Home / Aktualności / Gra Roku 2011 – wręczenie nagród

Gra Roku 2011 – wręczenie nagród

Dzisiaj, podczas konwentu gier planszowych „Pionek – XVI Gliwickie Spotkania z Grami Planszowymi” nastąpiło wręczenie nagród w naszym konkursie Gra Roku 2011. Oprócz Nagrody Głównej członkowie Kapituły wręczyli przedstawicielom wydawnictw Nominacje oraz nagrodę Wyróżnienie Graczy.

Podobnie jak w roku ubiegłym o tytuł najlepszej gry planszowej walczyło sześć, nominowanych przez 14-osobową Kapitułę, gier:

  • 7 Cudów Świata (Rebel),
  • Boże Igrzysko (Phalanx Games Polska),
  • Cyclades (Rebel),
  • Fauna (Rebel),
  • K2 (Rebel),
  • Pret-a-Porter (Portal).

Z wielka przyjemnością mamy zaszczyt ogłosić, że laureatem nagrody „Gra Roku 2011” zostało:

Boże Igrzysko wydane przez wydawnictwo Phalanx Games Polska.

Równocześnie z obradami Kapituły trwało głosowanie graczy. W tym roku 1359 głosujących zadecydowało, że nagrodę „Gra Roku 2011 – Wyróżnienie Graczy” otrzymuje:

Warhammer: Inwazja wydana przez wydawnictwo Galakta

Wszystkim nominowanym jak i zwycięskim wydawnictwom serdecznie gratulujemy. Dziękujemy również osobom, które oddały głos na swoich faworytów w czasie głosowania publicznego.

Więcej o samej nagrodzie można znaleźć na oficjalnej stronie, a już teraz zapraszamy na kolejną edycję konkursu już za rok.

75 komentarzy

  1. Wyniki mnie zaskoczyły 🙂 Przynajmniej Phalanx odbili sobię brak Gry Wojennej roku 😀 😉

  2. Wyróżnienie Graczy mnie nie zaskoczyło, tego właśnie się spodziewałem.

    Gra Roku – to owszem zaskoczenie. Pozytywne.

  3. Gra roku również mnie zaskoczyła. Również pozytywnie. Widać jury doceniło oprócz samej gry również niestandardowe działanie PGP i wkład w polskie (inne niż zagraniczne) wydanie zagranicznego tytułu… o Polsce 🙂

    A wyróżnienie graczy – hmm, myślałem, że wygra coś bardziej rodzinnego. Ale w sumie W:I zdobyła szerokie uznanie i trudno się dziwić.

    W każdym razie gratulacje dla wydawców obu tytułów!

  4. Może trochę podbijcie notowania zwycięzcy na BGG, żeby nie było tylko dziewięciu fanów:) Ja nie grałem, więc nie głosuję.

  5. zaskakujące wybory…
    z mojego punktu widzenia – wręcz kontrowersyjne

  6. Po ubiegłym roku jestem bardzo pozytywnie zaskoczony oboma wyróżnieniami:)

  7. Wyróżnienie graczy zaskakujące raczej nie jest natomiast Gra Roku mnie zaskoczyła.

    Później natomiast spojrzałem jeszcze raz na gry nominowane. Zacząłem sobie analizować tok myślenia kapituły i może nawet by się zgadzało. Przy czym nie wiem czy nie było tutaj sytuacji gdzie dwóch/trzech się bije tam trzeci/czwarty korzysta, a kapituła nie sugerowała się czystą grą, a brała pod uwagę też inne czynniki.

    Osobiście z takiego wyboru jestem zadowolony. Gratuluje Phalanx. Chłopaki robią mnóstwo świetnej roboty, a po tej nagrodzie, jak i zapowiedziach na ten rok może polskie wydania gier Wallac`a zaczną się ukazywać na równi z zagranicznymi :).

  8. @konev: polskie wydanie Ankh Morpork wyjdzie chyba w miarę w tym samym czasie 🙂

  9. Tak, polskie Ankh Morpork zostanie wydane równocześnie z premierą światową.

    Zdobycie nagrody Gra Roku przez Boże Igrzysko również nas zaskoczyło. Również uważamy, że decyzja kapituły jest kontrowersyjna, bo BI to kontrowersyjna gra, nie wpisująca się w komercyjne trendy. No ale może to znak, że warto czasami iść nieco pod prąd.
    Tym bardziej się cieszymy i bardzo dziękujemy wszystkim, którzy na nas głosowali i którzy wspierali nas pozytywnymi opiniami (bądź konstruktywną krytyką) na temat naszej pracy.

    Na jesieni Ankh-Morpork, a potem może już wreszcie coś naszego? 🙂

  10. Gratuluje!!!! – u nas obie gry były nominowane do nagrody szczecińskiej Lux in Tenebris, ale że głosują gracze a nie kapituła wygrał Warhammer: Inwazja. Cieszy mnie przy okazji że gusta w Szczecinie nie odbiegają od normy 🙂

  11. ekhem…
    A to był XV Pionek czy XVI? 😀

  12. Jak dla mnie taka decyzja to trochę strzał w kolano potencjalnym planszówkowiczom drugi rok z rzędu. Chcecie czy nie chcecie nagroda gry roku ma jakieś swoje odbicie w społeczeństwie nie planszówkowym, a ludzie którzy przyjdą do sklepu i nie dadzą sobie wyperswadować, że gra roku to nie jest zawsze najlepsza gra do grania z 12 letnim synem, czy córką. Podejrzewam że gros takich ludzi przez najbliższy czas będzie omijało gry planszowe z daleka.
    Może czas na dwie kategorie? Gamers Game i Rodzinna?

  13. Dzięki Zachi.

    Rozumiem, że może być zaskoczenie związane z takim wyborem, ale 14 osób, niezależnej Kapituły wybrało grę, która jest ich zdaniem najlepszą ubiegłoroczna produkcją, nie mówmy może o kontrowersyjnym wyniku. Na każdym konwencie gra jest zawsze często grana (po premierze jak i teraz), bardzo dużo jest pozytywnych opinii o grze. Nie twierdzę, że jest to idealna gra dla początkujących graczy, ale z tym „brakiem komercyjności” to bym nie przesadzał, bo jakby tak było faktycznie to po co się starać z jakością wydania i reklamowaniem gry? BI to „normlna” cięższa, euro gra z wojennym pazurem, która widać podoba się właśnie eurograczom bo tych najczęściej widuje grających w nią.

