Home / Aktualności / Road Kill Rally – planszowy Carmageddon

Road Kill Rally – planszowy Carmageddon

Najnowszy newsletter Z-man Games oprócz informacji o planowanej na ten rok premierze angielskiej wersji Neuroshimy Hex – Duel przynosi zapowiedź Road Kill Rally – wyścigowej gry o dosyć kontrowersyjnej tematyce. W tym samochodowym wyścigu by walczyć o zwycięstwo nie wystarczy starać się w całości dojechać na metę, ale również należy zdobywać jak najwięcej punktów za niszczenie przeciwników, oraz za…rozjeżdżanie i zabijanie przechodniów (staruszki są „oczywiście” punktowane najwyżej). Sama gra ma ambicję być czymś więcej niż zwykłe roll-and-move – są karty, wskaźniki prędkości (każdy gracz ma własną deskę rozdzielczą), przydatne przedmioty itp. Wykonanie również ma być mocną stroną gry – kafelki trasy, specjalne kostki, plastikowe samochody, figurki przechodniów itp.

Autor, Daniel A. George nie ma zbyt dużego doświadczenia. Co ciekawe, jego poprzednia, debiutancka i niezbyt popularna produkcja Order Up (tworzona we współpracy z Augustem M. George) również była grą wyścigową, aczkolwiek o zupełnie odmiennej tematyce ( rozwożenie pizzy) i odbiorcach (wydana w serii KidFun). Jestem ciekaw, czy krwawa tematyka to skutek, czy przyczyna rozpadu tandemu twórców.

Ja_n w drodze do Agresora (warszawskiego klubu gier planszowych)

O ile mnie specjalnie ten tytuł nie pociąga (i to niekoniecznie przez tematykę) to liczę, że Ja_n, nasz redakcyjny specjalista od gier wyścigowych, założy swój (nieco już zakurzony) fartuch rzeźniczy i przedstawi nam szczegółowe wrażenia z rozgrywki.

29 komentarzy

  1. Avatar

    Carmageddon- to były czasy…

  2. Avatar

    Zdjęcie w artykule zostało zrobione podczas podróży na Pionek a nie do Agresora.

  3. Avatar

    Zdjęcie w artykule zostało zrobione podczas podróży na Pionek a nie do Agresora.

    A wracałeś akurat z wakacji w Grecji, więc było dużo przygód po drodze ;-P

  4. Avatar

    Przygody po drodze z Grecji to nie moja sprawka, korzystałem wtedy z usług linii lotniczych. Nie jestem aż taki straszny :D.

  5. Avatar

    Gdybym wiedział wcześniej, że Ja_n tak wygląda wielu polemik tutaj nawet bym z nim nie zaczynał 😉

  6. Avatar

    No sorry Vinetou, ale okładka i tematyka tragiczna, dosłownie i w przenośni. Gry planszowe starają się aż do tego stopnia czerpać z gier komputerowych, że każdy idiotyzm znajdzie się w końcu na planszy? Rozumiem, że za rozjechanie niemowlaka w wózku bonus na koniec gry w postaci podwojenia punktów za te rozjechane staruszki?

  7. Avatar

    Veridiana, oczywiście masz rację. Twórcy najwyraźniej postanowili zrobić grę która się wybije. Że z mechaniką nic nie wymyślili, to wzięli niby-kontrowersyjny temat. Podejrzewam, że gra nie będzie niczym specjalnym, a wręcz że będzie słaba. Chyba, że kogoś rozjeżdżanie staruszek generalnie podnieca, to się będzie mógł wczuć i smakować klimat.

  8. Avatar

    Na forum w wątku humor był ostatnio link to reklamy jakiejś gry komputerowej. Planszowa wersja powiadacie…

    Żenujące.

  9. Avatar

    A ja myślałem, że ominie nas durna popkultura 🙁

  10. Avatar

    Hmm, mi szczerze mówiąc tematyka nie przeszkadza – o ile mechanicznie gra będzie dobra, nie będę miał problemów z graniem.
    Dzej: piszesz, że dopada nas popkultura. Ja mam nadzieję, że tak jest! Chcę, żeby gier było coraz więcej i chcę, żeby były coraz popularniejsze! Poruszanie takiego tematu z jednej strony wydaje się skokiem na kasę, z drugiej może po prostu autor zagrywał się w Carmagedon i chciał przenieść rozgrywkę na planszę. Zresztą, jeżeli nawet jest to skok na kasę, to ekstra! To znaczy, że jeżeli wydawnictwo chce ryzykować objechanie w mediach, to stać je na to ryzyko.
    Btw, byc może się nie oburzam dlatego, że bardzo lubię Death Race 2000 :-).

