Home / Aktualności / Zapowiedzi od FFG – Licencyjny zawrót głowy

Zapowiedzi od FFG – Licencyjny zawrót głowy

Fantasy Flight Games ma naprawdę dobry pomysł na business. Nie żałuje pieniędzy na wykonanie swoich gier, a ostatnio także na licencje. Oczywiście żeby kasa się zwróciła muszą wydawać gry spod zakupionego znaku. Tak ostatnio dzieje się z uniwersum Warhammera. FFG nie zapomina też o tym, że ma prawa do wydawania gier spod znaku Śródziemia i wydawnictwo zapowiedziało nową karciankę w formacie LCG dziejącą się właśnie w Śródziemiu. To jeszcze nie wszystko – do worka licencji, które posiada FFG wpadł nowy nabytek – Cywilizacja Sida Meiera.

Przykładowa rozgrywka w Lotr: The Card Game (źródło: FFG)

Na początek parę słów o czymś na czym się nie znam, czyli na karciance prawie kolekcjonerskiej – The Lord of the Rings – the Card Game. Wydana zostanie w formacie ostatnio stosowanym przez Fantasy Flight, który odnosi spore sukcesy czyli Living Card Game. W skrócie jest to karcianka kolekcjonerska, okrojona o losowość talii startowych i boosterów (czyli mini-dodatków). Tym razem amerykańskie wydawnictwo wykonało dość ryzykowny krok – otóż „Lotr – the Card Game” będzie grą kooperacyjną. 1 albo 2 graczy (albo nawet i 4 jeżeli będą posiadali 2 Core Sety) będą starali przezwyciężyć siły Mordoru wg konkretnych scenariuszy – wygrają albo przegrają razem. Więcej o grze możecie przeczytać oczywiście na stronie wydawnictwa.

Przykładowe karty (źródło: FFG)

Cywilizacja Sida Meiera w wykonaniu FFG (źródło: FFG)

O ile pomysł na kolejną karcianke nawet mi się podoba, (chociaż w tym przypadku element kooperacyjny działa jednak na minus), o tyle kolejny tytuł spodował, że serce zabiło mi mocniej i pierwszy raz będę starał się regularnie odwiedziać witrynę FFG w poszukiwaniu nowych szczegółów dotyczących gry. Tytułem tym jest Civilization – the board game i nie mówię tu o nowym wydaniu klasyka F. Treshama. Całkowicie nowy tytuł przygotowany przez Kevina Wilsona ma być bardzo dokładnym przeniesieniem komputerowej Cywilizacji na planszę. Tak jak w elektronicznym pierwowzorze, tak i tutaj całe swoje imperium musimy rozbudować od pojedynczego miasta, scouta i niewielkiego wojska. Mamy obiecane wiele dróg do zwycięstwa, liderów różniących się zdolnościami specjalnymi, modułową mapę, drzewo technologiczne i to wszystko w grze od 2 do 4 graczy, która ma trwać nie dłużej niż 4 godziny. (Więcej oczywiście na stronie FFG)

Cywilizacja z modułową mapą - odmiana po TtA (źródło: FFG)

Pewnie nie tylko ja zadaję sobie to pytania: czy będzie lepsza od Through the Ages? Czy to będzie skok na kasę i w pudełku znajdziemy tylko niewielką część zaplanowanych technologii i liderów, a reszta nadejdzie w dodatkach (które może będą a może nie, tak jak w przypadku np MiddleEarth Quest)? Czy i tutaj dostaniemy kilkudziesięciostronicową instrukcję, z dziurami w przepisach, które będzie trzeba zapełniać niezliczonymi FAQami i dyskusjami z BGG? No i najważniejsze: czy tę grę (jak i karciankę Lotr) wyda Galakta?

Będę czekał i uważnie się przyglądał – o ile jestem bardzo podekscytowany, to jednocześnie lekko sceptyczny. Gry FFG nigdy nie były dla mnie wzorem elegancji reguł i ciągłe wertowanie instrukcji w poszukiwaniu jednego zdania, które by rozwiało moje wątpliwości nie jest moim ulubionym zajęciem. Zobaczymy jak będzie.