    Od przyszłego roku planujemy dokonać kilku zmian w regulaminie, które w końcu pozwolą zaspokoić wszystkich graczy, ale teraz „Grą Roku 2011” jest „Boże Igrzysko” – ponowne gratulacje dla PGP 🙂

  14. Witam!
    Tokage: mam dokładnie takie same wrażenie. Wyróżnienie graczy OK. Było sporo dobrych tytułów, padło na WI – nie ma problemu, choć osobiście inaczej głosowałem. Natomiast z punktu widzenia popularyzowania planszówek Boże Igrzysko jako Gra Roku nie jest dobrym wyborem. Gra jest dobra, bo polski temat, uznany autor, itp, itd. ale planszówkowego grona raczej nie powiększy. A powinna, bo o tym stanowi m.in. regulamin Gry Roku (Rozdział I, pkt 2).
    Trzeba jednak przyznać, że w porównaniu do zeszłego roku to i tak jest o niebo lepiej.
    Pozdrawiam

  15. Powiem od razu, że redakcja i Kapituła dostrzega ten problem i dylemat między wybieraniem ulubionej gry członków Kapituły a najlepszego kandydata do niesienia kaganka pod strzechy. Już przed tegoroczną edycją zaplanowaliśmy sobie pracę nad regulaminem zaraz po jej zakończeniu i te prace właśnie się rozpoczynają. Mam nadzieję (prywatnie i subiektywnie), że w ich wyniku powstanie stabilny regulamin, który zaspokoi chęć wyróżnienia solidnej gry dla ekspertów i potrzebę promowania gry wprowadzającej w hobby niezorientowanych klientów.

  16. Super! Zmiana w której uwzględnione zostaną potrzeby i wymagania nowych graczy, myślę że bardzo pomoże, tak i sprzedawcom gier jak i samym graczom.

    A Phalanxowi duże gratulacje! Mam nadzieję, że przyznanie takiej nagrody zwiększy obroty na tyle, że będziecie wydawać jeszcze więcej i jeszcze lepszych gier, czego sobie i Wam życzę 😉

  17. @Ja_n – to bardzo dobre posunięcie. Chciałbym jeszcze zauważyć, że spory obszar rynku gier planszowych to gry dla dzieci – co roku ukazuje się ich bardzo dużo. Nagroda mogłaby też zająć się tą gałęzią branży, być może z dobrym skutkiem dla samej nagrody – obecność pudełek z logo nagrody w supermarketach, z pewnością wpłynie na jej rozpoznawalność.

  18. Zgadzam się z Neurocide. Ideałem według mnie byłby podział jak w Spiel des Jarhes – Gra dla graczy, Gra roku (rodzinna) i gra dla dzieci. Dobrze tylko aby różnica między grą graczy a rodzinną była większa niż w przypadku SDJ. Boję się jednak, że w kręgach graczy nikt nie gra w gry dla dzieci i ta byłaby wybierana arbitralnie (bo coś fajnie brzmi) aczkolwiek ostatnio na GF pojawiły się testy Szeherezady o graniu z dzieciakami może więc mój pesymizm jest nieuzasadniony.

  19. @wojo – pisząc „boję się jednak, że w kręgach graczy nikt nie gra w gry dla dzieci” rozumiem wojo, że jesteś dosyć mlody i na razie jest dla Ciebie czystą abstrakcją posiadanie dzieci i granie z nimi w gry planszowe? 😉

  20. Wręcz przeciwnie sprawa jest dla manie mocno nieabstrakcyjna. Wprawdzie mój syn ma dopiero 9 miesięcy więc nie gram z nim jeszcze w planszówki, ale już nie mogę się doczekać kiedy pogramy. Sam stworzyłem też grę „Bitwa pod Grunwaldem”, która świetnie się sprawdza w graniu z dzieciakami.

    Moje obawy są jednak oparte na wynikach nagrody Golden Geeks w kategorii gier dla dzieci gdzie to w większości przypadków gry w kategorii rodzinna i dla dzieci w zasadzie są na podobnym poziomie ciężkości (vide przykład Zooloretto wygrywającego w obu kategoriach). Jak powiedziałem mam nadzieję że się mylę.

  21. Problem w tym, że nawet podział na nagrodę „ekspercką” i nagrodę dla gry promującej hobby też może być dyskusyjne. Wszystkich się zadowolić nie da. Podobnie będzie z grą dla dzieci. Specjalistą nie jestem, ale nawet „zaliczenie” danej gry do kategorii dziecięcej może być problematyczne, o wyborze nawet nie mówiąc.

  22. Racja, Clownie. A to co pisał Ja_n o pracach nad dwiema (?) nagrodami ekspertów – jestem za. Ważne tylko, żeby nie popaść przy tym w przesadę i za gry dla graczy uważać gry tak naprawdę rodzinne, a prawdziwe gry dla graczy w ogóle wyrzucić z pola widzenia. Bo potem w kategorii tytułów ciężkich będą nominacje w stylu 7 Cudów.

  23. A swoją drogą to chciałem powiedzieć, żeby wszyscy, którzy głosowali na W:I zastanowili się, czy to jest dobra gra dla promowania planszówek w Polsce. Czy to jest dobra pozycja, którą kupi sobie cała rodzina i nie załamie się przy czytaniu zasad. (to taki żartobliwy głos w kwestii nagradzania gier pod kątem promowania grania ;-))

  24. Podkreślę, bo widzę że zostało to przeoczone. O ewentualnych dwóch wyróżnieniach eksperckich pisałem SUBIEKTYWNIE I PRYWATNIE. Sprawa nie jest przesądzona, będzie przedmiotem prac nad regulaminem. Zdania są podzielone, ale moje jest takie jak wyżej. Jednak być może dam się przekonać innym dyskutantom.

  25. @Geko ja głosowałem na WH:I i nie było tam bodaj pytania czy ta gra „jest dobra pod względem promowania gier planszowych” tylko czy mi się podoba i tak muszę powiedzieć, iż gra jest świetna (jak dla mnie o niebo lepsza od MtG) ale jest totalnym crapem jeśli chodzi o promowanie gier planszowych, dalej idąc w tych rozważaniach musiały by być dwie kategorie, jedna mówiąca o tym jaka gra jest najlepsza wśród graczy a druga jaka gra jest najlepsza pod kątem promowania planszówek. A czy karcianka łapie się pod planszówki? a czemu nie ma rozgraniczenia na euro i ameri? a dlaczego…no ogólnie to nie zazdroszczę Kapitule prac nad regulaminem 😉

  26. Akurat W:I nie jest taka zła w promowaniu – jakiś czas temu mój kumpel ze studiów „przyznał się” że gra w W:I a wiem, że nie zna niczego innego oprócz Tabu i Jungle Speed.

    Boże Igrzysko nie nadaje się do promowania gier, a jeszcze mniej nadawała się Cywilizacja. Dlatego jestem mocnym zwolennikiem dwóch nagród przynajmniej.

  27. RasTafari – właśnie o to chodzi 🙂 Łatwo jest komuś powiedzieć, żeby wybierał grę rodzinną, choć ma wybrać grę najlepszą, a te obie kategorie są mu akurat nie po drodze, choć obie promują planszówki, tylko na inny sposób. Samemu jest to ciężej zrobić.

