Home / Aktualności / Fani gier planszowych to aspołeczne, śmierdzące grubasy…

Fani gier planszowych to aspołeczne, śmierdzące grubasy…

A twierdzi tak nie kto inny jak sam Martin Wallace. Na szczęście jego opinia dotyczy jedynie uczestników konwentów w Wielkiej Brytanii – obraz polskiego gracza jest na pewno zupełnie inny. Tę i inne wypowiedzi największych sław naszego planszowego świata możecie znaleźć w artykule dziennikarza Financial Times (za cynk dziękuję Wladkowi). I mimo, iż przeznaczony jest dla osób nie znających tematu, nawet GrowiFanatycy znajdą w nim sporo ciekawostek. Co ciekawe – rynek niemiecki wydaje się wkraczać w fazę zastoju – przytłaczająca liczba nowych gier sprawiają, iż ciężko przekonać kupujących do kolejnego zakupu i znaleźć miejsce na półkach (również tych sklepowych) na stosy pudełek. Warto przeczytać. Acha – czy podobnie jak koledzy Wallace przedstawiacie się jako kolekcjonerzy znaczków?

11 komentarzy

  1. Avatar

    Jasne… zastój… to stare dziadki planszówkowe puszczają takie plotki, bo boją się młodych, zdolnych projektantów :).

  2. Avatar

    Ja tam bym chętnie zobaczył liczby czy rzeczywiście tak jest. A tą opinię wyraził Mark Kaufmann z Days of Wonder. W ich przypadku, nie dziwię się, że jakiś sklep niechętnie bierze kolejny dodatek.

  3. Avatar
    Bloody Baron

    fakt faktem, że przez ilość tych gier i nowości odechciewa się człowiekowi kupować kolejne wychodzące tytuły… 😉 pamiętacie, jak nerwowo przebierając nogami czekaliśmy na Filary Ziemi czy Wysokie Napięcie? Teraz tylko polskich edycji naprawdę dobrych gier jest dosyć, żeby nie kupować już wszystkich, nie mówiąc o obcych edycjach nowych gier. Sam sobie założyłem, że nie kupuję już innych gier, niż polskie edycje, coby wspierać lokalny rynek 😉

  4. Avatar
    dominusmaris

    Najbardziej przeraża mnie fakt, że w Polsce grają prawie sami Polacy i praktycznie żadni Żydzi! Kolejny dowód na ksenofobię i antysemityzm naszego społeczeństwa.

    Zmierzam do tego, że na zachodzie mieszkają same śmierdzące aspołeczne grubasy, więc o ile nie są wyjątkiem, który zapewne gra u Hasselhoffa, to pewnie grają w planszówki.

  5. Avatar

    „If you go to a games convention in the UK, you’re generally surrounded by fat, smelly people with bad social skills.” – Martin Wallace miał zapewne na myśli fanów swoich gier, a nie graczy w ogólności. W końcu to właśnie oni otaczają go gdy pojawi się na konwencie planszowym w UK, prawda?

  6. Avatar

    Martin Wallace miał po prostu na myśli charakterystykę planszówkowego rynku w UK opisując „przeciętnego” fana z UK. Pewnie mu chodziło o to, że rynek w UK to głównie geeki bez życia osobistego – przynajmniej tacy przyjeżdżają na konwenty :). Później pisze, że w Niemczech wygląda to inaczej, czyli że ma szersze spektrum odbiorców.

    Tylko tyle i aż tyle, no ale wystarczy by złapać na „tekst” wzięty prosto z tabloidów sporą liczbę ludzi, którzy przeczytają cały artykuł :).

  7. Avatar

    Zresztą Don Simon poszedł jeszcze dalej i walną tytuł posta rodem z pierwszej strony Pudelka, by później (jak już wszyscy zaczęli czytać) wyjaśnić spokojnie, że chodzi tylko o graczy z UK :).

  8. Avatar

    ani chybi to muszą być jakieś pornogrubasy

  9. Avatar

    Zdjęcie nie przedstawia „gracze_planszowi_z_uk” ale raczej grupę Węgrów, no ale to szczegół 🙂

  10. Avatar

    Generalnie nic nowego – dziesięć lat temu mówiono tak o fanach MtG, a jeszcze wcześniej słyszałem podobne uwagi o fanach bitewniaków i RPG. Gorsze jest to że niestety osobniki pasujące do opisu „aspołeczny śmierdzący grubas” wśród fanów gier się zdarzają, ale chyba nie jest to reguła i trafić ich można także wśród fanów np rybek akwariowych.

  11. Avatar

    A w trzecim siedzą same grubasy,
    grają w planszówki i jedzą kiełbasy,

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

five × 1 =