Od kilku lat już Max J. Kobbert i firma Ravensburger bawi nas swoimi grami, których tematem przewodnim jest labirynt. Recenzja niniejsza omawia grę najprostszą w tej serii, przeznaczoną głównie dla młodych ludzi. Jest to prosta gra, której zasady pojmą wnet najmłodsi, ale dostarcza ona również niezapomnianych wrażeń.
Zaczynamy
Rozgrywkę rozpoczyna się od ułożenia na stole początkowego labiryntu (kwadratu) składającego się z 4 kart. Każdy uczestnik zabawy dostaje 2 karty, które stanowią jego „rękę”. Kolejka każdego gracza polega na dołożeniu do istniejącego labiryntu jednej karty, w taki sposób aby utworzyć ścieżkę prowadzącą od jednego z symboli (duszek, świecznik, nietoperz i wiele innych) na naszej karcie, do jednego (lub kilku) pasujących symboli w labiryncie. Gdy uda się nam ta sztuka (bywają chwile frustracji, gdy tak nie jest…), mamy prawo wziąć kartę z labiryntu (docelową) jako nagrodę (punkt). Następnie dobieramy jedną kartę z talonu, by mieć znowu dwie.
Musimy jednak pamiętać, że w każdym momencie gry, wszystkie karty tworzące labirynt muszą stanowić jedną całość, czyli stykać się minimum jednym bokiem (połączenia narożnikowe są niedozwolone).
Gra się kończy gdy wyczerpie się talon i ostatni gracz wyłoży swoją ostatnią kartę. Zwycięzcą zostaje osoba z największą ilością punktów.
Podsumowanie
W zasadzie jest trudno mówić tu o jakiejkolwiek strategii w tej grze, bo jej nie ma. Trudno też tak budować labirynt, by brać dwie lub więcej kart, gdyż przy grze w kilka osób tak się po prostu nie da. To nie oznacza, że gra jest niegodna uwagi. Spędziłem nad nią kilka cudownych chwil, zarówno z synem jak i starszymi graczami, ot, taka miła familijna gra.
Jeżeli chcecie kupić prezent dla dziecka w postaci gry, to gorąco polecam ten tytuł.
Wykonanie
Ravensburger przyzwyczaił mnie już do porządnego wykonania, a i mile zaskoczył (w tak małej produkcji) fakt obecności plastikowej wyprastki (bardzo klimatycznej), w której łatwo mieszczą się karty. Dodatkowym atutem jest niska cena (około 20 zł).
Ten artykuł został pierwotnie opublikowany w serwisie Gry-Planszowe.pl.
„W zasadzie jest trudno mówić tu o jakiejkolwiek strategii w tej grze, bo jej nie ma.” — to nieprawda.
Czasem nie opłaca się zdejmować jednego z klocków ze środka układanki, jeśli w efekcie mogą powstać dwa bloki klocków połączone tylko szyją szeroką na jednen klocek. Wtedy bowiem długo nie będziemy mogli zdobyć żadnego z klocków tam się znajdujących (bo plansza nie może się rozpaść na dwie części).
Grając trzeba zatem brać takie ewentualnosci pod uwagę.
Z rzadka gra się zacina, jeśli karty „nie idą” – ani labitynt się ciekawie nie rozrasta, ani nie można nic zdjąc.
ŁMPozdrawiam!