  28. Dla mnie mimo wszystko równanie promocja planszówek = gra rodzinna jest błędne. Oczywiście – Osadnicy zrobili dużo dla promocji planszówek w Polsce (i zostali Grą Roku 2005), jednak jeszcze kilka lat temu jeżdżąc po konwentach w całej Polsce – jedną z najczęściej granych i pokazywanych przeze mnie gier była A Game of Thrones (wtedy w wersji EN). Ta gra zachwycała i z tych ludzi, którym ją pokazywałem, wyrośli planszówkowicze, którzy zagrywają się w kolejne fajne tytuły. Teraz jeżeli na planszówki mam zaprosić znajomą rodzinę – wybieram Osadników, Wsiąść do Pociągu czy Jungle Speeda. Ale jeżeli mam pokazać planszówki kumplowi ze studiów / szkoły / pracy, to biorę do ręki Cywilizację. I wiele osób w ten sposób w granie wciągnąłem.

  29. MichalStajszczak

    A ilu było tych entuzjastów „A Games of Thrones”? 100? 500? Bo żeby uznać, że gra odniosła sukces na polskim rynku, powinno jej się sprzedać przynajmniej 50 tysięcy

  30. Gdyby „Gra o tron” nazywała się „Walka o berło”, pewnie mniej osób dałoby się namówić na rozgrywkę. Przypuszczam, że większa w tym zasługa popularnej książki niż samej gry. Podobnie z Cywilizacją. Fanom serii gier komputerowych Sida Meiera wystarczy rzucić hasło. Duże prawdopodobieństwo, że z ciekawości sprawdzą planszówkę.

  31. Michal – przykro mi, ale jak dla mnie masz skrzywioną optykę. W liczbie 50 tyś sprzedają się w Polsce wyłącznie gry supermarketowe typu Chińczyk lub mocno reklamowane w mediach, typu Monopoly czy Scrabble. My tutaj w ogóle tego rynku – tzw. mass market – nie bierzemy pod uwagę. Ten Twój „sukces” nie ma nic wspólnego z jakością gry – to nie jest nagroda przyznawana za „największą dystrybucję” czy „najdebilniejszą reklamę”.

  32. Kciuk w górę dla Nataniela.

  33. Bez przesady, Scrabble nie jest złą grą, a reklamy w ogóle rzadko kiedy są wielce inteligentne. Nie taka ich rola.

  34. Nigdzie nie pisałem, że Scrabble jest złą grą. Natomiast pisanie, że jakaś gra nie zasługuje na nagrodę ponieważ nie sprzedaje się jak Scrabble – jest przegięciem.

  35. Otóż to. To tak jakby napisać, że nagrodę dla dobrego piwa może dostać tylko takie, które osiągnie min. 20% udziału w rynku piwa w Polsce.

  36. Ton wypowiedzi wskazywał raczej na pogardliwy stosunek do Scrabble. Choć faktycznie, rzecz nie została nazwana po imieniu.

  37. MichalStajszczak

    Nataniel – obawiam się, że albo nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi albo nie orientujesz się w rynku planszówek. W Niemczech zdobycie nagrody Spiel des Jahres gwarantuje sprzedaż minimum kilkuset tysięcy egzemplarzy gry i często na osiągnięcie takiego wyniku wystarcza jeden sezon. Oczywiście grę można wtedy uważać za „supermarketową”.
    Polski rynek jest zdecydowanie mniejszy i dlatego pisałem o 50 tysiącach i nie miałem na myśli rocznej sprzedaży tylko łączny nakład. Czy tyle sprzedano tylko Chińczyka, Scrabbli i Monopoly, ewentualnie innych gier intensywnie reklamowanych? Na pewno nie. Z gier nominowanych do polskiej Gry Roku z pewnością sprzedało się tyle Wilków i owiec. Jeżeli nie sprzedało się tyle Osadników z Catanu, to winę ponosi Kosmos, który wybrał niewłaściwego dystrybutora.
    Zresztą moja wypowiedź nawiązywała do tego, co napisali Tokage, Wookie a nawet Geko: czy nagrodzone gry dają nadzieję na popularyzację planszówek, co miało być jednym z celów Gry Roku.

  38. Ja bym wolał, żeby polska nagroda popularyzowała gry na zasadzie nagrodzenia dobrej gry i spowodowania, że dużo osób się nią zainteresuje, zagra, spodoba im się, może kupi i w związku z tym sięgnie również po inne gry. Popularyzacja na zasadzie takiej jak to ma miejsce w przypadku SdJ w Niemczech to, odnoszę wrażenie, bardziej wielka akcja sprzedażowa niż chęć promowania czegoś ciekawego i oryginalnego. Jury przyznaje znaczek i tłumy kupują. A że potem wielu zupełnie gra się nie podoba, to już pewnie mało kogo obchodzi. Ważne, że była duża sprzedaż. Może się mylę, ale takie mam wrażenie.

  39. Dlatego Michale dla mnie dużo cenniejsze są fakty, że schodzi cały nakład Cywilizacji czy Agricoli w Polsce, niż, że w Niemczech sprzedano kilkadziesiąt tysięcy Keltisów, bo jury przykleiło im znaczek SdJ chcąc w końcu za coś nagrodzić Knizię. Pomimo, że nakłady Cywilizacji i Agricoli w Polsce są nieporównywalnie mniejsze.

  40. Z całym szacunkiem dla tytułów typu Wilki i owce lub Osadnicy to ja bym nie chciał, żeby to były typy na gry roku. Świat idzie cały czas na przód również planszówkowy i co roku powstają tytuły, które jak najbardziej zachęcają do grania, np. Magnum Sal, które proponuje zamiast Stone Age, co dotychczas robiłem jeżeli chciałem kogoś zachęcić do grania na poziomie rodzinnym. Jeszcze chyba długo nie ma co porównywać rynku zbytu polskiego i niemieckiego, ale tytuły z roku na rok są coraz lepsze.

    Gra Roku ma promować planszówki wśród „nie graczy” (oni i tak znają temat), ale też nie czyńmy adresatów tej nagrody (potencjalnych kupujących zachęconych naklejką na pudełku) osobami mniej wymagającymi, lubiącymi proste zabawy. W końcu gry planszowe mają też uczyć myśleć. Nagroda musi więc wskazywać nie lekki tytuł dla początkującego, ale grę która pokazuje czym teraz są gry planszowe, umożliwić zabawę i zachęcić do kolejnych tytułów.

