Home / Aktualności / Statystyczny Planszówkomaniak – podsumowanie wyników

Statystyczny Planszówkomaniak – podsumowanie wyników

W sierpniu 2010, gdy poszukiwałam pomysłu na felieton do Świata Gier Planszowych, zainspirowała mnie reklama telewizyjna przedstawiającą mitycznego „statystycznego Polaka”. Postanowiłam pójść o jeden krok dalej i dowiedzieć się czy istnieje i jaki właściwie jest Statystyczny Planszówkomaniak. Zaczęło się od ankiety wśród uczestników wakacyjnego wyjazdu do Dębrzyna oraz wpisu na blogu, następnie przeszło w ankietę umieszczoną na GamesFanatic a skończyło się danymi prawie 500 osób, które utknęły na moim komputerze. Utknęły na czas spory (wszyscy wiedzą jaki miesiąc mamy teraz, co nie znaczy, że możecie mi to oficjalnie wypominać) powikłany tzw. „problemami osobistymi” i śmiercią komputera. Ale nic w internecie nie ginie – zebrane głosy dało się w dość prosty sposób odzyskać i po, nie tak już prostym, ich uporządkowaniu, udało się otrzymać wyniki, które przedstawiam poniżej.

Jak wyglądamy, czyli wyżsi i młodsi!

Z racji tego, że sama wypełniłam ankietę, wiedziałam, że Statystyczny Planszówkomaniak nie będzie stuprocentowym mężczyzną. Na nieszczęście dla mnie i pewnie dla wielu z Was też, niewiele mu do tego zabrakło, gdyż jedynie 10% ankietowanych zadeklarowało swoją płeć jako żeńską. Jeśli przyjmiemy, że w jedną grę gra się średnio w 5 osób, to wchodząc do przeciętnego= statystycznego klubu planszówkowego, kobietę zobaczymy dopiero przy co drugiej planszy! Okazuje się zatem, że niezły z nas, drogie koleżanki-graczki, towar… deficytowo-luksusowy (osobiście wywodzę się ze słynnego klubu, gdzie było nas fifty-fifty i nie podejrzewałam tak dramatycznych wyników). Kończąc ten drażliwy temat, przejdźmy do wyobrażenia sobie naszego typowego boardgamegeeka. Statystycznie ma on ok. 180,5 cm wzrostu (51% mieści się w zakresie 176-186 cm), co czyni nas wyższym od przeciętnego Polaka, który podobno mierzy 177,5 cm. Średnio mamy 30 lat (67% ma 25-35 lat), co czyni nas młodszymi niż zwykły Polak (średni wiek mieszkańca Polski to 38,2 lat). Prosty wniosek – granie w planszówki daje wyraźne korzyści zdrowotne, a gry powinny być powszechnie stosowane i zalecane (oczywiście po skonsultowaniu się z lekarzem lub farmaceutą). No i może gdyby więcej przedstawicielek płci pięknej wiedziało, że planszówkowicze to wysocy 30-latkowie uzbierałoby się nas trochę więcej.

Czym się zajmujemy, czyli czym się różni informatyk od programisty?

Zapewne mało kogo zdziwi fakt, że 18,6% z nas studiowało informatykę. Na drugim, dość oddalonym miejscu, z wynikiem zaledwie 6,3% ankietowanych uplasowała się ekonomia, ma trzecim (5,2%) osoby, które nie podjęły jeszcze studiów/nie studiowały. Jeżeli chodzi o najczęściej wykonywany zawód to najwyżej uplasował się programista, tuż po nim informatyk oraz kilku informatyków- programistów 🙂 Jako totalny ignorant tematyki wrzuciłam wszystkich zainteresowanych do jednego worka i wyszło mi ich razem 17,7% z całości. Następną wyróżniającą się grupą zawodową (10,2%) okazali się być studenci. Trzecie miejsce przypadło osobom poszukującym pracy – 4%.

