Home / News / Premiera polskiej edycji gry Innowacje

Premiera polskiej edycji gry Innowacje

Już na początku przyszłego tygodnia trafi do sklepów polska edycja gry Innovation Carla Chudyka (autora Na Chwałę Rzymu), zatytułowana Innowacje. Sugerowana cena detaliczna gry wynosi 99,90 zł.
Wydawnictwo Lacerta zaprasza do odbycia emocjonującej podróży od prehistorii do ery cyfryzacji!

Instrukcję znajdziecie na stronie wydawcy.


 

Facebook Comments

24 komentarze

  1. Już można kliknąć łącze 😉

  2. ‘Gracze testowi’ – hahaha, czy to jakiś żarcik? 🙂

  3. Rety, rzeczywiście! (jeśli ktoś nie rozumie, o co chodzi, proszę zajrzeć do stopki na końcu polskiej instrukcji).

  4. Jak dla mnie niepotrzebnie się czepiacie.

  5. Skoro jest “kierowca testowy”, te czemu gracze nie mogą być “testowi”? Lepiej się martwcie o swój język polski i te wasze “diskardy” itp. ;-p

  6. Hahahaha, Geko nie przeszkadza ‘gracz testowy’ zamiast ‘tester’ lub ‘gracz testujący’. Nie wierzę. Gdzież ta dbałość o czystość polszczyzny 😀
    A diskard jest jak najbardziej częścią polszczyzny. Wszyscy gracze używają tego zwrotu a nie jakiegoś bzdurnego stosu odrzutów. A skoro coś jest szeroko używane w mowie polskiej, jest częścią polszczyzny, czy tego Miodek, Geko, Bralczyk chce czy nie 😀

  7. Ciekawe jak wytłumaczysz “kierowcę testowego”? Przecież powinien być “kierowca testujący”. Czekam na wyjaśnienie dlaczego odrzucasz… tfu, diskardujesz (“odrzucać” używają tylko Bralczyk i Miodek, teraz się “diskarduje”, hahahaha) taką opcję?

  8. Ty się mnie pytasz? Nie wierzę.
    Strona bierna. Np. samochód testowy, moduł testowy. Kierowca testowy jest wyjątkiem od reguły. Nie mów, że nie wiedziałeś 😉
    A diskarduję, bo chcę i mam w nosie co o tym sądzi Miodek.
    A może mów ‘mociumpanie’, dlaczego mówisz ‘proszę pana’?
    Miodek i językoznawcy reagują z duuuużym opóźnieniem (albo w ogóle pewne rzeczy do nich nigdy nie dotrą) – co to dla nich znaczy ‘sieciować sieciarza’ albo ‘zjailbreakować ajfona’ (no, może o terminie ‘hackowanie’ przynajmniej – z trudem – słyszeli) albo ‘zrobić flipkicka na deku’ (desce rolkarza). Nic. Dla nich to bełkot. A dla wielu nie bełkot, tylko komunikacja. A taka właśnie jest funkcja języka.
    Zatem skończymy z bzdurami o jedynie słusznej poprawnej polszczyźnie.

  9. W przypadku Formuły 1 pojęcie “kierowca testowy” dość dobrze odpowiada znaczeniu. Bo oczywiście kierowca testowy ma za zadanie testować różne ustawienia samochodu, ale z drugiej strony trzeba zwrócić uwagę na to, kim są ci “kierowcy testowi”. To zwykle zawodnicy, którzy nie mają jeszcze doświadczenia w Formule 1 i podczas testów sprawdzane (testowane) są również ich umiejętności i predyspozycje do startu w wyścigach.