  41. Wszystkim tym, którzy uważają, że gry takie jak Cywilizacja, Agricola, Boże Igrzysko są dobrymi tytułami do popularyzacji planszówek proponuję mały teścik – dać instrukcję do jednej z tych gier swoim rodzicom i poprosić o jej przeczytanie samemu (bez waszej pomocy) i potem zagranie według tego jak zrozumieli zasady. Bardzo jestem ciekaw
    a)jaki procent tych rodziców podejmie się tego zadania po tym jak zobaczy 15-20 stronicową instrukcję zapisaną małą czcionką
    b)z tych co przeczyta ilu zagra zgodnie z zasadami. Obawiam się, że odpowiedź na jedno i drugie pytanie mogłaby być dla osób, które tak propagują te tytuły sporym zaskoczeniem. Można sobie też zadać pytanie czy po takim eksperymencie zachęcą się do planszówek czy może wręcz przeciwnie? W końcu z jakiegoś powodu na pewną kategorię gier mówi się „gateway games” (gry wprowadzające) i z jakiegoś powodu wśród tej kategorii próżno szukać Cywilizacji i Agricoli.

  42. @Bartek – tym, którzy uważają, że Wilki i Owce są dobrymi tytułami do popularyzacji planszówek proponuję mały teścik – dać instrukcję do tej gry swoim znajomym z pracy i namówić do gry w infantylną zabawę dla dzieci 🙂

    @Michal – czy wg Ciebie naklejka Gra Roku na Wilkach i Owcach spopularyzuje planszówki?

    Niemcy to zupełnie inny rynek i zupełnie inna kultura grania w planszówki, rozmawiania o planszówkach – one tam są w głównym nurcie. Porównanie rynku polskiego do niemieckiego to kula w płot. Powinno się go porównywać do rynku francuskiego czy hiszpańskiego.

    I zgadzam się, że nagroda powinna być bardziej znana, powinna zwiększać sprzedaż, itp. – ale jak wielokrotnie mówiłem – na to potrzeba pieniędzy, którymi ten serwis, jako organizator nagrody – nie dysponuje.

  43. Bartek, na pewną kategorię gier mówi się „gateway games”, to fakt. Ale nie przesadzajmy ze snuciem tez, że tylko takie gry promują planszówki. Owszem, promują, ale to się nie sprawdza dla każdej grupy osób. W gronie rodzinnym lub osób, które rzeczywiście nie są w stanie na dzień dobry zagrać w coś bardziej wymagającego – tak. W grupie osób, które np. grają w rozbudowane strategie komputerowe, dużo czytają, a przyswajanie dużej ilości informacji i ich przetwarzanie nie stanowi dla nich problemu – nie.
    Naprawdę myślisz, że osoba z tej drugiej grupy, która słyszała jakie planszówki są wymagające, strategiczne i głębokie będzie zachwycona, jak pokażesz jej np. Wilki i Owce? Myślisz, że po takiej rozgrywce piśnie z zachwytu i wciągnie się w planszówki?
    Nataniel podawał przykłady, że wielu ludzi zaraził planszówkami właśnie przez tytuły złożone, a nie rodzinne.
    Podsumowując, zarówno tytuły rodzinne, jak i złożone mogą promować planszówki. Jednak zależy to na jaką grupę odbiorców trafią. W grupie rodzinnej lepsze będą te pierwsze, w grupie zaawansowanej – te drugie.
    Dlatego można się zastanawiać nad dwiema nagrodami Gra Roku.

  44. A co do Twojego testu, to po prostu jest to typowa manipulacja. Jak ktoś nie ma ochoty zagrać w planszówkę, to czy dostanie do czytania instrukcję do Agricoli, czy Osadników (swoją drogą ta druga nie jest wcale bardziej złożona), nie ma znaczenia. Bo obie wydadzą mu się za długie i zbyt skomplikowane, a idealna instrukcja to będzie długości zasad do warcabów.
    Z kolei jeśli ktoś chce zagrać, to nie róbmy z ludzi idiotów, że nie są w stanie przeczytać ze zrozumieniem kilkunastu stron. Przecież ci ludzie na co dzień czytają różne książki fabularne, historyczne, reportaże itp., a w pracy często przetwarzają dużo informacji. Nie wiem skąd to dziwne założenie, że kilkanaście stron kolorowej instrukcji z masą przykładów i obrazków to jest jakieś piekło, przez które może przejść tylko doświadczony planszówkowiec, bo niegracz to wymięknie na pierwszej stronie. Jakby to były co najmniej jakieś wzory z dziedziny fizyki kwantowej.

  45. Dużo samozaparcia to trzeba mieś do czytania i nauki instrukcji do złożonych gier historycznych, które to instrukcje są pisane jak akty prawne i mają ponad 100 stron drobnym maczkiem. A przeczytanie kilkunastu stron zasad do Agricoli to dla przeciętnego dorosłego, wykształconego człowieka to kwestia chęci, a nie wielkiego poświęcenia.

  46. Rok temu podobna dyskusja się toczyła. Rozważania dotyczące przyznawania nagrody kojarzą mi się z dylematami undergroundowych artystów. Jak zainteresować swoją sztuką więcej osób, a jednocześnie „nie pójść na komerchę”. Przede wszystkim proponuję dokładnie przemyśleć, po co ta nagroda jest przyznawana. I zdecydować się, czy popularyzować te planszówki, czy nie. Bo na razie to wygląda tak, że niby byście chcieli, ale tylko takie, które Wam pasują, czyli mózgożery. Nie ma w kapitule jakichś Tomów Vaselów albo chociaż Scottów Nicholsonów?

  47. #Geko – co do robienia z ludzi idiotów… porozmawiaj z właścicielem Żyrafy – sklepu i wypożyczalni. Cytat z pamięci… przychodzi pani lekarz z wyrzutem, chodziło bodajże o Osadników – pan mi to zaproponował, a my z mężem czytaliśmy instrukcję, jesteśmy lekarzami i nie zrozumieliśmy, a dziecko ma zrozumieć??

    #Nataniel – co do cytatu „Niemcy to zupełnie inny rynek i zupełnie inna kultura grania w planszówki, rozmawiania o planszówkach – one tam są w głównym nurcie.” Sorry ale to nie prawda. Mam rodzinę w Niemczech, mam znajomych… znajomi rodziny (Niemcy żeby nie było) i wcale ten rynek nie jest taki jak nam się wydaje. Zresztą gdy rozmawiałem z Kramerem kilka lat temu to opowiadał jak zaczynało SDJ, rynek wtedy był w gorszym stanie niż obecnie u nas. Po kilku latach SDJ miało już renomę, a u nas…

    Co do tego kto ma wygrać się nie wypowiadam. Swoje stanowisko przedstawiałem przez kilka lat, teraz mi nie wypada ;-). Phalanxowi gratuluję, Boże Igrzysko to niesamowita gra, bardzo mi się podoba, lubię w nią grać… ale nikogo nie przez nią nie próbowałbym „nawracać” na planszówki 😉 Dużo bardziej przez 7 cudów, za którymi nie przepadam 😉

  48. @Folko – wcale nie jest taki jak nam się wydaje a 150,000 ludzi w Essen to takie złudzenie optyczne? Spójrz na kapitułę SDJ – to są ludzie z „tradycyjnych”, głównonurtowych mediów. Wskaż mi proszę w Polsce ludzi, którzy analogicznie nadają się do kapituły, którzy wybiorą grę Twoim zdaniem najlepiej popularyzującą planszówki. Z czapki ich nie wyciągnę.

