Home / Aktualności / Strike of the Eagle wkrótce w sklepach

Strike of the Eagle wkrótce w sklepach

Strike 1Planszowa Gra Wojenna Roku 2009, czyli ‘Orzeł i gwiazda’ autorstwa Roberta Żaka, wkrótce zadebiutuje na światowym rynku planszówkowym w nowej, ulepszonej wersji, przygotowanej przez wydawnictwo Academy Games. W najbliższym czasie (a już na pewno w trakcie targów w Essen) do sklepów i hurtowni trafić ma gra ‘Strike of the Eagle’, stanowiąca rozwinięcie wspomnianego już ‘OiG’. Wprowadzone zmiany są na tyle istotne, iż można mówić tutaj właściwie o nowej grze, wykorzystującej stary temat i świetną mechanikę, stworzoną przez Roberta Żaka. 

Jak być może pamiętacie z recenzji opublikowanej rok temu, ‘Orzeł i gwiazda’ to strategia opisująca wojnę polsko-sowiecką z lat 1919-1920.  Na uwagę zasługiwał znakomity, niezwykle emocjonujący system planowania i rozgrywania starć, oparty na kartach i tajnych rozkazach, natomiast jakość wykonania elementów gry nie do końca spełniała oczekiwania nabywców.  Na targach w Essen w 2009  roku ‘OiG’ zainteresował się Uwe Eickert z Academy Games (wydawnictwa znanego z serii Conflict of Heores), dostrzegając potencjał tkwiący w mechanice gry.  W ‘Strike of the Eagle’ poprawiono mankamenty ‘Orła i gwiazdy’, wprowadzając także kilka nowych elementów.

Będzie ładniej – to na pewno

Strike 4

Fot. Brian Bennet (BGG)

W oczy rzucają się przede wszystkim zmiany w grafice i jakości wykonania. Plansza jest oczywiście sztywna, mniej więcej wielkości (na ile potrafię to ocenić) czterech sąsiadujących plansz z Conflict of Heroes.  Wyrzucono z niej na osobne arkusze tory inicjatywy i upływu czasu, za to dodano całą siatkę połączeń na południowy-zachód od Warszawy. Jej kolorystyka jest znacznie bogatsza niż w oryginale, ale mam wrażenie, że całość zyskuje trochę na czytelności. Karty posiadają wreszcie odmienne rewersy dla strony polskiej i rosyjskiej. Do tego gracze otrzymują skrót zasad na osobnych arkuszach i drewniane kosteczki do wygodnego oznaczania puli uzupełnień. Nie ma również powodów martwić się o jakość niesławnych żetonów rozkazów, kiepsko wykonanych w pierwszej serii produkcyjnej. Bardzo istotną zmianą (którą zresztą sam postulowałem w recenzji ‘OiG’ – chwalę się, a co tam ;]) jest także rezygnacja z numeracji poszczególnych dywizji. Owszem, może teraz gra traci nieco historycznego smaczku, ale tym samym znacznemu skróceniu i ułatwieniu uległ męczący setup. Mamy teraz trzy rodzaje jednostek (piechota, kawaleria, jednostki sojusznicze) i dwa poziomy ich organizacji (dywizje i brygady, bez jakiejkolwiek numeracji). Do tego zamiast trzech scenariuszy w wersji oryginalnej (ok 4-6 godzin zajmowało rozegranie każdego) i wielkiej kampanii (6-12 godzin), dostaniemy ‘Scenario book’ z dziewiecioma scenariuszami o zróżnicowanym czasie rozgrywki. Kampanię oczywiście zostawiono, ale podobno ma być tez coś na krótkie, 1-2 godzinne partyjki.  

Będzie jeszcze ciekawiej?

