Railroad Tycoon – rzut okiem
Ten tekst przeczytasz w 2 minut

Do tej pory nie grałem w żadną grę Eagle Games. Zawsze ktoś mi proponował a to właśnie Railroad Tycoon, a to Civilization, a to wreszcie Conquest of the Empire, ale miałem wtedy ochotę na coś innego albo było mi żal czasu. Co ciekawe gdy dany tytuł wchodził na rynek zawsze wzbudzał moje zainteresowanie, a później po pierwszych nie do końca pozytywnych wrażeniach innych graczy, znikał z radaru. Mówiono, że Eagle Games podejmuje się wielu ciekawych tytułów, ale zawsze coś w nich brakuje, coś przeszkadza w rozgrywce, a grywalność nie jest taka jakiej by się pragnęło. Wreszcie jednak nadarzyła się okazja spróbowania Railroad Tycoon – The Boardgame w sześć osób. Nie można było zmarnować takiej okazji.Oczywiście jak każdy wie, gra jest inspirowana słynna grą komputerową, stworzoną przez samego Sida Meiera. Wzorowanie się na elektronicznym odpowiedniku jest dość luźne. Mamy co prawda sprzedawanie akcji jak tam, ulepszanie własnych pociągów czy rozbudowanie miast, ale wszystko jest dość uproszczone. Sama rozgrywka sprowadza się oczywiście do budowy własnej linii kolejowej i zdobywaniu punktów na przewozie towarów.

Railroad Tycoon miał być też lżejszą, bardziej komercyjną wersją słynnego Age of Steam. Miano skorzystać z mechaniki wielkiego poprzednika, ale upraszczając co się da. To udało się znakomicie. Gra jest prosta, reguły są logiczne i nie sprawiają żadnych problemów. Wystarczy kilkanaście minut na wytłumaczenie wszystkiego. To na pewno duża zaleta gry – łatwo się jej nauczyć.

Wykonanie wizualne jest bardzo dobre. Rysunki na kartach, wygląd planszy zostały wykonane klimatycznie (czarno-białe zdjęcia odwołujące się do portretów czy wydarzeń z czasów rozwoju kolei w USA). Przeszkodą jest trochę gigantyczna plansza, która wymaga naprawdę sporego stołu. A nawet wtedy rozgrywka nie jest komfortowa. Ciężko ogarnąć wzrokiem wszystkie miasta, zorientować się gdzie najlepiej budować swoją linię kolejową. Łatwo coś przeoczyć, nie zauważyć jakiegoś ważnego miejsca. Częste są też przypadki przesunięcia łokciem towarów na mieście. Niestety takie są już wady stworzenia wielkiej planszy do gry.

Sama rozgrywka przebiega ciekawie. Przy debiutantach i sześciu graczach początkowo potrafi się ślimaczyć, ale jak już zaskoczy to gracze robią swoje ruchy szybko. I dynamika znacznie wzrasta. Średnia długość partii wynosi około dwóch godzin, ale nie czuje się ich. Czas mija szybko i efektywnie. Niestety gra kończy się w najmniej spodziewanym momencie. Gdy zaczynasz się dopiero rozwijać, sądzisz, że doszedłeś do jakieś połowy rozrywki, okazuje się, że to już koniec i trzeba liczyć punkty zwycięstwa. Stąd pozostaje duży niedosyt po grze.

Ogólnie tytuł ciekawy, wciągający. Ma swoje wady, ale nie przekreślają jej, jest frajda w czasie grania. Czy ja bym ją kupił? Pewnie tak, gdyby nie jej wielkość. Nie mam obecnie takiego stołu, żeby dało się w nią grać. A rozgrywka na podłodze straci dużo na komforcie. Chyba, żeby grać w którymś z klubów gier planszowych.

W ogóle jeżeli ktoś chciałby ją kupić to powinien się pośpieszyć. Eagle Games zbankrutowało i jej akcje przejął Funagain Games. Póki co egzemplarze jeszcze są na magazynach, ale wkrótce jej nakład się wyczerpie. I później ceny egzemplarzy mogą znacznie wzrosnąć. Chyba, że Funagain w przyszłości wznowi produkcje. To jest dość prawdopodobne ponieważ Railroad Tycoon – The Boardgame był najlepiej sprzedającą się grą w kolekcji Eagle Games.

ZdjęciaHobbit: 159.20 zł
Gry planszowe: 186,00 zł
Rebel: 199.95 zł
Milan-Spiele: EUR 36,30
PlayMe: EUR 43,95
Thought Hammer: $53.99
Funagain Games: $59.95

2 komentarze

  1. Avatar

    Widzę, że Hobbit ma bardzo dobrą cenę na RT…
    A grałeś w Age of Steam? Jak byś porównał te gry? Która lepsza?

  2. Avatar

    Niestety nie grałem, czytałem tylko sporo recenzji. Age of Steam to gra znacznie cięższa, wymaga optymalizacji w każdym ruchu. RT to taka gra dla wszystkich, proste zasady, prosta mechanika.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*