  49. Generalnie naprawdę męczy mnie krytyka bez wskazania jakiegokolwiek rozwiązania. Bo nie mów mi, że rozwiązaniem renomy nagrody jest wybranie Wilków i Owiec jako laureata.

  50. Chciałbym pogratulować wyboru kapitule konkursu. Zgadzam się, że lepszej gry w tym roku nie było.

    Odnośnie dyskusji na temat promowania planszówek. Osobiście wprowadzam ludzi do świata planszówek poprzez takie tytuły jak Puerto Ricko, Agricola czy też Cywilizacja. Oczywiście jeśli ktoś tego nie ogranie to trudno, ze mną w planszówki już nie pogra. Wstyd mi było wprowadzać kogoś przez takie tytuły jak K2 czy 7 cudów.

  51. Galus, a jak słuchasz muzyki, to pewnie tylko Milesa Davisa? Armstrong dla dzieci i przygłupów, nie? 🙂

  52. @Galus wybacz ale ja właśnie wprowadzałem ludzi w planszówki poprzez K2, 7 cudaków czy Magnum Sal i wierz mi, że początki były trudne. To jest kwestia nauczenia się pewnych mechanik występujących w grach planszowych jako, że większość opiera się na jakichś tam standardach i ich pochodnych. Często miałem tak, iż sadzałem ludzi do stołu, zaczynałem tłumaczenie zasad a ktoś się nagle odzywał:”o, to tak jak w tamtej grze” ale nie wyobrażam sobie aby sadzać do stołu ludzi, którzy wcześniej grali tylko w monopoly i atakować ich TtA czy Bożym, trzeba zacząć od podstaw, Puerto Rico czy już nawet Agricola w wariancie familijnym. Dlatego zgadzam się z Geko, iż powinny być dwie nagrody, „Familijna Gra Roku” i „Gra Roku dla Geeków” ;).

    Co do instrukcji to wybaczcie ale 90% instrukcji to totalny crap i się nie dziwię, iż sobie ludzie nie potrafią poradzić, ale to też wynika z tego, że nie wiedzą co to worker placement czy area control, jeśli by mieli styczność z tytułami, które wprowadziły by ich stopniowo w świat planszówek to nie mieli by już problemów z przyswajaniem bardziej złożonych tytułów.

  53. #Geko – co do robienia z ludzi idiotów… porozmawiaj z właścicielem Żyrafy – sklepu i wypożyczalni. Cytat z pamięci… przychodzi pani lekarz z wyrzutem, chodziło bodajże o Osadników – pan mi to zaproponował, a my z mężem czytaliśmy instrukcję, jesteśmy lekarzami i nie zrozumieliśmy, a dziecko ma zrozumieć??

    Nie zrozumieli bo nie chcieli zrozumieć. Myśleli, że zasady będą jak w warcabach, a tu się okazało, że to kilka stron, które trzeba ze zrozumieniem przeczytać, a oni nie mieli ochoty na taki wysiłek. Zresztą w Osadnikach jest chyba nawet opisane szybkie rozłożenie pierwszej gry i zasady w formie skróconej, do wykorzystania przy pierwszej grze. To co napisałeś świadczy tylko o podejściu lekarzy do tej gry, a nie o ich możliwościach intelektualnych. Jak takiej instrukcji nie są w stanie pojąć, to jakim cudem ukończyli medycynę? Chyba po znajomościach.
    Połowa Polaków (jak dobrze pamiętam) nie przeczytała jednej książki w zeszłym roku. Czy to znaczy, że nagrody literackie należy zacząć przyznawać książkom prostym, lekkim, i o objętości do 100 stron?

  54. @Artur porównania są 2. Pierwsze początek SDJ i ówczesne czasy, rynek z tego co mówił Kramer był w gorszym stanie niż u nas a świadomość w takim samym – Kramer jako autor gier był traktowany w pracy jak niegroźny wariat – tak zrozumiałem.
    Drugie – Essen – co ma piernik do wiatraka? 150 000 ludzi tam i owszem jest, ale ilu Niemców, a najważniejsze ilu zwykłych Niemców spotkanych na ulicy ma świadomość gier. Bo jak będziemy patrzeć na imprezy to u nas na Pionku przy okazji konkursu WC można stwierdzić, że ludzie mają większą świadomość gier niż 99.9% tych w Essen ;p

    Wilki i Owce – nie. 7 Cudów za ubiegły rok – tak. Prosta, ładna, przyjemna, dla mnie zbyt losowa 😉

  55. @Geko – nie wiem jaka nagroda powinna być przyznawana książkom. Jeśli ma zachęcać do czytania, to chyba nie powinna być bardzo trudna, nie uważasz? Ja jestem prymityw, ja czytam w dużej mierze książki popularne (oprócz naukowych), przez wiele lat na lekcjach j.polskiego dowiadywałem się jak prymitywny jest np. gatunek SF, a Lem był wyjątkiem… właściwie nie do wytłumaczenia.

  56. wicked – tak wole Davisa od Amstronga

    RasTafari – Mój sposób wprowadzania graczy pozwala mi oddzielić ludzi z którymi nie chce grać w przyszłości od ludzi z którymi zawsze chętnie zagram. Nie zależy mi na wprowadzaniu jak największej liczby ludzi byle tylko grali w planszówki.

  57. MichalStajszczak

    Nataniel – jeśli chodzi o Twoje pytanie: @Michal – czy wg Ciebie naklejka Gra Roku na Wilkach i Owcach spopularyzuje planszówki?, to ja uważam, że jest dokładnie na odwrót. Na grze „Wilki i owce” jest znaczek „Nominacja do Gry Roku 2007” i prawdopodobnie więcej osób mogło się stąd dowiedzieć o tym, że jest taki plebiscyt, niż z jakiegokolwiek innego źródła, a więc to gra popularyzowała nagrodę.
    Zresztą ja nie pisałem, że gdyby to „Wilki i owce” zdobyły wtedy nagrodę, to planszówki byłyby teraz w Polsce dużo popularniejsze. Podałem przykład tej gry dla zobrazowania faktu, że gra, którą kapituła nagrody uznała za godną tytułu (przy ówczesnych zasadach przyznawania nagrody), może być sprzedawana w Polsce w nakładzie, zapewniającym dotarcie nie tylko do wąskiego grona geeków.