  11. Avatar

    Faktycznie, dość mocno eksponowane są ostatnio tematy z kultowych gier komputerowych. I wiecie co, jeśli raz na parę gier trafi się coś na miarę Through the Ages, to nie mam nic przeciwko. A i ten Dungeon Lords już dawno byłby na półce gdyby nie to, że da się grać tylko w pełnym składzie 4-osobowym. Carmaggedonu raczej żonie nie zaproponuję, podobnie jak Starcrafta, choć pewnie by się obronił w męskim gronie. Parę ciekawych tytułów jeszcze zostało do przerobienia.

  12. Avatar

    Carmageddon to były zupełnie inne czasy jeśli chodzi o gry komputerowe. Dodatkowo gra (wysoko oceniana) była po prostu gierką, żeby sobie pyknąć dla rozluźnienia, nabić punktów, porównać wyniki i to wszystko – coś w klasie dzisiejszych gier flashowych, albo średnio ambitnych gier na ajfona.

    Osobiście darzę tytuł sentymentem i nic poza tym. Na pewno nie będzie to powód do wydawania jakichkolwiek pieniędzy.

  13. Avatar

    steady : Źle się wyraziłem. Jak najbardziej chcę żeby planszówki były popularne! Po prostu uważam, że okładka jest durna 🙂

  14. Avatar

    Heh, nawet na nią nie spojrzałem – faktycznie za mądra nie jest 😀

  15. Avatar

    @Veridiana: W Carmageddonie niezwykłe były ogromne trójwymiarowe plansze, świetna grafika i trudność gry. Nie pamiętam aby samo rozjeżdżanie, którym się oburzasz, mnie ekscytowało w wieku 16 lat. Jakim trzeba być świrem, żeby nie odróżnić rzeczywistości od konwencji gry? A nawet jeśli są tacy ludzie, to chyba zanim usiądą za kółko, to wcześniej wyskoczą przez okno śladami batmana …

    Carmageddona lubiłem i będę bronić. Natomiast nie potrafię sobie wyobrazić sensownej adaptacji komputerowej gry zręcznościowej na planszę! Dopiero tu zaczynam się bać.

  16. Avatar

    A ja ciekaw jestem, ilu z Was dobrze bawiło się przy grze Guillotine:
    http://www.boardgamegeek.com/boardgame/116/guillotine
    No chyba że ścinanie głów szlacheckich jest społecznie dozwolone, a rozjeżdżanie staruszek nie. Podwójna moralność zawsze w cenie…

  17. Avatar

    Clown: No to wyskoczyłeś jak Fillipos z konopi 🙂 Dla tego piszemy o RkR bo o nim jest temat.
    Był już ten temat poruszany przy okazji Red November. Mi osobiście przeszkadza taki obrazek. Bo autor jego zrobił to celowo żeby pseudo”szokować”.Myślę, że jeśli rodzice widzieliby takie okładki to jeszcze by zaczęli doszukiwać się jakiś złych treści w grach planszowych. Odnośnie gilotyny, zakładasz odrazu, że wszyscy krytykujący RkR
    grali lub widzieli gilotynę. Przecież nie możesz wiedzieć co sądzimy o tamtej grze. Ja się nie wypowiadam bo w grę nie grałem ale jeśli to jakaś gra o ścinaniu głów to na pewno by mi się nie podobała. A wracając do RkR to o tyle jest kontrowersyjna (już pomijam że przejeżdżani są inni ludzie[dzieci itp] bo się odezwą głosy typu a w stone age to możesz głodzić 😉 ) Chodzi o to od początku, że jest na obrazku starsza osoba i na dodatek pokazana jako inwalida. Jest bezbronna i to chyba najbardziej razi, zwłaszcza, że mógł autor zupełnie inaczej rozplanować rysunek. No ale szokowanie jak zwykle w cenie. Mam nadzieję, że do czasu 🙂

  18. Avatar

    Hmmm, jeżeli byłoby to zwykłe Euro, w którym trzeba by po prostu z kalkulatorem policzyć kogo i gdzie opłaca się przejechać, to niespecjalnie by miało sens, ale wygląda rzecz raczej na AT – a tu już tematyka bardzo ładnie pasowałaby do pełnokrwistego (tak!) AT. Do tego lecąca na okładce rakieta pozwala mieć nadzieję na jakiś element z Twisted Metal, którą to serię uwielbiam (no – niektóe części tylko), a Wreckage mnie ciągle jakoś odpycha.

