Gier planszowych opartych o zasady „Monopoly” jest mnóstwo. „Biznes po Polsku” to jedna z takich wariacji, o tyle ciekawa, że swojska.
W tej wersji zamiast ulic i miast mamy tzw. inwestycje i interesy. Pojedyncza inwestycja to np. Budka z hot-dogami czy Lombard, natomiast interes to zestaw np. Taksówka + Auto-Bar + Autokomis. Nie ma też domków i hoteli – zastąpiono je „poziomami inwestycji”, jednak zasady się nie zmieniły.
Generalnie reguły gry w „Biznes po Polsku” są niemal identyczne jak w oryginalnym „Monopoly”. Poza zmianą nazwenictwa wprowadzono dwa urozmaicenia dodające grze uroku. Są to zawody oraz partie polityczne. Każdy z graczy może w czasie gry zdobyć jeden zawód, który wykonuje. Efektem tego jest pensja, którą dostaje się za każde przejście pola swojego zawodu. Dostępne profesje to m.in. lekarz, nauczyciel, policjant czy elektryk. Co ciekawe, zawód można także stracić (stając na specjalnym polu lub wyciągając pechową kartę), co powoduje przyznanie zasiłku dla bezrobotnych.
Element partii politycznych jest dużo bardziej uproszczony – po wejściu na odpowiednie pole dostajemy legitymację partyjną, co uprawnia nas do zostania posłem, senatorem lub burmistrzem. Każde z tych stanowisk daje dodatkową pensję, ponadto poseł nie może być zatrzymywany przez policję ani trafić do więzienia.
Gra jest wykonana poprawnie, ma ładne duże pudełko, trwardą planszę i dobrze napisaną instrukcję. W komplecie są też pionki i kostki niezbędne do gry. Zastrzeżenia można mieć jedynie co do poziomu rysunków tak na planszy jak i na kartach – są one po prostu mizerne i bardzo schematyczne. Pochwały należą się za papierowe pieniądze przypominające polskie banknoty – bardzo miło trzyma się w ręku plik dwustuzłotówek :-)
Sama rozgrywka, jak to „Monopoly”, jest ciekawa i sympatyczna. Kolorytu dodają nietypowe inwestycje (np. Kurczaki z rożna czy Lumpex). Oczywiście w całej grze strategii jest niewiele, prawie wszystko zależy od szczęśliwych bądź nie rzutów kostką w czasie pierwszych 3-4 okrążeń planszy (kiedy wykupuje się inwestycje). Jest natomiast kupa śmiechu i dobrej zabawy, czasami irytacji (jeśli trafi się seria pechowych rzutów).
Polecam „Biznes po Polsku” tym wszystkim, którzy nie mają własnej kopii „Monopoly” a chcieliby pograć w dobrą, prostą grę w gronie znajomych lub rodziny. Proste zasady pozwalają zagrać nawet osobom, które na codzień w planszówki raczej nie grywają, co sprawia, że jest to dobra gra na spotkania „integracyjne”.
Ten artykuł został pierwotnie opublikowany w serwisie Gry-Planszowe.pl.
lol jaka ciapa
Ktoś zalinkował starą recenzję Nataniela do Warcrafta, a następna była ta :). Bardzo fajna recenzja, a i ocena bardzo pozytywna i zachęcająca do kupna ;).
„Sama rozgrywka, jak to „Monopoly”, jest ciekawa i sympatyczna.”
Dosyć kontrowersyjna teza ;)
Tak wyglądał 7 lat temu rynek planszówek w PL – kawał historii :D