  58. MichalStajszczak

    Na poparcie tego, co Folko napisał we wpisie #47 (cytując Kramera), rynek niemiecki w roku 1979 był chyba porównywalny z polskim w roku 2007. Byłem w Hanowerze i okolicach w 1979 i 1981 roku. Z tego okresu mam 7 gier, z których mam ochotę grać tylko w dwie. Obie amerykańskich autorów.
    Warto też zauważyć, że dopiero w piątej edycji Spiel des Jahres główna nagrodę dostała gra niemieckich autorów.
    A co do Essen, to ponoć za pierwszym razem frekwencja była na poziomie kilkuset osób.

  59. Galus po części oddaje to co myślę. Ja jestem za tym, żeby w planszówki grali ludzie, którzy chcą w nie grać, tylko jeszcze nie wiedzą, że coś takiego istnieje. Nie zależy mi na wielkiej liczbie grających na siłę w możliwie najprostsze gry, tylko dlatego, że jest moda na granie. To hobby zawsze będzie na swój sposób niszowe i nie oczekujmy, że w co drugim polskim domu będzie niezła kolekcja gier i wszyscy będą grać przynajmniej raz w tygodniu. Trzeba to też mieć na uwadze przy myśleniu jaki jest cel przyznawania nagrody.
    Co do porównania do nagród książkowych – są nagrody dla literatury z wyższej półki i literatury bardziej popularnej (np. w dziedzinie fantastyki). Czy jak ktoś jest nastawiony na nie na fantastykę, to coś mu pomoże informacja, że dana książka otrzymała 5 nagród w tym gatunku? Czy w sięgnie po taką książkę? Czy w związku z tym należy szukać książek fantasy, które są prostsze, krótsze i tylko takie nagradzać, bo może dzięki temu więcej ludzi zacznie czytać fantastykę?
    Nie dajmy się zwariować i złapać we własne sidła, bo potem za szczyt gier złożonych (pod kątem Gry Roku) będziemy uważać 7 Cudów.
    Jak już pisałem, zarówno gry rodzinne, jak i złożone mogą promować planszówki. Wszystko zależy od grupy docelowej. A nagroda ma przede wszystkim nagradzać i wskazywać gry dobre, a nie za wszelką cenę promować gry, które pozwolą zwiększyć sprzedaż, nawet jeśli te gry są bardzo przeciętne. Zastanówmy się nad dwiema nagrodami, ale nie zabijajmy nagradzania gier złożonych, bo to bez sensu.

  60. To ja dorzucę swoją uwagę. Faktycznie prestiż konkursu jest niski, skoro na wręczenie tytułów nie pokazał się żaden przedstawiciel Rebela (a sporo ich gier tam było), a Folko nawet nie wszedł na scenę, by wziąć wyróżnienie dla K2.
    Oznacza to, że posiadanie tytułu/wyróżnienia, okiem potencjalnego producenta, nie ma jeszcze większego znaczenia.
    Co można z tym zrobić – kto ze środowiska ma wejście do jakiegoś mocnego ogólnopolskiego medium? Gdyby patronat medialny nad konkursem objęło jakieś ogólnopolskie medium, to od razu wydawnictwom zaczęło by zależeć na tytule. Nie mamy jakiegoś opiniotwórczego dziennikarza czy redaktora naczelnego w drużynie? Albo choćby PRowca z kontaktami? 😉

    Co do organizacji. Jestem za podziałem:
    1.Polska Gra Planszowa Roku (domyślnie – graczy)
    2.Polska Rodzinna Gra Planszowa Roku (domyślnie – entry game)
    3.Wojenna Gra Planszowa Roku (włączyć do konkursu inicjatywę portalu Strategie, dopuścić tu tytuły zagraniczne).

  61. A nie możecie po prostu wyrzucić z regulaminu zapisu o popularyzacji planszówek? Problem zostanie rozwiązany. I wielu forumowiczów poczuje satysfakcję, że te głupie gry rodzinne nie będą brane pod uwagę. Dobrze tak 7 Cudom, niech sobie nie myślą.

  62. Gry rodzinne wcale nie są głupie i niebranie ich pod uwagę jest równie nierozważne, co niebranie pod uwagę gier złożonych. Naprawdę nie ma sensu wymyślać, że tylko jeden z tych rodzajów gier promuje planszówki. Bo robią to oba, tylko zależy od okoliczności.

  63. Rozważaliście zmiany w kapitule? Moim zdaniem jest ona zbyt liczna i troszkę chaotyczna jeśli chodzi o prezentowane środowiska. Nie jest przypadkiem tak, że niektórzy członkowie kapituły spędzają nad wspólną planszą sporo czasu i mają bardzo zbieżne poglądy? Jak na mój gust i „gigantyczny” rynek planszówkowy w Polsce to kapituła mogłaby być dwa razy mniejsza lub liczyć niemal 5 osób. Do przemyślenia.

  64. a Folko nawet nie wszedł na scenę, by wziąć wyróżnienie dla K2.

    To czemu nic o tym nie napisano? W takim razie gratulacje dla Folko!

  65. A było tylko jedno wyróżnienie czy więcej?
    No i może w tym roku uda się opublikować np pierwsze pięć pozycji, które zdobyły najwięcej głosów??

  66. A Folko nawet nie wiedział 🙁 Chyba że chodzi o nominowane??

  67. Chodzi chyba o nominację, żadnego innego wyróżnienia nie było.

  68. A ja sobie tak pomyślałem,że w jednym nasza kapituła zrównała się,a może nawet wyprzedziła swoich szacownych kolegów od SdJ – kontrowersyjność wyborów. BI grą roku? 🙂

    Za to ciesze się, że WHI wygrało zdaniem graczy(choć w tym przypadku wyszło raczej zgranie środowiska karcianego).

  69. Konev – w takim razie zaproponuj 5 osób do Kapituły,a ja Ci wtedy powiem,dlaczego to zły wybór 🙂
    Moim zdaniem,im bardziej „chaotyczna” grupa,tym lepiej. Ja bym do Kapituły zaprosił Wojewódzkiego – skoro umiał wypromować takie muzyczne zero,jak niejaki Michał Szpak,to pewnie i cuda zdziała w dziedzinie planszówek 🙂

  70. @clown – jury Spiel des Jahres, najbardziej prestiżowej nagrody dla gry planszowej liczy sobie 9 osób. Polacy wyprzedzili Spiel des Jahres. Ich jury liczy 14 osób ;).

    Oczywiście, że im bardziej chaotyczna grupa tym lepiej. Im bardziej chaotyczna grupa, tym bardziej chaotyczny wybór i lepsza zabawa ;).

