Home / Aktualności / Gra Roku 2012 – Nominacje!

Gra Roku 2012 – Nominacje!

Tegorocznych laureatów nagrody Gry Roku oraz Gry Roku – Wyróżnienie Graczy poznamy na najbliższym Pionku, w dniach 2/3 czerwca w Gliwicach. Tymczasem poznajmy Nominacje do tytułu Gra Roku. Tytuły przedstawiono w kolejności alfabetycznej.

Wszystkim nominowanym gratulujemy!

Kolejka (Instytut Pamięci Narodowej)

Na Chwałę Rzymu (Boat City)

Ora et Labora (Lacerta)

Pupile Podziemi (REBEL.pl)

Zimna Wojna 1945 – 1989 (Bard Centrum Gier)

W związku z zakwalifikowaniem do trzeciego etapu głosowania – wydawcy zakwalifikowanych gier otrzymują prawo do posługiwania się tytułem „Gra Roku – Nominacja”.

 

 

82 komentarze

  1. Widzę, że moje 3 typy znalazły się wśród nominowanych, co wygrałem? 😀

  2. możliwość głosowania również w przyszłym roku!!! 😉

  3. Bardzo dobre nominacje.

  4. ciężki orzech do zgryzienia dla kapituły :>

  5. @jax: nie taki ciężki (a właściwie twardy 😉 ). Nie zbieramy się przy stole i nie radzimy przez dobę rozważając wszystkie za i przeciw i nie przekonujemy jeden drugiego. Każdy głosuje indywidualnie i z tego mamy wynik.

  6. Byle nie wygrała kolejna gra boskiego Uwe o pieleniu grządek (OeL), a moja skromna osoba będzie ukontentowany niezależnie od wyboru kapituły =)

  7. Byle nie wygrała gra „za zasługi i ku chwale” (niczego jej nie ujmując), a będę ukontentowany.

  8. Byleby nie wygrała gra o staniu w kolejce, budowaniu Rzymu, rozbudowie posiadłości zakonnych, budowaniu podziemi albo dominacji nad światem po II WŚ, a wszyscy będą ukontentowani.

  9. Trochę dziwi brak Cywilizacji wśród nominacji.

  10. Żaden ciężki wybór. Wybór Gry Roku już się dokonał. Miała trzy wydania i była sprzedawana przez trzy dni. Bo znikała z rynku natychmiast. Masa artykułów, pierwsza gra po Monopoly i Chińczyku, o której usłyszał przeciętny Kowalski.

  11. @FortArt – pomyliłeś wybór Gry Roku z agregatorem statystyk sprzedaży.

  12. W takim poście powinny być wyłączone komentarze z pożytkiem dla wszystkich 😛

    Ale złośliwie, jako troll i maruda zapytam: Ciekawe, czy wygra coś, co nadaje się do promowania planszówek wśród ludu… 😉

  13. …albo do promowania ludu wśród planszówek.

  14. albo promowania logo GR wśród ludu, o ile pojawi się dodruk.

  15. MichalStajszczak

    Na samym początku regulaminu konkursu jest zdanie „Celem prowadzenia Konkursu jest promowanie rozrywki jaką są gry planszowe”.
    Niestety wyniki dwóch ostatnich konkursów dobitnie pokazały, że Kapituła nie zwraca uwagi na ten cel. Podobnie jak FortArt i Stalker mam nadzieję, że tym razem będzie inaczej.

  16. @Neurocide,
    chyba że dodruk zrobi „pfff…”, bo mu się logo GR nie komponuje na pudełku.

    aha, jak będzie się formułował front „Nie wypromujemy planszówek mózgotrzepami”, to ja do Was dołączę 😉

  17. Rozumiem motywację Pana Michała Stajszczaka i innych „zawodowców”, którzy zajmują się handlem grami, więc dla nich promowanie gier najlepszych w kryteriach czysto sprzedażowych jest oczywiste.

    Ja jednak uważam, że skoro jest już nagroda, eksperci, decyzje i tak dalej, to wybranie po prostu gry, która najlepiej się sprzedaje trochę podważa sens tej całej imprezy, można by po prostu nagrodzić grę wg. danych sprzedażowych.

    Wiem, że jest front „promowania planszówek”, któremu leży na sercu ogólne dobro i tak dalej. Mnie jednak, jako przykrego i złego człowieka, ogólne i abstrakcyjne dobro planszówek, ze szczególnym naciskiem na sklepy nimi handlujące, kompletnie nie interesuje. W dodatku nie wierzę, żeby decyzja jury z pewnego fajnego bloga była dla tego dobra decydująca.

    Wciągnąłem w planszówki dobre kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt osób. Żadnej z nich nie zainteresowałbym pokazując im tylko proste, familijne pozycje. Dlatego nie mogę się zgodzić z prostym podziałem: Kolejka promuje planszówki, Ora Et Labora ich nie promuje.

    I dlatego do końca bronię wyboru na podstawie jakości gry, a nie jej potencjału handlowego.

  18. Żeby nie było wątpliwości: nie mam nic przeciwko wybraniu Kolejki na Grę Roku. Ale Kolejki jako bardzo dobrej gry, a nie Kolejki jako „bo tak trzeba, ku chwale wielkiego planu”.

  19. Veridiana

    I jak tu zadowolić wszystkich? Zawsze ktoś będzie klaskał, a ktoś inny buczał ;(
    Myślę, że dobrze się stało, iż nominacje uzyskały tak różne gry. Przynajamniej adnotacja „Nominacja do Gry Roku 2012” ucieszy oczy niemal wszystkich.

  20. @Ink
    Nie wydaje Ci się, że wciągnięcie w hobby kilkudziesięciu osób „rosenbergami” jest bardziej Twoją zasługą niż gier samych w sobie? (Tickety ludzie kupują „bo coś tam słyszeli” i są w stanie „wsiąknąć” samodzielnie, bez osoby, która wprowadzi ich w meandry gier bez kostek).
    I dlaczego zaraz wybór innej gry niż mózgotrzepa, to postawienie na grę w oparciu o kryterium sprzedaży. Mi się, wydaje, że „front popularyzatorski” widziałby jako grę roku dobry tytuł o prostych zasadach, a sprzedaż ma w tym wypadku charakter wtórny.
    Żeby nie było, że podsycam corocznego flejma – moim osobistym faworytem jest GtR, który do wprowadzania nowych graczy też niezbyt się nadaje…

  21. Flame flame! 😀

    Przestaniemy buczeć i będziemy klaskać, gdy staniecie się jednymi z nas 😉 Coroczny zarzut, jak już to podsumował MisterC, to „Nie wypromujemy planszówek mózgotrzepami”. W tym roku jest lepiej, ale przynajmniej dwie gry z nominowanych patrząc standardami SdJ powinny dostać rekomendacje ale nie nominacje 😉

    @ink Nikt z członków forntu „ludu wśród planszówek” nie wymienił ani jednej nazwy gry.