Po przyjrzeniu się wynikom ogarnęła mnie mała refleksja… Sprawdziłam i okazało się, że co trzeci student/uczeń jako kierunek studiów podał informatykę… Czyżby większość planszówkowych graczy to informatycy/programiści na różnych etapach życia? Wpierw studia, potem poszukiwanie pracy i na koniec szczęśliwy (lub mniej) stan zatrudnienia?

W co gramy, czyli co właściwie znaczy „nowoczesna”?

Dwa pytania w ankiecie, które sprawiły Wam najwięcej trudności dotyczyły określenia od jakiego czasu gracie w „nowoczesne” planszówki i co było Waszą pierwszą „nowoczesną” grą. Celowo nie rozwijałam pojęcie „nowoczesna gra” by trochę sprawdzić jak Wy postrzegacie to zagadnienie. Otóż 18,5% jako swoją pierwszą grę wymieniło Osadników z Catanu, którzy jak wszyscy wiedzą 😉 powstali w 1995 roku (polska wersja ujrzała półki sklepowe w 2005 r.). Następna w kolejności Magia i Miecz (pierwsze polskie wydanie Sfery datuje na rok 1988) otworzyła drogę dla planszówek 8,5% ankietowanym. Na trzecim miejscu znalazło się Carcassonne z wynikiem 5,7%.

Dość ciekawe są wyniki dotyczące tego jak długo gramy w planszówki. Najwięcej osób (14,1%) jako datę kluczową podało rok 2008. Mniej więcej tyle samo osób – po 10% wszystkich ankietowanych – połknęło planszówkowego bakcyla w 2005, 2006,2007 i 2009 roku. Ok. 5% osób podało rok 2010, pamiętajmy jednak, że badanie przeprowadzane było w połowie 2010 roku i pewnie nie zdążyło wyłapać wszystkich, którzy w planszówki zaczęli grać w tamtym roku. Biorąc poprawkę na ten fakt, z danych wynika, że ponad 70% ankietowanych wpadło w nasze hobby po 2004 roku. Odosobniony na przestrzeni lat pik nowych graczy (8 %) można zauważyć w latach 1988-1990 (zgadnijcie dlaczego?).

Porównując powyższe dane – wśród osób, które jako swoja pierwszą grę podały Osadników z Catanu najwięcej zadeklarowało początek grania na lata 2004-2008, a wśród tych od Magii i Miecza są dwa skoki – 1990 rok i 2008 rok (co pokrywa się z datą polskich wydań pierwszej i czwartej edycji gry!). Wyniki wynikami, ale jeżeli ludzie po zagraniu w Osadników lub Talisman nadal mieli ochotę na poznawanie planszówek, to chwała im za to! Rzeczywiście potem mogło być już tylko lepiej (oczywiście, nie uwłaczając ;))

Choć biorąc pod uwagę kolejne dane, takie planszówkowe ziarno zwykle spadało na podatny grunt. 96,7% ankietowanych zadeklarowało, że grało w gry planszowe w dzieciństwie. Widać umysły raz umęczone chińczykiem lub pobudzone warcabami były wymarzoną pożywką dla nowych, bardziej rozbudowanych gier.

Jeśli chodzi o całą graniową otoczkę, to najwięcej z nas gra raz (36,2%) lub kilka razy (37,4%) w tygodniu – 73,6%, zaś 20% 1-2 razy w miesiącu. 42% woli zagrać w grę nową, której jeszcze nie znają, 35 % woli gry sprawdzone, zaś pozostałym (23%) jest w tej kwestii wszystko jedno. Aż 91,2% pytanych deklaruje korzystanie z serwisu BoardGameGeek, za to tylko 42,5% czyta Świat Gier Planszowych. Odwieczną bitwę o ulubiony kolor graczy wygrał niebieski (18,9%) oraz czerwony (18,3%), zaraz za nimi uplasował się zielony (14,3%) choć bardzo podobna liczba osób (15%) nie jest przywiązana do jednego koloru lub gra tym, który zostanie.

Jacy jesteśmy, czyli prosto z miasta na spacer z psem po górach.