  71. Gratuluję serdecznie zwycięzcom. PGP zrobiło świetną robotę i super że zostało to dostrzeżone, bo podjęli wysiłek polskiego wydania gry, które daleko wykroczyło poza zwykłe przetłumaczenie instrukcji i tekstu na tyle pudła. Chwała im za to! Dalsza część mojego wywodu nie dotyczy absolutnie zwycięzców, a samej formuły nagrody i chciałbym żeby było to jasne.

    Od dawna uważam, że w tej postaci Gra Roku coraz głębiej wchodzi w ślepy zaułek niszowego wyróżnienia środowiska kilkuset hobbystów. Moim zdaniem bez zmiany formuły nie ma sensu myśleć o promowaniu nagrody w mediach i tzw. ogóle społeczeństwa. Wierzcie mi że nagrody dla gier pokroju Cywilizacja, Agricola czy Boże Igrzysko, czy mojego współautorstwa Magnum Sal (mam na myśli poziom trudności gry i komplikację zasad) nigdy nie zainteresują mediów tak jak nie interesuje ich zwycięzca dorocznego konkursu na fryzurę koguta hodowlanego i zwycięzca konkursu w pluciu pod wiatr choć są fani tych fantastycznych dyscyplin, mają pewnie swoje fora, ekspertów i blogoserwisy:). To po prostu zbyt niszowe dziedziny. Ciężkie eurówki nigdy nie będą bardzo popularne i ogólnie znane. Ja się cieszę że polscy wydawcy je wydają bo w nie gram, kilkaset innych pasjonatów też się cieszy, ale reszta społeczeństwa ma to, i zawsze będzie mieć, w nosie.

    Jeśli chcemy żeby ta nagroda była coraz szerzej znana, miała jakiś prestiż i spełniała funckję popularyzacji gier planszowych to trzeba iść w stronę SDJ. Np. z podziałem na grę roku, grę dla dzieci i grę graczy. Jeśli chcecie żeby było to nadal wyróznienie kilkuset hobbystów to zostawcie to w obecnej formie. Tu natomiast uważam nagroda nie spełnia specjalnie żadnej funkcji prócz czysto społecznościowego wyróżnienia bo logo na pudełku niczemu nie służy bo po pierwsze nikt go nie zna, a po drugie tych kilkuset odbiorców i tak o grze słyszało więc logotypy ich nie przekonują bo oni już czytali instrukcję online;) Nie popularyzuje również hobby bo jest nagrodą mikrośrodowiska dla przedstawicieli tego mikrośrodowiska. Więksi wydawcy albo o niej nie wiedzą albo specjalnie nie zwracają uwagi, bo to właśnie nagroda hobbystów i nie ma wpływu na sprzedaż. Brak zainteresowania wydawców nagrodą o którym tu piszecie nie świadczy źle o nich. Pokazuje po prostu ile taka nagroda w obecnej formie jest dla nich warta. Niestety.

    I ja nie zgadzam się całkowicie z popadaniem w skrajności typu, że jak to ma być promowanie Wilków i Owiec to lepiej nic nie zmieniać. To bez sensu gadanie. Stoję na stanowisku że można i trzeba wydawać proste gry dla szerokiego odbiorcy, które jednak mają ciekawą mechanikę i promują decyzje gracza. Takie gry mają szansę na popularyzowanie gier w Polsce. W prostocie nie ma nic złego. Oczywiście o ile nie popadamy w drugą skrajność na zasadzie: – aaaa to wydajmy byle co z bezsensownymi zasadami bo i tak ludzie to kupią.

    W tym roku bardzo liczyłem na zwycięstwo K2 które jest świetną i do tego polską produkcją. Choć i tak moim zdaniem jest zdecydowanie w górnym przedziale granicy gry rodzinnej, którą ma szansę zrozumieć szeroki odbiorca. Od jakichś dwóch lat mówiłem że warto byłoby zrobić osobne wyróżnienie dla polskich produkcji. W tym roku zobaczyłem że to był zły pomysł bo dziś po prostu polska gra była w stawce najlepsza, przynajmniej moim zdaniem.

    Natomiast kapituła znów pokazała że Gra Roku to jest wyróżnienie niszowe w kategorii ciężkie eurogry dla dorosłych. Nie kwestionuję takiego wyboru, ale fajnie byłoby mówić wprost jakiego rodzaju to wyróżnienie żeby nie robić zamieszania i nie wprowadzać ludzi w błąd.

    Reasumując moim zdaniem potrzeba albo całkowitej zmiany formuły w taką stronę żeby popularyzować gry dla szerokiego odbiorcy i sprawić że nagroda stanie się ważna dla branży, albo pozostać w niszy ale wtedy proponowałbym nazywać to po imieniu i nie sprawiać wrażenia ogólnopolskości i reprezentatywności dla rynku, bo to wrażenie baaaardzo błędne.

  72. Filippos: nic dodać, nic ująć. Obecny regulamin i działania były dobre może kilka lat temu. W tej chwili to ślepy zaułek. Zaproponowane podziały (np. oziego) byłyby zdecydowanie lepsze.
    Pozdrawiam

  73. Konev – nadal nie podałeś Twojego wymarzonego składu pięcioosobowej Kapituły – doczekam się,czy tylko rzucasz słowa na wiatr? 🙂
    Jak się mówi A, to trzeba umieć także powiedzieć Be 🙂
    Filippos się rozpisał,więc ja krótko – pomysł i koncepcja zacna,ale przypomnę lamenty po wyborze „303” jako Planszowej Gry Wojennej Roku. Przypomnę jak to niektórzy płakali wręcz,że to obraza dla środowiska wargamerów,że taka gra wygrała. Że to przecież nie jest gra wojenna. Rozwiązania idealnego nie ma. I nie będzie. Moim zdaniem należy uniknąć szukania na siłę rozwiązania satysfakcjonującego wszystkich ludzi.

  74. Od dawna uważam, że w tej postaci Gra Roku coraz głębiej wchodzi w ślepy zaułek niszowego wyróżnienia środowiska kilkuset hobbystów. Moim zdaniem bez zmiany formuły nie ma sensu myśleć o promowaniu nagrody w mediach i tzw. ogóle społeczeństwa. Wierzcie mi że nagrody dla gier pokroju Cywilizacja, Agricola czy Boże Igrzysko, czy mojego współautorstwa Magnum Sal (mam na myśli poziom trudności gry i komplikację zasad) nigdy nie zainteresują mediów tak jak nie interesuje ich zwycięzca dorocznego konkursu na fryzurę koguta hodowlanego i zwycięzca konkursu w pluciu pod wiatr choć są fani tych fantastycznych dyscyplin, mają pewnie swoje fora, ekspertów i blogoserwisy:).