    A co do danych sprzedażowych: Licząc wyniki sprzedaży mogłoby się okazać, że niestety, ale grą roku jest gra pokroju Monopoly — bo najprawdopodobniej wolumin sprzedaży ma największy, i reklamy w TV, ale wcale a wcale nie jest to to, co Tygryski lubią najbardziej.

    Nie chodzi o to, aby wybrać najlepiej sprzedające się ziemniaki, tylko te najsmaczniejsze. Natomiast ludowi proponuje się patata, którego nawet nie bardzo wiadomo, jak przyrządzić (mówię z pozycji ludu) 😉

  22. Bogas w komentarzu #5 bardzo dobrze wyjaśnił jaki jest problem z Nagrodą Roku: „Każdy głosuje indywidualnie i z tego mamy wynik”. Nie ma żadnego celu, wyższych idei jakiej jej przyświecają, założenia wypisane na stronie nagrody to fikcja. Kapituła, która się składa z ludzi o najróżniejszych gustach i zainteresowaniach wybiera grę spośród gier dla dzieci (dziw, że w kapitule dzieci nie ma), imprezówek, eurogier, ameritrashów i wojennych. Każdy głosuje na swoje i wygrywa pewnie mocne drugie miejsce jak to już kiedyś pisałem. Dopóki ktoś nie weźmie odpowiedzialności za całość, tak nic z tego nie będzie.

  23. GLORY TO ROME!

  24. @konev: Ale dlaczego ktoś ma brać odpowiedzialność? Przecież na tym właśnie polegają głosowania (w odróżnieniu od odgórnego ustalania jedynie słusznych rozwiązań), że każdy głosuje według swojego własnego uznania. I własne uznanie większości daje wynik.

    Jeśli w głosowaniach chodzi o coś innego, to ja po prostu nie załapałem jakiejś koncepcji.

  25. Prędzej Polak dostanie Spiel des Jahres niż Polską Grę Roku – w sumie zabawne;)(by the way trzymam za Ciebie kciuki Adam z całych sił).

    Gratuluję Karol – nikomu się nagroda za zeszły rok nie należy tak, jak Tobie za Kolejkę i wszystko co z nią związane! Wielka praca dla popularyzacji planszówek i bardziej skuteczna walka z bezmyślnym stereotypem monopoly w masowej świadomości niż wszystkie lata istnienia Gry Roku w Polsce! Zrobiłeś to czego i milion naklejek z logo nagrody na pudełkach nie załatwi!

  26. @Konev: tu racji nie masz. Każdy głosuje indywidualnie, ale biorąc pod uwagę wszystkie cele, którym nagroda ma przyświecać. A system do wyłonienia laureata (czyli IRV) nie premiuje w żaden sposób mocnego drugiego miejsca.

  27. MichalStajszczak

    @Ink: Nie tyle nie załapałeś koncepcji, tylko trafnie zauważyłeś, że żadnej koncepcji nie ma. Jeżeli to rzeczywiście działa tak, jak napisał bogas (wynik głosowania Kapituły to przetworzony systemem australijskim efekt głosów poszczególnych jej członków), to nie ma się co dziwić, że na ogół nagrodę Kapituły i wyróżnienie graczy dostaje ta sama gra.
    Kapituła „Spiel des Jahres” wybiera taką grę, która jest w stanie trafić do setek tysięcy klientów i przyznanie nagrody często zwiększa nakład gry kilkunastokrotnie. A z nagrodą „Gra Roku” bywa tak, że po jej przyznaniu sprzedaż wręcz spada, bo wszyscy zainteresowani i tak ją już kupili.

  28. Ulala, coroczna dyskusja-rzeka przetacza się przez nasze poletko. Niestety niczego nowego się nie dowiemy, więc jaki jest sens mielić te same argumenty? Co by nie wygrało, to i tak ktoś będzie niezadowolony. A decyzje jury SdJ już nie raz były tak beznadziejne, że chyba pora przestać czcić tę nagrodę, jak złotego cielca.

  29. Promujmy granie przez gry dla jak najszerszych mas, bo jak wiadomo sztukę filmową najlepiej promować przez filmy z Jackim Chanem a sztukę muzyczną przez disco polo. Dlatego bardzo żałuję, że do grona nominowanych nie dostało się Monopoly a przynajmniej Trivial Pursuit. Jak promować to promować.

  30. @geko ależ przecież nie chodzi o Ciebie, już wiemy i pamiętamy, że Ty jesteś już impregnowany i w gutaperkę po trzykroć zawinięty. Liczymy jednak, że innym otworzymy oczy, więc będzie wałkowanie tematu.

    I wstyd, że Polakom Niemcy muszą pokazywać, który Polak robi dobre gry.

    A co do tego, na co zwrócił uwagę Michał — wychodzi, że Gra Roku jest nagrodą przyznawaną właśnie za skuteczną sprzedaż danej grupie docelowej, a nie żadną promocją gier 😉

  31. O i drugi uparciuch, jax 🙂

    Jax, już pisałem, że nie chodzi o wciskanie kitu. Kit wciskają korporacje i mają taką nagrodę jak nasza gdzieś… gdzieś mniej więcej między Świebodzinem a Grudziądzem, w bliżej nieokreślonym kierunku na wchód i w lewo.

    Chodzi o to, że np. Zimna Woja jest wspaniałą, genialną grą, w którą uwielbiam grać (aczkolwiek czynię to zdecydowanie zbyt rzadko), ponieważ niesie w sobie emocje, wyzwania, świetnie łączy temat i mechanikę… ale i mnie przeraża, jak obszerne i skomplikowane są zasady, jak muszę sobie przypominać różne detale (bo gram zbyt rzadko), jak więc ma się czuć przeciętny gracz, który dotąd był narażony jedynie na promieniowanie Monopoly i może skubnął gdzieś jakiegoś Osadnika?

