Jak każdy porządny blog tak i ten musi mieć swój co miesięczny wybór najlepszej gry. Tytułu, który w danym miesiącu zrobił na mnie największe wrażenie i okazał się najbardziej godny wyróżnienia. Ocena jest zupełnie subiektywna. Nie opiera się na zdaniu większości, panującej opinii czy otrzymanych przez daną grę nagród. Liczy się tylko jak dana pozycja wypadła w moich oczach. Doceniam przede wszystkim jej grywalność, mechanikę, oryginalność, wygląd i możliwości taktyczne. Nie musi być w każdej kategorii mocna. Ważne żeby choć w jednej poważnie pokonywała konkurencje, a jednocześnie trzymała jakiś poziom w pozostałych. Zbiór tytułów z jakich dokonuje wyboru to gry, w które miałem okazje bawić się po raz pierwszy w danym miesiącu. Czyli mogą znaleźć tam się najróżniejsze pozycje i te wyprodukowane 10 lat temu i te najnowsze. Zresztą też nie będę się tego kurczowo trzymać. Jeżeli w danym miesiącu znajdzie się gra, którą już od dawna znam, ale na nowo ją odkryłem, stwierdzę, że należy jej się nagroda to nie będę się wahał i też ją docenię. Przejdźmy do meritum – wybór Najlepszej Gry Czerwiec 2006. Kto śledził moje wypowiedzi na forum gry-planszowe.pl, czytał recenzje i najróżniejsze komentarze nie będzie miał wątpliwości jaka gra została zwycięzcą. Oczywiście Thurn und Taxis. Pozycja pokonała nawet tak niebanalne gry jak El Grande i Mississippi Queen. Należy jej się to bez wątpienia za nadzwyczajną grywalność i solidność. Za proste reguły, a jednocześnie całkiem niezłą liczbę zagrań taktycznych. Za rozgrywkę pełną emocji, gdzie dość często zdarzają się różnice na poziomie jednego, dwóch punktów. Za świetny wygląd. Należy jej się ta nagroda, jak żadnej innej grze.
Zgadzam się z tobą w pełni i to absolutnie i niezaprzeczalnie – w moim My Choice też wybrałem THurn und Taxis za całokształt. Świetna gra.
ja bede musial poczekac bo pewnie pierwszy raz zagram dopiero w lipcu po imieninach zony – poki co gra czeka z ofoliowana :-)
No tak, warszawka się bawi… ale skoro mam trzymiesięczny urlop to może warto się do was wybrać w końcu to tylko 6 godzin jazdy w tą i z powrotem :)
Przyjedz, przyjedz…
Pancho – przez Twoje hype’owanie TuT nie wiem, czy kupic ten tytul, czy Haziende, w ktora zagralem wczoraj i bardzo mi sie spodobala… Jeszcze kupie oba tytuly i bede mial problem finansowy :-).
A w maju co by dostało nagrodę?
Pozdrawiam
Szymon
Jak to co w maju dostałoby od Pancha nagrodę? Zacytuje:
„The Castle. Najlepszy”
8)
hazienda jest u mnie skolei wysoko w game of the month (zeby utrudnic wybor) (notka „sie pisze” dopiero). jesli wolisz klimaty troche bardziej rodzinne to pewnie TuT, jesli ciezsze to pewnie hazienda (choc roznica z tego co rozumiem jest dosc minimalna)
Niestety Don Simon dobrze mieć obie, bo obie są fajne i zupełnie od siebie różne. Oczywiście więcej się bawiłem przy TuT, ale Hacienda to też fajna i dobra gra.
Carcassonne: The Castle rządził by w kwietniu, w maju Goa.