Odpowiedzi na kilka zupełnie naprędce wymyślonych pytań mających wyłowić specyficzne preferencje planszówkomaniaków nie wzbudziły moich większych emocji. Zwykłe dane byłyby pewnie dość nudne (mam pomysł na kolejną ankietę – jak bardzo ciekawi Cię artykuł o statystyce: a/ bardzo b/bardzo bardzo.. ekhym), dlatego posłużę się wykresami:

Statystyczny planszówkomaniak jako zwierzę domowe częściej wybierze psa, z którym…

na urlop najchętniej wybierze się w góry, gdzie…

będzie się zajadał słodyczami, a potem…

wróci do ukochanego miasta…

by pograć w jakieś nowe gry oraz…

aktywnie wypocząć, a następnie…

siedzieć do późna w nocy, by zrobić to co zrobione być musi.

Ciekawsze odpowiedzi otrzymałam na pytanie dotyczące naszego hobby drugiego miejsca. Gdyby nie planszówki, to co? Na co szły by Wasze ciężko zarobione pieniądze i czas? Na początku wydawałoby się, że wygrały książki (popularne wśród 13,2% ankietowanych), sekundowane przez gry komputerowe – 12%. Jednakże w wielu ankietach pojawiały się hasła – siatkówka, koszykówka, rower, co zebrane przeze mnie do kupy razem ze wspinaczkami i innym żeglarstwem w kategorię „sport” dało wynik 14,8%! Zdrowotnie wynik bardzo pozytywny. Jako mały kombinator dalej jednak manipulowałam danymi. Bo czym się różni granie na konsoli od grania na komputerze? Dało to 13,8% całości (mole książkowe spadają na drugie miejsce!). Poszłam dalej – podsumowałam wszystkie odpowiedzi z kategorii gry, czyli komputerowe, konsolowe oraz bitewne i karcianki otrzymując wynik 24% (sportowcy pokonani!). Udowodnione – człowiek w coś grać musi i nawet gdyby zabrakło planszówek to grać będzie. Tylko niewielkie grono – 2% (a nie jak napisałam wcześniej 0,02% – tak to jest jak się zapomni pomnożyć przez 100, dzięki rzaba!) podało,  że nie ma poza planszówkami innego hobby.

Planszówkomaniak nietypowy

Ankieta w kilkunastu przypadkach potwierdziła też moją tezę, że planszówkowi gracze to często (tzn. ile procent?) ludzie podchodzący do życia w sposób szczególny. Wśród odpowiedzi dotyczących ulubionego koloru pojawiły się aż trzy „nie-czerwony”, z czego jeden dżentelmen wyjaśnił, że to ulubiony kolor narzeczonej, dlatego zawsze go jej odstępuje. Poważnie zastanawiam się nad akcją promocyjną gier wśród mojej płci, gdyż aż 6 ankietowanych przyznało, że zamiast gier wydałoby pieniądze na seks i/lub kobiety. Czasami określając to w mniej wyszukanych słowach (jeśli ktoś koniecznie chce wiedzieć oba na d). Są wśród nas też tacy, dla których granie jest sporym poświęceniem i gdyby nie planszówki, to mieli by za co „wreszcie kupić coś do jedzenia”. Okazało się, że można też w naszym gronie znaleźć miłośników małopopularnych aktywności jak piwowarstwo, paralotniarstwo, kolekcjonowanie fajek czy marsze na orientację. Kilka osób z dumą podkreślało, że ich wykonywany zawód to sprzedawca/wydawca Gier Planszowych (pisanie dokładnie w ten sposób, z wielkiej litery).

Wynikami (w niektórych przypadkach mniej, w innych bardziej interesującymi) mogłabym dalej dowolnie manipulować uzyskując kolejne procenty i kolorowe kółka. Czy wiecie, na przykład, że najwięcej osób wolących psy urodziło się w 1979, zaś miłośnicy kotów to raczej rok 1985? Albo, że Osadnicy byli pierwszą grą ludzi z prawie każdej kategorii wiekowej, zaś Magia i Miecz głównie obecnych 28-34 latków. Czy zdajecie sobie sprawę, iż… Cóż, myślę, że na jeden raz wszystkim już wystarczy.