  32. Dyskusja identyczna jak rok temu, tylko tytuły inne. Po co?

  33. MichalStajszczak

    Po co znowu identyczna dyskusja? Może po to, by za kilka lat nie była już potrzebna

  34. Ja raczej nie sądzę, żebyśmy się dogadali, bo co innego nami kieruje. Dla mnie celem nagrody jest promowanie gier planszowych I WYŁONIENIE NAJLEPSZEJ, a dla Was, szanowni oponenci w tej ciekawej dyskusji jest to PROMOWANIE GIER PLANSZOWYCH i wyłonienie najlepszej. Co innego ma priorytet, więc inaczej patrzymy na to, co jest słusznym wyborem, a co nie.

    Nawet nie to, że uważam, że moja opcja jest słuszna a Wasza nie. Martwią mnie tylko powtarzające się głosy twierdzące, że „zła, głupia kapituła wybiera niewłaściwe gry niepasujące do naszego postrzegania nagrody”. Więc piszę żeby pokazać, że nie wszyscy patrzą na to z tego puntu widzenia, co Wy.

  35. Kurczę, jakby tu chodziło o PROMOWANIE to naprawdę Monopoly powinno wygrać. No bo każdy przeciętny gracz bojący się Zimnej Wojny i innych cudów niewidów, Monopoly szybko pozna, zrozumie, zapamięta i będzie grał z przyjemnością nieraz.
    Jest promowanie? Jest. Udowodnione, że można fajnie spędzać przy planszówkach? Udowodnione. Tylko że TAKIE promowanie to ŻADNE promowanie. Promowanie za pomocą najprostszej gumy do żucia dla mas nie jest żadnym PROMOWANIEM. Dotyczy to planszówek jak i wszelkich innych form rozrywki.

    A może chodzi o DOCENIENIE żeby zwiększyć sprzedaż? (jak w SdJ) Fantastycznie – niech producent Monoply czy jakiejś innej prostackiej gry zarobi jeszcze więcej niż dotąd, bo jak dotąd zarobił zdecydowanie za mało :-/……

  36. Otóż to. Prześledźmy te dwie różnice na przykładzie Kolejki. Jeśli chcemy jej dać nagrodę, bo kapituła uzna, że to bardzo dobra gra i chce ją docenić, to niech tak będzie. Ale jeśli chcemy jej dać nagrodę, żeby promowała planszówki i samą siebie, to ta nagroda jej już jest zupełnie niepotrzebna. Kolejka sprzedaje się na pniu i została już wypromowana w różnych programach telewizyjnych i artykułach. Słowem, nie ma co promować. Przeciętni ludzie już wiedzą, że jest taka gra Kolejka. Natomiast wątpię, żeby komuś mówiły coś tytuły Ora et Labora, czy Zimna Wojna. I to jest zasadnicza różnica w podejściu, czy przede wszystkim nagroda ma promować planszówki, czy nagradzać najlepsze gry. Ja jestem za nagradzaniem najlepszych gier, a nie gier najlepszych do promowania. Przeciwnicy tego podejścia uwielbiają oczywiście przykład Cywilizacji, jako gry, którą mogą ogarnąć tylko zapaleni gracze. A przypomnijcie sobie przykłady nagrodzonej Agricoli, czy Wysokiego Napięcia. Oba tytuły świetnie się sprzedawały i miały dodruk. A oczywiście, jak dasz instrukcję przeciętnemu Kowalskiemu, to i tak nie przeczyta i powie, że za długa i za trudna. Tylko co z tego, skoro przeciętny Kowalski prawie nie czyta książek, bo to dla niego nudne zajęcie? Absolutnie nie uważam, że w planszówki mają grać wszyscy w tym kraju. Niech grają ludzie, których to kręci i którzy nie boją się ruszyć szarymi komórkami. I niech nagrody dostają dobre gry (niezależnie od ciężkości), a nie gry, w które będzie mógł sobie zagrać przeciętny Kowalski, który książek z zasady nie czyta, bo to nudne.

  37. Stuprocentowo podpisuję się pod wypowiedzią Geko.

  38. 100% racji.

    I proponuję wkleić cytat Geko na stronie nagrody.
    A jak nie, to wynajmę hakerów żeby to zrobili :>

  39. Pan Stajszczak ma 100% racji. Gra roku jest tytulem przyznawany tytulom w ogole nie wspierajacym ani grania, ani planszowek, ani Polski. Pomijajac fakt nepotyzmu gf i jego ekipy (dobra, sa wyjatki) nagrody zasadniczo weduja rotacyjnie w te same rece, co wiecej – do tytulow zagranicznych wydanych w Polsce. Wszyscy wiemy chyba, ze wspaniala kapitula broni sie przed tytulami, ktote by wygraly w cuglach. Troche juz gram i zyje i zauwazylem, ze np. jesli gra ma dobry pr i wyda ja znajomy krolika (rebel, portal) – gf bedzie pial nad wspanialoscia gry. Z drugiej strony widzialem gdzies ostatnio wpis z kuzni gier o tym, ze kapitula udaje, ze ich gry nie istnieja:-). Maja jakas gre karciana – z tego co widzialem mogliby liczyc na kilka tysiecy glosow z miejsca. Ale gf im gry nie kwalifikuje, nie zakwalifikowal tez np. Wersji niekolekcjonerskiej. W juz inwazja np sie pojawila :-). Nie wiem wiec wlasciwie dla kogo jest nagroda. Niech sobie wygra slaba wojna czy pielenie grzadek – ucieszy sie wydawca i wy sie ucieszycie. Dla graczy ten tytul ma juz dawno male znaczenie.

  40. Jak jakaś nagroda może nagradzać najlepszą grę? Rozumiem, że powtarzanie tej głupoty leży u podstaw frontu „cywilizacyjnego”, ale to jest stwierdzenie na poziomie 8-latka, gdzie Batman jest najlepszy, a Superman jest najgorszy. Najlepsza do czego? Do wszystkiego? Dla dzieci? Imprezówka? W czym najlepsza? Najlepsza niezależnie od gustów?