    Także dla mnie – całkiem spora nadzieja 🙂 Bo i oprócz Snow Tails jakoś nie mogę odnaleźć sensownego wyścigu dla siebie..

  19. Avatar

    Wojna autek jest fajna:P A rozjźdzanie starych bab już nie.

  20. Avatar
    dominusmaris

    Prawdziwy eurogracz nie cofnie się przed niczym! Skoro może strzelać sobie w kolano, tylko by pozbawić przeciwnika punktów za ,,killsa” to czemu miałby ominąć na pasach staruszkę, jeśli tylko nie ma obok kogoś lepiej punktowanego.

    (Ja bym dał raczej młode chicksy/siksy)

    Właściwie to miałem napisać o tym jaki to kolejny przykład amerykańskiego ageizmu, kultu młodości bla,bla,bla…

    Ale tak naprawdę to sam, kiedy żartuję o prowadzeniu samochodu, np. o tym jakim ktoś jest kiepskim kierowcą, najczęściej używam jako przykładowej ofiary…staruszki.

    Jak X jedzie, staruszki nie wychodzą z domu. Coś ci skrzypi, pewnie jakaś staruszka przyczepiła ci się do zderzaka… itp.

    Co prawda nie zastanawiam się wtedy nad tym że ludzie starsi stanowią największy odsetek ofiar potrąceń, a biorąc pod uwagę średnią długość życia kobiet i mężczyzn, w tej podgrupie zapewne dominują kobiety.

    Reasumując. Chyba nie ma się co oburzać.
    Jestem pewny że każdemu zdarzył się jakiś żart w podobnym tonie jak móje.
    Ta gra jest tylko wykorzystaniem popularnego motywu…

  21. Avatar

    E tam. Na stos Z-mana

  22. Avatar

    Ludzie, to projektanci gier jeszcze się nie nauczyli, że planszówki o wyścigach samochodowych to gry do bani? Pewnie mają swoich fanów – ale to każdorazowo są gry średnie. Jedynie Knizia zdołał jakoś uchwycić sens wyścigów w swoim Formula Motor Racing, no i oczywiście udało się to w Pitch Carze.

  23. Avatar

    Neuro, a testowałeś Snow Tails?

  24. Avatar

    @Neurocide – spójrz na to inaczej – naprawdę dobra gra o wyścigach samochodowych ciągle czeka na swojego odkrywcę… (uważam, że Formula D mini jest całkiem spoko).

  25. MichalStajszczak

    Obawiam się, że gra realistycznie przedstawiająca wyścigi Formuły 1 musiałaby byc przeraźliwie nudna. Przecież bardzo często zdarza sie w takim wyścigu, że przez kilkanaście okrążeń kolejność samochodów na torze praktycznie się nie zmienia

  26. Avatar

    Tak samo oglądanie formuły 1 dla osób które nie znają tematu jest nudne, przecież jeżdżą w kółko nie wyprzedają się prawie wcale a jakieś tam wybuchy to raz na parę wyścigów. Nie jestem specjalistą ale wydaje mi się ,że esencją formuły są pewne smaczki, paliwo, kto ile ma, kiedy zjedzie do pitstopu, jakie opony, jakie nowinki techniczne, strategie konstruktorów itp. Symulacja planszowa formuły też musiała by skupić się na tych właśnie elementach.

  27. MichalStajszczak

    W tym roku to tankowania w trakcie wyścigów chyba wcale nie będzie.
    Nie bardzo wyobrażam sobie, jak można w grze planszowej zasymulować takie parametry samochodu, jak np. aktualny ciężar, wynikający z ilości paliwa na pokładzie, zmieniający się zresztą w sposób ciągły; jak można w grze planszowej w sposób inny niż losowy przedstawić czas pobytu w pitstopie itd.
    Oczywiście cały czas mam na myśli grę, polegającą na symulacji pojedynczego wyścigu. Bo mozna sobie wyobrazić grę w managera/menagera/menadżera (niepotrzebne skreślić) stajni wyścigowej, gre ekonomiczną, w której decyzje dotyczyłyby np. tego, ile wydać na zakup silnika, tunel aerodynamiczny, zatrudnienie kierowcy, szkolenie mechaników itd., a celem nie byłoby wygranie wyścigu tylko najlepszy wynik finansowy na koniec gry, zależny oczywiście od wyników na torze.

  28. Avatar

    Żenujące.

  29. Avatar

    Czemu żenujące? Moim zdaniem manager stajni wyścigowej to całkiem dobry pomysł.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

4 × two =