Czasami zastanawiamy się dlaczego w Polsce jest o wiele mniej rodzimych produkcji. Dlaczego nie możemy nadążyć za inwencją Niemców w tej dziedzinie. Dlaczego oni mogą, a my nie. Skąd u nich taki potencjał, wena twórcza, łatwość w znajdowaniu nowych pomysłów.
Przewaga w tej dziedzinie nie bierze się stąd, że są lepiej dysponowani przez naturę czy mają więcej oleju w głowie. Nic z tego. Nie ma żadnych magicznych rozwiązań. To, że niemiecki rynek wygląda tak, a nie inaczej jest zasługą ponad dwudziestu lat doświadczeń i rozwoju. Nieprzerwanej, regularnej pracy nad coraz to nowymi projektami, rodzajami mechanik, pomysłami na grę i klimat.
Jednym z najsłynniejszych miejsc, gdzie pokazywane są na widok publiczny prototypy nowych gier są coroczne spotkania w Göttingen. Tam narodziło się wiele dzisiejszych sław gier planszowych i zostały zauważone obecne bestsellery. Impreza odbywa się od dwudziestu pięciu lat. Zaczynając od 50 uczestników, obecnie pojawia się tam około 200 osób i jest największym na świecie tego rodzaju przedsięwzięciem. Wylicza się, że w ciągu tego okresu zostało pokazanych około 7000 prototypów. Z czego setki zostały później wydane.
Uczestnictwo na tym spotkaniu wygląda następująco. Cała impreza trwa cały weekend. W sobote rozpoczyna się prezentacja naszych produktów. Rejestrujemy się i szukamy dla siebie stolika, na którym będziemy przeprowadzać prezentacje. Zajmujemy któryś wolny i rozkładamy swoją grę, najlepiej przedstawiając ją w trakcie rozgrywki. Wokół znajdują się setki innych stołów wypełnionych prototypami.
Po całej imprezie poruszają się reprezentanci wydawnictw. Przyglądają się grom, starają się spróbować co się da i znaleźć jakąś perełkę. Jest ich wielu i warto zapraszać tylu ilu się da oraz prezentować im podczas rozgrywki swój prototyp. W dobrym tonie jest też dać im wygrać :) Jeżeli gra zainteresuje wydawcę poprosi o dostarczenie mu prototypu.
Podobno panuje niesamowicie życzliwa atmosfera. Wszyscy przekazują sobie porady, starają się wzajemnie sobie pomagać, dzielą się kontruktywną krytyką i spostrzeżeniami. Nie ma krwawej konkurencji, a radosna współpraca. Czuć, że jest się częścią społeczności planszówkowej.
W trakcie spotkania odbywają się też warsztaty otwarte dla wszystkich uczestników. Doświadczeni twórcy starają się naprowadzić debiutantów na to jak ma wyglądać dobry projekt i prototyp. Co trzeba zrobić, aby zainteresować wydawcę, a w przyszłości może opublikować własną grę.
Następny dzień – niedziela – otwarty jest dla publiczności. Tak, więc każdy z ulicy może wejść i spróbować prototypów. Również i tego dnia przedstawiciele wydawnictw szukają czegoś co wpadnie im w oko.
Tym samym widać, że ciężko będzie ich dogonić, jak jeszcze szybciej uciekają. Niemiecki rynek planszówkowy rozwija się niesamowicie prężnie. Stare pokolenie projektantów płynnie zastępowane jest przez nowe. Co roku powstają setki prototypów z czego drogą eliminacji wyłania się te kilkadziesiąt godnych produkcji przy których bawi sie później cały świat.
Możesz podać namiary na jakąś stronę informującą o tych spotkaniach? :) Biorę pod pachę kogoś znającego niemiecki i jadę! :D
Extra- może warto się kiedyś wybrać zaprezentować polską myśl gry i zostać planszówkowym Podolskim albo Klose :)
Adres strony jest tam, gdzie zdjęcia. (Co prawda strona jest po niemiecku.)
Strony dedykowanej tym spotkaniom nie znalazłem (może nie ma takowej), tylko różne informacyjne.
http://www.spiel-und-autor.de/Stipendium.htm
http://www.goettingen.de/kultur/spieleautoren/
Marek, myślisz, że „Na sygnale” było tam prezentowane? :-)
Pozdrawiam
Szymon
don simon – tak, na warsztatach „jak nie powinno robic sie gier” ;)