    Gra, która otrzymała SdJ nie jest najlepszą grą, ale grą, która otrzymała SdJ. Jako, że o grze, która otrzymała SdJ usłyszą miliony, wskoczy od razu na Hotness BGG, jej sprzedaż wzrośnie wielokrotnie, to jest to najbardziej pożądana nagroda. Ale nie nagradza ona najlepszych gier. Dlatego tak ważne jest określenie charakteru nagrody i celu jaki jej przyświeca. Aktualnie Nagroda Roku mija się z celami, które są zamieszczone na jej stronie.

    P.S. W dalszym ubijaniu piany nie uczestniczę :).

  41. @geko Cywilizacja jest grą trudną — dlatego się ją wytyka. Agricola to akurat fenomen — ale jak pamiętam swoje doświadczenia, ogranięcie wariantu rodzinnego nie nastręczało bardzo dużych trudności. Wysokie Napięcie zaś nie jest aż tak skomplikowaną grą, aby odrzucało mniej doświadczonych graczy. Natomiast Cywilizacja może odrzucić — zwłaszcza przeciętnego gracza, który zna Carcasonne czy Osadnika i teraz kupił Grę Roku kupił, a następnie bez pomocy doświadczonego gracza, który go gładko wprowadzi w tajniki gry chce sobie pyknąć partyjkę z małżonką. Oj, może zaboleć.

    Boże Igrzysko ma temat świetny… mechanikę pośrodku… ale konkuretów miało takich, że niestety, niestety, nie wydaje mi się to optymalnym wyborem…

    A tegoroczne nominacje to już kompletne skrajności. I co by nie wygrało, to będzie awantura. Albo wygra mega skomplikowane bydle, albo drugie skomplikowane bydle. Gra polskiego autora — zupełnie nie wiem czemu tylko jednego wśród nominowanych, skoro polskich gier na liście nominacji jest kilka — nie wygra, bo będzie że za prosta, że już nagrody nie potrzebuje, że z klucza takiego i owego, że autor jest/nie jest rowerzystą, trlalala bum cyk cyk. I ja nawet nie twierdzę, że powinna wygrać. Nie, znam autora i oczywistym jest, że można mnie posądzić o nepotyzm. Ja się pytam — dlaczego konkurenci do nagrody jedynej polskiej gry na liście są tacy a nie inni? Same pozycje z kategorii „ciężki młot bojowy”? Naprawdę ciężko tu mówić o promowaniu gier.

    [edit] Promowanie gier następuje wtedy, kiedy osobnik kupuje grę z logo, bierze na zlot rodzinny albo wieczorem ściąga z półki, tłumaczy zasady i miło spędza czas z rodziną/małżonką. Jeśli małżonka po pół godzinie tłumaczenia zasad bierze planszę i bije nią osobnika po głowie, lub zmęczona i zagniewana marnowaniem jej czasu na relaks nakazuje mu spać na kanapie przez tydzień, to nie jest promowanie gier. Oczywiście, sfrustrowany osobnik może uciec z najlepszą obiektywnie grą na spotkanie planszomaniaków i tam we wspólnym gronie przeżywać porażkę razem z innymi frustratami… ale chyba nie o to chodzi.

    Ale dobrze jest, wątek nam rośnie. Ogniu krocz ze mną. Trolle, jedzcie!

  42. scheherazade

    Dobrze by było stworzyć 3 kategorie nagród tak jak w Niemczech: Spiel des Jahres, Kennerspiel des Jahres und Kinderspiel des Jahres. Wszyscy byliby zadowoleni i ci zaawansowani, i niedzielni gracze, i dzieci. Pod warunkiem, że Kenner… będzie Kenner…

  43. konev: czytając Twoje posty #23, #41 odnoszę wrażenie, że krytykujesz w ogóle sam fakt przyznawania nagrody. W sumie masz sporo racji zwracając uwagę na to, że nie istnieje coś takiego jak najlepsza gra. Nie podoba się Tobie, że nagroda jest wyłaniana w głosowaniu? Ok, też zdaję sobie sprawę z wad „agregowania preferencji”, ale co proponujesz w zamian? Piszesz, że nic z tego nie będzie „dopóki ktoś nie weźmie odpowiedzialności za całość”… to może weź odpowiedzialność na siebie i zamiast tylko krytykować zacznij od tego roku przyznawać „Nagrodę Koneva” 🙂

  44. 1. Nie rozumiem skąd w powyższych postach rozłączna alternatywa: „gry najlepsze” i „gry promujące”. Osobiście wydaje mi się, że rozłączenie, czy choćby, jak zrobił to Ink, przyznanie wag powyższym przesłankom nie jest treścią postulatów „frontu propagatorskiego”. Wydaje mi się, że postulaty te obejmują możliwie DOKŁADNE ZRÓWNOWAŻENIE między wspomnionymi cechami. Innymi słowy grą roku miałby zostawać tytuł, który cechuje się mechanicznym kunsztem, dobrym wydaniem i uniwersalnością pozwalającą cieszyć się z rozgrywki różnym grupom. Ma to sens, ponieważ, choć wymienione pojęcia nie są zbyt ostre, możemy empirycznie i bez większego trudu ustalić, jaka gra jest przystępna i intrygująca dla „świerzaków”, a jednocześnie grywalna i atrakcyjna dla wyjadaczy. Takie wymagania bez wątpienia spełnia Dixit, w dużej mierze K2, bez wątpienia zaś nie wypełnia ich ani Monopol, ani TTA!
    Z drugiej strony głosy, by przyznawać tytuł „grze najlepszej”, to mym zdaniem nic innego, jak wezwanie do, używając słów Jaxa, docenienia gry, która zwykle przez target, do którego jest adresowana, doceniona już została zawartością portfeli.
    Poza tym co to znaczy „gra najlepsza”. Ok, możemy przyjąć jakąś definicję. Ba, możemy ja skonstruować z nieomal matematyczną precyzją „gra najlepsza to taka, która w przeliczeniu na jednostkę czasu x zapewnia liczbę decyzji nie mniejszą niż y, umożliwi stosowanie liczby strategii nie mniejszej niż z itp. itd.” Tylko konia z rzędem temu, kto wykaże, że tak definicja jest najsłuszniejsza, skoro nawet w środowisku geeków nie ma choćby względnej zgody na ten temat. Tak, tak, jeśli ktoś w tym miejscu przeciera oczy ze zdumienia, to powtarzam. Termin „gra najlepsza” nie musi być równoznaczny z terminem „solidny mózgotrzep”.
    2. Przyznam Panowie Stratedzy, że waszej koncepcji promowania gier kompletnie nie kumam, nie wiem w ogóle o co Wam chodzi. Mi się wydaje, że owe „promowanie”, to w gruncie rzeczy dość przyziemna idea, za którą stoi pragnienie rozwijania rynku planszówkowego, które byłoby w interesie tak młodych adeptów hobby (czy nawet osób zupełnie z nim nie związanych), jak i weteranów. Rynek najlepiej rozwija się uderzając w masowe gusta – tu chyba wszyscy się zgodzą. Sprowadzenie jednak tej tezy do absurdu poprzez wywijanie nazwą Monopoly nie ma pokrycia w faktach,gdyż po pierwsze producenci gier supermarketowych żyją ze stereotypu „kostki i pionki” i inwestowanie w nowe rozwiązania jest dla nich ryzykowne, po drugie osoby utwierdzone w tym stereotypie nie mają motywacji do poszukiwania nowych tytułów, po trzecie Monopol i pochodne zaspokajają z punktu widzenia sprzedażowego masowe gusta, lecz z naszego hobbystycznego punktu widzenia (który, jak sądzę, jest czy też powinien być tożsamy z punktem widzenia kapituły Gry Roku) jest zwyczajnie marny.
    A np. Dixit i łamie stereotyp gier kostkowych, i wpasowuje się w masowe gusta rozumiane jako gusta potencjalnych neofitów oraz osób z dawna „nawróconych”.

