Home / Aktualności / Nowości z Essen na festiwalu Gramy, część 1

Nowości z Essen na festiwalu Gramy, część 1

essen gramy1Zgodnie z zapowiedzią kontynuujemy przegląd nowości z Essen. Poprzednia relacja oparta była o nasze portfele, tym razem za cel testów posłużyły gry dostępne na festiwalu Gramy w Gdyni, którego każda kolejna odsłona jest lepsza i bardziej spektakularna: więcej pomieszczeń, więcej stolików, masa zadowolonych ludzi 🙂 Co będzie gdy zakończy się rozbudowa centrum i w kolejnych latach powierzchnia Parku Naukowo-Technicznego zwiększy się kilkukrotnie?

Nie udało się niestety uzyskać opinii tak dużej liczby osób jak poprzednio, mniejsza jest zatem również różnorodność ocen i odczuć graczy. Ilość ta jest zapewne odwrotnie proporcjonalna do czasu podróży koleją z Warszawy do Gdyni, wynosi ona obecnie ponad 8 godzin (300 km)!

W ubiegłym tygodniu opisaliśmy 12 gier. Poniżej znajdziecie mini-recenzje 8 kolejnych. Jutro opublikujemy drugą część relacji, a w niej uwagi na temat ostatniej ósemki gier. Wyczerpie to właściwie listę gorących tytułów z tegorocznego Essen, nie wliczając zbliżających się zapowiedzi wydawniczych, jak Ora et Labora (Lacerta) czy Eclipse (Rebel).


City Tycoon

BGG: opis, galeria

city tycoon

W grze City Tycoon gracze wcielają się w rolę inwestorów, których zadaniem jest zbudowanie nowoczesnego miasta. Gra składa się z 4 tur. Każdą z nich rozpoczyna mechanizm doboru kafelków bardzo zbliżony do 7 Wonders (OK, właściwie identyczny). Następnie gracze wykonują wkoło 6 akcji. Każdą z nich może być dołożenie kafelka do wspólnej mapy miasta, sprzedaż kafelka do banku lub kupno elektrowni. Koszty budynków rosną lawinowo, dlatego częstą decyzją będzie wybór max 2-3 kafelków (pozostałe zostaną sprzedane, aby zdobyć gotówkę), które uda się wystawić w danej turze. Po fazie rozbudowy miasta gracze aktywują swoje budynki. Większość z nich przetwarza energię lub dobra w pieniądze, punkty zwycięstwa lub inne dobra. Energię i wodę można kupować od innych graczy lub z budynków miejskich. Zawsze, gdy surowiec przesyłany jest przez tereny nie należące do gracza, musi on ponieść koszty transportu. Ważna jest zatem budowa spójnej sieci i, mimo wszystko, autarkicznej gospodarki. Korzystanie z zasobów innych graczy służy głównie pokrzyżowaniu ich własnych planów. Aby osiągnąć sukces gracze muszą zachować bilans między dopływem gotówki a budynkami generującymi jedynie punkty zwycięstwa.

 

