na potrojnych wioskach w misjach, wiec kiepsko z polityka. mniej wiecej polowa gry (moze 60%), widac ze na polityce odpadne ja albo Ola, bo juz nie ma gdzie stawiac kaplic. idziemy w kierunku gdzie maja sie pojawic nowe misje, pojawiaja sie 3, wszystkie 3 wymagaja jedynego surowca ktorego nie mam, pasuja Oli choc ona nie ma 2 kolorow zebranych, ona (i inni) zajmuja ostatnie 'podwojne’ miejsca na kaplice, ja mam przed soba 45 minut czekania na koniec gry bo juz nie mam zadnych szans nie odpasc. taka eliminacja, tylko nie mozna wstac od stolu. na koniec kontrolowalem 2 dzielnice (nie odpadlbym), i mialem 37 jakow, a zwyciezca 23-26, nie pamietam dokladnie.
    Dla mnie losowosc przy braku wiedzy jakie surowce trzeba zbierac jest praktycznie taka sama co w orginale. Nie mam strasznych pretensji ze mi sie te misje zle wylosowaly – gram w gre losowa, musze sie z tym liczyc. Mam jednak pretensje ze przy tej ilosci graczy wioski zapelniaja sie kapliczkami na tyle szybko ze prawie polowe gry jeden gracz bedzie musial grac choc juz jest wyeliminowany. Jesli sie dam namowic na powtorke Himalayi to nie podejrzewam zeby to mialo byc w 6 osob.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*