  45. Widzę ZERO odniesienia się do argumentów Geko.
    Nie każdy musi grać. Tak jak nie kazdy lubi czytać ambitne książki. A ambitne książki są promowane przez różne nagrody. Tak samo nie każdy musi słuchać ambitnej muzyki a ambitna muzyka jest promowana i popularyzowana przez wiele wiele nagród.

    Totalnie nie rozumiem koncepcji że promować można TYLKO przez shclebianie najniższym gustom. Zatem promujmy muzykę przez disco polo i nigdy nie wyróżniajmy nic innego, bo np. muzyka powazna nie sprzeda się równie dobrze. A to zrujnuje naturalnie – w opinii zwolenników schlebiania najniższym gustom – rynek muzyczny.

    Jeśli ktoś przynosi do domu płytę jazzową poobklejaną naklejakmi ‚najlepsza płyta’ i ‚zdobywca nagród’ a potem rzuca nią o ścianę, bo ta muzyka jest dla niego za trudna i głupia a potem obraża się na współmałżonka, ze namówił go do takiego wydatowania pieniędzy – to wszystko oczywiście w porządku. Nie ma żadnego problemu.

    Ale jeśli ktoś przyniesie trudną grę do domu i małzonek rzuci nią o ścianę i się obrazi przez tydzień, to już jest problem.

    Jaaaaasne.

    Po prostu i jazz i trudniejsze-niż-monopoly-i-chińczyk gry NIE są dla każdego.

  46. Promujmy coś dobrego a nie cokolwiek.

  47. @Jax
    „Promujmy coś dobrego a nie cokolwiek.”

    Hmm… Czy ja przypadkiem nie napisałem czegoś takiego ;P

  48. cokolwiek = (prawie) każdy zrozumie łatwo i szybko, czyli np. Harlequin

    dobre = dobre

    cokolwiek nie musi być dobre

    I tyle.

  49. wypracujmy w growym srodowisku odpowiednie skojrzenia słowne, tak jak się mówi: ‚dobra ambitna książka’ czy ‚dobra ambitna muzyka’, niech będzie ‚dobra ambitna gra’ i analogicznie: ‚muzyka schlebiająca najniższym gustom’ to i ‚gra schlebiająca najniższym gustom’

  50. Ty akurat możesz jeszcze swobodnie dodać „dobra katolicka hipokryzja”.

  51. A do argumentów Geko to nie bardzo widzę sens się odnosić. Temat był wałkowany: można wyjść z założenia, że dajemy komuś kto nie widział nigdy gry bez kostki coś ciężkiego i jak mu się spodoba to super, a jak nie to niech spada; można dać komuś kto nie widział nigdy gry bez kostki coś równie prostego, a o wiele ciekawszego zaczynając w ten sposób jego edukacje.

    Argumenty o disco polo, książkach są, sory, BZDURNĄ szermierką na słowa. Też tak potrafię.
    Zlikwidujmy podstawówki! Jak dzieciak nie kmini fizyki kwantowej, to niech spada. Nie każdy musi być Einsteinem, ot co!

    Dyskusja jak bumerang powinna wrócić do kwestii celu nagrody. Jeśli po prostu mamy kogoś wyróżnić, to spoko wszelkie kryteria dozwolone. Jeżeli celem ma być np. poszerzenie rynku, które da wydawcom kasę na ryzykowne i mniej opłacalne fanaberie wydawania cięższych gier oraz zapewni dopływ nowych fascynatów, zwiększając popyt i sprawiając, że wydawanie cięższych tytułów przestanie być ryzykowna i mniej opłacalną fanaberią, to warto się zastanowić co bardziej do tego celu przybliża.

    Odniosę się jeszcze tylko do faktu wysokiej sprzedaży Agricoli. Ok, pełna zgoda. Tylko liczba osób, które a) prosiły mnie o zagranie partii, bo nic z instrukcji nie jarzą; b) prosiły o możliwość zwrotu otwartej gry , bo nic z instrukcji nie jarzą c) narzekały, że gra wylądowała na strychu, bo nic z instrukcji nie jarzą; d) zostały przeze mnie odwiedzione od zakupu Agricoli jako gry do popołudniowej familijnej partyjki między mamą, tatą, ośmiolatkiem i babcią, w stosunku do mej dość krótkiej czasowo przygody w sklepie z grami pozwala mi dość kategorycznie obstawać przy twierdzeniu, że nie jest to najlepszy tytuł „popularyzatorski”.
    A dla odmiany o Wysokim Napięciu mam w powyższym kontekście wiele lepsze zdanie.