  • Valmont. Gracze wspólnie budują miasto. Od nich samych zależy stopień interakcji w początkowej fazie gry, pod koniec walka o ograniczone surowce jest koniecznością. Element draftu dostępnych na daną turę kafelków do zagrania zbliżony do tego z 7 Wonders, pozwala na zebranie sensownego zestawu, pasującego do przyjętej strategii. Można przyczepić się do kolorów oraz braku wyraźniejszego wyróżnienia kafli produkujących surowce, przez co pod koniec gry wyszukanie swoich części miasta oraz wolnych surowców do wykorzystania sprawia pewne problemy. Kontrola poczynań innych graczy jest dosyć ograniczona, jeśli nie chce się nadmiernie wydłużać rozgrywki. Ocena: 7/10.
  • bazik. Bardzo poprawna gra, nawet wyjątkowo nie muszę powiedzieć ‘jak na polski wyrób’. Nie spotkałem na razie polskiej gry stawiającej na strategię, a nie taktykę, i tak jest i tutaj, ale w tym co robi gra jest udana i ciekawa. Trochę żałuję, że autorzy nie woleli posiedzieć nad grą trochę więcej, aby wymusić bardziej interakcję i dodać możliwość gry bardziej strategicznej, ale wtedy też zmieniłaby się trochę grupa docelowa (na bliższą mnie, ale pewnie mniej liczną). Ocena: 7/10.
  • melee. To mogła być świetna gra i miałem nadzieję, że będzie. Jest lepsza niż 7 Wonders z którego zapożycza kilka elementów (draft, ale również podobne tempo gry – fazy, początkowe zdobywanie budynków surowcowych, na końcu punktujących “gildii”). To jednak nie jest pochwała, bo 7 Wonders jest dramatycznie słabe 😉 Miałem nadzieję na blokowanie, tworzenie ciekawych sieci powiązań, wykorzystywanie cudzych budynków. A tu gracze muszą budować jednolitą zabudowę (swoich kafelków), koszty przesyłania prawie nie mają znaczenia, nie da się korzystać z cudzych budynków, interakcja mogłaby być znacznie większa. Niestety, nie podobało mi się zupełnie, troszkę zmarnowano jej potencjał. Może presja czasu przed Essen? Widać to choćby bo niedopracowaniu szaty graficznej, aż się prosi o lepsze wyróżnianie dostępnych elektrowni czy “zużytych” budynków przeciwnika. Ocena: 5/10.
  • Ola. Ocena: 7/10.

Średnia ocena: 6.5/10.


Colonial: Europe’s Empires Overseas

BGG: opis, galeria

colonial Gra opisuje czasy kolonialne. Gracze wcielają się w role władców potężnych państw europejskich, którzy wysyłają swych ludzi na ekspedycje, celem odkrycia nowych ziem, handlu egzotycznymi towarami i osiągnięcia naukowej supremacji. Sercem gry jest mechanizm programowania akcji na najbliższą turę. Wszyscy gracze planują swoje ruchy jednocześnie, następnie kolejno odkrywają kartę i wykonują jedną z dwóch opisanych na niej akcji. Przykładowe możliwości: przewóz towarów lub ich sprzedaż, podbój terenów, wzniecanie rebelii u konkurentów, zamiana znaczników niepokoju na misjonarzy, poprawianie statusu dyplomatycznego, toczenie wojen, rozbudowa miast itd. Kluczowe jest przewidzenie ruchów współgraczy, odpowiedni timing, jak również utrzymywanie monopoli na wybrane dobra – dają one między innymi możliwość rozbudowy floty handlowej. Gra toczy się do 10 punktów, które można jednak częściowo stracić, dlatego do ostatniej chwili nikt nie może być pewny wygranej.