  10. 1. Nie jestem doktorem języka polskiego, więc można śmiało przyjąć do wiadomości, że czegoś nie wiem, albo wiem źle. W związku z tym również robię błędy, ale chętnie się uczę o błędach i potem już ich unikam. Dlatego można śmiało darować sobie teksty wyrażające zdziwienie, że ja coś twierdzę, a to jest błąd 😉
    2. Jax, jak już się cokolwiek wspomni o języku, to zaraz wyskakujesz z tym swoim żelaznym pakietem o Miodku, “hackowaniu” itd. Powiem szczerze, że już mi się to dawno znudziło, nie chce mi już nic wyjaśniać, więc możemy sobie darować.
    3. Może “gracz testowy” jest faktycznie błędem (patrz kolejne punkty), ale ogólnie nie podoba mi się sposób wytykania błędów polegający na publicznym wyśmiewaniu. Zwłaszcza przez osoby, których używanie “nowoczesnego polskiego” w pewnych sytuacjach budzi lekki uśmiech na twarzy (choćby wspomniane diskardowanie kart, którego w żadnej polskiej instrukcji do gry nie spotkałem, więc nie ma co mi tu bajać, że to normalne polskie słowo). Błędy są po to, żeby je wskazać, żeby się na nich uczyć i potem ich nie robić. A nie, żeby sobie z nich robić wielkie “hahahaha”.
    4. Przejrzałem właśnie trzy słowniki PWN. Pod hasłem “testowy” znalazłem tylko wyjaśnienia dotyczące filmu i obrazu testowego. Dlatego ciągle nie czuję, że wyrażenie “gracz testowy” jest na pewno błędne. Skoro obraz może być testowy (a testuje przecież działanie telewizora, a nie samego siebie) i kierowca może być testowy, to dlaczego gracz nie? A idąc tropem wyjaśnień Michała: gracz testujący daną grę sam w pewnym sensie jest testowany, bo swoimi uwagami i pomysłami pokazuje, na ile jest dobrym i kreatywnym testerem. Poza tym, co Jax wielokrotnie lubi podkreślać, język jest żywy i kto wie, czy wyrażenie “gracz testowy” nie jest będzie lada moment (o ile już nie jest) uważane za poprawne, na zasadzie, że przyjęło się w użyciu.

  11. Jax, o ile “Gracze testowi” też mnie rozbili, to twoje dalsze tłumaczenie sprowadza się do tego, że nie wiem dlaczego Ci nieszczęśni “Gracze testowi” Cię śmieszą. Ty masz w nosie co mówi Miodek, a zarazem z czegoś się naśmiewasz. Na szczęście mamy w nosie co pisze Jax 😉

    A poważnie, gdyby nie Ci zabawni dla Ciebie językoznawcy, to mówilibyśmy jakimś bełkotem. Ci panowie i panie, często dużo lepiej wiedzą co znaczy dane słowo, nie rób z siebie aż takiego fachowca. Wiadomo że Polacy znają się na wszystkim, ale Jacku uspokój się (odnoszę się do zjailbreakować itp i znajomości znaczenia). Wiedzą lepiej bo znają nie tylko co obecnie znaczy dane słowo, ale również skąd się wywodzi, jaka jest jego historia itd. Proponuję czasami posłuchać ich, a nie tylko się naśmiewać. Kto jak kto, ale Ty powinieneś wiedzieć, że nie liczy się tylko bieganie za nowinkami ale i tradycja, która daje dużo dobrego. Jeśli słowo będzie dobre, to się przyjmie, jeśli nie… to po co od razu robić śmietnik z własnego języka.

    Przepraszam, trochę się rozpisałem nie na temat, ale czasami człowiek musi 😉

  12. I jeszcze jedno chciałem dopisać. Gracz testujący daną grę nie jest osobą, która wrzuca dane do sytemu i patrzy na wynik. Nie tylko testuję mechanikę gry, ale sam też jest w pewnym sensie przedmiotem testu. Bo to właśnie on podejmuje decyzję strategiczne i taktycznie dotyczące gry. Owszem, są do decyzje w granicach przyjętej mechaniki, ale dana grupa graczy testujących może otworzyć “dyzajnerowi” oczy na zupełnie inne rzeczy i pokazać zupełnie inne sposoby na granie w grę. Dlatego moim zdaniem, nie da się jednoznacznie oddzielić testowania mechaniki od testowania zachowań samych graczy. Dlatego tym bardziej nie czuję katastrofy w wyrażeniu “gracz testowy”. A w kontekście wyjaśnień Michała o kierowcy testowym, wydaje mi się wręcz, że nie ma się czego czepiać.