  52. A teraz może jakieś odniesienie do moich słów:

    Dixita, którego przywoływałem parokrotnie, każdy zrozumie łatwo i szybko?

    Dixit jest Harlequinem wśród planszówek?
    Tickety są disco polo wśród planszówek?
    Carcassone/Alhambra to filmy klasy C wśród planszówek?

  53. Do znanego powszechnie chamstwa trolla znanego jako Andrzej Kurek vel antypirx nawet się nie będę odnosił (najlepiej go w ogóle zbanować, proszę adminów o powazne zastanowienie się nad tym).

    Co do edukacji – rozumiem że muzyczną zaczynamy koniecznie od disco polo a książkową od Harlequinów?
    Tickety, Dixity itd. fakt to nie disco polo, ale raczej Doda. Czyli rozumiem że jak chcemy kogoś doedukować muzycznie to zaczynamy od Dody?

    Dzieci w szkole możemy uczyć od podstaw co to jest nuta i jak ich kilka złożymy razem to powstanie melodyjna piosenka o podróży na wakacje.
    Dorosłego tak się nie uczy muzyki. Nie mówi sie o podstawach, tylko podsuwa mu się ciekawą muzykę do posłuchania a nie Dodę.
    Szkoła rządzi się swoimi prawami, dlatego to właśnie jest BZDURNE – jej przywoływanie tutaj.

  54. To było pewne, że dobrze wymierzone wejdzie w cel. Banalnie łatwe

  55. Leser, z twojego posta wnioskuję, że żyjesz ze sprzedaży gier. Twoim celem jest żeby jak najwięcej osób grało (marzeniem – wszystkie), bo to twoje źródło utrzymania. Zrozum, że mi i Geko na tym nie zależy, zrozum że uważamy że gry wcale nie muszą być dla każdego. Tak jak rower. Stoi sobie w sklepie i można go kupić i nim jeździć. Nie ma problemu. Ale jednak miliony osób tak nie robią. I świetnie (mniej świetnie dla producenta rowerów). Tak jak nie każdy musi jeździć rowerem, słuchać jazzu, tak nie kazdy musi grać w planszówki. Ja wiem że skelpikarz/dystrybutor chciałby – ale to ze względu na to że patrzy przez pryzmat swego zysku. Takie głosy w dyskusji nad Nagrodą Roku są dla mnie niewiarygodne.

  56. Szczerze powiedziawszy spodziewałem się, że odniesiesz sie do mojego porównania ze szkołą 😉
    Pełna zgoda – moje stwierdzenie jest absurdalne. Nawet bardziej niż twierdzenie, że jak ktoś nie łapie dobrze skonstruowanej, zajmującej raptem dwadzieścia parę stron instrukcji do Cywilizacji do jest imbecylem, a hobby planszówkowe jest nie dla niego. Ale tylko trochę bardziej.

    Musze zgodzić się z twierdzeniem, że szkoła rządzi się swoimi prawami. Nie bedę oponował, że edukacji muzycznej nie warto raczej zaczynać od Dody.
    Chciałbym dodać też jednak kilka tez swego autorstwa. Pierwszą: świat planszówek rządzą się swoimi prawami. I drugą: zasady wchodzenia w hobby (np. planszówkowe) są inne niż edukacji muzycznej i porównywanie ich to nic innego jak pusty, acz efektowny, chwyt erystyczny =)

    PS. Jax, znam dość dobrze Twój profil z BGG, Twe oceny wielokrotnie pomagaly mi w wyborze gier dla siebie. Czy, wnosząc z ocen jakie wystawiłeś Ticketom i Alhambrze dla przykładu, mam rozumieć, że jesteś fanem Dody? Nigdy bym nie pomyślał 😉

  57. „Teraz usłyszycie same kłamstwa” Jax misjonarzem obiektywizmu. Też bym się napił.

  58. Dobrze. Dam już innym zabrać głos, bo nie przekonam cię leserze, że to nie pusty erystyczny chwyt z mojej strony.

    Natomiast muszę się odnieść do pytania (spodziewałem się go 😀 ) czy jestem fanem Dody skoro lubię Ticketa i Alhambrę 🙂 Zdecydowanie nie jestem i nie potrafię podac ani jednego tytułu jej piosenki. Tym niemniej jesli w samochodzie wpadnie mi w ucho jej piosenka (nie gwarantuję że w ogole rozpoznam), to nie bedę gorączkowo zmieniał stacji 🙂 Moge w przelocie posluchać a co mi tam. Tak samo z Ticketem czy Alhambrą – mogę czasem zagrać niezobowiązująco, ale to zawsze jako jakiś przerywnik a nie danie główne.

    Uff, wystarczy.

  59. Jax: jeśli miałaby by być nagradzana gra najlepsza to należałoby zmienić regulamin. Zwróć uwagę, że taka sama dyskusja przetacza się praktycznie co rok. I nic w tej sprawie się nie dzieje. Jeśli jest regulamin w którym jest opisany konkretny cel, to niech się Kapituła tego trzyma a nie nagradza gry w które gra paru zapaleńców.
    Natomiast trzymając się obecnego regulaminu to powinny wygrywać gry typu Dixity czy Tickety (nie uważam ich za Dodę a raczej za Madonnę). Właśnie takie gry chociażby dlatego, żeby nikt nikogo nie walił planszą po głowie (Stalker i leser 100% racji) a po fajnej rozgrywce poszedł do sklepu i kupił może bardziej poważny/zaawansowany tytuł.
    Pozdrawiam

  60. Żeby było jasne. Moim celem (oprócz zabicia nieczęstej w mej pracy nudy;) nie było nawracanie nikogo na jedynie słuszne moje zdanie. Raczej wykazanie, że opinie diametralnie różne można równie dobrze uargumentować.

    Morał? Nie bawmy się w chwyty erystyczne – puste, pełne, czy jakiekolwiek, bo poza wyostrzeniem sobie języka i umiejętności dyskusji nic z tego nie wyniknie.

    Może niech wreszcie ludki zajmujące się Grą Roku pójdą po rozum do głowy i tak sformułują regulamin, by było bardziej jasne, co jest przedmiotem nagradzania. a potem niech Kapituła stara się do tego stosować.

    Nigdy wszyscy zadowoleni nie będą. Ale sądzę, że spójnym działaniem można wiele krytycznych głosów uciszyć.
    Ja w tej chwili spójności działań p.t. Gra Roku nie widzę. I sądząc po temacie podobne zdanie ma wiele osób.