Jeśli nie wzięliście udziału w ankiecie a chcielibyście uzupełnić zebrane dane  (na przykład to nie Wasza grupa zawodowa jest najliczniejsza lub uważacie, że koniecznie powinien wygrać fioletowy) zapraszam do jej wypełnienia pod tym linkiem.

31 komentarzy

  1. Avatar

    Fajny materiał i ciekawe wnioski. Nawet jeśli trochę zmanipulowane 😉

  2. Avatar

    Do zdjęcia typowego planszówkomaniaka pozowałem ja

    😛

  3. Avatar

    Większość gier planszowych to mniej lub bardziej skomplikowane algorytmy opakowane w fajną tematykę i ładne komponenty. Informatyka w dużym przybliżeniu zajmuje się właśnie algorytmami (a programiści to ogólnie fani algorytmów 😉 ). Dlatego wcale mnie nie dziwi ta korelacja. Są dwie rzeczy, które przychodzą mi na myśl w związku z tym: akcję popularyzacji planszówek trzeba skierować na wydziały Informatyki na Polibudy 😉 oraz, bardziej serio, ciekawe czy można by wykorzystać planszówki dydaktycznie do nauki programowania 🙂

  4. Avatar

    @Odi:

    Nieźle się kamuflujesz na codzień… 😉

  5. Avatar

    „Bo czym się różni granie na konsoli od grania na komputerze?”

    wejdź sobie na dowolny portal o grach to się dowiesz ;p

  6. Avatar
    scheherazade

    Dlaczego tylko jedno zdjęcie typowego planszomaniaka? Trzeba jakos zachecic kobiety ;P

  7. Avatar

    Jak można osiągnąć 0.02% z 500 osób? 😉

  8. Avatar

    Nie rozumiem tylko jak mogłaś wrzucić do worka informatyków razem z programistami – zgroza!! Programista tworzy oprogramowanie, a informatyk pani Kasi z księgowości instaluje drukarkę 😛

  9. Avatar

    @rzabcio bez problemu, wystarczy się przejść po ludziach, na pewno ktoś ci odstąpi jednego browara ;p

  10. Avatar

    „Bo czym się różni granie na konsoli od grania na komputerze?”

    W sumie niczym, ale za jedno i drugie można oberwać w niewłaściwym towarzystwie ;P

    A tak na serio, bardzo fajny tekst! Może kiedyś uda się zrobić tego typu zestawienie na podstawie ankiet np. 5000 osób, ciekawe jakie byłyby wyniki.

  11. Avatar

    Ja bym się nie zgodził z wnioskiem, że granie jest zdrowe. Skoro przeciętny planszowicz jest młodszy od przeciętnego polaka, to równie dobrze może znaczyć, że planszówkomaniacy przeciętnie umierają wcześniej (albo rodzą się młodsi, ale ten wniosek trudno udowodnić..)

  12. Avatar
    Witold Janik

    Dosyć fajnie to wyszło Kasiu. Już zdążyłem zapomnieć, że brałem udział w tej ankiecie („Hej, co za ankieta?! Kurde, chyba jej nie wypełniałem! A bym napisał, że… A nie, faktycznie, była…” :D)

    Jako pierwszą nowoczesną planszówkę wpisałem Excalibura, jakiś circa 1994 🙂 (nie uważam, żeby Talizman był nowoczesny). Chętnie poznam inne NIEtypowe odpowiedzi 🙂

    Wydaje mi się, że grających „dziewczyn” wcale nie jest aż tak mało. Takie przynajmniej mam wrażenie pracując w sklepie z Grami Planszowymi 🙂

  13. Avatar

    Myślę, że sporo w tym prawdy, iż planszomaniacy to w dużej mierze umysły ścisłe. Chyba niewielu humanistów (w potocznym rozumieniu tego słowa) interesuje się planszówkami. Jeśli już, to raczej lekkimi grami euro albo przygodowym ameritrashem. Nie jestem zdziwiony wynikami ankiety. Byłbym potężnie zaskoczony, gdyby się okazało, że w Caylusa czy Le Havre grają głównie poloniści 🙂