  • Valmont. Wiązałem z tą grą duże nadzieje, ponieważ klimaty kolonialne (nie mylić z kolonijnymi) zawsze mnie pociągały. Na tyle, że jadąc w nocy pociągiem do Gdańska przeczytałem instrukcję dwukrotnie. Niestety (tym jednym słowem zdradzam nastawienie do gry), gra nie spełniła pokładanych w niej nadziei. Rozgrywka jest dość chaotyczna, dłuży się i mocno opiera się na rzutach kostką (szczególnie eksploracja w początkowej fazie gry, która decyduje o tym, czy w ogóle wystartujesz). Straciłem serce do gry, gdy 3 razy w ciągu 3 pierwszych tur gry nie udało mi się eksplorować kolonii na 83%, 66% i 50% procent szans. Ponieważ były to pierwsze z 4 ustawionych na daną turę akcji, cała reszta tury i wszelkie plany legły za każdym razem w gruzach i pozostałe akcje były pozorowane. Ponadto takie mechanizmy jak rebelia potrafią mocno uszkodzić gracza, umożliwiają pozostałym graczom zrobić „ustawkę” na lidera (kosztem zaledwie jednej akcji na gracza z 5 zagrywanych w turze) i nawet wykluczyć go zupełnie z gry. A już zupełnie rozwalił mnie autor gry, który w dedykowanych wątkach na BGG zamiast merytorycznych odpowiedzi na zarzuty graczy potrafił odpowiedzieć jednym zdaniem „Make peace not war”. Odnośnie wykonania – plansza jest ładna, ale niestety jak dla mnie zbyt przeładowana nieistotnymi detalami, które zaburzają widoczność i wpłynęły nawet na rozgrywkę negatywnie – przerost formy nad treścią. Ocena: 5/10 (może nawet trochę na wyrost na bazie sentymentu dla tematyki).
  • Ola. Losowa, niedopracowana i baaardzo długa. Programowanie kart, które się zagra zanim inni wygadają się, co chcą robić, właściwie nic nie wnosi. Gdy tylko ktoś zaczynał mieć przewagę, wszyscy się na niego rzucali, wiec ciągle było równo. I tak aż do końca, niestety w tych przepychankach brak było napięcia, a gra trwała przynajmniej 3 godziny. Ktoś powiedział, że tam jest dużo fajnych pomysłów na grę, ale są jeszcze mocno niedopracowane – zdecydowanie podzielam tę opinię. Ocena: 3/10.
  • melee. Wszystko właściwie powiedzieli przedmówcy. Gra ma FANTASTYCZNE pudełko i piękną planszę. Autor jest jednak debiutantem i to widać. Część zasad jest po prostu bezsensowna (handel, transport). Plus losowość początkowych eksploracji – ta gra nie ma aż tak wielu tur, aby zrekompensować brak szczęścia na starcie. Mamy również mechanizmy, które aż się proszą o “niszczenie” lidera tuż przed osiągnięciem zwycięstwa. W rezultacie w naszej partii doszliśmy do momentu, gdy kilku graczy było o akcję od wygrania. Miałem wybór kogo zaatakować, wylosowałem osobę kostką, ta druga wygrała. To mogła być znacznie, ZNACZNIE lepsza gra. Ocena: 4/10.

Średnia ocena: 4/10.


Core Worlds

BGG: opis, galeria

core worldsGra Core Worlds jest kolejną z rodziny opartej o mechanizm tworzenia talii. Od 2 lat pojawia się coraz więcej tytułów, w zamierzeniu chcących powtórzyć sukces Dominiona. Każda z nich stara się wprowadzić jakieś nowe elementy. W Rune Age mamy scenariusze, rasy i dużą interakcję. W Puzzle Strike karty zastąpiono żetonami, a mechanika oparta jest o specyficzne ataki na innych graczy. Eaten by Zombies jest bardziej grą na niszczenie, niż konstrukcję talii. Core Worlds wprowadza dwie zmiany – stałą ilość tur (10) oraz dwuetapowość zagrywania kart. W pierwszym kroku rozbudowujemy nasze floty wojenne (statki kosmiczne i jednostki lądowe), w kolejnym używamy ich do podboju. Co ciekawe, nie ma przymusu użycia jakichkolwiek wyłożonych kart. W ten sposób bardzo szybko możemy niejako usunąć z naszej talii niechciane jednostki, co prawda kosztem potencjału militarnego, ale jest to jedna z możliwych strategii. Nierzadko przed graczami leży kilkanaście różnych kart, z których mogą konstruować wojska inwazyjne.