Strike 2

Wprowadzono również pewne zmiany do mechaniki. Najważniejszą jest pojawienie się dowódców, przedstawionych w formie bloczków o sile 1 i traktowanych jako kawaleria. Każda strona ma ich po trzech (Piłsudski, Sikorski i Haller u Polaków, Tuchaczewski, Budionny i Stalin u Sowietów),  początkowo zakrytych dla oczu przeciwnika. Odsłaniani są po wykorzystaniu specjalnej zdolności (jednokrotnie w trakcie całego etapu), najcześciej związanej z możliwością wydania dodatkowego rozkazu. Dowódcy mogą walczyć jak normalne jednostki, ale można także ich zabić (1 punkt zwycięstwa) lub wziąć do niewoli w okrążeniu (2 punkty). Dowódców wprowadzono do systemu na wniosek testerów Academy Games, i na pierwszy rzut oka zmiana ta wygląda dość ciekawie, choć w ‘OiG’ tez byli oni obecni, tyle że w ramach wydarzeń na kartach. Jak to wpłynie na balans gry? Trudno powiedzieć. Dość duża kara punktowa za ich stratę może graczy zachęcać raczej do trzymania liderów w rezerwie i wykorzystywania ich tylko przy specjalnych okazjach. Zobaczymy. Do tego w scenariuszach obejmujących oba fronty nastąpiła zmiana w dystrybucji kart, w przypadku gry dwuosobowej . W oryginale gracze dobierali po 12 kart na początku etapu i to musiało starczyć na pięć faz operacyjnych (wydawania rozkazów, ruchów, bitew). W ‘Strike of the Eagle’ dobiera się 6 kart na początku etapu, a potem po dwie w fazie operacyjnej nr 2,3 i 4. Moim zdaniem zmiana niezbyt trafiona, zwiększająca  nieprzewidywalność gry. W ‘OiG’, mając przegląd wszystkich kart na cały etap, można było zaplanować sobie pewne kombosy i potem je realizować, o co w nowej wersji będzie trudniej. Mam jednak nadzieję, że grać będzie się dobrze także z zasadami redystrybucji wziętymi z oryginału.

Strike 5

Fot. Tanks Alot (BGG)

Zmiany nastapiły również w kolejności rozpatrywania rozkazów. Rozkaz ‘Rozpoznania’ jest teraz wykonywany po ‘Marszach forsownych’, ale przed zwykłymi ‘Marszami’, co prawdopodobnie zwiększy jego użyteczność (do tej pory nierzadko trafiał on ‘w próżnię’, bo jednostki uciekały z pól oznaczonych ‘Rozpoznaniem’). “Transport koleją’ z fazy wykonywania rozkazów przeniesono natomiast na sam koniec tury, już po wykonaniu wszystkich innych ruchów i rozstrzygnięciu bitew. Pewnym korektom ulec musiały z pewnością karty wydarzeń, ze względu na rezygnację z numeracji jednostek. W oryginale nierzadko były one powiązane z konkretnymi jednostkami i tylko z nimi mogły być użyte. Ciekawe jak to wpłynie na balans gry, bo niektóre wydarzenia były bardzo silne, i jeśli będa mogły być wykonywane przez każdą jednostkę na planszy, to może być z tym różnie (np. karta pozwalająca bodajże sowieckiemu III Korpusowi Kawalerii na przejście przez pole z jednostkami przeciwnika). Nowe możliwości strategiczne stworzy także zapewne rozszerzenie mapy na południu.

Wojna polsko-ruska pod flagą amerykańską

Strike map

 Wygląda na to, że bardzo dobra gra stała się jeszcze lepsza. Mechanika stworzona przez Roberta Żaka to perełka sama w sobie, a teraz jego projekt został jeszcze wygładzony, upiększony i nieco poprawiony przez Academy Games. Jeśli tylko wprowadzone zmiany (dowódcy, zmienione nieco karty i mapa) będą zbalansowane, ‘Strike of the Eagle’ może nie mieć słabych stron. I mówię to z całą odpowiedzialnością. Jest już zresztą pierwsza, entuzjastyczna recenzja w serwisie boardgamegeek.com. Szkoda, że te wszystkie łakocie są dostępne tylko w języku angielskim, bo to w pewien sposób zawęża krąg odbiorców. No i sporo osób nabyło już oryginał. Czy jest sens kupować SotE dla opisywanych zmian? Nie wiem. Ale wygląda na to, że warto się zastanowić… Wszak to gra o naszej jedynej samodzielnej i zwycięskiej kampanii przeciwko – bądź co bądź – mocarstwu.

[youtube XusKtR3Lnxw]

PS. Wygląda na to, że grają sobie tam w Europe Engulfed (2.33) ;]


 

Facebook Comments

One comment

  1. Avatar

    Plansza wygląda jakoś tak komiksowo. Ale może to tylko takie wrażenia na zdjęciach.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

6 + sixteen =