Home / Aktualności / Żaba odkłada karabin na półkę

Żaba odkłada karabin na półkę

warfroggamesWydawnictwo Martina Wallace’a Warfrog niedługo przestanie istnieć. Nie oznacza to oczywiście, że Martin przestanie tworzyć i wydawać gry. TreeFrog – linia gier, w której ostatnio autor wydawał wszystkie swoje tytuły (takie jak Tinners’ Trail, Automobile, After the Flood itd) stanie się pełnoprawnym wydawnictwem i zastąpi Wojenną Żabę. Zmiana ta ma pomóc wydawnictwu zaistnieć szerzej na rynku niemieckim gdzie karabiny nie cieszą się dużą popularnością wśród rodzin grających w planszówki.

Ale to nie jest jedyna zmian. Przekształcony zostanie również sposób dystrybucji gier. Do tej pory, tytuły z linii TreeFrog produkowane były w 1500 kopiach, osobiście podpisanych przez Wallace’a. Następnie licencja gry mogła być wykupiona przez inne wydawnictwo jak stało się np z Automobile czy Tinners’ Trail. Teraz TreeFrog produkować będzie gry w 3000 kopii, z których tylko 1000 będzie podpisanych i ponumerowanych przez autora, a także zawierać będzie trochę lepszej jakości komponenty niż pozostałe 2000 kopii (np drewniane elementy zamiast tekturowych żetonów). Problem w tym, że te 1000 kopii zarezerwowanych jest dla subskrybentów TreeFrog’a – czyli osób, które z góry zamówią wszystkie 3 tytuły zapowiedziane na dany rok. Również licencja na tytuły tego wydawnictwa nie będzie raczej odsprzedawana, a pozostanie w rękach Wallace’a na wypadek przyszłych dodruków.

Pierwsze gry, które pojawią się pod nowym-starym sztandarem będą Age of Industry (czerwiec 2010), London (październik 2010) i A Few Acres of Snow (marzec 2011). Już teraz oczywiście można zamówić sobie wszystkie te trzy gry razem, oszczedzając trochę euro i dostając trochę lepszej jakości komponenty.

Mam tylko nadzieję, że wraz ze zmianą loga i trybu wydawniczego, Martin zmieni też grafika.

[źródło: WarFrog Games]

 

Facebook Comments

23 komentarze

  1. Avatar

    A co tam z tym grafikiem się nie podobywuje koledze?
    Szkoda, że teraz ma być taka dziwna subskrypcja – ja tam żadnych giereczek z kolejkami nie chcę, a teraz będę musiał jakieś transakcje wiązane przeprowadzać 🙁

  2. Avatar

    clown: no tak jakoś szaro-bure plansze treefrogowych gier nie przypadły mi do gustu (wyjątek to Brass) np: wolę nowe wydanie Tinners’ Trail JKLM niż TreeFroga. Ale to tylko moje prywatne zdanie 🙂

  3. Avatar

    Zgadzam się z clownem – też mi wygląda niestety, że będą jakieś transakcje wiązane. Ja tam nie chcę żdanych pseudo-giereczek wojennych a la Waterloo czy Gettysburg (na marginesie – śmiesznie zamienili zabawne koniki z Waterloo na jeszcze zabawniejsze klęczące ludki :D) ani zepsutych gier typu Boże Igrzysko. Ael trudno, nic się nie poradzi na nową politykę.

  4. Avatar

    Drogi Jaxie!Widzę,że jesteśmy idealną parą do subskypcji Treefrogowej 😀 każdy zakupi to,co go interesuje 😀

  5. Avatar

    Jax: możesz rozwinąć myśl dotyczącą Bożego Igrzyska? Wczoraj zagrałem drugą partię i niestety odniosłem wrażenie, że kilka mechanizmów jest zepsutych i zastanawiam się czy doprowadziliśmy do pewnej specyficznej sytuacji w grze, czy jednak część rzeczy nie działa tak jak powinna w założeniach.

  6. Avatar

    Nie podoba mi się nowa polityka – takie dorabianie ekskluzywności do gier Wallace’a.

  7. Avatar

    @clown – zgadza się 🙂

    @sandman – w skrócie: wg mie zepsuta część to liberum veto, które obcina ogromną część funckjonalności gry i frajdy jeśli zostanie użyte (a ktoś go zawsze użyje bo kogoś będzie mniej w sejmie). I nie uzycie go w imię idei kooperacji graczy jest bezsensowne (jeśli mam zyskać więcej na LV niz na kooperacji (w stosunku do innych garczy), to czemu mam go nie uzywać? A na kooperacji też ktoś zyska więcej niż inny..). Druga sprawa to przelewanie się kostek najeźdźców – niemożliwe do przewidzenia i skontrolowania. Po części można przewidzieć ale po części nic nie daje bo gdy jedna najgłupsza nieskontrolowana kosteczka da 3-4 punkty komuś przy różnicach kilku punktów na koniec gry, to o czym mowa. O mniejszych zarzutach nie piszę, bo to nie ten wątek.