  14. Avatar

    Może nie głównie poloniści, ale i tak bym nie generalizował. Ja jestem humanistą, a gram w planszówki wszelkich typów i rozmiarów, od losowego do bólu Talizmana po gry od których boli czasem głowa 😉

    Osoby, z którymi zwykle gram też średnio podpadają pod taką planszówkową generalizację, znam informatyka, który z zamiłowaniem gra w gry lekkie i bardzo lekkie, a także parę umysłów zdecydowanie nie ścisłych, którzy najchętniej sięgają właśnie po gry w rodzaju Caylusa.

    Choć nie przeczę, że ogólnie może być właśnie tak jak pokazała ankieta 😉

  15. Avatar

    Czyli napisałeś, że nie jest tak jak podała ankieta, choć może i tak właśnie jest? 😉 Ach ci humaniści… 😉 😀

  16. Avatar

    A ja bym był ciekaw jaki jest odsetek miłośników drewna a jaki plastików. Czy w ogóle jakie są preferencje graczy: ile osób gra w karcianki? ile w strategie? kto lubi gry kooperacyjne (czy w ogóle ktoś to lubi?)

  17. Avatar

    Ja bym raczej powiedział, że na lubienie gier mniej losowych ma wpływ nastawienie do rywalizacji. Ja np. ostatnio coraz mniej lubię pojedynki w gry bez żadnej losowości, bo mnie stresują – a gram żeby odpocząć. Chociaż z drugiej strony bycie siewcą nienawiści w Battlestarze też jest przyjemne.. Wszystko to trudne…

  18. Avatar

    Głos za humanistami! Ja też jestem takowym i o dziwo nie tylko czasem wygrywam w eurówki ale nawet je projektuję;)

    A sam tekst Kasiu genialny, jak zwykle!:)

  19. Avatar

    @Surmik:

    Rzeczywiście mogło by się wydawać, że sam sobie zaprzeczyłem, ale to tylko pozory względnie subiektywne ;P

    A mówiąc serio, moje zdanie jest inne niż wnioski z ankiety, ale opieram je siłą rzeczy na moich własnych obserwacjach – no i nie odrzucam możliwości, że statystyka ma rację, bo jednak dotyczy większej liczby osób niż moi gracze 😉

  20. Avatar

    Też jestem humanistą i wolę jednak średnie i lekkie gry. Przy Caylusie już mi czacha dymi:)Znajomi mało matematyczni nie wykazują wielkiego zainteresowania planszówkami, w przeciwieństwie do „ściślaków”. Mogę się założyć, że wśród forumowiczów dominuje właśnie ta druga grupa. Zróbcie ankietę, by potwierdzić tę prawdę życiową :))

  21. Avatar

    Należy zauważyć, że wyniki są podwójnie filtrowane. To nie tylko planszówkowicze. To planszówkowicze, którzy uzupełnili ankietę. A ta była podana w internecie. Stąd bardzo wysoki odsetek ludzi związanych z informatyką.

    Choć nie wykluczam, że pewna korelacja w tym kierunku jest, ale jednak okoliczności wykonania ankiety bardzo ją wyolbrzymiają.

    (Sam jestem programistą.)

  22. Avatar

    No to już wiadomo czemu kolejny -con jest w Bieszczadach 🙂

  23. Avatar

    No chwilunia, ale przecież planszówki to nie tylko pełne liczenia Caylusy i Cywilizacje, ale też wiele tytułów znakomitych dla empatycznych humanistów, znających różne tricki społeczne, psychologiczne itp. Te wszystkie gry blefu, tle Resistance’y, Battlestary, Dixity… To jest raj dla nas 🙂

  24. Avatar

    Odi, dobrze mówisz. No i nie zapominajmy o planszówce doktora matematyki, stworzonej dla geniuszy. Grałem kilka razy na komputerze w Ingeniousa i udało mi się wygrać! Ściślaki, grajcie sobie w te Caylusy i Brassy, wybitny, piękny umysł i tak należy do mnie 🙂

  25. Avatar

    Jak mawiał mój polonista w liceum: „To nie matematyka, tu trzeba myśleć”.