11 komentarzy

  1. Avatar

    FFG wydało/wyda w ostatnim czasie tyle interesujących tytułów, że teraz właściwie moga tylko siedzieć i odcinać kupony (czyt. opracowywać dodatki)

    Battles of Westeros, Civilization, MEQ, cztery gry LCG…

    Mam wrażenie, że oznacza to powoli koniec linii dotychczasowych ‚dojnych krów’, jak Arkham Horror czy Battlelore.
    Chociaż… Amerykanie sa znani z tego, że dopóki będzie chocby minimalny popyt, będa starali się go zaspokajać (vide wszystkie amerykańskie wielosezonowe seriale, filmowe sequele, prequele etc).

    A w kolejce czeka przygodówka ze świata Westeros, zapowiadany od dawien dawna Gears of War, i pewnie kolejne licencje z gier komputerowych/światów fantasy.

    To już powoli zaczyna się robić prawdziwy kombinat tworzenia gier. Z jednej strony fajnie, bo FFG spełnia ukryte marzenia co niektórych (np moje o grach w uniwersum Warhammera), z drugiej strony – każda z tych gier jest droga, obliczona na zasilanie równie drogimi dodatkami, i jednocześnie jest tak pieknie wydana, że grzech nie kupić po prostu…

    A portfel chudnie 🙂

    Pojawia się tez pytanie, czy aby FFG ma na pewno taki potencjał twórczy, aby rozwijać jednoczesnie, w przemyslany sposób, tyle linii gier planszowych, karcianych,RPG…? Może to się wkrótce skończy faktycznie wydawaniem produkcji ‚zabugowanych’, niedopracowanych lub porzucaniem pewnych gier, które nie osiągneły spodziewanego sukcesu (MEQ?)

  2. Avatar

    szkoda tylko, że FFG nie uwzględniło na mapie aktualnej odsłony serii i nie zrobiło mapy składającej się z hexów.

  3. Avatar

    No kurcze ale skąd kasę na to wszystko 🙂
    LotR LCG — smakowity kąsek, Cywilizacja jest ciekawa ale nie wiem czy chcę kolejną dużą planszówkę.

    FFG jeszcze zapowiedziało BloodBowl Team Manger Card game ( deck – building , Lang i Koneczka) oraz Isla Dorada ( 3-6 graczy,Bruno Faidutti, Alan R Moon) 🙂

    Ktoś nie ma dla mnie dodatkowej posady najlepiej mało godzin i dużo kasy 🙂

  4. Avatar
    Bloody Baron

    Produkcji dużo, ale tak sobie na szybko przepatruję listę gier planszowych FFG i wśród ostatnich produkcji wiele jest takich, które furory absolutnie nie zrobiły. Niepokojąco dużo. Starsze gry zawsze zdobywały sobie uznanie i nawet jeśli z powodu epickości (Twilight Imperium) ludzie niezbyt często w nie grają, to jednak gry takie jak TI, GoT planszowy, Arkham Horror, Decent, Fury of Dracula czy War of the Ring to gry dość powszechnie lubiane i uważane za udane produkcje (choć czasem po fixach z dodatków :). Tymczasem zaryzykuję stwierdzenie, że z nowszych produkcji tylko Battlestar Galactica i Chaos in the Old World (też wymagający fixów i errat ;P) mają szansę trafić na listę evergreenów

    Tymczasem Android, RuneWars, Counan, MEQ czy Dust przefrunęły – nawet przez forum gry-planszowe.pl z dużym ale krótkim szumem dowodzącym, że wybitne gry to nie były, a ludzi przyciągnęły dzięki sile marki FFG…

    Niestety, gier oznaczonych tym logo w ciemno lepiej nie kupować – również ze względu na ceny.

    Sam projekt Cywilizacji wygląda ciekawie – rzeczywiście zadałem sobie to pytanie, czy będzie to lepsze od TtA 🙂 Myślę, że na pewno będzie przystępniejsza dzięki jakości wydania, więc łatwiej będzie o graczy niż do TtA. Natomiast obawiać się można o to, czy uda się dobrze zbalansować strony, które mają mieć różne zdolności i czy gra sama w sobie będzie zamkniętą i skończoną całością.

  5. Avatar

    Pełna zgoda, BB

    Do tej ostatniej grupy należy dodac jeszcze Tannhausera i Warcrafta, i kto wie czy nie Horus Heresy.

    Mam wrażenie, że są produkty, do których FFG bardziej się przykłada, ale też inne wydaje się robić nieco ‚na odwal’.

    W przypadku Cywilizacji pocieszam się tym, że to na pewno będzie priorytetowa produkcja (zważywszy na wielkość potencjalnego rynku). Choć z drugiej strony…. MEQ to niby też praktycznie gotowy hit ze względu na setting, a jakoś tak wyszło dziwnie z nim.