  • bazik. Każda kolejna gra potwierdza, że w kategorii deck building jedyną naprawdę wartą posiadania jest Dominion. Tutaj wszystko niby działa, ale nie wierzę że gra ma to coś, żeby 10-ta partia była przesadnie ciekawa. Ocena: 7/10 (z tendencją spadkową).
  • Valmont. Deck-building w kosmosie – budowa sił inwazyjnych i podbijanie planet. Mechanika nieskomplikowana, podbijane planety produkują energię, za którą następnie możemy wystawiać i wysyłać kolejne siły na kolejne podboje. Czas rozgrywki ograniczony do 10 tur, walka z czasem i pozostałymi graczami o ciekawsze karty. Bez porównania do Eminent Domain – znacznie ciekawsza, ładniejsza, bardziej klimatyczna. Ocena: 8/10.
  • Squirrel. Wydawałoby się, że kolejny deck building i to w wyświechtanym już w te i we wte temacie kosmicznych podbojów nie będzie niczym fascynującym. A tu niespodzianka! Gra bardzo zgrabna – wszystko niby znów rozgrywa się na punkty, jednak kosmos okazuje się nie aż tak ostateczną granicą i do zwycięstwa prowadzą różne drogi. Chętnie kupię/zagram jeszcze kilka razy. Ocena: 7.5/10.
  • melee. Budowanie talii bez żadnych istotnych innowacji, zapewne dlatego gra działa 🙂 Kolejne rozgrywki prawdopodobnie będą dość podobne do siebie, nie ma bowiem dużej puli zmiennych kart lub innych analogicznych mechanizmów. Aby podbić planetę używamy po prostu odpowiedniej kombinacji kart dających określoną liczbę samolotów/piechoty, planety produkują energię, za którą kupujemy kolejne wojska lub technologie. Ocena: 6.5/10.

Średnia ocena: 7.25/10.


Kingdom Builder
BGG: opis, galeria

kingdomGra opisywana (tutaj) na Games Fanatic przez Pancho.

 

 

 

 

  • Valmont. Oceny gry na forum były mieszane. Zatem z pewną nieśmiałością zasiedliśmy do rozgrywki – ostatecznie 3-osobowej. I muszę powiedzieć, że grało się całkiem przyjemnie, ale jednak bez większych emocji. Najbardziej skomplikowany wybór polegał na zagraniu pierwszej karty, a potem możliwość zagrania tylko otrzymanej losowo jednej, jedynej karty determinował w dużej mierze możliwości gracza. Widać jednak wyraźnie, że trzeba szybko starać się podnieść bonusy z planszy, ponieważ dopiero one urozmaicają rozgrywkę i pozwalają na jakiekolwiek kombinowanie. Interakcja jest na przeciętnym poziomie, ale akurat nam udawało się odcinać graczy od pól, które chcieli zająć, zatem ten element jest na plus. Co nie zmienia faktu, że raczej nikt w tej grze chyba nie liczy ile punktów zebrali inni gracze, a nawet swoich nie chce się liczyć, ja osobiście grałem intuicyjnie, na czuja. Wykonanie dobre, może trochę zbyt kolorowe, ale to zależy od gracza – ja wolę stonowaną gamę kolorów. Może nawet nabędę, z uwagi na krótki czas rozgrywki i zmieniające się warunki rozgrywki. Ocena: 7.5/10.
  • bazik. Grałem 2 razy. Raz ja dostałem znacząco więcej bonusowych znaczników niż pozostali i miałem poczucie że tylko ja się bawię, drugi raz to ja dostałem znacząco mniej i miałem poczucie że gra się dla mnie skończyła w 1/3. To kto co dostanie się decyduje w dużej mierze losowo bardzo szybko na początku gry, a jeśli ktoś miał pecha czeka go jeszcze 40 minut męczarni. Więcej nie zagram. Ocena: 2/10.
  • melee. Mam podobną opinię jak Valmont. W dwóch partiach nie czułem losu, gra wymaga takiego ustawiania się na planszy, aby być przygotowanym na różne karty. Kluczowe jest zdobywanie odpowiednich bonusów, część z nich lepiej niż inne pasuje do danego układu kar punktujących. Jeśli komuś jednak bardzo przeszkadza losowy dobór kart, proponuję wariant znany z Dungeon Petz: grę rozpoczynamy z jedną kartą, zawsze dobieramy i zagrywamy jedną kartę (czyli w każdym momencie mamy wybór jednej z dwóch kart). Gra jest bardzo szybka, 20-30 minut. Oceniam ją w tej kategorii, a to wyjątkowo przyjemnie spędzone 30 minut. Tylko czemu Queen Games i 180 zł? Grałem dwa razy, pierwsza partia z Wookie’m, który surowo oceniał grę, ale mam wrażenie że trochę poprawił swoją opinię 😉 Ocena: 7.5/10.
  • Squirrel. Prosta, losowa – gra się przyjemnie, można co pokombinować, ale w tej cenie znajdzie się na rynku więcej fillerów… więcej = kilka w cenie tego jednego. Ocena: 6/10.
  • Ola. Ocena: 7/10.