  61. MichalStajszczak

    Dyskusja toczy się tak szybko, że pojawiło się kilkadziesiąt kolejnych komentarzy, a ja nie zdążyłem jeszcze odnieść się do komentarzy #36 i #37. A powielają one niestety schemat przeciwstawienia „albo nagradzamy dobrą grę (czyli taką, której przeciętny klient nie jest w stanie ogarnąć) albo MUSIMY nagrodzić Monopoly”. Wszystkim, którzy tak uważają, chciałbym przypomnieć o dwóch faktach:
    1. Jury SdJ ANI RAZU nie nagrodziło kolejnej wersji Monopoly
    2. Monopoly ma w Niemczech mniejszy udział w rynku gier niż w Polsce
    Moim zdaniem ten drugi fakt może w pewnym stopniu wynikać z działań kapituły Spiel des Jahres, która nagradza (i przez to promuje) takie gry, które mogą przeciętnemu klientowi ZASTĄPIĆ Monopoly, Scrabble i Chińczyka. Natomiast efekt działań kapituły Gry Roku jest dokładnie odwrotny. Klient kupuje nagrodzoną Cywilizację, kilka dni przedziera się przez instrukcję, po czym próbuje wytłumaczyć grę znajomym. A po upływie pół godziny ktoś mówi „To może lepiej zagrajmy w Monopoly”.

  62. MichalStajszczak

    Mam wniosek racjonalizatorski, który pozwoli zobiektywizować wybór nagrodzonej gry. Otóż kapituła powinna posadzić do nominowanych gier doświadczonych i kompetentnych graczy, takich jak Geko, Ink czy Jax i filmować kamerami termowizyjnymi ich głowy podczas rozgrywki. Nagrodę powinna otrzymać gra, przy której temperatura zwojów mózgowych graczy osiągnie największą wartość.

  63. Panie Michale. Wydaje mi się, że w żadnej ze swoich notek w tym temacie nie stosowałem tego typu chwytów, niewątpliwie bardzo zabawnych i konstruktywnych w kontekście naszej dyskusji, jakimi Pan się posługuje. Dlatego prosiłbym, żeby pod moim adresem również ich nie stosować, bo sprowadzanie sytuacji do absurdu naprawdę nie powoduje, że rozmawiać jest łatwiej, milej albo sensowniej.

  64. Ej… nie zauważyłem posta mnie dotyczącego.

    Nie, nie żyję ze sprzedaży gier, choć miałem epizod,który zresztą bardzo dobrze wspominam, z taką działalnością związany. Wydaje mi się jednak, że glosy ludzi, którzy w ten sposób zarabiają są bardzo wiarygodne. W końcu biznes na planszówkach, a przynajmniej na ich sprzedaży, można robić tylko na Monopolu – po diabla jeszcze jakieś Gry Roku – reklama w tv jest lepsza.

    A mi zależy, by ludzie którzy zarabiają na planszówkach zarabiali więcej, bo to oznacza:
    a) większą konkurencję cenową i jakościową b) większą szansę na produkcję oraz lokalizowanie gier, które mnie interesują, a które przy niedostatkach rynku po stronie popytowej nie ujrzałyby światła dziennego.

  65. A ja tam popieram pomysł Michała!!

  66. Ostatnio popierałeś gościa, który się wziął za recenzowanie gry z mapą, której nie potrafił odczytać.
    Podzwoń teraz po chłopakach, żeby tu szybko napisali, że popierają to co napisałeś.

  67. Dla mnie sytuacja jest dość prosta. Nagroda powinna promować nasze hobby, te cechy, które w nim lubimy, za które je cenimy. Ale jednocześnie powinien być jakiś pułap przystępności nagradzanych gier. Wg mnie błędem był wybór „Bożego Igrzyska” (mimo mojej do niego sympatii), nie spełnia drugiego warunku. Nie chodzi tu o wybór gry, aby zwiększyć jej sprzedaż. Nie chodzi też, aby znaleźć „grę dla wszystkich”, czy dla „przeciętnego Polaka”. Raczej chodzi o to, aby spodobała się osobie, która mogłaby być „podatna na to hobby”. Nie grałem w Kolejkę, ale z wszystkich recenzji i opinii które usłyszałem to również nie jest gra, która powinna zgarnąć nagrodę. Bo czy to jest gra, która reprezentuje te cechy, które cenimy w planszówkach? Trzeba znaleźć jakiś sensowny złoty środek. Np. Dungeon Lords też ma wg mnie zbyt wysoki próg wejścia. Ora et Labora jest na granicy.

  68. @jax, komentarz nr 56 — a ja bym wolał, aby jak najwięcej osób grało — „granie łagodzi obyczaje” 😉 Jak z muzyką.

    @Antypirx — nie będziemy Ci kasować komentarzy, bo się dyskusja rozjedzie, ale zupełnie nie rozumiem, o czym piszesz. Fajnie będzie, jak będziesz się trzymać tematu dyskusji. Naprawdę miło.

  69. Zagubienie poszczególnych administratorów to prosta i naturalna konsekwencja dotychczasowej polityki wybiórczego kasowania niewygodnych komentarzy, względnie całych fragmentów wątków dotyczących szwindelków i kompromitacji króliczych krewnych, tudzież znajomków. Jej zmiana stanowić będzie istotne novum, a wręcz otwierać Nową Erę i dawać impuls do jakościowego skoku forumowych debat.
    Postanowienie uważam za słuszne, popieram je i życzę wytrwania w nim jak najdłużej.

    Jax, tchórzu, wyłaż z krzaków i ponaparzaj się ze mną!