  6. Avatar

    Z tym zawsze zdobywaniem uznania to jednak chyba przesada jest – kilka rodzajów Warcrafta, War of the Ring i Fury od Dracula też nie do końca – mają swoich fanów, ale osób wcale nie zachwyconych też się sporo znajdzie.
    Runebound, Britannia, Talisman;), Blue Moon City, Warrior Knights, mimo, że zawierało przepisane od nowa reguły, to i tak wymaga w zasadzie jeszcze jednego ich przepisania aby sensownie się dało pograć.
    Beowulf w żadnej wersji nie przyszalał – a to nowsze rzeczy są wszystko, staroci jest sporo wiecej.

    Także generalnie nie ma co moim zdaniem przesadzać – wcześniej też różne rzeczy robili, a zapamiętuje się te dobre po prostu.

  7. Avatar
    Witold Janik

    Moim zdaniem MEQ to gra #bardzo# dobra, nie wiem czemu niedoceniana.

    Oczywiście, jakby miała grafiki z filmu to i pewnie oddźwięk byłby większy, ale i cena wyższa. Marzy mi się kiedyś zrobić (samemu albo z kimś) taką właśnie wersję 🙂

  8. Avatar

    Nie mogłaby mieć grafik z filmu, bo biorą w niej udział postacie, których nie ma w trylogii.

    Co do swojego zdania, to mam takie samo o Runeboundzie, ale jesteśmy w mniejszości i tyle. Nikt na nas nie zarobi, choć Runi jeszcze jako tako dycha i to tylko dlatego, że jest promowanym przez FFG Terrinoth i głupio by było go porzucić.

  9. Avatar

    Czytam mnóstwo zawiedzionych głosów, że FFG nie ma ambicji stania się następnym Hans im Gluckiem ;). Tylko z tymi wszystkimi licencjami i z tym rozmachem i z tymi grafikami itd. itp. :).

    FFG ma taki, a nie inny pomysł na biznes, który konsekwentnie rozwija. Nie robi gier (przeważnie) dla ludzi, którzy liczą, czy mogą za te pieniądze kupić 2 czy 3 inne planszówki. Nie jest też ich targetem eurogracz, który planuje wieczór planszówkowy i zakupy planszówek niczym następny ruch z Wysokiego Napięcia: „gierka X na 2 graczy z tłumaczeniem reguł 2h + gierka Y z wyjadaczami na 3 graczy 1.5h + chwilerek + jakiś lighcik i JEST! UDAŁO MI SIĘ POZNAĆ 2 NOWE TYTUŁY i zagrać w 5 gier” ;). Teraz jak trzeba zagrać w większą grę, gdzie czasami trzeba wyjaśnić reguły, doczytać, albo wprowadzić jakieś home rulesy to wieczór optymalizacyjny się rozwala. Dodatkowo liczy ze statystyk BGG: „w ten tytuł grałem ostatnio 1 raz w ten 10, to tą pierwszą trzeba sprzedać i kupić 2 inne, co by je poznać, no i po co kupować dodatek jak można kupić grę z NOWĄ MECHANIKĄ!” ;).

    Sam jestem do szpiku kości eurograczem, ale piszę tak bo zaczynam się łapać na takim właśnie myśleniu. Tymczasem FFG robi genialne gry dla ludzi uwielbiających klimat, piękne wydanie, mających pieniądze, nie bojących się spędzić nad jedną grą kilkadziesiąt godzin czasami z nią eksperymentując i stosując home rulesy i nie obrażający się na erraty, ponieważ „co mi z erraty jak hype minął i teraz muszę poznać 10 innych gier, które w tym roku wychodzą”. Nie obrażam się na FFG, że nie robi gier dla mnie (większości) tak samo jak się nie obrażam na Hasbro. Wszystkim radzę to samo… be cool, everybody be cool… w końcu to amerykańska firma :).

  10. Avatar
    dominusmaris

    A w ameritrashu biją murzynów!

  11. Avatar

    konev – tym masz kurde rację 🙂 Eurówki są u mnie w ciągłym kołowrotku, a FFG jak kupiłem to już zostawiam. Chociaż oprócz pięknego wydania i klimatu dochodzi też spora strata finansowa na odsprzedaniu używanej gry. Czasem nawet stówkę trzeba opuścić, żeby ktoś się zainteresował.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

nine − one =