  13. ‘Gracz testowy’ będzie poprawny jak się upowszechni. Tak jak się upowszechnił ‘diskard’ czy tego Miodek czy Geko chce czy nie. Na razie nic na to nie wskazuje żeby ‘gracz testowy’ był w powszechnym użyciu. I nie jest częścią polszczyzny. Na razie to raczej ignorancja.

    @folko – w pełni zgadzam się z twoim pierwszym paragrafem. Niech każdy ma w nosie co myśli inny na temat języka. SERIO. Deskarz nich ma w nosie co myśli Miodek (‘mów synku nie kickflip tylko ‘kopnięcie obrotowe na desce’ ‘) a Miodek ma w nosie co też sobie wyobraża deskarz (‘niech ktoś mi nie wciska durnych polskich terminów jak są rozpoznawane na cały świecie od dziesięcioleci lepsze’). I bardzo dobrze – każdy z nich żyje we własnym świecie. Jeden w wyidealizowanym, konserwatywnym (często baaardzo anachronicznym) świecie nienagannej polszczyzny a drugi w ‘realu’, w środowisku w którym język żyje, wykuwa się, ewoluuje, tam gdzie właśnie jest prawdziwy polski język a nie język ze zmurszałych zakonserwowanych słowników.

    Jeśli chodzi o akapit nr 2. Absolutnie się nie zgadzam. Piszesz, że gdyby nie językoznawcy to posługiwalibyśmy się bełkotem. Otóż, JUŻ TERAZ, setki środowisk posługują się w ich oczach bełkotem (albo fachowym słownictwem w mniemaniu tych środowisk – z czym się zgadzam). I żadni językoznawcy nie zapobiegną temu ‘bełkotowi’.
    Dwa, językoznawcy nie wiedzą więcej o danej dziedzinie niż ludzie, którzy daną dziedziną się interesują (a dziedzin są dziesiątki tysięcy), nie róbmy z nich bożków. Zawsze będą kompletnymi ignorantami w dziedzinach ktorych nie znają. Naparwdę nie trzeba ich łaskawej zgiody i akceptacji żeby uzywać jakichś słów – juz widzę jak spływałyby do nich setki tysięcy słów rocznie a oni w pocie czoła by je wyeryfikowali i akceptowali i odrzucali. Język tworzą nie oni, tylko społeczeństwo.
    Jedna centralna rada języka jest we Francji – to jakieś kuriozum akceptujące i wymyslające słowa dla Francuzów. Ostatnio jej kompetencje zostały ograniczone 🙂 Paradny model – grupa kilku ludków narzuca społeczeństwu jakich słów używać. Postawienie sprawy do góry nogami. A naród i tak będzie jailbreakował tablety, bo ma taką wolę a nie ‘oswabadzał płaskie przenośne urządzenie multimedialne, tfu.. urządzenie do odwtarzania treści różnych rodzajów’. As simple as that.

    Trzy, piszesz, folko, o uprawomocnieniu się danego słowa jak się sprawdzi, przyjmie.
    Ale nie będzie miało nawet szansy się sprawdzić jak ktoś nie zacznie go uzywać po raz pierwszy :DD
    Po drugie, wiele słów funkcjonuje od dawna (terminologia komputerowa, skejterska i tysiąca innych subkultr) i są dawno uprawomocnione. Tak samo dla mnie jest uprawomocnione ‘sieciowanie sieciarza’ choć to kwestia ‘tylko’ kilku lat. Termin się sprawdził i tyle. Tak jak tysiące ‘śmieciowych’ (w oczach języoznawców) innych terminów.

  14. Jan Madejski

    Językoznawcy polscy nie są jakimiś anachronicznymi dziadami żyjącymi w swoim własnym świecie. Są oni doskonale świadomi rozwoju języka, istnienia terminologii fachowej, technicznej, środowiskowej oraz slangu i nie uzurpują sobie władzy do akceptowania lub zabraniania nowych słów. Są raczej od tego, aby podpowiedzieć poprawną odmianę nowego wyrazu i zaproponować wyraz bliskoznaczny, który można użyć w mowie formalnej.