Średnia ocena: 6/10.


Mage Knight

BGG: opis, galeria

mage knightVlaada Chvatil. Można nie lubić jego gier, ale trudno nie docenić ich niesamowitej różnorodności. Through the Ages, Galaxy Trucker, Dungeon Lords i Petz, Pictomania, Prophecy. Ciężkie gry “graczy”, familijne, imprezowe, para-RPG. Mage Knight łączy elementy różnych gatunków: RPG, gier karcianych opartych o budowę talii, euro. Co ciekawe, wydaje się, że znów inspiracją dla Czecha były gry komputerowe. Po Dungeon Keeper i Civilization, tym razem jest to Heroes of Might and Magic. Gracze wcielają się w jednego z czterech bohaterów, którzy odkrywają nowe tereny mapy, realizując cele wynikające z danego scenariusza. Gra ma około pół tysiąca elementów 🙂 Jeśli zastanawiacie się, czy nie wydać ok. 250 zł na ten tytuł, to możecie przerwać rozważania, gra wysprzedała się w ciągu minut. Z pewnością jednak wkrótce znów będzie dostępna.

  • bazik. Wielkie rozczarowanie – pod ogromem reguł jest mocno dłużąca się nawet w 2 osoby gra. Niby każdą kartę można wykorzystać na mnóstwo sposobów, ale w efekcie często prowadzi to do sytuacji, gdy spore kilka minut zajmuje mi sprawdzenie, czy da się tak zmiksować różne zastosowania posiadanych kart, żeby cokolwiek uzyskać – by na koniec zrozumieć, że w każdej permutacji odrobinę zabrakło i po prostu źle mi się wylosowała ręka. Ogrom reguł, i skomplikowane granie kart zabija tempo gry na tyle że nie czuję samej przygody, a losowość przeszkadza na tyle, że nie mam ochoty grać dla aspektu strategicznego. Wolę zagrać np. w Prophecy jeśli mam ochotę na przygodówkę, albo normalną eurogrę, jeśli chcę pomyśleć. Ocena: 3/10.
  • melee. Reguł nie ma wg mnie wcale tak dużo, ale może to zasługa tłumaczącego. Grałem raz i partia (2-osobowa) w ogóle się nie dłużyła. Zazwyczaj w swojej kolejce można wszystko sobie zaplanować. Gra jest “wyliczalna”, dla jednych będzie to wadą, dla innych zaletą. Nie pasuje to jednak trochę do konwencji. W zamian wreszcie mamy grę o paleniu, a nie budowaniu klasztorów 😉 Losowość jest na podobnym poziomie jak w każdej innej grze opartej o budowanie talii, dobierając karty ze swojego deck’u możemy trafić na mniej lub bardziej pasujące do aktualnej sytuacji. Ale gra to przede wszystkim przygoda, zdobywanie potężnych artefaktów, uczenie się czarów, rekrutowanie giermków, leczenie ran… Mimo wszystko – wyłącznie dla osób lubiących przygody, klimat fantasy i dłuższe rozgrywki. Ocena: 8/10.

Średnia ocena: 5.5/10.


Ninjato

BGG: opis, galeria

ninjato

Gra typu shuriken-placement. Wcielamy się w rolę ninja, zdobywając umiejętności w czasie treningów w dojo. Następnie napadamy na domostwa, kontrolowane przez różne klany. W czasie ataku gracz ma do podjęcia istotną decyzję, czy próbuje cicho wykraść skarby gospodarzy, czy też po prostu wyciąć wszystkich w pień 😉 Tę decyzję podejmujemy przed pierwszym atakiem i obowiązuje na całe zdarzenie. Każda karta ma dwie wartości, oddzielnie dla obu typów ataku. Nie wystarczy jednak pokonać pierwszego napotkanego wroga, największe skarby czekają na tych, którzy uporają się z całą talią. Mamy tu do czynienia z elementem typu “push your luck”. Zadowolić się tym, co udało się już nakraść, czy kontynuować, licząc na odrobinę szczęścia i siłę posiadanych przez siebie kart?