  8. Avatar

    dziwna ta polityka jeśli chodzi o promowanie gier jako takich. martin pewnie po prostu wyliczyl ze majac te 1000 subskrybentow bedzie w stanie wyzyc, a to jak i czy sie gry przyjma/co dalej z nimi bedzie… who cares.

    ja na pewno nie bede kupowal takich 3packow jak przynajmniej jedna z nich sie zapowiada kupowato (po co komu znow industry? nie lepiej kupic za 40 zeta stare wydanie?), a jak mam grac/kupowac w drugiej jakosci tytuly nie biorac wszystkich w zestawie… to nie lepiej zagrac w pelnoprawna wersje czegos innego?

  9. Avatar

    Całe szczęście, że nie przepadam za grami tego Pana, bo wydają mi się brzydkie i nudne 🙂 . Poza tym założenie, że w danym roku “wyprodukuje się” tyle a tyle gier jest jakieś chore… Mało ważne, czy gra fajna, ważne, że jest kolejny “Industria of Pcim”, “Traders of Bum Bum” i “1815: Something-something”. I z jakiej to nagle paki pewna grupka ma dostawać lepiej wykonany produkt, a ‘reszta’ może se kupić kartonowe żetony?

    No i polityczna poprawność: żaba z karabinem przypomina przecież o nazistowskiej przeszłości. To takie straszne.

    Eee tam, żaba na drzewo. Z karabinem i bez.

  10. Avatar

    Jax:
    Niestety “przelewanie się kostek” i u mnie jest właśnie jednym z głównych zarzutów, ale nie brak możliwości skontrolowania tego, a raczej pewien mechanizm, który, w połączeniu ze wzajemnym wybijaniem się okupantów, ze sobą pociąga. Mianowicie, w sytuacji gdy widać, że gdzieś wrogowie wejdą w dużej sile (u nas we wczorajszej partii dotyczyło to Osmanów i słabo bronionej Małopolski) to w ogóle nie opłaca się atakować “własnego” wroga (co najwyżej mały atak w celu zdobycia prestiżu, do czego wystarczy zaledwie jedna kosteczka w polu wroga). Wtedy taki wróg najzwyczajniej broni naszej prowincji przed ekspansją sąsiada, a kasa zaoszczędzona na armii będzie w sam raz na kolegia. Na dodatek powoduje to nieuniknioną reakcję łańcuchową: jako, że ekspansje odbywają się kolejno to gracz w prowincji wcześniejszej widząc to, też musi wpuścić własnego wroga, żeby tak samo bronił jego granic, itd. Tu ponadto dochodzimy do konieczności (sic!) zerwania sejmu (żeby ktoś przypadkiem nie wybił/ osłabił złośliwie odsieczami tego pierwszego w ciągu agresora, lub nie zawarł z nim pokoju)…

    * rozważanie po 2 rozgrywkach, więcej napiszę po zweryfikowaniu tego założenia w następnych partiach w odpowiednim temacie na forum.

  11. Avatar

    gdybym chociaż wiedział, że Age of Industry będzie choć trochę inne od Brass’a.. A tak zależy mi na London, na tej wojennej nie. Czyli w sumie na 1,5 gry z pakietu.. i co zrobić? Jeśli ktoś chce jednak wojenną, to jestem skłonny zamówić 🙂 Clown?

  12. Avatar

    melee—>no ja na wszystko co wojenne od Wallace’a jestem chętny,bo ma u mnie duży kredyt zaufania (za Waterloo i Gettysburg – tutaj mam wręcz pewność, że się nie zawiodę).

  13. Avatar

    @sandman
    Ciekawe spostrzeżenia, sandman. W moich grach do aż tak precyzyjnych patologii nie dochodziło 😉

  14. Avatar

    @jax: Nie dochodziło, bo dojść nie może. Maks 2 prowincje z 5 mogą się jakimś cudem “obronić” przed ekspansją dzięki obcym wojskom. Ale to teoria jest, a nie praktyka.

  15. Avatar

    Jax, Sandman: wszystko co piszecie o Bożym Igrzysku pokazuje tylko, jak ta gra świetnie oddaje historyczne realia! 😀

  16. Avatar

    Andy,
    Ja też mogę ci zrobić grę ze ‘świetnie oddanymi historycznymi realiami’. Ale jako grę niegrywalną. Na dodatek nudną i zepsutą. Wchodzisz w to? 😉
    Realizm to nie wszystko, musi być równowaga między realizmem a grywalnością. Kto umie tę równowagę zbudować, ten zostaje autorem prawdziwie dobrej gry 🙂