    Co innego jest np. w Islandii, gdzie każdy nowy wyraz przechodzi przez radę czystości języka i zmieniany jest na nordycki neologizm – tylko że tam całe społeczeństwo akceptuje ten proceder i jest z niego dumne 😉

  15. Dokładnie Janie, nie wiem skąd Jax ma te dziwne poglądy o językoznawcach. Nie słyszałem nigdy, żeby jakiś z nich zakazywał używania np. słów “tablet”, albo “kickflip”. Za to często słyszałem lub czytałem bardzo rzetelne, taktowne i naukowe opisywanie zmian w języku i ocenianie poprawności danych wyrażeń. Ale bez żadnego “macie mówić tak:…” i z pełnym akceptowaniem żywego i praktycznego języka. Poza tym nie wiem, czemu Jax bez przerwy myli żargon danej grupy z powszechnym językiem polskim. Przykładowo “weekend” to już dawno słowo z powszechnego polskiego. A “diskard” jest tak samo powszechne, jak np. “cross-finacing” 😉 Jakoś nie zauważyłem, żeby te słowa były na porządku dziennym w telewizji, gazetach, na ulicy, czy w domach. Jax, spróbuj zapytać przechodniów na ulicy, co to “diskard”. Jak większość będzie wiedziała, to znaczy, że to słowo jest faktycznie w powszechnej polszczyźnie. I to chyba tyle z mojej strony, przepraszam za dywagacje.

  16. Już widzę jak diskard i cross-financing zyskują akceptację Miodka i dla niego sa w porzo. Nie rozsmieszaj mnie . Żadne argumenty że te słowa upowszechnily się w pewnych środowiskach do niego nie trafia i będzie na siłę szukał zamiennikow. Właśnie tacy są językoznawcy i zupełnie nieprawdziwy jest ich wyidealizowany obraz sugerowany w 2 powyższych postach. Za dużo razy czytałem już o poszukiwaniu odpowiedników w ‘pięknej staropolskiej szlachetnej mowie’. Już widzę jak za taką Miodek uzna jailbreaka i uzna to slowo. WOLNE ŻARTY.
    Uprawnomocnienie słowa powinno wyłącznie zależeć od jego upowszechnienia się. I niczego więcej, żadnych komitetów, rad, ekspertów, odgornego sterowania.

  17. Jaka to by była odmiana gdyby od czasu do czasu ktoś tu podyskutował o grach 😛 Innovation ciekawe jest prawda?

  18. Kto kupił polskie wydanie ?

  19. @yosz trollu jeden. Tutaj się rozmawia o polskiej wersji, czyli Innowacje! Dbaj o swój język!

    P.S. Damn! Napisałem “trollu” przez dwa “l”! Ale mi się dostanie…

  20. Żargon zawodowy to jedno (np. oportunicja sellingowa – to sobie może być, ale ktoś z Deloitte wrzucił to w oficjalnych materiałach (a to już niestety trzeba być debilem). Językoznawcy są od dbania o język literacki i oficjalny i moim zdaniem jest to potrzebne, bo bez wyznaczników bzdurne zwyczaje, typu nieodmienianie nazwisk, będą się rozprzestrzeniać jeszcze szybciej…

  21. (W wypowiedzi powyżej nie zgadza się liczba nawiasów lewych i prawych, oraz pewnie jest kilka innych drobnostek – zrzucam to na niewyspanie i odcinam się od odpowiedzialności)

  22. A upowszechnianiem zajmować się będzie ekspert od wszystkiego, omnipotentny redaktor dwuwierszowych artykułów w serwisie Plotek.pl.
    Wielki Językoznawca.
    Strikes back
    ?

  23. Amen.

    Bo już chciałem zmienić tytuł posta na “Problematyczna polszczyzna w instrukcji do gry Innowacje” 😉

  24. dominusmaris

    A ja myślałem, że ta gra jest taka popularna:)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

czternaście + pięć =