  • Ola. Myślę, że jest to nawet niezła gra, dobrze przetestowana i dzięki temu dosyć zrównoważona. Niestety nie w moim typie (trochę na przewagi). Ocena: 6/10.
  • bazik. Nie za ciężka gra, szybka, parę strategii do przetestowania, nic odkrywczego, ale jak na to Essen warta sprawdzenia. Ocena: 7.5/10.

Średnia ocena: 6.75/10.


Pictomania

BGG: opis, galeria

pictomania

Zabawa w rysowanie-zgadywanie. Tym razem musimy to robić jednocześnie! Gracze otrzymują karty z hasłami, jednocześnie je oglądają, po czym rozpoczynają rysowanie. W czasie tej czynności mogą oglądać postępy innych osób. Jeśli wydaje nam się, że wiemy co dany gracz próbuje stworzyć, kładziemy na jej stosie kartę danego hasła. Nie można już jednak później zmienić zdania. Bonusy, złożone zasady punktacji, chaos i dużo śmiechu – to czeka na tych, którzy chcą zmierzyć się z nową grą Vlaady Chvatila.

  • Bazik. Mam Proficiency zdany na A, a i tak nawet na niskich poziomach trudności wielu słów nie znałem – to może być dość zależna językowo gra. Mechanicznie wydaje mi się nie do końca działać, wolę zagrać zdecydowanie w jedną z wielu innych odsłon gier typu ‘narysuj/pokaż/opisz-hasło’. Ocena: 4/10.
  • Squirrel. Fajna zabawa – rysujemy jednocześnie starając się jak najszybciej odgadnąć co rysują inni. Zgadywanie uławnia fakt, że zawsze będzie to jedna z widocznych dla wszystkich opcji, utrudniają zaś kolejne poziomy rozgrywki, kiedy to do narysowania mogą nam się trafić różne gatunki drzew lub tak abstrakcyjnie pojęcia jak “brak zaufania” czy “lojalność”. Dobrze z zakupem poczekać na polską wersję językową kart (nie wszystkie słowa mogą być jasne dla graczy, nawet ze średnio-dobrą znajomością angielskiego). Ocena: 8/10.

Średnia ocena: 6/10.


Revolver: The Wild West Gunfighting Game

BGG: opis, galeria

revolver

W metalowej puszcze znajdziemy dwie oddzielne talie. Jeden z graczy przejmie rolę szeryfa, drugi gangu, który za wszelką cenę stara się umożliwić ucieczkę pociągiem swojemu hersztowi. Talie są zupełnie niezależne, równie asymetryczne są też warunki zwycięstwa. Szeryf musi wystrzelać wszystkich gangsterów, drugi gracz ma za zadanie “jedynie” przetrwać określoną liczbę tur lub uniemożliwić odstrzeliwanie swoich bandytów w 12 turach (co sprowadza się tak naprawdę do tego samego, choć w instrukcji rozdzielono te warunki zwycięstwa). Jedna rozgrywka toczyć się będzie przez kilka kart “historii”. Każda z nich trwa określoną liczbę tur. W danym momencie obaj gracze mogą zagrywać karty wyłącznie na bieżącą kartę historii, przy czym szeryf nie jest limitowany ilością kart, a gang ma na nie jedynie trzy wolne miejsca (które szeryf może zapychać). Jedna rozgrywka trwa ok. 30 minut, jeśli któryś z graczy narzeka na losowość, nic nie stoi na przeszkodzie aby zamienić się stronami i zagrać rewanż.