    Ciekawa teza, tylko ciekawe jakie masz dowody na jej poparcie. Nie zainteresuje bo…? Jakoś media się interesują nagrodami dla książek, filmów itd., a te nagrody często nie dotyczą produktów przeznaczonych dla bardzo masowego odbiorcy. Moim zdaniem zainteresowanie mediów nijak ma się do ciężkości nagradzanych gier. W 2005 (?) wygrali Osadnicy z Catanu – idealna gra rodzinna. Czy media wtedy roztrąbiły informację o nagrodzie? Nie wydaje mi się. A jeśli chodzi o porównania planszówek do fryzur kogutów i plucia pod wiatr (swoją drogą wspaniałe porównanie), to media interesują się nawet tak ciekawymi wydarzeniami. Patrz np. wszelkie bicie rekordów na najdłużej trwające… Podsumowując, media mogą się interesować wszystkim. A planszówkami też się interesują – patrze np. relacje z konwentów, albo info o planowanej grze pt. Teutoni.

    To po prostu zbyt niszowe dziedziny. Ciężkie eurówki nigdy nie będą bardzo popularne i ogólnie znane. Ja się cieszę że polscy wydawcy je wydają bo w nie gram, kilkaset innych pasjonatów też się cieszy, ale reszta społeczeństwa ma to, i zawsze będzie mieć, w nosie.

    Planszówki to w pewnym niszowe hobby i myślę, że takim pozostanie. Tak samo jak historia II Wojny Światowej, czy wędkarstwo. Tzn. z jednej strony dużo ludzi się nim zajmuje, z drugiej – trudno oczekiwać, że w co drugim domu w Polsce będzie ktoś, kto to hobby uprawia.

    Jeśli chcemy żeby ta nagroda była coraz szerzej znana, miała jakiś prestiż i spełniała funckję popularyzacji gier planszowych to trzeba iść w stronę SDJ.

    Czasy kiedy SdJ była przykładem dobrej nagrody bezpowrotnie minęły. 7 Cudów zasłużyło na nagrodę, ale jako normalna gra. Nagradzanie jej jako gry złożonej to czysta kpina i policzek wymierzony wszystkim autorom i wydawcom gier złożonych.

    Np. z podziałem na grę roku, grę dla dzieci i grę graczy.

    Tu się akurat zgodzę, że to dobry pomysł.

    Jeśli chcecie żeby było to nadal wyróznienie kilkuset hobbystów to zostawcie to w obecnej formie.

    Pytanie czy zmiana formy na pewno spowoduje, że gra nagle stanie się szeroko znana? Bez odpowiedniej promocji – nie wydaje mi się.

    Tu natomiast uważam nagroda nie spełnia specjalnie żadnej funkcji prócz czysto społecznościowego wyróżnienia bo logo na pudełku niczemu nie służy bo po pierwsze nikt go nie zna, a po drugie tych kilkuset odbiorców i tak o grze słyszało więc logotypy ich nie przekonują bo oni już czytali instrukcję online;)

    Znów pytanie, skąd taka teza? Osadnicy (gra rodzinna) dostali nagrodę i świetnie się sprzedają. Drakon też, a sprzedawał się chyba średnio. W przypadku Agricoli i Cywilizacji (nagrodzone gry złożone) doczekały się dodruków, a ta pierwsza swego czasu osiągała dobre ceny na Allegro.
    Jednocześnie wiele gier nie dostało nagrody i świetnie się sprzedaje (np. Wsiąść do pociągu). Dlatego myślę, że bez solidnych badań równie dobrze mogę wysunąć tezę, że Gra Roku bardzo promuje nagrodzone tytuły. Osobiście myślę, że na pewno trochę promuje, tylko ciężko powiedzieć jak trochę. Jednocześnie dobre gry bez tego znaczka nie gniją w magazynach.

    Nie popularyzuje również hobby bo jest nagrodą mikrośrodowiska dla przedstawicieli tego mikrośrodowiska. Więksi wydawcy albo o niej nie wiedzą albo specjalnie nie zwracają uwagi, bo to właśnie nagroda hobbystów i nie ma wpływu na sprzedaż. Brak zainteresowania wydawców nagrodą o którym tu piszecie nie świadczy źle o nich. Pokazuje po prostu ile taka nagroda w obecnej formie jest dla nich warta. Niestety.

    Wydaje mi się, że część wydawców jednak się tą nagrodą interesuje. Patrz opisy nagrodzonych gier. Więc jednak swój prestiż nagroda ma. Może na razie mały, ale zawsze. A co do niektórych wydawców, to na pewno woleliby, żeby Gra Roku pozostała niszowa. Bo jak tu reklamować 2143 edycję Monopoly, skoro wszyscy w Polsce mówią o nagrodzie Gry Roku dla jakiejś gry, której nawet nie ma hipermarketach?

    I ja nie zgadzam się całkowicie z popadaniem w skrajności typu, że jak to ma być promowanie Wilków i Owiec to lepiej nic nie zmieniać. To bez sensu gadanie. Stoję na stanowisku że można i trzeba wydawać proste gry dla szerokiego odbiorcy, które jednak mają ciekawą mechanikę i promują decyzje gracza. Takie gry mają szansę na popularyzowanie gier w Polsce. W prostocie nie ma nic złego. Oczywiście o ile nie popadamy w drugą skrajność na zasadzie: – aaaa to wydajmy byle co z bezsensownymi zasadami bo i tak ludzie to kupią.

    Tu się oczywiście zgadzam, ale z zastrzeżeniem, że złożone gry również promują planszówki. Wszystko zależy od odbiorcy. Jak ktoś nie chce grać, to instrukcja do Osadników będzie drogą przez mękę. Nawet jak jest lekarzem.

    Natomiast kapituła znów pokazała że Gra Roku to jest wyróżnienie niszowe w kategorii ciężkie eurogry dla dorosłych. Nie kwestionuję takiego wyboru, ale fajnie byłoby mówić wprost jakiego rodzaju to wyróżnienie żeby nie robić zamieszania i nie wprowadzać ludzi w błąd.

    A to gdzieś napisano, że nagroda promuje łatwe gry dla całych rodzin?

    Reasumując moim zdaniem potrzeba albo całkowitej zmiany formuły w taką stronę żeby popularyzować gry dla szerokiego odbiorcy i sprawić że nagroda stanie się ważna dla branży, albo pozostać w niszy ale wtedy proponowałbym nazywać to po imieniu i nie sprawiać wrażenia ogólnopolskości i reprezentatywności dla rynku, bo to wrażenie baaaardzo błędne.

    A moim zdaniem należy zachować balans pomiędzy nagradzaniem dobrych gier a traktowaniem nagrody jako maszynki do zwiększania sprzedaży. Inaczej będzie jak przy SdJ – przed przyznaniem nagrody będzie trzeba przeanalizować, czy wydawca jest w stanie szybko zrobić dodruk. Jeśli nagroda miałaby stać się płatną kochanką sprzedaży to lepiej, żeby jej w ogóle nie było.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

4 + fifteen =