    Bardzo mi się to przydało, gdy zacząłem grać w planszówki. 😛

  26. Avatar
    Witold Janik

    Jak już taki temat został poruszony…
    W szkole najbardziej lubiłem historię i chemię 🙂 Nie jestem umysłem ścisłym (jednak na co dzień zdecydowanie historia :D) ale moja ulubiona gra to Brass (generalnie ekonomiczne, zarządzanie oraz wojna 😀 ale i kooperacyjne gry też).

    Wpis nr. 20 dał mi do myślenia – czy dlatego zazwyczaj myślę trochę dłużej niż inni gracze nad swoim ruchem, bo nie jestem „ściślakiem”? 😉

    Natomiast czuję nieodparte wrażenie, że projektowanie gry planszowej to jest proces niezwykle zbliżony do pisania programu komputerowego. Tworzymy najpierw środowisko, jakieś ogólne założenia, potem silnik, implementujemy szereg drobnych mechanizmów obsługujących różne zmienne, projektujemy interfejs, różne modele zachowania przy różnej ilości użytkowników itd.
    Ech, rozmarzyłem się… Może powinienem zostać programistą 😉

  27. Avatar

    Ha! Nie dość, że jestem kobietą, to jeszcze nie jestem informatykiem i nie zaczynałam ani od Osadników, ani on Magii i Miecz

  28. Avatar

    Między mną a chemią nigdy nie zaiskrzyło. Choć babka od chemii była całkiem atrakcyjna, ale parszywa dosyć. Gdyby okazała wyrozumiałość i sympatię, niewykluczone, że wytworzyłaby się jakaś chemia. Za to historia spoko, wchodziła mi do głowy bez problemu, poza tym nauczyciel rozumiał młodzież i przymykał oko na moje nieobecności. Wstawił się nawet za mną, gdy nie zdałem do czwartej klasy liceum. No ale jak miałem zdać, skoro nie bywałem na przedmiotach ścisłych. Z perspektywy czasu wydaje mi się, że facet od historii zachował się bezsensownie, ale intencje miał szlachetne. W każdym razie, też nie zaczynałem od Osadników i Magii i Miecza, tylko od gry w butelkę.

  29. Avatar

    Wolisz psy czy koty? Miasto czy wieś? Super pytania. Dlaczego informatycy przeważają? Bo nikt więcej nie siedzi tyle przed komputerem żeby brać udział w takich durnych ankietach. A niektórzy z was od razu się podniecają, że informatyk to nie to samo co programista, super ale po co piszecie, po to żeby pokazać jacy to mądrzy jesteście? To właśnie wynik tego że każdy, nawet największy idiota idzie na studia, a potem wydaje mu się że jest lepszy od wszystkich wieśniaków, co też jest śmieszne bo co ma miejsce zamieszkania do inteligencji?

  30. Avatar

    Akurat Nataniel pisał o różnicach raczej z przekąsem, nawiązując do zauważonej przez autorkę ankiety niewiedzy (swoją drogą jego definicje też nie są całkowicie trafione ;P). Nie rozumiem, jak mogłeś to odebrać jako popisywanie się mądrością i wywyższanie… Poza tym jaki jest związek między byciem informatykiem a siedzeniem przed komputerem i wypełnieniem ankiety? To na Facebooku też siedzi kilka milionów informatyków, bo „normalni” nie tracą czasu na Internet i „durne ankiety”?

  31. Avatar

    Slivka, wrzuć na luz. Takie stężenie kompleksów jest niezdrowe ;P (to też piszę z przekąsem, na wypadek gdyby miało to zostać odebrane jako jawny i skrajnie bezczelny atak 😉

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

two × 1 =