    😉

  70. Jeżeli masz ochotę się „ponaparzać” proszę skorzystać z maila, pw na forum lub innej elektronicznej drogi. Proszę o niekontynuowanie tego rodzaju dyskusji – kolejne komentarze utrzymane w podobnym duchu będę kasował bez uprzedzenia

  71. Aha, w tył głowy.
    Mój komentarz zawiera symbol „;)”, co oznacza, że należny go traktować jako ironiczny, względnie nawet żartobliwy. Odbieranie go w sposób dosłowny nie jest możliwe bez wyjątkowo złej woli, no chyba że miałoby być przejawem kompletnego komunikacyjnego lamerstwa :/
    Nie ukrywam, że skoro rzeczony dopuścł się oświadczenia, że go nie złapię i coś tam dalej, to możliwość ucapienia hipokryty i wytargania za ucho na jego własnym terenie, czyli w zamku Belzebuba jest całkiem kusząca. Rozumiem, że to miało być zaproszenie do jakiejś gry (a wiadomo, że gry lubię), czy może, jakkolwiek niedorzecznie to może zabrzmieć – jakieś wyzwanie („There will be only one, you know” On albo ja itd.).

    Nie pamiętam czy w ustaleniach jest wyłączenie z terenu walki miejsc kultów kultów, ale jeśli nawet to przecież serwis GF to takowych nie należy (czy jednak należy?). Stworzył jedynie scenografię dla tego zwarcia.

  72. Żeby nie powtarzać, powiem krótko.
    Jeśli Gra roku ma funkcjonować w obecnej formie, to zdecydowanie jestem zwolennikiem zdania Jaxa. Czyli nie bawmy się w jakieś niuanse i niech wygrywa gra rzeczywiście najlepsza i nie interesuje mnie, że przeciętny Kowalski po przeczytaniu/usłyszeniu zasad tej gry załamie się nerwowo.
    A na przyszłość proponuję podzielić nagrodę na kilka kategorii tak jak to jest w SdJ ( mimo że i tak idą nadal na zgniły kompromis w tytułach gier).

  73. @Antypirx Panie Kolego, a już myślałem, że będzie na temat. Naprawdę miało być miło. Jak widać, nie wszyscy mają ochotę dawać Koledze carte blanche, a zatem czas zakończyć dyskusję…

    Co do pojedynków — współczesne prawo ani obyczaj takowych nie przewidują, serwis nie będzie pośredniczył, promował ani umożliwiał takich dziwnych zaproszeń, zaczepek itp. nawet jeśli są one rzucane żartem.

    Naprawdę nie warto kontynuować w tę stronę… Dziękujemy.

  74. @cezner Niestety, wybór gry teoretycznie najlepszej oznacza de facto i tak wybór jakiejś opcji — najlepszy młot bojowy? Najlepszy mózgotrzep? Nijak się to nie ma do promocji gier.

    Wprowadzenie kategorii, mogłoby się wydawać, pozwoli ocalić owcę i nakarmić wilka, ale ja obawiam się, że doświadczeni gracze i tak już dawno będą wiedzieli, która gra jest najlepsza, a przeciętnym lub początkującym graczom kategorie tylko namącą w głowie.

  75. @cezner
    Co to znaczy „gra rzeczywiście najlepsza”?

  76. Dorzucę 3 grosze.

    Po 4 nominowanych grach widać wyraźnie, że kolegium nie ma pomysłu na typ nagrody. To znaczy niby ma, bo 3 gry są tłuste, a tylko jedna lżejsza, niemniej, to rozdwojenie jaźni jest dezorientujące.

    Kontynuując analogię do muzyki, nagroda gry roku powinna odpowiadać „Najlepszej płycie pop”. Nie najlepiej sprzedającej się, tylko najwartościowszej artystycznie. Owszem, jest to szeroka i subiektywna kategoria, ale wyszkolone ucho wychwyci ciekawszą harmonię i niewyświechtaną melodię. Nawet jeśli nie słucham popu to wiem, że Doda jest grafomanką a Cohen poetą. To samo z jazzem: mamy smooth jazz, mamy fusion, ale gdzieś pomiędzy jest Miles Davis/Pat Metheny i o taki złoty środek powinno tu chodzić. O twór dla każdego, kto poświęci mu MINIMUM energii. Ale nie ZERO.

    Kończąc dygresję: przyznanie tytułu gry roku „Władcom podziemi” niczemu nie posłuży. Statystyczny klient, jeśli ją kupi, połamie sobie zęby i już NIGDY nie zareaguje na nalepkę reklamową. A przecież czemuś ma służyć. Z kolei dla nas taki konkurs jest bezcelowy, bo doskonale wiemy, co jest dobre. Na naszym poziomie zaangażowania w hobby wytypowanie gry obiektywnie najlepszej jest niemożliwe.

    Sumując: regulamin albo komisja do odstrzału, a z tych 4 gier powinna wygrać Kolejka. Bo nie ma pop-konkurencji. Tylko fusion, heavy i Penderecki.

  77. No proszę, wykrakałem. 🙂

  78. @leser
    Jeśli w komisji siedzą osoby znające się na grach, to nie będą miały problemu z wybraniem takiej gry, albo jednej z kilku takich gier.
    Natomiast jeśli zaczniemy wymyślać jakieś kryteria pt : „gra powinna coś tam promować” to właśnie dostajemy taki wynik jak w tym roku.

  79. Veridiana

    @Vester
    Gdyby wygrali „Władcy Podziemi” to byłby doprawdy ewenement! Jeszcze nigdy nie wygrała gra nienominowana 😉

  80. No fakt, „Pupile”…. 🙂

  81. @leser

    1. Aha… czyli „rzeczywiście najlepsza gra” to taka, która kapituła uzna za „rzeczywiście najlepszą grę”. Nawet niezła definicja, ale pozwolę sobie jej nie kupić i dodatkowo wyrazić niezrozumienie, skąd założenie, że w tym roku kapituła kierowała się kryterium „promowania czegoś” a nie „rzeczywiście najlepszej gry”… czyżby podana przez Ciebie definicja „”działała” jedynie, gdy decyzja będzie przystawała do Twego zdania?
    2. W postach powyżej opisałem, w logiczny jak mniemam sposób, dlaczego kryterium celu jest bardziej obiektywne i przede wszystkim czytelne niż „najlepszości”. Inni też to robili, więcej chyba powiedzieć się nie da…
    3. Kolejka jak żadna inna gra zasługuje na wyróżnienie. Jeśli jednak chodzi o promowanie planszówek, to jest to paradoksalnie również nie najlepszy wybór – Kolejka wypromowała się sama i jej wyróżnienie nie „otworzy” nikomu oczu na nowe tytuły.
    4. Natomiast Kolejka może wypromować Grę Roku! I pod tym kątem jest to rewelacyjny wybór!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

one × 2 =