  • Valmont. Karcianka dla dwóch graczy w klimacie Dzikiego Zachodu. Z jednej strony duża losowość i wynik zależny chyba bardziej od podchodzenia kart, niż od konkretnych strategii graczy, a z drugiej strony duża doza klimatu, która przebija minusy i decyduje o tym, że chce się zagrać jeszcze raz i jeszcze raz. Akurat w tej grze właściwego wydźwięku nabiera hasło: „Śpieszmy się kochać ludzi – tak szybko odchodzą”, więc nie należy się przywiązywać ani do bandytów, ani do stróżów prawa. Wykonanie solidne, ale bez rewelacji. Ciekawi mnie czy da się wygrać na usunięcie wszystkich kostek z Meksyku – w moich 2 rozgrywkach, najwyżej połowę z tych kostek udało się zdjąć. Ocena: 7/10.
  • melee. Zgadzam się z Valmontem, klimat, losowość (w jakimś stopniu kontrolowalna po poznaniu talii obu graczy), niezłe wykonanie. Kilka decyzji taktycznych, łut szczęścia i już uciekamy pociągiem / zabijamy bandytę (w zależności od strony). Ocena: 7/10.

Średnia ocena: 7/10.


 

Facebook Comments

12 komentarzy

  1. Avatar

    “Wyczerpie to właściwie listę gorących tytułów z tegorocznego Essen, ” – proszę, nie przesadzajmy 😉

  2. Avatar

    Nie przesadzajmy, że wyczerpie, czy nie przesadzajmy, że gorących? 😉

  3. Avatar

    poczekaj Jacku na pozostałe 8- może nawet w/g Ciebie wyczerpie
    Oceny tym razem mocno jednak skrajne w niektórych przypadkach, za to wyjątkowo zgodne przy grze na którą miałem naprawdę dużą chrapkę-niestety średnia 4.0( z ocen 3,4,5) nieco mnie ostudziła

  4. Avatar
    schizofretka

    Powiedzcie coś więcej o Ninjato – w porównaniu do Stone Age na przykład. Tłumy ludzi na opinię czekają!

  5. Avatar

    Ja niestety nie grałem w Ninjato, nie udało się. Ale widziałem sporo zadowolonych ludzi na Gramy, po rozgrywkach w Ninjato. Trochę push-your-luck, trochę zbierania setów, trochę przewag. W sumie w całej grze jest chyba tylko 20-kilka akcji, niewiele.

  6. Avatar

    @jax, było pewnie jeszcze kilkaset innych premier, ale co ciekawego zostało do opisania? Poczekaj na ostatnią ósemkę 😉

  7. Avatar

    No jeśli mowa o gorących tytułach to chociażby Last Will chyba było jednym z gorętszych przed targami.

  8. Avatar

    @Bartek: o Last Will była mowa w pierwszej części relacji, tutaj:

    http://www.gamesfanatic.pl/2011/11/01/maraton-z-grami-z-essen/

  9. Avatar

    A, faktycznie, zapomniałem, że już było. Za dużo tych gier i przez to ciężko się połapać 😉

  10. Avatar

    @melee, staszek – ja nie musiałem czekać na pozostałą ósemkę, jako redaktor mam podgląd i widziałem co będzie w ostatniej porcji 😀
    I nadal twierdzę, że zdecydiwanie _nie_ wyczerpuje. Co jest ciekawe (i co nie było opisane w tych 2 wpisach), to pisałem w wątku nowości na forum. I inni zresztą też 🙂
    Z pewnością mam ok. 15-20 pozycji do spróbowania/kupna nie łapiacych się w tych wpisach 🙂
    Oczywiście to co napisaliście zdecydowanie doceniam.

  11. Avatar

    Nie opisaliśmy na pewno Vanuatu, Alba Longa, Hawaii, Vintage (choć graliśmy i jest słaby :p), Mundus Novus, Burdigala, Ninja: Legend Of The Scorpion Clan, Flash Point: Fire Rescue, Panic Station, Quebec. Więcej rzeczy wartych zagrania nie widzę 🙂

  12. Avatar

    Plus klony Wysokiego Napięcia

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

4 × two =