  17. Avatar

    Jax: po prostu zbyt mało grałeś w Boże Igrzysko albo gracie źle. My im dłużej gramy tym rzadziej stosujemy veto, bo są inne dające więcej korzyści ruchy, kostki najeźdźców są możliwe do skontrolowania i przewidzenia co widać już po drugiej rozgrywce, także nie nazywaj gry popsutą i nudną tylko dlatego, że grałeś w nią za mało lub Ci nie podeszła.
    Zarzuty Sandmana są sensowne, z tymże dla mnie one są wielką zaletą tej gry a nie są wadą ale to już kwestia gustu;)

  18. Avatar

    Jax, rzecz w tym, że BI nie jest grą “niegrywalną, nudną i zepsutą”, lecz wręcz przeciwnie. I w tym kontekście fakt, że świetnie oddaje tajne knucie z wrogami, wpuszczanie go w granice Rzeczypospolitej, napuszczanie go na rywali, wiązanie im (rywalom) rąk przez zrywanie sejmu – jest tylko dodatkowym argumentem za tą grywalną, pasjonującą i precyzyjnie funkcjonującą grą. 😛

    Wymieniając rzekome wady BI, w rzeczywistości opisujecie jego największe zalety.

  19. Avatar

    Królik,
    Pozowlisz, że będę nazywał jaką zechcę grę ‘popsutą i nudną’ po dowolnej liczbie rozgrywek. Bo mam takie prawo.

    Widzę, że z obrońcami dowolnych tytułów jest taki problem jak z referendum europejskim w Irlandii – jak jesteś na ‘nie’, to się nie znasz i musisz zagłosować jeszcze raz, i jeszcze raz, i jeszcze raz – aż do skutku. Aż poprzesz jedynie słuszną opcję.
    Z grami to samo – jeśli ci się nie podoba, to znaczy że się nie znasz, że za mało grałeś, że nie zrozumiałeś, zagrasz więcej – to pokochasz. Grałeś 50 razy i się nie podoba? To zagraj 100 razy – powinno ci się spodobać.

    Tytułom daję z reguły 1 (max. 2) szanse na przekonanie mnie. BI i tak wyszło poza skalę (dostało 3 szanse).

    Ale nie chcę tu już dyskutować po raz n-ty o wadach gry. Było to mielone na forum w odpowiednim wątku na wszystkie strony. I co najśmieszniejsze nie przeczytałem ani 1 (słownie: jednego) celnego kontrargumentu na przedstawiane przeze mnie zarzuty. Zawsze ale to zawsze było mydlenie oczu i rozwadnianie tematu.

    Dobra wystarczy już mojej pisaniny. Sandmanowi przekazałem swoją opinię i tyle. Nie wypowiadam się już na temat BI. Niech każdy się cieszy grą (albo nie cieszy) – jego sprawa.

  20. Avatar

    Bogas: opisywana sytuacja jest z konkretnej partii (może o tyle specyficznej, że była olbrzymia inwazja Ossmanów na Wielkopolskę i Małopolskę), i obronione w ten sposób zostały 3 prowincje (Ukraina, Litwa i Prusy), czyli każdy obronił swój najwartościowszy region i każdy stracił na tym dokładnie po jednej posiadłości. Aha nie odbyło sie to “jakimś cudem”, bo przy oszczędzaniu kostek na armię i ataki, nie jest ciężko zredukować wrogów do ilości palącej tylko jedną posiadłość. Zresztą w pierwszej mojej partii podobna sytuacja dotyczyła rzeczywiście tylko dwóch prowincji, a mianowicie Prus i Litwy, gdzie zostałem zmuszony do wpuszczania wrogów. Tak czy inaczej na chwilę obecną uważam, że ogranicza to decyzyjność w czwartej turze, a wręcz wymusza konkretne, jedyne sensowne zagrania. Na dodatek jak dla mnie niezbyt odzwierciedlające realia (tu wpuszczę tych, bo w tym samym momencie przyjdą tamci i się nawzajem powyrzynają?).

    Dobra, w każdym razie dzisiaj kolejna partia i będę mógł stwierdzić coś więcej.

  21. Avatar

    Jax:
    Tak jak Ty masz prawo napisać, że gra jest nudna i popsuta tak ja mam prawo napisać że nie umiesz w nią grać i się mylisz.
    Nie wiem kto nam dał to prawo i z czego ono wynika ale cieszmy się nim nim nas posprzątają chłopaki w ramach wiosennej akcji;)

  22. Avatar

    Tak samo ja mam prawo napisać, że Królik się myli i nie widzi, że gra jest nudna i popsuta, bo za mało zagrał 😉
    Bez przesady, nie możemy sobie wmawiać, że nasze rację są jedynie słuszne. Skoro Jax grał 3 razy w BI i ma o niej takie a nie inne zdanie, to uszanujmy je. Wolno mu myśleć i oceniać samodzielnie.
    Tak samo Ty, Króliku możesz się nie zgadzać z Jaxem. Ale pisanie, że on nie ma racji i musi jeszcze pograć, to na pewno się z Tobą zgodzi to już przesada.

  23. Avatar

    Chyba mnie nie zrozumiałeś Geko;)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

one × five =